Blaga Dmitrova

1922-2003, Bulgaria

Trad. Zhivka Baltadzhieva

Agujero en el cielo 

Un bípedo, sin alas, con fusil,
uno incapaz de volar,
desde abajo dio en un pájaro
que planeaba cadencioso en el firmamento.
Resonó el disparo
y un agujero en el azul abrió.
Y cayó en picado el ave,
piedra contra piedra arrojada.
Se vació el cielo sin alas
como mirada de asesino.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Dziura w niebie

Dwunożny, bez skrzydeł, ze strzelbą
nie może tak po prostu latać
ustrzelił z dołu ptaka
płynnie szybującego po sklepieniu.
Strzał rozległ się złowieszczo
a w błękicie otworzyła się dziura.
ptak spadł pionowo
kamień na kamieniu spiętrzył się.
A niebo bez skrzydeł stało się puste
jak spojrzenie zabójcy.

Дупка в небето

Двуного без криле с пушка,
което не може само да лети,
уцели от ниското птица,
зареяна плавно из висните.
Отекна злокобно изстрелът
и дупка проби в синевата.
А птицата падна отвесно – 
камък към камъни запокитен.
И небето опустя без криле
като погледа на убиеца.

Ada Salas

1965 – , España (Cáceres)

Hay libros que se escriben sobre la carne misma.
Son esas cicatrices que nos hablan
y sangran
cuando el tiempo se rinde a su derrota
un puñado de signos que apenas
comprendemos

y eran el beso intacto de la vida.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Są książki, które zapisują się na ciele.
To blizny, które mówią do nas
i krwawią
kiedy czas poddaje się przegrany
garść znaków, które nieledwie
pojmujemy

a były czystym pocałunkiem od życia.

Fotogramas de The Pillow Book de Peter Greenaway y pintura sobre cicatrices de Hélène Gugenheim

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Adalber Salas Hernández

VII

Ah, puedes burlarte de los esplendores de la luna,
pero ¿qué sería del corazón humano si deseara
sólo oscuridad, si no deseara nada en la tierra

salvo la tinta del mar o la sombra negra de la roca?
Lanzarte, en medio de una noche de verano, al vacío
plateado del aire y observar los campos pálidos

descansando bajo la mirada hosca de la luna,
y permanecer en las profundidades de tu visión y preguntarte
cómo en esta blancura lo que amas es pena

pasada, y cómo en el largo valle de tu mirada
crece la esperanza, y ahí, bajo el fuego
distante de las estrellas, apenas perceptible,

sentirte despertar al cambio, como si tu cambio
fuera inmenso y contara en la nostalgia de los cielos.
Y sin embargo todo lo que quieres es salir de la sombra

de ti mismo, hasta la fría llama de la noche de verano,
cuando la luna brilla y la tierra misma
está cubierta y silenciosa en las rocas de su sueño.

en Puerto oscuro

Tłum. Ada Trzeciakowska

VII

Och, możesz się naśmiewać z księżycowej poświaty,
Lecz, czym byłoby ludzkie serce gdyby pragnęło
Tylko mroku, gdyby nie pragnęło niczego na ziemi

Oprócz morskiego atramentu czy czarnego cienia skały?
Letnią nocą rzucić się w srebrną
Pustkę powietrza i spojrzeć na blade pola

Odpocząwszy pod posępnym spojrzeniem księżyca,
I pozostać w głębinach twojej wizji pytając się
Jak w tej bieli to co kochasz jest minionym

Żalem i jak w podłużnej dolinie twojego spojrzenia
Rośnie nadzieja i tu, pod odległym
Ledwo dostrzegalnym, ogniem wszystkich gwiazd.

Poczuć, jak budzisz się na zmianę, jakby jej ogrom
przełożył się na tęsknotę za niebem
A przecież jedyne czego pragniesz to wydobyć się z cienia

Siebie samego wprost w zimny płomień letniego nieba
Kiedy księżyc świeci a sama ziemia
Jest okryta i cicha w skamieniałości snu

w Mrocznej przystani

VII

Oh you can make fun of the splendors of moonlight,
But what would the human heart be if it wanted
Only the dark, wanted nothing on earth

But the sea’s ink or the rock’s black shade?
On a summer night to launch yourself into the silver
Emptiness of air and look over the pale fields

At rest under the sullen stare of the moon,
And to linger in the depths of your vision and wonder
How in this whiteness what you love is past

Grief, and how in the long valley of your looking
Hope grows, and there, under the distant
Barely perceptible fire of all the stars,

To feel yourself wake into change, as if your change
Were immense and figured into the heaven’s longing
And yet all you want is to rise out of the shade

Of yourself into the cooling blaze of a summer night
When the moon shines and the earth itself
Is covered and silent in the stoniness of its sleep

in Dark Harbour

Pascal Quignard

1948 – , Francia

Vida secreta (cap. XXIII)

Trad. Encarna Castejón

Uno tiene que aceptar ser hijo de sus sueños si quiere llegar a habitar las moradas de los sueños. Aquellos cuya voluntad rige la conducta, los que se presentan como los padres de los días que gobiernan, los que se jactan de dominar sus decisiones, ignoran la impresión que viene del mundo que los precede y que los ha sometido a sus influencias y a sus modas. Negándose a ser los siervos de impulsos ridículos, se sustraen poco a poco a cualquier contacto con la vida que los rodea y que prosigue cada vez menos dentro de ellos y, para acabar, ya no saben cuál es el camino y dejan de estar vivos y se deslizan en la muerte aunque el hálito aún los anime y la sangre los siga irrigando.
Son los fantasmas.

***

La vida de cada uno de nosotros no es una tentativa de amar. Es el único intento.

***

¿Qué lazo existe entre los seres que hablan? Solo la nada, el sentido, la esperanza semántica, la melancolía.
¿Qué lazo hay entre los seres vivos sexuados, que nacen y mueren, que se renuevan mediante la muerte personal y a través de una escena que no es visible para ellos? Ni la palabra sola, que los convertiría en fantasmas, ni la muerte sola, que los convertiría en cadáveres, ni el goce masculino del apareamiento, que los convertiría en animales.
Queda el amor. Eso es el amor: ese resto indecible que no puede mostrarse. De ahí vienen los dos tabúes del lenguaje y de la luz.
Indecible: el lenguaje está prohibido.
Que no puede mostrarse: lo visible es tabú.

***

Argumento V.
El individuo no es un estado ni un origen. No hay una identidad atómica en el fondo del ser. No podemos suponer ninguna psicología en esta tierra. Llegar a ser individual es desear, volverse conflictivo, convertirse en infinitamente divisible, sin descanso. Es llegar a estar cada vez más desgarrado.
Lo individual es la fascinación desgarrada.
No mitigada: desgarrada.

Masao Yamamoto

Tłum. Krzysztof Rutkowski

Życie sekretne (roz. XXIII)

Trzeba przyjąć, że jest się synem snów, jeśli pragnie się w nich rozgościć i godziwie w nich zamieszkać. Ci, którzy kierują się wolą, ci, którzy samych siebie przedstawiają jako rodzicieli życia, ci, którzy pysznią się panowaniem nad podejmowanym i decyzjami nie wiedzą, z jak wielką siłą działa na nich świat, skąd przyszli, świat poprzedni, który wycisnął na nich swoje piętna i swoje pozostawił w nich tropy. Ci, którzy nie potrafią się przyznać, że są niewolnikami śmiesznych impulsów, stopniowo coraz bardziej tracą kontakt z żywym życiem, coraz ospałej się w nich toczącym, aż w końcu zupełnie gubią drogę. Przestają żyć żywym życiem, ześlizgują się w śmierć, chociaż nadal wdychają powietrze w płuca, krew krąży, usta oddychają.
To upiory.


***

Życie każdego z nas nie jest pokusą miłości. Jest jej jedyną próbą.

***

Jaka więź łączy dwie osoby mówiące? Nic więcej niż nic, sens, nadzieja znacząca, melancholia.
Jaka więź łączy dwie osoby żyjące obdarzone organami płciowymi, rodzące się i umierające, odnawiające się przez osobniczą śmierć i schodzące ze sceny, której nigdy nie zobaczą? Nie tylko mowa, bo czyni z nich upiory. Nie tylko śmierć, bo czyni z nich trupy. Nie tylko krycie, bo czyni z nich zwierzęta.
Pozostaje miłość. Oto czym jest miłość: całą resztą niewymowną i niepokazywalną.
Niewymowną: mowa jej zakazana.
Niepokazywalną: widzialne jest dla niej tabu.

***

Argument V
Osobnik nie jest ot tak. Osobnik nie jest z rodu. Nie ma w nas tożsamości stałej. Stać się sobą: pożądać, popadać w konflikty, dzielić się i dzielić znowu, bez końca, tchnienia. Stawać się coraz bardziej rozdartym.
Bycie osobnikiem osobnym: fascynacja rozdzierająca.
Nie kojąca – rozdzierająca.

Marina Tsvietáieva

1892-1941, Rusia

Trad. J. L. Reina Palazón

***

Las venas abiertas:: Indetenible,
irrecuperable fluye la vida.
¡Colocad fuentes y platos!
Todos los platos serán pequeños
Las fuentes – planas
                             Sobre el borde – y m á s a l l á –
en la tierra negra, nutre los juncales.
Irrepetible, indetenible,
fluye el verso irrecuperable.

Tłum. R. Mierzejewski

***

Otworzyłam żyły: zatamować nie mogę,
Nieodwracalnie tryska życie.
Podstawiajcie miski i talerze!
Każdy talerz będzie – płytki,
Miska – płaska.
                             Przez kraj – w drogę –
W czarną ziemię, żywić trzciny.
Bezpowrotnie, zatamować nie mogę,
Nieodwracalnie tryska wiersz.

El motivo de agua en el cine de Andréi Tarkovski

***

Вскрыла жилы: неостановимо,
Невосстановимо хлещет жизнь.
Подставляйте миски и тарелки!
Всякая тарелка будет — мелкой,
Миска – плоской.
                             Через край – и мимо
В землю черную, питать тростник.
Невозвратно, неостановимо,
Невосстановимо хлещет стих

Transl. Elaine Feinstein

***

I opened my veins. Unstoppably
life spurts out with no remedy.
Now I set out bowls and plates.
Every bowl will be shallow.
Every plate will be small.
                             And overflowing their rims,
into the black earth, to nourish
the rushes unstoppably
without cure, gushes poetry…

Fotograma de Solaris

Blanca Varela

1926-2009, Perú

Divertimento

Playa nocturna
donde el sol llega caminando sobre sus manos,
fresco, cabalgando como el viejo caballo de la plaza
todo de madera y rojo,
como un campanario sobre el mar y sus estatuas,
claros apóstoles con la boca abierta
y el paladar negro de tanto hablar con Dios
y de beberlo en la mañana
a verdes tragos,
sorprendiéndolo entre las gaviotas,
porque él es el pingüino macho de ojos salados
o la vieja tortuga
cuyo amor ilumina el bosque.

Y llega el sol
y el dolor en la playa es una mujer con barbas,
el esfuerzo pasado,
y no este piano en la arena
ni Mozart desnudo
como una niña arrebatada y libre
jugando al escondite con su sombra
y con la sombra de todos
y con la muerte
que se deshace en sonrisas en este falso jardín,
en el único día,
el inesperado,
el que cae como una manzana sobre la cabeza.

¡Voilà! Soy dulce, dice,
pero mañana romperemos el espejo,
robaremos al ladrón,
educaremos al demonio,
y el tiempo vuela,
y Mozart vuela
y no vuelve sino a oscuras
espectral y terrible
en asambleas de hombres tristes.

Escuchemos al caballo,
matemos al apóstol,
y amémonos sólo así,
con la boca abierta y tan jóvenes,
estudiando al pingüino,
muy lejos del tormento
y del cielo colosal e inflexible.

Trad. Ada Trzeciakowska

Divertimento

Nocna plaża
dokąd słońca dociera spacerując na rękach,
rześkie, podrygując jak stary koń z placyku
cały z drewna i czerwony,
jak dzwonnica nad morzem i jej posągi,
świetliści apostołowie o otwartych ustach
y czarnych podniebieniach od długich rozmów z Bogiem
i od spijania go o poranku
zielonymi łykami,
zaskoczywszy go wśród mew,
bo jest on pingwinem rodzaju męskiego o słonych oczach
lub starym żółwiem,
którego miłość rozświetla las.

I dociera słońce
i ból na plaży jest kobietą z brodą,
minionym wysiłkiem,
a nie tym pianinem na piasku
ani nagim Mozartem
jak dziewczynka rozgrzana i wolna
bawiąca się w chowanego ze swoim cieniem
i z cieniem wszystkich
i ze śmiercią
która rozdaje uśmiechy w tym sztucznym ogrodzie,
tego jedynego dnia,
niespodziewanego,
który spada na głowę jak jabłko.

Voilà! Jestem słodka, mówi,
ale jutro potłuczemy lustra,
okradniemy złodzieja,
wychowamy demona,
a czas frunie,
i Mozart frunie
i wraca dopiero po zmroku
podobny do widma i straszny
na zgromadzeniach ludzi smutnych.

Posłuchajmy konia,
zabijmy apostoła,
i miłujmy się tak,
z otwartymi ustami i tacy młodzi,
ucząc się pingwina,
daleko od burzy
i przepastnego i nieugiętego nieba.

Fotograma de Vientos de agosto de Gabriel Mascaro

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Dámaso López García 

Error

Nos dejamos llevar por la corriente bajo las dispersas estrellas
y dormimos hasta que se levantó el sol. Cuando llegamos a la capital,
que se hallaba en ruinas, hicimos un buen fuego con las sillas
y mesas que hallamos. El calor era tan intenso que los pájaros
que había arriba ardían y caían a tierra envueltos en llamas.
Los comimos, luego seguimos a pie hasta regiones
en las que el mar está helado y el suelo está sembrado
de cantos rodados parecidos a la luna. Si nos hubiéramos detenido,
si hubiéramos dado media vuelta, si hubiéramos vuelto al jardín del que veníamos,
con su urna rota, el montón de hojas podridas, y nos hubiéramos sentado
a mirar la casa y viendo sólo el paso
de la luz del sol por las ventanas, eso habría
bastado, incluso si el viento hubiera chillado y las nubes se hubieran precipitado hacia el mar
como las páginas de un libro en las que no hubiera nada escrito.

en Hombre y camello

Fotogramas de El espejo de Andréi Tarkovski

Trad. Agnieszka Kołakowska

Błąd

Popłynęliśmy w dół pod rozgwieżdżonym niebem
i spaliśmy do świtu. W zrujnowanej stolicy
rozpaliliśmy ogień z porozrzucanych wokół
szczątków krzeseł i stołów. Żar był tak silny, że ptaki
zapalały się w locie i płonąc spadały na ziemię.
Zjadłszy je, szliśmy dalej, w rejony, gdzie morze zamarzło
a ziemia jest usłana księżycowymi głazami.
Nie było wtedy za późno, by się zatrzymać i cofnąć,
powrócić do ogrodu, z któregośmy wyruszyli,
do połamanej urny i kupy gnijących liści,
i tam patrzeć na dom, i tylko śledzić, jak słońce
odbija się w jego oknach – i to by wystarczyło,
nawet gdyby wiatr jęczał i chmury sunęły ku morzu
jak przewracane kartki niezapisanej księgi.

Error

We drifted downstream under a scattering of stars
and slept until the sun rose. When we got to the capital,
which lay in ruins, we built a large fire out of what chairs
and table we could find. The heat was so fierce that birds
overhead caught fire and fell flaming to earth.
These we ate, then continued on foot into regions
where the sea is frozen and the ground is strewn
with moonlike boulders. If only we had stopped,
turned, and gone back to the garden we started from,
with its broken urn, its pile of rotting leaves, and sat
gazing up at the house and seen only the passing
of sunlight over its windows, that would have been
enough, even if the wind cried and clouds scudded seaward
like the pages of a book on which nothing was written.

in Man and Camel

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Adalber Salas Hernández

VIII

Si el amanecer rompiera el corazón y la luna fuera un horror
y el sol apenas una fuente de torpor, entonces
por supuesto que hubiera guardado silencio estos años

y no hubiera escogido salir esta noche,
vistiendo mi traje cruzado azul oscuro,
y sentarme en un restaurant con un plato

de sopa frente a mí para celebrar cuán buena ha sido
la vida y cómo ha culminado en este instante.
Las armonías de la salud han alcanzado su apogeo,

y me estremezco de satisfacción, y tú te ves bien
también. Me encantan tus dientes de oro y tu pelo teñido
–un poco verde, un poco amarillo– y tu peso,

que finalmente ha subido donde nunca pensamos que subiría.
Oh, mi compañera, mi muerte hermosa,
mi paraíso negro, mi estupefaciente rancio,
mi musa simbolista, dame tu pecho
o tu mano o tu lengua que duerme todo el día
tras su pared de encías rojizas.
Échate en el piso del restaurante
y recita todo lo que ha sido apartado de mi felicidad.
Dime que no he vivido en vano, que las estrellas
no morirán, que las cosas permanecerán como son,
que durará lo que he visto, que no nací en pleno
cambio, que lo que he dicho no ha sido dicho para mí.

en Puerto oscuro

Ilustraciones de Mark English (1933 -, EE.UU.)

Tłum. Ada Trzeciakowska

VIII

Gdyby świt łamał serce a księżyc był potworem,
A słońce było tylko źródłem apatii,
wtedy oczywiście, że milczałbym przez te wszystkie lata

I nie zdecydowałbym się wyjść dziś wieczorem
W moim nowym dwurzędowym ciemnoniebieskim garniturze
i usiąść w restauracji nad miską

zupy, by świętować to jak wspaniałe było
życie i jak nastąpiła jego kulminacja w tej chwili.
Harmonia wartości zdrowotnych osiągnęła apogeum,

I teraz drżę z zadowoleniem, a i ty wyglądasz
Dobrze. Kocham te twoje złote zęby i tlenione włosy-
lekko zielone, lekko żółte- i twoją wagę,

która ostatecznie wzrosła mocniej niż kiedykolwiek
pomyślelibyśmy. Och, towarzyszko moja, moja piękna śmierci,
Mój czarny raju, moja zwietrzała używko,

Moja symbolistyczna muzo, podaj mi twą pierś
dłoń lub język, co posypia cały dzień
za ścianą z czerwonawych dziąseł.

Połóż się na podłodze restauracji
i wyrecytuj wszystko co zostało zachowane z mojego szczęścia.
Powiedz, że nie żyłem na darmo, że gwiazdy

nie umrą, że rzeczy pozostaną takimi jakie są,
Że to co zobaczyłem będzie trwało, że nie urodziłem się
pośród zmian, że to co powiedziałem nie zostało powiedziane dla mnie.

w Mrocznej przystani

VIII

If dawn breaks the heart, and the moon is a horror,
And the sun is nothing but the source of torpor,
Then of course I would have been silent all these years

And would not have chosen to go out tonight
In my new dark blue double-breasted suit
And to sit in a restaurant with a bowl

Of soup before me to celebrate how good life
Has been and how it has culminated in this instant.
The harmonies of wholesomeness have reached their apogee,

And I am aquiver with satisfaction, and you look
Good, too. I love your gold teeth and your dyed hair—
A little green, a little yellow—and your weight,

Which is finally up where we never thought
It would be. O my partner, my beautiful death,
My black paradise, my fusty intoxicant,

My symbolist muse, give me your breast
Or your hand or your tongue that sleeps all day
Behind its wall of reddish gums.

Lay yourself down on the restaurant floor
And recite all that’s been kept from my happiness.
Tell me I have not lived in vain, that the stars

Will not die, that things will stay as they are,
That what I have seen will last, that I was not born
Into change, that what I have said has not been said for me

in Dark Harbour

Eugenio Montale

1896-1981, Italia

Trad. Jorge Guillén

Agave en la roca

Oh iracundo soplar de siroco
que el reseco terreno verdeamarillo
quemas;
y por el cielo lleno
de lívidas luces
cruza algún copo
de nube, y se pierde.
Perplejas horas, estremecimientos
de una vida que huye
como agua entre los dedos;
inasibles sucesos,
luces—sombras, emociones
de las delicadas cosas de la tierra;
oh áridas alas del aire
ahora soy yo
la agave que arraiga en la grieta
del escollo
y rehúye el mar de los brazos de algas
que abre anchas gargantas y agarra rocas;
y en la agitación
de mi ser, con mis cerrados capullos
que ya no pueden estallar hoy sufro
el tormento de mi inmovilidad.

Tłum. Cezary Geroń

Agawa na skale

O gniewny podmuchu sirocco
który żółtozieloną wyschłą ziemię
palisz;
górą niebem pełnym
słabych świateł
przepływa jakiś
strzęp chmury i znika.
Trudne godziny, dreszcze
życia, które jak woda
ucieka między palcami;
niepochwytne zdarzenia,
światła-cienie, poruszenia
rzeczy chwiejnych na ziemi;
ach suche skrzydła powietrza
teraz ja jestem
agawą co się chwyta szczeliny
w skale
ramionom alg ucieka i morzu
co otwiera głębokie gardziele i na skały się wspina;
i w niepokoju
co wszystko ogarnia, jak pąk zamknięty
co się otworzyć nie może, odczuwam
dziś mój bezruch jak mękę.

Fotografías de Sebastiao Salgado

L’agave su lo scoglio

O rabido ventare di scirocco
che l’arsiccio terreno gialloverde
bruci;
e su nel cielo pieno
di smorte luci
trapassa qualche biocco
di nuvola, e si perde.
Ore perplesse, brividi
d’una vita che fugge
come acqua tra le dita;
inafferrati eventi,
luci-ombre, commovimenti
delle cose malferme della terra;
oh alide ali dell’aria
ora son io
l’agave che s’abbarbica al crepaccio
dello scoglio
e sfugge al mare da le braccia d’alghe
che spalanca ampie gole e abbranca rocce;
e nel fermento
d’ogni essenza, coi miei racchiusi bocci
che non sanno più esplodere oggi sento
la mia immobilità come un tormento.

Transl. Jonathan Galassi

The Agave on the Reef

O rabid sirocco
gale that bums
thè parched land’s yellowgreen;
and in the sky alive
with pale lights
a few cloud columns pass
and are lost.
Worried hours, vibrations
of a life that flees
like water through thè fingere;
unsnared events,
light-shadows, shaldngs
of thè wobbling things of earth;
oh arid wings of air
today I am
thè agave that takes root
in thè crevice of thè rock
and in thè algae’s arms escapes thè sea
that opens its huge jaws and mouths thè boulders;
and in thè ferment of every
essence, with my furled-up buds
that no longer explode, today I feel
my rootedness as torment.

Marzanna Bogumiła Kielar

1963- , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Cuando ya el torrente de cascotes y lodo que se desliza por la ladera
haya desgarrado el manto aluvial -la vida- y nos mezcle con el barro
y las piedras,

te reconoceré por la raíz, por la diminuta roya en el limbo de la hoja pinada.
Te reconoceré por la semilla y las trazas de hoja,
por la escama que protege la yema hibernando:

y te besaré
con labios de tierra

Fotografías impresas sobre las hojas por Hiro Chiba

***

Gdy już sunący zboczem gruzowo-błotny strumień
rozerwie tę aluwialną pokrywę, życie, i wymiesza nas z gliną
i kamieniami,

poznam cię po korzeniu, po drobnej rdzy na blaszce pierzastego liścia.
Poznam cię po nasieniu i liściowych bliznach,
po ochronnej łusce na zimującym pąku –

będę całować cię
wargami z ziemi