Cristina Peri Rossi

1941, Uruguay/España

DIALÉCTICA DE LOS VIAJES

Para recordar
tuve que partir.
Para que la memoria rebosara
como un cántaro lleno
―el cántaro de una diosa inaccesible―
tuve que partir.
Para pensar en ti
tuve que partir.
El mar se abrió como un telón
como el útero materno
como la placenta hinchada
lentas esferas nocturnas brillaban en el cielo
como signos de una escritura antigua
perdida entre papiros
y la memoria empezó a destilar
la memoria escanció su licor
su droga melancólica
su fuego
sus conchas nacaradas
su espanto
su temblor.
Para recordar
tuve que partir
y soñar con el regreso
―como Ulises―
sin regresar jamás.
Ítaca existe
a condición de no recuperarla.

Trad. Ada Trzeciakowska

DIALEKTYKA PODRÓŻY

Aby pamiętać
musiałam odejść.
Aby pamięć się przepełniła
jak pełny dzban,
– dzban niedostępnej bogini –
musiałam odejść.
Aby myśleć o tobie
musiałam odejść.
Morze otworzyło się jak kurtyna
jak matczyne łono
jak spuchnięte łożysko
powolne nocne kule jarzyły się na niebie
jak znaki starożytnego pisma
zagubionego pomiędzy papirusami
a pamięć zaczęła się destylować
pamięć rozlała swój trunek
swój melancholijny narkotyk
swój ogień
swoje perłowe muszle
swój strach
swoje drżenie.
Aby pamiętać
musiałam odejść.
i marzyć o powrocie,
jak Ulysses,
nie powróciwszy nigdy.
Itaka istnieje
pod warunkiem, że jej nie odzyskamy.

Fotogramas de Largo viaje hacia la noche de Bi Gan

Antonio Gamoneda

1931 – , España (León)

Lápidas (1977-1986) frg.

En la quietud de madres inclinadas sobre el abismo.  
En ciertas flores que se cerraron antes de ser abrasadas por el infortunio,
antes de que los caballos aprendieran a llorar.
En la humedad de los ancianos.
En la sustancia amarilla del corazón.

* * *
I

Gritos sobre la hierba y el huracán de púrpura.
Giráis envueltos en banderas y exhaláis con dulzura.
Obedecéis a ancianos invisibles cuyas canciones pasan por vuestra lengua.
Ah, jóvenes elegidos por mis lágrimas.

  * * *

Tras asistir a la ejecución de las alondras has descendido aún hasta encontrar tu rostro dividido entre el agua y la profundidad.
Te has inclinado sobre tu propia belleza y con tus dedos ágiles acaricias la piel de la mentira:
ah tempestad de oro en tus oídos; mástiles en tu alma, profecías…
Mas las hormigas se dirigen hacia tus llagas y allí procrean sin descanso
y hay azufre en las tazas donde debiera hervir la misericordia.
Es esbelta la sombra, es hermoso el abismo:
ten cuidado, hijo mío, con ciertas alas que rozan tu corazón.

* * *

Asediados por ángeles y ceniza cárdena enmudecéis hasta advertir la inexistencia
y el viento entra en vuestro espíritu.
Respiráis el desprecio, la ebriedad del hinojo bajo la lluvia: blancos en la demencia como los ojos de los asnos en el instante de la muerte,
ah desconocidos semejantes a mi corazón.

(…)

* * *

Vi la sombra perseguida por látigos amarillos,
ácidos hasta los bordes del recuerdo,
lienzos ante las puertas de la indignación.
Vi los estigmas del relámpago sobre aguas inmóviles, en extensiones visitadas por presagios;
vi las materias fértiles y otras que viven en tus ojos;
vi los residuos del acero y las grandes ventanas para la contemplación de la injusticia (aquellos óvalos donde se esconde la fosforescencia):
era la geometría, era el dolor.
Vi cabezas absortas en las cenizas industriales;
yo vi el cansancio y la ebriedad azul
y tu bondad como una gran mano avanzando hacia mi corazón
Vi los espejos ante los rostros que se negaron a existir:
era el tiempo, era el mar, la luz, la ira.

* * *

A la inmovilidad del gris convocado por un pájaro silencioso,
bajas llorando.
Hay un mar incesante que desconoce la división del resplandor y la sombra,
y resplandor y sombra existen en la misma sustancia,
en tu niñez habitada por relámpagos.

* * *

Oigo hervir el acero. La exactitud es el vértigo. Ah libertad inmóvil, ejecución del día en la materia nocturna.
Es tu madre el clamor, pero tus manos abren los párpados del abismo.
De resistencias invisibles surge un rumor de límites:
ah exactitud de mar, exactitud sin nombre.

* * *

Puedes gemir en la lucidez,
ah solitario, pero entonces líbrate
de ser veraz en el dolor. La lengua
se agota en la verdad. A veces llega
el incesante, el que enloquece: habla
y se oye su voz, mas no en tus labios:
habla la desnudez, habla el olvido.

* * *

Hierves en la erección, dama amarilla,
y estas son aguas preteridas, líquidos invernales.
Dama en mi corazón cuya luz me envejece:
eres la obscenidad y la esperanza.

* * *

En la oquedad de Dios, ah paloma viviente, te obligué a la lectura del silencio. Y fulgías.
Tú eres corporal en dos abismos,
azul entre dos muertes, entre dos lenguas físicas.
Ah paloma final, va a ser noviembre.

* * *

Todos los animales se reúnen en un gran gemido y su dolor es verde.
Tú acaso piensas en desapariciones; veo humedad sobre tu alma.
Háblame para que conozca la pureza de las palabras inútiles,
oiga silbar a la vejez, comprenda
la voz sin esperanza.

Lucian Freud, Mathieu Laca  y dos obras de Francis Bacon

Tłum. Ada Trzeciakowska

Płyty nagrobne (1977-1986) frg.

W bezruchu matek pochylonych nad otchłanią.
W niektórych kwiatach, które zamknęły się nim spopieliło je nieszczęście,
zanim konie nauczyły się płakać.
W wilgoci starców.
W żółtej substancji serca.

* * *
I

Krzyki na trawach i huragan z purpury.
Wirujecie zawinięci w sztandary i słodko wzdychacie.
Posłuszni jesteście niewidzialnym starcom, których pieśni krążą po waszym języku.
Ach, młodzi wybrani przez me łzy.

* * *

Po egzekucji skowronków zszedłeś niżej, aż znalazłeś swą twarz rozdzieloną między wodę i głębokość.
Pochyliłeś się nad własnym pięknem i zręcznymi palcami pieścisz skórę kłamstwa:
ach sztorm ze złota w twoich uszach; maszty w twojej duszy, przepowiednie…
Lecz mrówki kierują się ku twoim wrzodom i tam rozmnażają się niestrudzenie
a w filiżankach, gdzie powinno wrzeć współczucie, jest siarka.
Cień jest wysmukły, otchłań piękna:
Uważaj, dziecko moje, na skrzydła, które muskają twe serce.

* * *

Osaczeni przez aniołów i fiolet popiołu milkniecie, aż dostrzeżecie nieistnienie, a wiatr hula po waszej duszy.
Oddychacie pogardą, upojeniem fenkułu podczas ulewy: biali w demencji jak oczy osłów w chwili śmierci,
ach, nieznajomi na podobieństwo mego serca.

* * *

Widziałem cień ścigany przez żółte bicze,
kwasy aż po brzegi pamięci,
płótna przed bramami oburzenia.
Widziałem stygmaty błyskawic na stojących wodach, w rozszerzeniach nawiedzanych przez przepowiednie;
widziałem płodne materie i te inne, które żyją w twoich oczach;
widziałem pozostałości stali i wielkie okna do kontemplacji niesprawiedliwości (te owale, w których kryje się fosforescencja):
to była geometria, to był ból.
Widziałem głowy pogrążone w industrialnych prochach;
widziałem zmęczenie i niebieskie upojenie
i twą dobroć jako wielką dłoń zbliżającą się do serca.
Widziałem lustra przed twarzami, które wyrzekły się istnienia:
to był czas, to było morze, światło, wściekłość.

(…)

* * *

Przywołany przez cichego ptaka, opadasz z płaczem
w bezruch szarości.
Jest nieprzerwane, ciągłe morze, nieznające podziału na blask i cień,
a blask i cień istnieją w tej samej substancji,
w twoim dzieciństwie zamieszkałym przez pioruny.

* * *

Słyszę jak wrze stal. Wierność jest zawrotem głowy. Ach, niewzruszona wolności, egzekucjo dnia w materii nocy.
To krzyk twojej matki, lecz twe ręce otwierają powieki otchłani.
Z niewidzialnego oporu wydobywa się krańcowy pomruk:
ach wierność morza, bezimienna precyzja.

* * *

Możesz jęczeć na jawie,
ach samotny, lecz wtedy uwolnij się
od szczerości w bólu. Język
wyczerpuje się w prawdzie. Czasami pojawia się
ten nieprzerwany, ciągły, ten, który popadł w obłęd: mówi
i słychać jego głos, ale nie z twoich ust:
przemawia nagość, przemawia zapomnienie.

* * *

Wrzesz w erekcji, żółta pani,
a to są wody wzgardzone, zimowe ciecze.
Pani w moim sercu, której światło postarza mnie:
obsceniczność i nadzieja to ty.
* * *

W dziupli Boga, o żywa gołębico, zmusiłem cię do lektury ciszy. A ty promieniałaś.
Jesteś cieleśnie w dwóch otchłaniach,
niebieska pośród dwóch śmierci, między dwoma fizycznymi językami.
Ach ostatnia gołębica, listopad już blisko.

* * *

Wszystkie zwierzęta zbierają się w wielkim jęku a ból ich zielony.
Myślisz może o znikaniu, dostrzegam wilgoć na twojej duszy.
Mów do mnie, abym mógł poznać dziewiczość próżnych słów, usłyszeć świst starości, zrozumieć głos pozbawiony nadziei. 

Ewa Jarocka

1980 – , Polonia

Poema del nuevo libro de Ewa “Sombras de los perros que gimen” nominado, hace pocos días, al Premio Literario Gdynia (unos de los premios más importantes de Polonia)

Trad. Ada Trzeciakowska

puedo demostrarlo

la tapa del frasco se ha aflojado.
tal vez alguien quiso abrir el tarro con un cuchillo,
introduciendo dentro un poco de cristal, es tan
insensato, meter el ojo en el interior, girar el fondo del frasco,
a ver si afloja la tapa y la vida sabe a frambuesa.
es el otoño quien se metió dentro, lo encierro ahora
en el frigorífico y lo relamo, no quiere hablar conmigo
porque maté una araña, aunque la pude haber domesticado.
no sé de amor, ¿qué le podría haber ofrecido?
¿segunda vida en la que alimentarla con azúcar
y dejar que coma carne? Yo misma
engulliría frambuesas, como si se tratara de una enfermedad.

Fotograma de Amélie de Jean-Pierre Jeunet

Wiersz z nowego tomiku Ewy “Cienie piszczących psów”, kilka dni nominowano go do Nagrody Literackiej Gdynia.

mam na to papiery

pokrywka od słoika poluzowała się.
być może ktoś chciał otworzyć słój nożem,
wprowadzając do środka trochę szkła, to takie
niemądre, pchać oko do wnętrza, przekręcać dno słoika,
bo może pokrywka odskoczy, a życie będzie malinowe.
to jesień władowała się do środka, wciskam ją teraz
do lodówki i oblizuję, nie chce ze mną gadać,
bo zabiłam pająka, a mogłam go oswoić.
nie znam się na miłości, co mogłabym mu dać?
drugie życie, w którym karmiłabym go cukrem
i pozwoliłabym mu jeść mięso? sama
żarłabym maliny, jakby to była jakaś choroba.

Vladimír Holan

1905-1980, República Checa

Trad. Clara Janés

poesía

Si el hombre no se siente perdido,
está perdido para todo lo que acontece a los demás
y lo que a él le acontecerá.
Y perdido así escribe una carta y el sobre,
lo sella y subraya: ¡Abrir después de mi muerte!

Pero estar perdido y resistir
y tener la luna en el libro y la noche tan sólo en el leer,
no saber dónde ni cómo,
no estar solo pero estar perdido,
es como si el propio dolor con alguno ajeno
engendraran un tercer corazón.

Josef Koudelka

Tłum. Ada Trzeciakowska

poezja

Jeśli człowiek nie czuje się zgubiony,
jest stracony dla wszystkiego, co dzieje się w innych
i co stanie się w nim samym.
I zgubiony, pisze list i kopertę,
zakleja i podkreśla: Otworzyć po mojej śmierci!

Bo zgubionym być i wytrwać  
i księżyc mieć już w książce, ale noc tylko w czytaniu,
nie znać ani końca, ani skraju siebie,
nie być samotnym, lecz zgubionym być,
to tak jakby własny i cudzy ból
zrodziły trzecie serce…

Transl. Josef Tomáš

Poesy

If man does not feel lost,
lost is he to everything that is happening in the others
and is going to happen in him.
And lost to all that, he writes a letter and an envelope,
and he seals and underscores Do not open until my death!

However, to be lost and to endure,
and to have the moon already in his book
but the night only in his reading,
to know neither the end nor the edge of himself,
not to be alone but to be lost,
that’s as if one’s own and some strange pain
had borne a third heart …

Poezie

Necítí-li se člověk ztracen,
ztracen je všemu, co se děje ve druhých
a co se stane v něm.
A ztracen tomu, píše list a obálku
a pečetí a podtrhává: Otevřít až po mé smrti!

Však ztracen být a vydržet
a lůnu mít už v knize, ale noc teprve ve čtení,
nevědět konce ani kraje sebe,
ne býti sám, však ztracen být,
toť jako kdyby vlastní a nějaká cizí bolest
zrodily třetí srdce…




Ryszard Krynicki

1943 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Puertas

una palabra vacua, una palabra impronunciable: tiempo. He aquí
que no recordaste a tiempo aquella lengua y te quedaste
a la sombra del árbol
de la puerta. En el bosque de la ceniza, en la selva cenicienta
encontraste amigos
de ojos de los árboles. En las puertas que abren los rasgos
del rostro. La mujer de la noche te injertó en sí misma. En el bosque
de los muertos, en el bosque de las lenguas muertas
se perdió tu manuscrito, tu cuerpo, nombres
y sueños. Y no los encontraste: esa página
del mundo, la hoja recién arrancada,
ya no se podía leer. Lo que ha quedado, una palabra
vacua: tiempo,
página ilegible

en el acta de acusación

Soberanos de la nada (1985)

Francesca Woodman (1958-1981, EE.UU.)

Drzwi

czcze słowo, słowo nie do wymówienia: czas. Oto
nie przypomniałeś sobie w porę tego języka i zostałeś
w cieniu drzewa
drzwi. W lesie popiołu, w puszczy popielcowej
spotkałeś przyjaciół
o oczach drzew. W drzwiach otwierających rysy
twarzy. Kobieta nocy wcieliła cię w siebie. W lesie
 umarłych, w lesie martwych języków
zginął twój rękopis, twe ciało, imiona
1 sny. Nie odnalazłeś ich jednak: ta strona
świata, karta świeżo wydarta,
była już nie do odczytania. To co pozostało, czcze
słowo: czas,
nieczytelna strona

w akcie oskarżenia

Niepodlegli nicości (1985)

Ryszard Krynicki

1943 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

¿Los poemas? ¿Las voces?
Quejidos cervunos y lobunos.
¿A través de mí fluye el flujo
de la belleza
? Del desaliento y pena.

Por eso callo.

Soberanos de la nada (1985)

Miriam Sweeney Subversion

***

Wiersze? Głosy?
Skargi samie i wilcze.
Przeze mnie płynie strumień
piękności
? Zwątpienia i żalu.

Dlatego milczę.

Niepodlegli nicości (1985)

Lars Gustafsson

1936-2016, Suecia

Trad. Francisco J. Úriz

Inscripción en una piedra

“Me convierto en piedra y mi dolor permanece.”
Traducir. Pero, ¿a qué idioma? Y ¿cómo?

Me piden que traduzca. Algo pide ser traducido,
como si no estuviese ya escrito. ¿Hay otras palabras?

Todo está ya escrito. Y con la misma escritura.

Piedras rúnicas y monumentos a los vikingos caídos

Tłum. Zbigniew Kruszyński

Napis na kamieniu

„Zamieniony w kamień odczuwam ból”.
Przetłumaczyć. Na jaki język? Jak?

Mam to przetłumaczyć. Prosi o tłumaczenie,
jakby nie było już napisane. Czy są inne słowa?

Wszystko jest już napisane. Tym samym pismem.

autor: Jerry Uelsmann

Transl. John Irons

Inscription on a stone

‘I turn into stone and my pain remains.’
To translate. But into which language? And how?

I am asked to translate. It is asking to be translated,
as if it were not already written. Do other words exist?

Everything then is already written. And in the same writing.

Inskription på en sten

»Jag förvandlas till sten och min smärta förblir.«
Att översätta. Men till vilket språk? Och hur?

Man ber mig översätta. Det ber om at bli översatt,
som om det inte redan vore skrivet. Finns det andra ord?

Så är ju allting redan skrivet. Och med samma skrift.

Vladimír Holan

1905-1980, República Checa

Trad. Clara Janés

amantes

Donde cae una estrella a la que mira la amante,
le empiezan a salir los dientes a la tierra…

Donde cae una estrella a la que mira el amante,
la tierra ya madura devora a través de la tumba…

Y, sin embargo, el susto de ambos se esfuerza por una vida nueva,
aunque aquí todo es solamente un momento,
ya que incluso los ángeles son avaros:
meten el dedo en el paraíso
y sólo nos lo dejan lamer…

Yann Gross del álbum Aya

Tłum. Leszek Engelking

Kochankowie

Gdzie spadnie gwiazda, na którą patrzy kochanka,
tam już się ziemi wyrzynają ząbki…

Gdzie spadnie gwiazda, na którą patrzy kochanek,
tam dojrzała już ziemia pożera mogiłą…

A przecież przestrach ich obojga
przełamuje się w nowe życie,
choćby i wszystko tutaj było tylko chwilą,
albowiem nawet aniołowie są skąpi:
wetkną palec do raju i dają go nam oblizać…

José Watanabe

1946-2007, Perú

El MITO QUE YA NO

Los esquiladores imponen su fuerza sobre las ovejas,
las maniatan
y con una tijera les quitan su candorosa metáfora
                                              de nube.
Y las ovejas súbitamente magras y desgarbadas
              se arraciman
avergonzadas
muy avergonzadas
y ahora el pescuezo deja ver el triste tragar.

Mas aquí el tiempo torna. El mito dice
que el tiempo taladra una espiral en la piedra
               y allí duerme
                  y despertará
y vendrá
               y el vellón de la oveja se habrá renovado
                                            y la metáfora.

Pienso en lo que a mí me rodea:
nada tiene regeneraciones estacionales.
Para entrar en el mito del eterno retorno primero hay que morir.
No tengo mitos inmediatos.
                                       Era ella y ya no:
el tiempo bajó de su fino rostro a sus finos pies
                                        y le empellejó todas sus
                                        metáforas.

Fragmento de La Adoración del Cordero Místico (1432) de Hubert y Jan van Eyck

Tłum. Ada Trzeciakowska

MIT, KTÓRY JUŻ NIE

Strzygacze siłą narzucają owcom swoją wolę,
wiążą je
i nożyczkami odbierają im naiwną metaforę
                                           chmury.
A owce nagle chude i pozbawione wdzięku
               zbijają się w kiście
zawstydzone
bardzo zawstydzone
a ich szyja pozwala dostrzec smutne przełykanie.

Ale tu czas zawraca. Mit mówi, że
że czas wierci spiralę w kamieniu
            tam śpi
              i obudzi się
i nadejdzie
            a runo owiec zostanie odnowione
                                           i metafora również.

Myślę o tym, co mnie otacza:
nic istnieje sezonowe odradzanie.
Aby wniknąć w mit wiecznego powrotu, trzeba najpierw umrzeć.
Nie istnieją bliskie mi mity.
                                           Ona nim była i już więcej nie:
czas opadł z jej drobnej twarzy do jej drobnych stóp
                                           i powlekł skórą wszystkie jej
                                           metafory. 


Vladimír Holan

1905-1980, República Checa

Trad. Clara Janés

¿De nuevo?

¿De nuevo, noche, confabulada con la naturaleza,
me haces esta pregunta?
Pues sí, he amado la vida,
y por eso tan a menudo he cantado la muerte.
La vida sin ella es impalpable,
la vida sólo con ella es imaginable,
y por eso es absurda…


Fotografías de Jerry Uelsmann

Tłum. Ada Trzeciakowska

Znowu, nocy?

Znowu, nocy, zmówiona z przyrodą,
zadajesz mi to pytanie?
Więc tak, kochałem życie,
i przez to tak często opiewałem śmierć.
Życie bez niej jest nienamacalne
życie tylko z nią jest niewyobrażalne,
i dlatego jest absurdalne…

Znovu mi, noci?

Znovu mi, noci, ty spiklenkynì pøírody ,
pokládáš tuto otázku?
Tedy ano, zamiloval jsem si život
a proto jsem tolikrát opival smrt.
Život bez ní je nehmatatelný,
pouze s ní je život pøedstavitelný,
a proto je absurdní…