Jaime Sabines

1926-1999, México

Mi montaje para el poema “Los amorosos” de Jaime Sabines, con imágenes de la última película dirigida por Jean Vigo “L’Atalante” (1934) y música de The Legendary Pink Dots “The Lovers part 2”. Para aportar color he usado varias capas superpuestas formadas por fotografías propias y obras de Gerhard Richter.

Los amorosos

Los amorosos callan. 
El amor es el silencio más fino, 
el más tembloroso, el más insoportable. 
Los amorosos buscan, 
los amorosos son los que abandonan, 
son los que cambian, los que olvidan. 

Su corazón les dice que nunca han de encontrar, 
no encuentran, buscan. 
Los amorosos andan como locos 
porque están solos, solos, solos, 
entregándose, dándose a cada rato, 
llorando porque no salvan al amor. 

Les preocupa el amor. Los amorosos 
viven al día, no pueden hacer más, no saben. 
Siempre se están yendo, 
siempre, hacia alguna parte. 
Esperan, 
no esperan nada, pero esperan. 

Saben que nunca han de encontrar. 
El amor es la prórroga perpetua, 
siempre el paso siguiente, el otro, el otro. 
Los amorosos son los insaciables, 
los que siempre -¡que bueno!- han de estar solos. 
Los amorosos son la hidra del cuento. 

Tienen serpientes en lugar de brazos. 
Las venas del cuello se les hinchan 
también como serpientes para asfixiarlos. 
Los amorosos no pueden dormir 
porque si se duermen se los comen los gusanos. 
En la oscuridad abren los ojos 
y les cae en ellos el espanto. 
Encuentran alacranes bajo la sábana 
y su cama flota como sobre un lago. 

Los amorosos son locos, sólo locos, 
sin Dios y sin diablo. 
Los amorosos salen de sus cuevas 
temblorosos, hambrientos, 
a cazar fantasmas. 
Se ríen de las gentes que lo saben todo, 
de las que aman a perpetuidad, verídicamente, 
de las que creen en el amor 
como una lámpara de inagotable aceite. 

Los amorosos juegan a coger el agua, 
a tatuar el humo, a no irse. 
Juegan el largo, el triste juego del amor. 
Nadie ha de resignarse. 
Dicen que nadie ha de resignarse. 
Los amorosos se avergüenzan de toda conformación. 
Vacíos, pero vacíos de una a otra costilla, 
la muerte les fermenta detrás de los ojos, 
y ellos caminan, lloran hasta la madrugada 
en que trenes y gallos se despiden dolorosamente. 

Les llega a veces un olor a tierra recién nacida, 
a mujeres que duermen con la mano en el sexo, 
complacidas, 
a arroyos de agua tierna y a cocinas. 
Los amorosos se ponen a cantar entre labios 
una canción no aprendida, 
y se van llorando, llorando, 
la hermosa vida.


Las palabras del Kusturica sobre el filme del joven Jean Vigo (quien fallecía de tuberculosos apenas un mes después del estreno de la película): “Creo que esta película de Jean Vigo cambió mis ilusiones sobre el carácter revolucionario del cine. Es la poesía la que hace al cine. Si quieres perdurar tienes que ser un poeta; si no eres un poeta las películas que hagas serán sólo reflejos. Hace 15 años todo me parecía mucho más sencillo. Hoy las cosas se han vuelto ásperas. Es mucho más difícil sobrevivir como poeta en la jungla del cine moderno. Ya nadie sabe lo que significa. Sigo convencido de que en L’Atalante encuentras el balance perfecto entre el diálogo y la acción. (…) La novia sumergida en el agua (en la película Underground) es en cierta forma un homenaje a L’Atalante de Jean Vigo. Pero entonces se convierte en algo mucho más significativo, todo el mundo muere y deriva bajo el agua”.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Rozkochani w miłości (kochający)

Kochający milczą.
Miłość jest najdelikatniejszą ciszą,
najbardziej rozedrganą, najnieznośniejszą.
Kochający poszukują,
kochający – to oni porzucają,
zmieniają się, zapominają.

Serce im mówi, że nie powinni znaleźć,
nie znajdują, poszukują.
Kochający snują się zatem niczym szaleńcy,
bo są sami, sami, sami,
poświęcając się, oddając się każdej chwili,
zapłakani, bo nie mogą uratować miłości.

Przejmują się miłością. Kochający
żyją z dnia na dzień, nie mogą zrobić nic więcej, nie potrafią.
Zawsze odchodzą,
zawsze, gdzieś.
Czekają,
nie spodziewają się, ale mają nadzieję.

Wiedzą, że nie powinni znaleźć.
Miłość jest wiecznym odroczeniem,
zawsze następny krok, następny i następny.
Kochający ci nienasyceni,
to ci,-o ironio- co muszą być sami.
Kochający są jak Hydra z bajki.

Mają węże zamiast ramion.
Żyły na szyi puchną im
jak żmijom, by się podusili.
Kochający nie mogą zasnąć,
bo gdy zasypiają jedzą ich robaki.
Otwierają oczy w ciemności
i dopada ich przerażenie.
Znajdują skorpiony pod kołdrą
a łóżko unosi się jak na tafli wody.

Kochający są szaleni, tylko szaleni,
w sercu ich nie ma ani Boga ani demona.
Kochający wychodzą ze swoich jam
drżący, wygłodniali,
by polować na duchy.
Śmieją się z ludzi, którzy wiedzą wszystko,
z tych co to kochają na wieczność, prawdziwie,
z tych co to wierzą w miłość
jak w lampkę o niewyczerpalnej oliwie.

Kochający bawią się w czerpanie wody,
tatuowanie dymu, w nieodchodzenie.
Grają w długa, smutną grę miłości.
Nikt nie powinien się poddawać.
Mówią, że nikt nie powinien się poddawać.
Kochający wstydzą się wszelkiej rezygnacji.
W nich samych, pustych, ale pustych od żebra do żebra,
fermentuje śmierć,
a oni chodzą, łkają, aż do świtu
gdy pociągi i koguty żegnają się boleśnie.

Czasem dociera do nich zapach świeżo narodzonej ziemi ,
kobiet, które śpią z ręką ułożoną intymym geście,
zadowolone,
strumieni ciepłej wody i kuchni.
Kochający zaczynają podśpiewywać
niewyuczoną piosenką,
i odchodzą płacząc, płacząc
nad przepięknym życiem.

Fotogramas del videopoema

Roberto Juarroz

1925-1995, Argentina

Poesía vertical I-51

Algún día encontraré una palabra
que penetre en tu vientre y lo fecunde,
que se pare en tu seno
como una mano abierta y cerrada al mismo tiempo.

Hallaré una palabra
que detenga tu cuerpo y lo dé vuelta,
que contenga tu cuerpo
y abra tus ojos como un dios sin nubes
y te use tu saliva
y te doble las piernas.

Tú tal vez no la escuches
o tal vez no la comprendas.
No será necesario.
Irá por tu interior como una rueda
recorriéndote al fin de punta a punta,
mujer mía y no mía
y no se detendrá ni cuando mueras.

Mi videopoema, In a manner of speaking

Tłum. Krystyna Rodowska

Poezje pionowe I-51

Kiedyś znajdę nareszcie takie słowo
co przeniknie twe łono i je zapłodni,
spocznie na twojej piersi
niczym dłoń równocześnie otwarta i zaciśnięta.

Znajdę takie słowo,
które wstrzyma twe ciało i wprawi je w obrót,
które zawrze w sobie twe ciało
rozszerzy twe oczy jak bezchmurny bóg!
Wypije twą ślinę
rozchyli twe nogi.

Może nic nie usłyszysz ani nie zrozumiesz.
To nie będzie potrzebne.
Ono będzie się toczyć w tobie niczym koło
przemierzając cię od krańca do krańca,
kobieto moja i nie moja,
i nie powstrzyma go nawet twoja śmierć.

Fotografía de Francesca Woodman

Ángel M. Alcalá

1981- , España (Albacete)

Sé que seremos inmortales

Sé que seremos inmortales
que nuestra historia sobrevivirá
              a las hojas de papel de un libro
nuestra memoria viajará por el espacio
sin detenerse nunca
eternamente a
velocidad constante
para enseñar a razas que no podemos ni imaginar
             que pudimos ser felices
que teníamos el mundo a nuestros pies
y aprovechamos para pisotearlo.

Mi videopoema, adaptación del texto del poeta manchego, Ángel M. Alcalá. En las imágenes retomo la reflexión del escritor que gira alrededor de la condición humana y la dualidad inscrita en ella. Nociones antitéticas, sin embargo, inseparables del bien y del mal, de la belleza y la fealdad, felicidad y desgracia, guerra y paz, memoria y olvido, vida y muerte forman vértebras visuales que sostienen la reflexión del poeta.

Música del oratorio de Richard Einhorn compuesta en 1995 como banda sonora para La pasión de Juana de Arco de C.T. Dreyer (1928).

Imágenes grabadas entre España y Polonia (Cracovia, Auschwitz, La Mancha)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Wiem, że będziemy nieśmiertelni

Wiem, że będziemy nieśmiertelni
że nasza historia przetrwa
dłużej niż papierowe stronice książek
                  nasza pamięć będzie przemierzać przestrzeń
nie zatrzymując się nigdy
wiecznie
z tą samą prędkością
                 aby pokazać innym rasom trudnym do wyobrażenia
że mogliśmy być szczęśliwi
jednak mając świat u stóp
skorzystaliśmy by go zdeptać.

Fotogramas del videopoema

Eloy Sánchez Rosillo

1948 – , España (Murcia)

La luz no te recuerda

Entra la luz hoy en el cuarto como
entraba la otra tarde. Y no nos ve
aquí junto al muro: no has venido.
Yo puedo recordarte.

Y te recuerdo, a solas, en esta habitación
-llena de nada ahora-que entonces compartimos.
Las palabras que hablan, la música, tu risa
y lo que entre nosotros sucedió en esas horas,
siguen viviendo en mí.

Pero la luz no te recuerda, porque
la luz ama el presente. Regresa sin memoria
a la estancia vacía. Y ya no sabe
que se enredó en tu pelo y que brilló en tus ojos
que, a la vez que mis manos minuciosas, anduvo
despacio por tu cuerpo.
                        No la luz no recuerda,
haber estado aquí, contigo, con nosotros.
Llega, alegre y dorada,
al lugar en que ardiera la otra tarde la vida.
Y únicamente encuentra en su silencio
a un hombre recordando, recordándote:
un hombre triste, y derrotado, y solo.

La luz no te recuerda. Mi videopoema adaptación del texto de Eloy Sánchez Rosillo.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Światło Cię nie pamięta

Światło wpada do pokoju jak
wpadało tamtego popołudnia. I nie zauważa nas
tutaj tuż przy murze: nie przyszłaś.

Ja mogę sobie Ciebie przypomnieć.
I pamiętam Ciebie, sam na sam, w tym pokoju
-teraz pełnym nicości- który wówczas dzieliliśmy.
Słowa, które mówią, muzyka, twój śmiech
i to co wydarzyło się między nami w tamych godzinach,
wciąż żyje we mnie.

Ale światło Ciebie nie pamięta, dlatego, że
światło kocha terażniejszość. Powraca bez pamięci
do pustego pokoju. I już nie wie,
że zaplątało się w twoje włosy i błyszczało w twoich oczach,
że, wraz z moimi dokładnymi dłońmi, przemierzało
powoli twoje ciało.
                                   Światło nie pamięta,
że tu było, z Tobą, z nami.
Przybywa, radosne i złote,
do miejsca w którym tamtego popołudnia żarzyło się życie.
I w jego ciszy znajduje jedynie
człowieka pamiętającego, wspominającego Ciebie:
człowieka smutnego, i pogrążonego, i samotnego.

Światło Cię nie pamięta. Wideopoezja, adaptacja tekstu

Charles Simic

1938 – , Serbia / EE. UU

Trad. Marcela María Raggio

Miedo

El miedo pasa de un hombre a otro
Sin saberlo,
Como una hoja pasa su temblor
A otra.

De pronto todo el árbol está temblando
Y no hay señales del viento.

Tłum. Stanisław Barańczak

Strach

Strach przechodzi z człowieka na człowieka
Bezwiednie,
Jak dreszcz, co udziela się liściom
Od innych liści.

I naraz całe drzewo drży,
A nie ma ani śladu wiatru.

Mi videopoema, adaptación de Miedo de Charles Simic

Fear

Fear passes from man to man
Unknowing,
As one leaf passes its shudder
To another.

All at once the whole tree is trembling
And there is no sign of the wind.

Olga Jackowska (Kora)

Trad. Ada Trzeciakowska

Explosión

Todo tiene su forma, la hoja, el árbol, la lagartija
En los océanos el agua yace como en un cáliz
En las chimeneas el fuego se consume sereno
Encerrada en una palabra la tierra traza una elipse

Explosión …

El aire adopta libre la forma de las cosas
Y yo sigo la misma dentro de los gestos involuntarios
Uno al lado del otro vivimos pacíficamente
Hasta que la rabia revienta las formas
Y explota el contenido

Explosión …

¿Quién puede detener el aire y el agua?
¿Quién puede exigir a la Tierra que retroceda la candente lava?
¿Quién puede contrarrestar mi desaliento
Hacia las formas cada vez más estrechas y su
Destino

Explosión…

Mi videopoema para el poema de Kora
Eksplozja

Wszystko ma swoją formę, liść, drzewo, jaszczurka
Woda w oceanach, jak w czarach spoczywa
Ogień w kominach spala się bezpiecznie
Ziemia zamknięta słowem, krąży po elipsie

Eksplozja

Powietrze przybiera kształt rzeczy dowolny
Ja wciąż taka sama w gestach mimowolnych
Żyjemy obok siebie spokojnie do chwili
Gdy gniew rozsadza formy, a treść eksploduje

Eksplozja…

Kto powstrzymać może powietrze i wodę
Kto Ziemi rozkaże cofnąć rozżarzoną lawę
Kto stanie na drodze mego zniechęcenia
Do form coraz ciaśniejszych i ich
Przeznaczenia

Eksplozja..

José Iniesta

1962 – , España (Valencia)

Instante de sol

Qué júbilo este sol sobre mi cuerpo
desnudo.

Qué sentido una lágrima
de amor y plenitud
resbalando en el barro de los años,
en la profundidad de lo profundo.

Trad. Ada Trzeciakowska

Chwila słońca

Co za radość słońce na mojej
nagiej skórze.

Jaki sens łzy
miłości i spełnienia
toczącej się po błocie lat,
w głąb niezgłębionego.

Mi videopoema, adaptación de Instante de sol de José Iniesta

Ángel M. Alcalá

1981- , España

Sábado tarde

Llegará el día
              no lo dudes
regresaremos a casa
y correremos
hasta los viejos soportales de la iglesia del pueblo
a refugiarnos y ver
al mundo derrumbarse aplastado
              bajo su propio peso
y reiremos
              no lo dudes
nos parecerá estar viendo
alguna de esas películas
apocalípticas
de sábado por la tarde
comeremos patatas fritas
tomaremos cocaloca
cuando salgamos a jugar
tendremos que hacerlo
              entre ruinas
a jugar
como los sábados de nuestra infancia
sólo disfrutar jugando
ignorar todo lo otro
tal vez nos olvidemos por un rato
de que la locura
se ha vuelto nuestro último vecino.

Videopoema con texto de Ángel

Tłum. Ada Trzeciakowska

Sobotnie popołudnie

Nadejdzie taki dzień
                 bez wątpienia
wrócimy do domu
i pobiegniemy
do starego portyku wiejskiego kościoła
by schronić się i patrzeć
jak świat runął przygnieciony
                swoim własnym ciężarem
i zaśmiejemy
                bez wątpienia
jakbyśmy oglądali
któryś z tych filmów
o czasie Apokalipsy
sobotnim popołudniem
Zjemy frytki
i weźmiemy cocaloca
A kiedy pójdziemy się bawić
będziemy biegać
             pośród ruin
grajmy
jak w soboty w dzieciństwie
cieszmy się zabawą
ignorując całą resztę
być może zapomnimy choć na chwilę
że szaleństwo
stało się naszym ostatnim sąsiadem.

Wideopoezja. Wiersz Angela.

Vicente Cervera Salinas

1961 – , España

Violeta

Te imaginé violeta y dulce
para que lo fueras.
Para que llegaras a serlo
en ti pensé sin amargura ni rencor,
sin maldición ni sombras,
lejos del árbol turbio
y del agua abyecta.
Entronicé un reino de concordia
y dijiste adiós a la estación traidora,
donde alisan las horas su corteza
y refrescan los días su meridiano atroz.
Bosquejé contornos helados
para avivar la calidez lozana y fresca
donde crecen las entrañas del perdón.
Te imaginé sonriendo, para que sonrieras.
Te descubrí una noche sin aurora
para que arrostraras las mañanas venideras
con hábito gozoso y sereno.
Así te concibió mi pensamiento.
Violeta y libre.
Para que lo seas.

Mi videopoema, adaptación de “Violeta” de Vicente Cervera Salinas

Tłum. Ada Trzeciakowska

Fiołek

Wymyśliłem sobie Ciebie fiołkową i słodką
abyś taką była.
Abyś taką się stała
myślałem o tobie bez goryczy i żalu.
bez klątw i cieni,
daleko od wzburzonego drzewa
i nieczystej wody.
Sławiłem królestwo harmonii
i pożegnałaś zdradziecki czas,
kiedy godziny wygładzają korę
a dni chłodzą swój straszliwy południk.
Nakreśliłem mroźne zarysy
aby podsycić pełną życia i rześką ciepłotę
tam gdzie rosną trzewia wybaczenia.
Wymyśliłem Cię z uśmiechem, abyś się uśmiechała.
Odkryłem przed tobą noc bez jutrzenki
abyś mierzyła się z nadchodzącymi porankami
z radosną i pogodną lekkością.
Tak cię pojęła myśl moja.
Fiołkową i wolną.
Abyś taką była.

Wisława Szymborska

1923 – 2012, Polonia

Trad. de G. Beltrán y A. Murcia Soriano

Falta de atención

Ayer me porté mal en el cosmos.
Viví todo el día sin preguntar por nada,
sin sorprenderme de nada.

Realicé acciones cotidianas,
como si fuera lo único que tenía que hacer.

Aspirar, espirar, un paso tras otro, obligaciones,
pero sin pensamientos que fueran más allá
de salir de casa y volver a casa.

El mundo podría ser tenido por un mundo loco
y yo lo tuve para mi propio y trivial uso.

Ningún cómo, ningún por qué,
o de dónde ha salido éste,
o para qué quiere tantos impacientes detalles.

Fui como un clavo superficialmente clavado a la pared,
o
(aquí una comparación que no se me ha ocurrido).

Uno tras otro se fueron sucediendo cambios
incluso en el limitado campo de un abrir y cerrar de ojos.

En la mesa más joven, con una mano un día más joven
había pan de ayer cortado de forma distinta.

Las nubes como nunca y la lluvia como nunca,
porque era con otras gotas que llovía.

La Tierra giraba sobre su eje
pero en un espacio abandonado para siempre.

Duró sus buenas 24 horas.
1.440 minutos de ocasiones.
86.400 segundos que mirar.

El cósmico savoir-vivre
aunque calla sobre nuestro asunto,
exige, sin embargo, algo de nosotros:
una cierta atención, un par de frases de Pascal
y una sorprendente participación en este juego
de reglas desconocidas.

Nieuwaga

Źle sprawowałam się wczoraj w kosmosie.
Przeżyłam całą dobę nie pytając o nic,
nie dziwiąc się niczemu.

Wykonywałam czynności codzienne,
jakby to było wszystko, co powinnam.

Wdech, wydech, krok za krokiem, obowiązki,
ale bez myśli sięgającej dalej
niż wyjście z domu i powrót do domu.

Świat mógł być odbierany jako świat szalony,
a ja brałam go tylko na zwykły użytek.

Żadnych – jak – i dlaczego –
i skąd się taki tu wziął –
i na co mu aż tyle ruchliwych szczegółów.

Byłam jak gwóźdź zbyt płytko wbity w ścianę
albo
(tu porównanie, którego mi brakło).

Jedna za drugą zachodziły zmiany
nawet w ograniczonym polu okamgnienia.

Przy stole młodszym, ręką o dzień młodszą
był chleb wczorajszy inaczej krajany.

Chmury jak nigdy i deszcz był jak nigdy,
bo padał przecież innymi kroplami.

Ziemia się obróciła wokół swojej osi,
ale już w opuszczonej na zawsze przestrzeni.

Trwało to dobre 24 godziny.
1440 minut okazji.
86 400 sekund do wglądu.

Kosmiczny savoir-vivre
choć milczy na nasz temat,
to jednak czegoś od nas się domaga:
trochę uwagi, kilku zdań z Pascala
i zdumionego udziału w tej grze
o regułach nieznanych.