Anna Świrszczyńska

1909-1984, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Soledad

Soledad,
amplia perla de la soledad,
en ella me he resguardado.

Espacio que
se espacia
en él me amplío.
Silencio, origen de las voces.
Inmovilidad, madre del movimiento.

Estoy sola.
Estoy sola, por tanto, soy nada.
Qué suerte.
Soy nada, por tanto, puedo serlo todo.
Existencia sin esencia,
esencia sin existencia, libertad.

Soy pura como lo que no está,
segura como la idea platónica,
rica en posibilidades.
Riéndome tiendo los brazos
hacia miles de mis maravillosos futuros.
Puedo convertirme en la espuma en el mar
y alcanzar su felicidad breve.
O medusa y tener en propiedad
toda la belleza de medusa.
O pájaro con su felicidad del vuelo,
o piedra con su felicidad eterna,
o vía láctea.

Estoy sola, soy fuerte.
La soledad me protege.
Estoy sola, por tanto, no estoy,
no estoy, por tanto, existo
perfectamente como la perfección,
diversa como la diversidad.

Después llegará gente. Me consignarán
la piel, el color de los ojos, el sexo y el apellido.
Me consignarán el pasado y el futuro
de la especie de homo sapiens.

Samotność

Sa­mot­ność,
ogrom­na per­ła sa­mot­no­ści, 
w niej się ukry­łam.

Prze­strzeń,
któ­ra się roz­prze­strze­nia, 
w niej ogrom­nie­ję.
Ci­sza, źró­dło gło­sów. 
Nie­ru­cho­mość, mat­ka ru­chu.

Je­stem sama.
Je­stem sama, a więc je­stem ni­czym. 
Co za szczę­ście.
Je­stem ni­czym, a więc mogę być wszyst­kim. 
Eg­zy­sten­cja bez esen­cji,
esen­cja bez eg­zy­sten­cji, wol­ność.

Je­stem czy­sta jak to, cze­go nie ma, 
bez­piecz­na jak pla­toń­ska idea, 
bo­ga­ta jak moż­li­wość.
Śmie­jąc się wy­cią­gam ręce
do ty­sią­ca mo­ich wspa­nia­łych przy­szło­ści.
Mogę stać się pia­ną na mo­rzu
i osią­gnąć jej szczę­ście krót­ko­trwa­nia.
Albo me­du­zą i mieć na wła­sność 
całą ślicz­ność me­du­zy.
Albo pta­kiem z jego szczę­ściem lotu,
albo ka­mie­niem z jego szczę­ściem wiecz­no­ści, 
albo dro­gą mlecz­ną.

Je­stem sama, je­stem sil­na. 
Sa­mot­ność chro­ni mnie.
Je­stem sama, a więc mnie nie ma,
nie ma mnie, a więc ist­nie­ję
do­sko­na­le jak do­sko­na­łość, 
roz­ma­icie jak roz­ma­itość.

Po­tem przyj­dą lu­dzie. 
Da­dzą mi skó­rę, ko­lor oczu, płeć i na­zwi­sko. 
Da­dzą prze­szłość i przy­szłość
ga­tun­ku homo sa­piens.

Anna Świrszczyńska

1909-1984, Polonia

Recomiendo leer este poema junto con otro de Mark Strand

Trad. Ada Trzeciakowska

Una mujer habla de su vida

El viento me hace recorrer caminos,
el viento, dios del cambio
con mejillas llenas de aire.

Amo este viento,
celebro
los cambios.

Camino por el mundo
acompañada o sola
y me complacen de igual forma
el anhelo y la muerte del anhelo
llamada realización.

Hay en mí algo excesivo.
Salgo por los bordes
como levadura. La levadura tiene
su propia clase de dicha.

Camino, sigo caminado,
a veces se me une un hombre.

Caminamos juntos,
él dice que será hasta la muerte,
después se pierde al oscurecer
como una cosa sin importancia.

Camino sola,
después una vez más a la vuelta
aparece un nuevo compañero.

Camino, sigo caminando,
el viento me hace recorrer caminos.
En mis caminos
siempre hace viento.

Foto propia
Kobieta mówi o swoim życiu

Wiatr mnie pędzi po drogach,
wiatr, bóstwo odmiany
o dmuchających policzkach.
Kocham ten wiatr,
cieszę się
odmianom.

Chodzę po świecie
we dwoje albo sama
i miłe mi są jednakowo
tęsknota i śmierć tęsknoty,
która nazywa się spełnienie.

Czegoś jest we mnie za dużo.
Przelewam się przez brzegi
jak drożdże. Drożdże mają
swój własny rodzaj szczęścia.

Idę, ciągle idę,
czasami przyłącza się do mnie mężczyzna.

Idziemy razem,
on mówi, że to do śmierci,
potem gubi się o zmroku
jak rzecz nieważna.

Idę sama,
potem znów na zakręcie
zjawia się nowy towarzysz.

Idę, ciągle idę,
wiatr mnie pędzi po drogach.
Na moich drogach
zawsze wieje wiatr

Anna Świrszczyńska

1909-1984, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Lágrimas

La vieja está llorando
se abriga en el llanto
como el pájaro en el nido.
Se desliza
en la profundidad del llanto.
Y hunde su cabeza
en un hundimiento oscuro.
Las lágrimas recorren su rostro
como tibios animalillos
Acarician la vieja cara
se compadecen de ella.

Último goce aquel
de las lágrimas.

Introspective Tony Luciano
Łzy

Stara kobieta płacze
utula się w płakaniu
jak ptak w gnieździe.
Osuwa się
w głębokość płaczu.
Zanurza się z głową
w ciemne zanurzenie.
Łzy biegną po jej twarzy
jak małe ciepłe zwierzątka.
Głaszczą starą twarz
litują się.

Ostatnia rozkosz
łez.

Anna Świrszczyńska

1909-1984, Polonia

Trad. Jonio González

Una conversación a través de la puerta

A las cinco de la mañana
le golpeo la puerta.
Le digo a través de la puerta:
en el hospital de la calle Sliska
su hijo, un soldado, está muriendo.

Él entreabre la puerta,
sin quitar la cadena.
Detrás suyo su esposa
tiembla.

Le digo: su hijo le pide a la madre
que venga.
Él dice: la madre no irá.
Detrás suyo la esposa 
tiembla.

Le digo: el doctor nos permitió 
darle vino. 
Él dice: por favor espere.

Me alcanza una botella a través de la puerta,
luego le pone llave,
luego le pone una segunda llave.

Detrás de la puerta su esposa
comienza a gritar como si estuviese de parto.

El compositor Luis de Pablo estrenó en 2019 la Cantata femenina Anna Swir, basada en varios poemas de esta autora.

Rozmowa przez drzwi

O piątej nad ranem
pukam do jego drzwi.
Mówię przez drzwi:
w szpitalu na Śliskiej
umiera pana syn, żołnierz.

On uchyla drzwi,
nie zdejmuje łańcucha.
Za nim żona
dygoce.

Ja mówię: syn prosi matkę,
żeby przyszła.
On mówi: matka nie przyjdzie.
Za nim żona
dygoce.

ja mówię: doktor pozwolił
dać mu wina.
On mówi: proszę zaczekać.

Podaje przez drzwi butelkę,
zamyka drzwi na klucz,
zamyka na drugi klucz.

Za drzwiami żona
zaczyna krzyczeć
jakby rodziła.