Iván Trejo

1978- 2021 (covid-19), México

En colaboración con La Reversible

EN TUS OJOS…

En tus ojos hay un jardín de alegría animal
que azuza la anoche para que se abra como orquídea
o como cálido roce/ pues nada crece ni amaina
fuera de la caricia/ ni de la mano
que horada los espasmos.

Gustav Klimt (1862-1918, Austria)

Tłum. Ada Trzeciakowska

W twoich oczach…

W twoich oczach jest ogród zwierzęcej radości
co podżega noc, by otwarła się jak orchidea
jak gorący dotyk/nic bowiem nie rośnie i nie słabnie
tam, gdzie pieszczoty niedostatek/ i dłoni,
która drąży spazmy.

Miłosz Biedrzycki

1967 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Qué puedo decirles a ustedes

Qué puedo decirles a ustedes.
Esta no es una situación natural.
En la calle la gente conversa de esta forma.
Por la luna del autobús se ven unos rótulos en la parada,
por el parabrisas del coche otros. El flaco no comprenderá al gordo,
su disnea ni dificultades a la hora de comprar la ropa.
Y antes de que el grande se encoja,
del pequeño no quedará ni rastro.
Viajar en medio de una ventisca, en medio de la niebla como por un túnel,
buscar el mundo con la vista por un trozo de cristal libre de vaho.
Viajar en medio de una tormenta de arena que se arrastra
a través del paralelo.
La gente no se habla de esta forma. Si llega el caso,
antes aprietan los dientes sobre ellos, los brazos, la ropa, el dinero que deben.
Viajar entre ondulantes lonas de lluvia
con el signo de interrogación en lugar de la cabeza.
Con el signo de interrogación invertido, como en español,
que abre la oración, el camino en el túnel de escarcha.
Con el punto final en el lugar donde convergen las líneas paralelas –

Fotografías de Saul Leiter

Co ja mogę do państwa powiedzieć

Co ja mogę do państwa powiedzieć.
To nie jest naturalna sytuacja.
Ludzie w ten sposób nie rozmawiają ze sobą na ulicy.
Z okna autobusu widać inne napisy na przystanku,
z okna samochodu inne. Chudy grubego nie zrozumie,
jego zadyszki i kłopotów z kupowaniem ubrań.
A zanim wielki się obkurczy,
po małym nie zostanie śladu.
Jechać przez zadymkę, przez mgłę jak przez tunel,
wypatrywać świata w odchuchanym skrawku szyby.
Jechać przez burzę piaskową przewalającą się
w poprzek równoleżnika.
Ludzie tak do siebie nie mówią. Kiedy mają okazję,
raczej zaciskają na sobie zęby, ramiona, ubrania, należności.
Jechać przez faliste płachty deszczu
z pytajnikiem zamiast głowy.
Z hiszpańskim odwróconym pytajnikiem
otwierającym zdanie, drogę w tunelu z szadzi.
Z kropką w punkcie zbiegu równoległych linii –

Miłosz Biedrzycki

1967 – , Polonia

Trad. Manel Bellmunt Serrano

*** El frío

 El frío era tal que los árboles gritaban
las estrellas se apagaban en acompasados
intervalos de tiempo y se precipitaban
con el delicado tintineo
de un vaso golpeado con un cuchillo
también busco el silencio
pero el mero callar
seguramente no bastará

Fotografías de Masao Yamamoto

*** Mróz

Mróz był taki, że drzewa krzyczały
gwiazdy w miarowych odstępach
czasu gasły i osuwały się w dół
z delikatnym brzękiem
trącanej nożem szklanki
też szukam ciszy
ale samo milczenie
pewnie nie wystarczy?

Cyprian Kamil Norwid

1821-1883, Polonia/ Francia

Trad. Fernando Presa González

A la muerte de la poesía

¡Ella murió! ¿Hay defunción más triste?
¿Cómo enterrar a tan bella persona?
Murió de una grave enfermedad
Que se llama dinero y correcciones.
¿Te acuerdas de aquel día
en que estuve junto a su cama pensativo,
y tenía una gran lágrima en el ojo, porque quería saber
si lo que se apaga es el espíritu o el cuerpo?

Ella, en cambio, -me refiero a la Poesía- levantó
Su brazo pálido hacia la ventana, me hizo una señal
Para que bajara la luz, porque hace mentir a las sonrisas,
Como si la primavera se burlara delante de sus ojos.
No sé si percibí una herida o un lunar
Bajo la sombra del pecho izquierdo, cuando se estremeció…
¡Oh, estuve triste como nunca lo había estado
Cuando estoy en un cementerio y arranco una flor!

Ella murió (la Poesía), la grande,
La mediadora de las dos esferas irreconciliables,
Océano de lujuria y gotita de escarcha,
Esa emperatriz, esa obrera
Única y común a la vez,
Relámpago y paloma…
Ya vienen a enterrarte, como a una artesana,
A cubrirte de arena.

Desde entonces, en la amplia iglesia del silencio,
Cuando paso por la arena del empedrado,
Yo no piso su tumba, sino la obra de aquéllos
Que allanaron el cementerio con tierra.
Hasta que los destructores del pensamiento se pongan a pensar
clamaré para que caiga un trueno que golpee con su descarga,
viendo que el fuego es para los sin-fuego,
Aunque duerman sobre silicatos y se despierten en el cielo.

Edward Okuń Las cuatro cuerdas del violín (1914)

Na zgon poezji

Ona umarła!… są-ż smutniejsze zgony?
I jak pogrzebać tę śliczną osobę?
Umarła ona na ciężką chorobę,
Która się zowie: pieniądz i bruliony.
Pamiętasz dobrze oną straszną dobę,
Gdy przed jej łożem stałem zamyślony,
Łzę mając wielką w oku, co szukało,
Czy to, co gaśnie, jest duch albo ciało?

Ona zaś (mówię: Poezja), swe ramię
Blade ku oknu niosąc, znak mi dała,
Bym światło przyćmił, bo uśmiechy kłamie,
Jakby jej w oczy wiosna urągała.
Nie wiem, czy ranę dostrzegłem, czy znamię,
Pod lewej piersi cieniem, gdy zadrżała?…
O, byłem smętny, jak odtąd nie bywam,
Gdy mam już cmentarz i na nim kwiat zrywam.

Umarła ona (Poezja), ta wielka
Niepojednanych dwóch sfer pośrednica,
Ocean chuci i rosy kropelka,
Ta monarchini i ta wyrobnica –
Zarazem wielce wyłączna i wszelka,
Ta błyskawica i ta gołębica…
Gdy ci, co grzebać mają za rzemiosło,
Idą już piaskiem zasypywać wzniosłą!

Odtąd w przestronnym milczenia kościele,
Po brukowaniu się przechodząc płaskiem,
Nie jej ja depcę grób… lecz po tych dziele
Stąpam, co cmentarz wyrównali piaskiem.
Aż się zamyślą myśli niszczyciele,
I grom zawołam, by uderzał z trzaskiem,
Wiedząc, iż ogień dla bez ognia ludzi,
Choćby w krzemieniach spał, w niebie się zbudzi