Luis Rosales

1910-1992, España

UNA HUELLA DE VIOLETA EN LA NIEVE

Me contaba su sueño hasta agotarse
y sus palabras eran
como el paso del tren cuando te encuentras junto a la vía,
y sientes su atracción en todo el cuerpo al mismo tiempo,
y vibras empujado por el vacío
que tiene un fundamento de dulzura y terror.
Mientras me hablaba
ella vivía desde este fundamento
en donde el miedo de vivir se nos acerca tanto
que la carne se agrieta para arder,
que la carne se agrieta
como la llama tiene un vacío, en su centro, de sombra natural;
y ella se iba llenando de ese hueco,
de ese espejo de nieve simultánea
mientras seguía contándome su sueño como si no pudiera despertar,
como si hablara sola,
sintiéndose empujada únicamente
por ese miedo transitivo que aún empapaba sus palabras.
Y sin embargo algo ha nacido de esa conversación extenuante,
algo que siento ahora,
que seguiré sintiendo siempre
como escucho a esta niña de tierra improvisándose
que reúne su temblor para decirme
que no sabe vivir,
que no puede vivir
porque la carne se le queda cada día más pequeña;
tan pequeña que ha llegado a sentirse impedida,
y ya no podrá nunca llegar hasta su casa,
y ya sólo recuerda que vivía en un colegio,
y ya sólo recuerda que vivía dentro del dormitorio de un colegio,
donde todas las noches despertaba
viendo pasar un tren por el pasillo atónito,
viendo pasar todas las noches el mismo tren
por el mismo pasillo titilante de camas sucesivas,
de camas con guirnaldas de muchachas que duermen
sin salir del espejo,
sin ver pasar el tren
que a ella, todas las noches, va despertándola un poco más,
a fuerza de seguirlo,
a fuerza de seguirlo cuando pasa y se pierde en la sombra,
y la desclava de su cuerpo igual que se desclava con la humedad un cuadro en la pared,
y la deja tronchada en las vías
sobre las cuales pasa el tren donde ella misma va sonriendo en todas las ventanas.

Fotografías de René Groebli (1927-, Suiza)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ślad fiołka na śniegu

Opowiadała mi swój sen, aż do wyczerpania
a słowa jej były
jak przejeżdżający pociąg, gdy stoisz przy torach,
i czujesz w każdym kawałku ciała przyciąganie,
wibrując popychany przez pustkę
u źródeł której kryje się słodycz i groza.
Mówiąc do mnie  
czerpała z tego źródła
gdzie strach przed życiem podchodzi do nas tak blisko,
że ciało pęka i płonie,
że ciało pęka
jak płomień, pustka w jego sercu jest z naturalnego cienia;
i ona właśnie wypełniała się tą nicością,
tym równoczesnym lustrem śniegu
podczas gdy opowiadała mi swój sen, jakby nie mogła się obudzić,
jakby mówiła sama do siebie,
czując się popychana tylko
tym przejściowym strachem, którym wciąż nasiąkają jej słowa.
A jednak coś z tej męczącej rozmowy zrodziło się,
coś co czuję teraz,  
co będę czuł zawsze
gdy słucham tej dziewczyny z ziemi improwizującej się  
zespalającej swoje drganie by powiedzieć mi,
że nie potrafi żyć,
że nie może żyć
bo ciało jej z dnia na dzień staje się coraz mniejsze;
tak małe, że czuje się już niezdolna,
i nigdy już nie będzie w stanie dotrzeć do domu,
i pamięta już tylko, że kiedyś mieszkała w szkole,  
i pamięta już tylko, że mieszkała w szkolnej sypialni,
w której każdej nocy budziła się
osłupiała patrząc na przejeżdżający korytarzem pociąg,
patrząc każdej nocy na ten sam pociąg, przejeżdżający   
tym samym rozmigotanym korytarzem kolejnych łóżek,
łóżek z girlandami uśpionych dziewcząt,
nie wychodzących z lustra,
nie widzących przejeżdżającego pociągu
który, każdej nocy, wybudza ją trochę bardziej,
bo idzie za nim,
bo idzie za nim, gdy przejeżdża i znika w cieniu,
i odrywa ją od jej ciała, jak obraz na ścianie odrywa się z powodu wilgoci,
i zostawia ją odłamaną na torach
po których przejeżdża pociąg, w którym ona sama uśmiecha się ze wszystkich okien.  

Henri-Pierre Roché/François Truffaut

1879-1959, Francia / 1932-1984, Francia

Fragmento del guion de la película de François Truffaut Jules y Jim (1962). Guion de François Truffaut y Jean Gruault, adaptación de novela homónima de Henri-Pierre Roché.

Trad. José de la Colina

Jules y Jim

JULES : Albert fue herido en la guerra, en las trincheras.
ALBERT: Ahora las cosas van bien pero cuando volví en mí y vi al cirujano hurgándome en el cráneo, pensé en Oscar Wilde: “Dios mío, ahórrame los dolores físicos que de los morales yo me encargo.”
JULES: Lo que subleva de la guerra es que priva al hombre de su combate individual.  
JIM: Sí, es verdad, pero creo que al menos uno puede, al margen de la guerra, hacer la suya propia. Pienso en ese artillero que conocí en el hospital. Cuando volvía de su permiso, encontró a una muchacha en el tren; conversaron entre Niza y Marsella. Al saltar al andén, ella le dio su dirección. Y bien, durante dos años, todos los días, él le escribía frenéticamente, desde las trincheras, en papel de envolver, a la luz de las velas. Aun cuando llovían los obuses. Cartas cada vez más y más íntimas. Al comienzo, él encabezaba: “Querida señorita”, y terminaba: “Mis sinceros respetos”; a la tercera carta, la llamaba “Mi pequeña hada” y le pedía una foto. Luego, “Mi hada adorable”, luego, “Le beso las manos”, luego “Le beso la frente”. Después, le describe en detalle la foto que ella le ha mandado y le habla de su pecho que ha creído adivinar bajo la bata, y pronto, pasa al tuteo: “Te amo terriblemente.” Un día, escribe a la madre de la muchacha, pidiéndole la mano. A partir de entonces se convierte en su novio oficial sin haberla vuelto a ver. La guerra continúa y las cartas se hacen más íntimas. “Me apodero de ti, mi amor, tomo tus senos adorables. Te estrecho toda contra mí…” Cuando ella responde un poco fríamente a una de sus cartas, él se trastorna y le suplica que no se haga la coqueta porque él puede morir de un día a otro. Y dice la verdad.  
Vea usted, Jules, para comprender esta extraña violación por correspondencia, es necesario haber conocido toda la violencia de la guerra de trincheras, esa especie de locura colectiva y esa presencia de la muerte a cada minuto. Aquí tiene un hombre que, mientras participaba en la Gran Guerra, supo hacer su guerrita paralela, su combate individual, y conquistar totalmente a una mujer, por persuasión, a distancia. Cuando llegó al hospital, estaba, como usted, herido en la cabeza, pero no tuvo la misma suerte. Murió después de la trepanación, la víspera misma del armisticio. En su última carta a su novia desconocida, escribía: “Tus senos son los únicos obuses que amo.” Les mostraré una serie de fotos que tengo de él. Haciéndolas pasar rápidamente parece que él se mueve.  

Tłum. KK Carlos

JULES I JIM

JULES: Albert został ranny podczas wojny w jednym z okopów.  
ALBERT: Teraz jest już w porządku, ale gdy budziłem się i widziałem tych wszystkich lekarzy grzebiących w mojej czaszce, czułem się jak Oscar Wilde. Boże oszczędź mi bólu fizycznego. Z moralnym dam sobie radę.  
JULES: To co buntuje przeciwko wojnie to fakt, że pozbawia człowieka jego indywidualnej bitwy.
JIM: Tak, ale nawet w ferworze walki, toczy on własną bitwę. W szpitalu poznałem pewnego żołnierza. W pociągu, gdy odjeżdżał, poznał dziewczynę. Rozmawiali całą drogę pomiędzy Niceą a Marsylią. Zostawiła mu swój adres. Pisywał do niej codziennie, przez dwa lata. Przy świecach, podczas bitew. Jego listy stawały się coraz bardziej zażyłe. Na początku pisał: “Droga panno,” a kończył, “Z poważaniem.” Wkrótce nazywał ją “Moja mała Jagienko” i prosił o jej zdjęcie. Potem stała się jego “Najukochańszą Jagienką.” Pisał: “Całuję twoją dłoń.” Następnie: “Twoje czoło.” Wysłała mu zdjęcie, odpisał, że oczami wyobraźni widzi jej piersi przez sukienkę. Był coraz bardziej nieokrzesany. “Kocham cię na zabój.” Napisał do jej matki prosząc o jej rękę. Został jej narzeczonym, choć widział ją tylko ten jeden raz w pociągu. Wojna trwała, pisał jeszcze bardziej intymne listy “Pożądam cię najdroższa. Dotykam twoich cudownych piersi. Nasze nagie ciała splatają się.” Ona odpisywała bardziej stonowanie, on prosił, aby była z nim szczera bo w każdej chwili może zginąć. I nie mylił się
Ten szalony romans, korespondencyjny… mógł mieć miejsce tylko podczas wojny, gdzie śmierć czaiła się tuż za rogiem. Więc ten żołnierz walczył w wojnie jednocześnie tocząc bitwę o kobietę ze swoich marzeń i zwyciężył poprzez korespondencję. Również miał ranę głowy, kiedy go przywieźli. Miał jednak mniej szczęścia. Zmarł dzień przed ogłoszeniem rozejmu. W swoim ostatnim liście napisał “Twoje piersi są jedynymi bombami, które pokochałem”. Mam tu gdzieś jego zdjęcia. Jeśli szybko je przerzucać, postacie zdają się poruszać.

Jules and Jim

JULES: Albert was wounded in the trenches.  
ALBERT: l’m OK now but when l woke up and found a surgeon digging in my skull l thought of Oscar Wilde: God, spare me physical pain! l can cope with moral suffering!  JULES: The disgusting part of war is it deprives a man of his own individual battle.
JIM: Yes but l think he can still wage it at the same time. l remember a gunner l met in the hospital. While on leave he met a girl in a train and they talked between Nice and Marseilles. As she left she gave him her address. For  years he frantically wrote her daily from the trenches on wrapping paper by candlelight. As the shells fell, his tone became more intimate. At first he wrote “Dear Miss” and ended with “My sincerest respects”. ln the next one he called her “My little fairy” and then it was “My adorable fairy” and then “l kiss your hands” then “l kiss your forehead”. Then he spoke of the photo she’d sent and of the breasts he imagined under her housecoat. Soon he said “l love you terribly”. One day he wrote her mother, asking for the girl’s hand. He became officially engaged without ever seeing her again. The war went on and the letters became more and more intimate “l clutch you to me, my love l hold your adorable breasts l clasp you to me naked”. When she replied a bit coldly he begged her not to be coy because he might die any moment. lt was true.
To understand this extraordinary deflowering by mail you need to know the violence of trench warfare the collective madness and the presence of death each second. Here’s a man who fought in the war and yet he also waged his own personal battle and completely conquered a woman from afar. He was hospitalized with a head wound like you, but wasn’t as lucky as you. He died after a trepanation on the eve of the armistice. ln his last letter to his unknown fiancée he wrote “Your breasts are the only grenades l love”.  l’ll show you some photos l have of him. He almost seems alive.

JULES ET JIM

JULES: Albert a été blessé â la guerre, dans les tranchées.   
ALBERT: Maintenant, ça va tout â fait, mais quand je me suis réveillé  et que j’ai vu le chirurgien fouiller dans mon crâne,  j’ai pensé à Oscar Wilde  “Mon Dieu, épargnez-moi les douleurs physiques.  Les douleurs morales, je m’en charge.”   
JULES: Ce qui est révoltant dans la guerre,  c’est qu’elle prive l’homme de son combat individuel.  
JIM: Oui, c’est vrai, mais je crois qu’il peut quand même,  en marge de la guerre, mener la sienne.  Je pense â cet artilleur que j’ai connu â l’hôpital.  En revenant de permission,  il a rencontré une jeune fille dans le train.  Ils se sont parlé entre Nice et Marseille.  En sautant sur le quai de la gare, elle lui a donné son adresse.  Eh bien, pendant deux ans, tous les jours,  il lui a écrit frénétiquement depuis les tranchées  sur du papier d’emballage â la lueur des bougies,  même quand les obus pleuvaient, des lettres de plus en plus intimes.  Au début, il commençait “Chère mademoiselle” et terminait par “Mes hommages respectueux.”  À la troisième lettre, il l’appelait “ma petite fée”  et lui demandait une photographie.  Puis ce fut ” ma fée adorable” . Puis “je vous baise les mains” .  Puis “je vous baise le front” .  Plus tard, il lui détaille la photographie  qu’elle lui a envoyée, et lui parle de sa poitrine  qu’il a cru deviner sous le peignoir. Et bientôt, il passe au tutoiement.  “Je t’aime terriblement.” Un jour, il écrit  â la mère de cette jeune fille pour lui demander sa main.  Dès lors, il devient son fiancé officiel sans jamais l’avoir revue.  La guerre continue, et les lettres deviennent toujours plus intimes.  “Je m’empare de toi, mon amour, “je prends tes seins adorables,  je te presse absolument nue contre moi.”  Parce qu’elle répond un peu froidement â l’une de ses lettres, il s’emporte  et la prie de ne pas faire la coquette  parce qu’il peut mourir d’un jour â l’autre, et il dit vrai.   
Voyez-vous, Jules, pour comprendre  cet extraordinaire dépucelage par correspondance,  il faut avoir connu toute la violence de la guerre des tranchées.  Cette espèce de folie collective  et cette présence de la mort, minute par minute.  Voilâ donc un homme qui, tout en participant â la Grande Guerre,  a su mener sa petite guerre parallèle, son combat individuel,  et conquérir totalement une femme par la persuasion â distance.  Quand il est arrivé â l’hôpital, il était comme vous, blessé â la tête.  Mais il n’a pas eu votre chance.  Il est mort après la trépanation, la veille même de l’armistice.  Dans sa dernière lettre â sa fiancée inconnue, il écrivait  “Tes seins sont les seuls obus que j’aime.”  Je vous montrerai une série de photos que j’ai de lui.  En les regardant vite, on croit le voir bouger.   

Alejandra Pizarnik

1936-1972, Argentina

Árbol de Diana, 30-38

30
en el invierno fabuloso
la endecha de las alas en la lluvia
en la memoria del agua dedos de niebla

31
Es un cerrar los ojos y jurar no abrirlos. En tanto afuera se alimenten de relojes y de flores nacidas de la astucia. Pero con los ojos cerrados y un sufrimiento en verdad demasiado grande pulsamos los espejos hasta que las palabras olvidadas suenan mágicamente.

32
Zona de plagas donde la dormida come

lentamente
su corazón de medianoche.

33
alguna
vez

alguna vez tal vez
me iré sin quedarme

me iré como quien se va

                                                                                                      a Ester Singer

34
la pequeña viajera
moría explicando su muerte

sabios animales nostálgicos
visitaban su cuerpo caliente

35
Vida, mi vida, déjate caer, déjate doler, mi vida, déjate enlazar de fuego, de silencio ingenuo, de piedras verdes en la casa de la noche,  déjate caer y doler, mi vida.

36
en la jaula del tiempo
la dormida mira sus ojos solos

el viento le trae
la tenue respuesta de las hojas

                                                                                                       A Alain Glass

37
más allá de cualquier zona prohibida
hay un espejo para nuestra triste transparencia

38
Este canto arrepentido, vigía detrás de mis poemas:

este canto me desmiente, me amordaza

Fotografías de Francesca Woodman (1958-1981, EE.UU.)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Drzewo Diany, 30-38

30
w baśniowej zimie
żałobna pieśń skrzydeł w deszczu
w pamięci wody palce mgły

31
To jak zamknąć oczy i obiecać, że ich więcej nie rozewrzemy. Dopóki na zewnątrz żywią się zegarami i kwiatami narodzonymi z podstępu. Ale z zamkniętymi oczyma i cierpieniem naprawdę zbyt wielkim naciskamy lustra aż zapomniane słowa zabrzmią magicznie.

32
Strefa plag tam gdzie śpiąca zjada

powoli
swoje serce z połowy nocy.

33
któregoś
razu

któregoś razu być może
odejdę nie zostając

odejdę jak ktoś kto odchodzi

                                                                             dla Ester Singer

34
mała wędrowniczka
umierała tłumacząc się ze śmierci

mądre nostalgiczne zwierzęta
odwiedzały jej gorące ciało

35
Życie, życie moje, pozwól sobie upaść, pozwól sobie na ból, życie moje, pozwól sobie spleść się z ogniem, z naiwną ciszą, z zielonymi kamieniami w domostwie nocy, pozwól sobie upaść i boleć, życie moje.

36
w klatce czasu
uśpiona patrzy w swoje samotne oczy

wiatr przynosi jej
wątłą odpowiedź liści

                                                                               dla Alaina Glassa

37
Ponad każdą zakazaną strefą
istnieje lustro dla naszej smutnej przezroczystości

38
Ta pieśń pełna żalu i pokuty, czuwa nad moimi wierszami:

ta pieśń odkłamuje mnie, zatyka mi usta kneblem

Michael Strunge

1958-1986, Dinamarca

Trad. Omar Pérez Santiago

Cuando estamos durmiendo

Cuando estamos durmiendo
nuestros corazones son dos pájaros
sueltos por la noche y la ciudad.
Encuentran huecos entre las casas
y tienen todas las épocas, a todo el cielo.
Llegan de sobra a los segundos –
Extienden las alas y abarcan la ciudad
vagan como relámpagos silenciosos lejos de aquí
Con la extrema percepción de oxígeno de las plumas:
los bosques, el mar, los cerebros de la gente
tendidos con sueños extendidos.
Por tanto soñamos –
tu sonrisa en el mensaje, las venas de tus párpados,
tus sonidos de visión dormida, ssshh, ssshh,
tu corazón un pájaro ahí fuera en la oscuridad,
un sonido en la oscuridad aquí dentro.
Tu piel es tan blanca y de nuevo siento
esta feliz angustia por la muerte.

Obras de Gabriel Pacheco y Andrew Newell Wyeth

Tłum. Ada Trzeciakowska

Kiedy śpimy

Kiedy śpimy
nasze serca to dwa ptaki
wypuszczone w noc nad miastem.
Znajdują dziuple między domami
I posiadają wszystkie czasy i nieba bezmiar.
Bez problemu nadążają za sekundami –
Rozkładają skrzydła i obejmują całe miasto
błądząc jak bezgłośne błyskawice daleko stąd
Nadzwyczajnie wyczuwają tlen piórami:
nad lasami, morzami, umysłami ludzi
wyciągniętych pod rozciągającymi się snami.
Dlatego śnimy-
twój uśmiech w wiadomości, żyły twoich powiek,
twoje odgłosy uśpionej wizji, ssshh, ssshh,
twoje serce ptak tam gdzieś w ciemności,
odgłos w ciemności tutaj obok.
Twoja skóra tak biała i znów czuję
tę szczęśliwą udrękę z powodu śmierci.

Når vi sover

Når vi sover
er vore hjerter to fugle
ude i mørket og byen.
Mellem husene finder de vej
og har alle tider, hele himlen.
De når vidt på sekunder –
breder vingerne ud og omspænder byen
strejfer som lydløse lyn langt herfra
med fjerenes yderste sansning af ilt:
skovene, havet, menneskenes hjerner
spændte med afspændte drømme.
Derfor drømmer vi –
dit smil ved besked, dine øjenlågs årer,
dine lyde af søvnsyn, ssshh ssshh,
dit hjerte en fugl derude i mørket,
en lyd i mørket herinde.
Din hud er så hvid og igen kan jeg føle
denne lykkelige angst for at dø.

Karin Boye

1900-1941, Suecia

Trad. Ada Trzeciakowska

Un silencio se expandía

El silencio se expandía con suavidad del bosque invernal soleado.
¿Cómo es que mi voluntad se hizo tan firme y mi camino tan dócil?
En mi mano tintineaba un cuenco de vidrio grabado.

Entonces mi pie se hizo atento y más no tropezaría.
Entonces mi mano se hizo cautelosa y más no temblaría.
Entonces fui inundada y arrastrada por la fuerza de las cosas frágiles.

Trad. Francisco J. Uriz

Un amplio silencio

Suavemente se expandía el silencio como soleado bosque de invierno.
¿Cómo se doblegó mi voluntad de tan servil manera?
En mi mano latía un cuenco de vidrio sonoro.
De repente, mi pie se volvió temeroso y no rechazó la huida.
Mi mano se volvió cautelosa y ni siquiera pudo ya temblar.
Entonces me volví abundante. Fui atrapada por la fuerza de las cosas frágiles.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Cisza rozciągała się

Cisza rozciągała się miękko jak zimowe lasy w słońcu.
Jak moja wola wzrosła stanowcza a moja droga mnie posłuszna?
W dłoni niosłam wytrawioną misę z dźwięcznego szkła.

Wtedy moja stopa stała się tak uważna, że już nie potknie się.
Wtedy moja ręka stała się tak ostrożna, że już nie zadrży.
Wtedy przepełniła mnie i porwała siła rzeczy kruchych.

Transl. David McDuff

A stillness expanded

A stillness expanded, soft as sunny winter forests.
How did my will grow sure and my way obedient to me?
I carried in my hand an etched bowl of ringing glass.
Then my foot became so cautious and will not stumble.
Then my hand became so careful and will not tremble.
Then I was flooded over and carried by the strength from fragile
                                                      things.

En stillhet vidgades

En stillhet vidgades mjuk som soliga vinterskogar.
Hur blev min vilja viss och min väg mig underdånig?
Jag bar i min hand en etsad skål av klingande glas.

Då blev min fot så varsam och kommer inte att snava.
Då blev min hand så aktsam och kommer inte att darra.
Då blev jag överflödad och buren av styrkan ur sköra ting.

Olga Jackowska (Kora)

1951-2018, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Creonte

¿Qué casa es esta?
Sus cimientos tiemblan y
en sus puertas se degüellan
hermanos con hermanos.
Aquí hay un papel para ti, Creonte,
y para la heroica Antígona.

Nada ha cambiado
durante miles de años.
Las mismas ansias viejas,
los mismos tristes deseos.
Una vez perdido todo,
por el pueblo derrocado,
la soledad será tu castigo.

Mejor ten cuidado,
Creonte, Creonte,
jamás te dejaré en paz.
Si quiero, puedo ser una rata
y llegar al agujero más oscuro.
Si quiero, puedo ser una cucaracha
y sembrar entre tus huesos
las flores de peste y anatemas.
Te pude haber dado
sombra en un día de estío,
ser una amante tierna
en medio de una noche fría.

Dices que no sé defenderme
¡Qué ironía del destino!
Soy un diamante cristalino,
tú sólo me sacas el brillo.

Kreon

What kind of home
Has foundation that shake
Where brothers cut throats
With knives of hate
There’s always a part for you, Kreon
And for the hero Antygon

Nothing has changed
For thousend of years
The same old desires
The same old greed
Lose everything
People turn from your throne
You’ll face the end forever alone…

You’d better watch out
Kreon, Kreon
I’ll never give you
A peaceful moment
If I want, I’ll be a rat
And find you in the darkest corner
If I want, I’ll be a cockroach
Crawl in your ear
And poison your last hope
I could be your shadow
On a long hot day
Be your lover in the middle of the night

You say I’m defenceless
You must be joking
I’m a rough diamond
You are only shining me.

Kreon

Co to za dom, fundamenty w nim drżą
Brat bratu gardło podrzyna
Jest zawsze rola dla Kreona
Jest heroiczna Antygona

Od tysiącleci nic się nie zmienia
Te same żądze, te same pragnienia
Gdy wszystko stracisz a lud się odwróci
Za późno będzie, by do życia wrócić

Bój się teraz ty Kreonie
Nie zaśniesz przeze mnie
Gdy zechcę, będę szczurem
Dotrę do ciebie przez najmniejszą dziurę
Gdy zechcę będę karaluchem
Będę ci szeptać przekleństwa do ucha
A mogłam być cieniem w upalne południe
Czułą kochanką w środku nocy

Mówisz, że jestem bez siły
Ty chyba żartujesz
Jestem twardym diamentem
Ty go tylko szlifujesz

Anne Sexton

1928-1974, EE. UU.

Trad. José Luis Reina Palazón

Nadando al desnudo

En el sudoeste de Capri
encontramos una pequeña gruta desconocida
donde no había nadie y
la penetramos completamente
y dejamos que nuestros cuerpos perdieran toda
su soledad.

Todo lo que hay de pez en nosotros
escapó por un minuto.
A los peces reales no les importó.
No perturbamos su vida personal.
Nos deslizamos tranquilamente sobre ellos
y debajo de ellos, soltando
burbujas de aire, pequeños
globos blancos que ascendían
hasta el sol junto al bote
donde el botero italiano dormía
con el sombrero sobre la cara.

Un agua tan clara que se podía
leer un libro a través de ella.
Un agua tan viva y tan densa que se podía
flotar apoyando el codo en ella.
Me tendí allí como en un diván.
Me tendí allí como si fuera
la Odalisca roja de Matisse.
El agua era mi extraña flor.
Hay que imaginarse una mujer
sin toga ni faja
tendida sobre un sofá profundo
como una tumba.

Las paredes de esa gruta
eran de todos los azules y
dijiste: “¡Mira! Tus ojos
son color mar. ¡Mira! Tus ojos
son color cielo”. Y mis ojos
se cerraron como si sintieran
una súbita vergüenza.

Trad. Ben Clark

Nadando al desnudo

En la parte más al sur de Capri
descubrimos una pequeña gruta
donde no había nadie y
entramos en ella completamente
y dejamos que nuestros cuerpos perdieran toda
su soledad.

Los peces en nosotros
habían escapado en un minuto.
A los peces reales no les importó.
No molestábamos su vida personal.
Con calma nos deslizamos sobre ellos
y bajo ellos, desprendiendo
burbujas de aire, pequeños globos
blancos que flotaban hacia el sol junto a la barca
donde el barquero italiano dormía
con su sombrero tapándole la cara.

Agua tan clara que podrías
leer un libro a través de ella.
Agua tan boyante que podrías
flotar sobre tu codo.
Me tumbé sobre ella como en un diván.
Me tumbé sobre ella exactamente como
la Odalisca Roja de Matisse.
El agua era mi extraña flor.
Uno debe imaginarse a una mujer
sin toga ni pañuelo
sobre un lecho profundo como una tumba.

Las paredes de esa gruta
eran de todos los azules y
tú dijiste, “¡Mira! Tus ojos
son del color del mar. ¡Mira! Tus ojos
son del color del cielo”. Y mis ojos
se cerraron como si de repente
estuvieran avergonzados.

Swimmer de Agostino Arrivabene

The nude swim

On the southwest side of Capri
we found a little unknown grotto
where no people were and we
entered it completely
and let our bodies lose all
their loneliness.

All the fish in us
had escaped for a minute.
The real fish did not mind.
We did not disturb their personal life.
We calmly trailed over them
and under them, shedding
air bubbles, little white
balloons that drifted up
into the sun by the boat
where the Italian boatman slept
with his hat over his face.

Water so clear you could
read a book through it.
Water so buoyant you could
float on your elbow.
I lay on it as on a divan.
I lay on it just like
Matisse’s Red Odalisque.
Water was my strange flower,
one must picture a woman
without a toga or a scarf
on a couch as deep as a tomb.

The walls of that grotto
were everycolor blue and
you said, ‘Look! Your eyes
are seacolor. Look! Your eyes
are skycolor.’ And my eyes
shut down as if they were
suddenly ashamed.

Tłum. Teresa Truszkowska

Kąpiel nago

W południowo-zachodnim zakątku Capri
odkryliśmy nieznaną grotę,
gdzie nie było ludzi
i weszliśmy do niej,
by nasze ciała
nie były już samotne.

Ryby w naszym wnętrzu
na chwilę zniknęły.
Prawdziwe ryby nie zwracały uwagi.
Nie zakłócaliśmy ich prywatnego życia.
Spokojnie płynęliśmy nad nimi
i poniżej, wypuszczając
bąbelki powietrza jak białe
baloniki, co wzlatywały
ku słońcu w pobliżu łódki,
w której włoski przewoźnik drzemał
w kapeluszu zsuniętym na twarz.

Woda była tak przejrzysta, że mogłam
przez nią czytać książkę.
Woda tak wynosiła, że mogłam
kołysać się w niej oparta na łokciu.
Leżałam jak na otomanie.
Spoczywałam jak
Czerwona Odaliska Matisse’a.
Woda była dla mnie dziwnym kwiatem.
Wyobraźcie sobie kobietę
bez sukni i szala
na posłaniu głębokim jak grobowiec.

Ściany tamtej groty
mieniły się wszystkimi barwami błękitu,
a ty powiedziałeś: “Spójrz! Masz oczy
koloru wody morskiej. Spójrz! Twoje oczy
są lazurowe jak niebo.” I moje oczy
zamknęły się jakby je nagle
ogarnął wstyd.

Peter Gabriel

1950-, Inglaterra

*Canción inspirada en el poema 45 Mercy Steet de Anne Sexton. Gabriel la compuso después de haber evitado un accidente aéreo. Igual que logró salvarse él, en la letra de la canción, plantea un final feliz para Anne que había cometido suicido 14 años antes, habiendo luchado durante toda su vida contra el trastorno bipolar, la hipocresía y superficialidad del mundo en el que vivía. Más sobre las circunstancias aquí.

Trad. Ada Trzeciakowska

Calle de la Misericordia

Mira hacia abajo las calles vacías,
todo lo que ve
son los sueños que se han hecho sólidos
son los sueños hechos realidad

Todos los edificios, todos aquellos coches
alguna vez eran solo un sueño
en la mente de alguien

Ella imagina el cristal roto,
imagina el vapor
imagina un alma
Sin grietas ni manchas

Cojamos el barco ya
esperemos hasta la oscuridad
cojamos el barco y
esperemos hasta que llegue la oscuridad

No en los corredores de verde pálido ni grises suburbios
en la fría luz del día

Allí, en medio de todo esto, las palabras
tan vivas y solas sostienen
como vértebras

Sueñas con la calle misericordia
le das la vuelta a tu interior
Sueñas con misericordia
en los brazos de tu papá otra vez
Sueñas con la calle misericordia
‘Juro que movieron esta señal’
Sueñas con misericordia
en los brazos de tu papá

Sacas fuera los papeles de los cajones
que se deslizan con suavidad
tirando en la oscuridad de palabra tras palabra
confiesas todos los secretos
en la cálida caja de terciopelo
Al sacerdote – él es el doctor
Soportará el choque

Sueñas con la ternura
-el temblor en las caderas-
con besar los labios de Mary

Sueñas con la calle misericordia
le das la vuelta a tu interior
sueñas con misericordia
en los brazos de tu papá otra vez
Sueñas con la calle misericordia
‘Juro que movieron esta señal’
buscas misericordia
en los brazos de tu papá

misericordia, buscas misericordia

Anne y su padre ya están en barco,
remontando las aguas,
remontando las olas sobre el mar

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ulica Miłosierdzia

Spogląda w dół na puste ulice,
wszystko co widzi
to sny, które się nabrały kształtów
sny, które stały się rzeczywistością

Wszystkie budynki, wszystkie te samochody
kiedyś były tylko marzeniem
w czyjejś głowie

Opisuje stłuczone szkło
opisuje kłęby pary,
opisuje duszę
bez żadnej skazy ani pęknięcia

Weźmy już łódź
poczekajmy do zmroku
Weźmy łódź i
poczekajmy, aż zapadnie zmrok.

Nie na tych bladozielonych korytarzy
i szarych przedmieściach
w chłodnym świetle dnia.

Tam, po środku tego wszystkiego, słowa,
tak żywe i samotne,
podtrzymują jak kręgi i kości.

Śniąc o ulicy miłosierdzia
wywracasz wnętrze na drugą stronę
Śnisz o miłosierdziu
w ramionach taty jeszcze raz.
Śniąc o ulicy miłosierdzia
Przysięgam, że przestawili ten znak
śnisz o miłosierdziu
w ramionach taty

Wyciągasz papiery z szuflad,
które ślizgają się gładko.
wyszarpując w ciemności słowo za słowem
wyznajesz wszystkie tajemnice
w ciepłym aksamitnym pudełku,
księdzu – on jest lekarzem,
zniesie ten szok.

Śnisz o czułości
– drżenie bioder,
o całowaniu ust Mary

Śniąc o ulicy miłosierdzia
wywracasz wnętrze na drugą stronę
Śnisz o miłosierdziu
w ramionach taty jeszcze raz.
Śniąc o ulicy miłosierdzia
Przysięgam, że przestawili ten znak
szukasz miłosierdzia
w ramionach taty

miłosierdzia, szukasz miłosierdzia.

Anne i jej ojciec są już razem w łodzi.
przemierzają wody
prują morskie fale.

Mercy Street

Looking down on empty streets,
all she can see
are the dreams all made solid
are the dreams all made real

all of the buildings, all of those cars
were once just a dream
in somebody’s head

she pictures the broken glass,
she pictures the steam
she pictures a soul
with no leak at the seam

lets take the boat out
wait until darkness
let’s take the boat out
wait until darkness comes

nowhere in the corridors of pale green and grey
nowhere in the suburbs
in the cold light of day

there in the midst of it so alive and alone
words support like bone

dreaming of mercy st.
wear your inside out
dreaming of mercy
in your daddy’s arms again
dreaming of mercy st.
’swear they moved that sign
dreaming of mercy
in your daddy’s arms

pulling out the papers from the drawers
that slide smooth
tugging at the darkness, word upon word
confessing all the secret things
in the warm velvet box
to the priest-he’s the doctor
he can handle the shocks

dreaming of the tenderness
-the tremble in the hips
of kissing Mary’s lips

dreaming of mercy st.
wear your insides out
dreaming of mercy
in your daddy’s arms again
dreaming of mercy st.
’swear they moved that sign
looking for mercy
in your daddy’s arms

mercy, mercy, looking for mercy

Anne, with her father is out in the boat
riding the water
riding the waves on the sea

Anne Sexton

1928-1974, EE. UU.

Trad. Ada Trzeciakowska

Frenesí

No soy perezosa.
Estoy bajo los efectos de la anfetamina del alma.
Estoy, cada día,
mecanografiando a Dios
en quien tiene fe mi máquina.
Muy rápido. Muy intensamente,
como un lobo junto a un corazón vivo.
Sin pereza.
Cuando un hombre vago, dicen,
mira hacia el cielo,
los ángeles cierran las ventanas.

Oh, ángeles,
mantened las ventanas abiertas,
así podré alcanzar y llevarme
cada objeto,
de los que me cuentan que el mar no se está muriendo,
objetos que me cuentan que la tierra tiene voluntad de vivir,
que Cristo que caminó para mí,
caminó sobre un suelo real
y que este frenesí,
como las abejas que aguijonean el corazón durante toda la mañana,
hará que los ángeles
se queden y dejen las ventanas abiertas
de par en par, amplias como una bañera inglesa.

El cielo sobre Berlín de Wim Wenders (1987)

Tłum. Maria Korusiewicz

Szał

Nie jestem leniwa.
Jestem na amfetaminie duszy.
Każdego dnia wypisuję Boga,
w którego wierzy moja maszyna do pisania.
Bardzo szybko. Bardzo intensywnie,
jak wilk przy żyjącym sercu.
Nie leniwie.
Mówią, że gdy leniwy człowiek
spogląda ku niebu,
aniołowie zamykają okna.

O aniołowie,
trzymajcie okna otwarte,
tak, bym mogła sięgnąć do środka
i skraść każdy przedmiot,
przedmioty, które mówią mi, że morze nie umiera,
przedmioty, które mówią mi, że proch ma wolę życia,
że ten Chrystus, co chodził dla mnie,
chodził po prawdziwej ziemi,
i że ten szał,
jak pszczoły co przez cały poranek kłują serce,
zatrzyma anioły
przy oknach otwartych
szeroko jak angielska wanna.

Frenzy

I am not lazy.
I am on the amphetamine of the soul.
I am, each day,
typing out the God
my typewriter believes in.
Very quick. Very intense,
like a wolf at a live heart.
Not lazy.
When a lazy man, they say,
looks toward heaven,
the angels close the windows.

Oh angels,
keep the windows open
so that I may reach in
and steal each object,
objects that tell me the sea is not dying,
objects that tell me the dirt has a life-wish,
that the Christ who walked for me,
walked on true ground
and that this frenzy,
like bees stinging the heart all morning,
will keep the angels
with their windows open,
wide as an English bathtub.

Rafał Wojaczek

1945-1971, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Pupila

El tiempo
Es blanco, alargado
Hacia el corazón.
Los pájaros crecen a través del corazón.

Donde el tiempo se acaba,
Al otro lado del corazón
Habitas invisible.
El aire
Me susurra Tu cuerpo

El amor es sangre vasta.

Las estrellas son el eco de Tus ojos
Y se desplazan por las sendas
Abiertas por medio del paso de Tus sueños
Donde la noche se acaba.

Donde la muerte se acaba mi memoria ensanchada.

Źrenica 

Czas
Jest biały, wydłużony
W stronę serca.
Ptaki rosną przez serce.

Gdzie czas się kończy,
po drugiej stronie serca
Mieszkasz niewidzialna.
Powietrze
Szepce
Do mnie Twoje ciało.

Miłość jest krwią rozległą.

Gwiazdy są echem Twoich oczu
I poruszają się po ścieżkach
Wydeptanych przez Twoje sny
Gdzie noc się kończy.

Gdzie śmierć się kończy moja pamięć rozszerzona.