Ingeborg Bachmann

1926-1973, Austria

Trad. Jan Pohl

La linea de la vida

Soñaba de noche

Pues soñaba esta noche
que alguien leía en mi mano que era corta
interrumpida, había un corte, y vi una
dos muertes tres muertes, todas
muertes
y por la mañana me puse el trapo mojado
en este lugar, abrí la ventana
y me dio en este lugar
me hice una infusión y me
dio también en este lugar, todo
tocaba este corte y
así lo vi despierta:

Quiero desmoronarme como vestido viejo
quebrantarme en las articulaciones
arrugarme, como se arruga la manzana, volverme pequeña decrépita y
gris como una piedra y, un día, tumbarme,
encorvada, debajo de una raíz y reírme
de todas las muertes y sin violencia, extinguirme,
de manera que, apenas perciba dónde empiezo
a acabar, y dónde acabo de pertenecer

Obras de Agostino Arrivabene

Tłum. Ada Trzeciakowska

Linia życia

Nocami śnię o niej

Tej nocy śniłam
że wyczytano z mojej dłoni, że jest krótka,
przerwana, i jest na niej skaleczenie, i ujrzałam jedną,
dwie trzy śmierci, wszystko
martwe
rano zaś przycisnęłam wilgotną szmatkę
do tego miejsca, otworzyłam okno,
i to też wiązało się z tym miejscem
zrobiłam herbatę, i to też
wiązało się z tym miejscem, wszystko
odnosiło się do tego skaleczenia i
oto co ujrzałam po przebudzeniu:

Chcę rozpaść się jak stara sukienka
stać się krucha w stawach
pomarszczyć się, pomarszczyć niczym jabłko, stać się mała
zniedołężniana szara jak kamień i, któregoś dnia, zgięta,
położyć się pod korzeniami i śmiać się
z tych wszystkich śmierci i niegwałtownie zgasnąć
tak, bym ledwie spostrzegła, gdzie zaczynam
ustawać i gdzie ustając przynależę

Transl. Peter Filkins

The Life line

Each night I dream of it.

Tonight I dream of it.
In my hand I see something, the line short,
broken off, ripped apart, and I see one,
two deaths, three deaths, everything
dead
and in the morning I press the damp cloth
on the spot. I open the window,
that also relates to the spot.
I set out the tea, that also
relates to the spot. Everything
connects to this severing, and
thus I see while awake:

I want to collapse like an old dress,
to have fragile joints,
to shrivel up, shrivel like an apple, to become
small, ancient and stone gray, and one day bend over
to lie beneath a root and laugh at
all the deaths and expire, not violently,
so that I hardly notice where I begin
to cease, where I cease, then belong.

Die Lebensliene

(…)
Ich will zerfallen wie ein altes Kleid an den Gelenken brüchig werden
schrumpfen, so schrumpft der Apfel, klein uralt und steingrau
werden und eines Tags gebückt mich
unter eine Wurzel legen und lachen
aller Tode, und nicht gewaltsam, auslöschen
so daß ich kaum merk, wo ich anfang
aufzuhören, wo ich aufhöre, anzugehören

Stanisław Barańczak

1946-2014, Polonia

Trad. Manel Bellmunt Serrano

Postal desde este mundo

Lástima que Tú no estés aquí. Me he instalado en un lugar
desde el que tengo gratuitas y vastas vistas:
ponga donde me ponga sobre la enfriada tierra
de este aplastado punto, por encima de la cabeza
ese vacío glacial de siempre
con su empedernida respuesta guarda
silencio. El clima llevadero, pero impredecible.
Seguramente el aire es mejor que en cualquier otra parte.
Pero hay diferencias: la bandada de grullas, las sombras
de las palmeras y los rascacielos, el trueno, las ahuecadas nubes.
Pero basta de hablar de mí. Cuéntame cómo te va todo,
qué puede verse
siendo Tú.
(…)

Fotos propias. Povedilla y Mar Báltico.

Widokówka z tego świata

 Szkoda, że Cię tu nie ma. Zamieszkałem w punkcie,
 z którego mam za darmo rozległe widoki:
 gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie
 tej przypłaszczonej kropki, zawsze ponad głową
 ta sama mroźna próżnia
 milczy swą nałogową
 odpowiedź. Klimat znośny, chociaż bywa różnie.
 Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej.
 Są urozmaicenia: klucz żurawi, cienie
 palm i wieżowców, grzmot, bufiasty obłok.
 Ale dosyć już o mnie. Powiedz, co u Ciebie
 słychać, co można widzieć,
 gdy się jest Tobą.
 (…)

Marcin Świetlicki

1961 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

El lunes negro

El instante en el que se encienden a la vez todas
las farolas de la ciudad. El instante cuando dices
aquel inconcebible ´no´ y de repente no sé qué hacer
a continuación: ¿morir? ¿salir? ¿no reaccionar?
El instante al sol cuando te observo desde la ventana del autobús,
tu cara es distinta a la que tienes cuando sabes que te miro
-ahora no me ves, miras la nada, el cristal
brillante detrás del que se supone que estoy yo-.
No más yo, no conmigo, no de esta forma, no aquí.
Puede pasar de todo, porque aquí pasa de todo.
Todo lo determinan tres posturas básicas:
hombre sobre mujer, mujer sobre hombre o la de ahora
-mujer y hombre separados por la luz.

Fotogramas de My Blueberry Nights (2007) de Wong Kar-Wai

Czarny Poniedziałek

Moment, kiedy się zapalają jednocześnie wszystkie
lampy uliczne w mieście. Moment, kiedy mówisz
to niepojęte “nie” i nagle nie wiem co z tym robić
dalej: umrzeć? wyjechać? nie zareagować?
Moment w słońcu, kiedy cię obserwuję z okna autobusu,
masz inną twarz niż w chwilach, kiedy wiesz, że patrzę
-a teraz mnie nie widzisz, patrzysz w nic, w błyszczącą
szybę, za którą niby jestem. Już nie ja, nie ze mną,
nie ten sposób, nie tutaj. Może zdarzyć się
wszystko, bo wszystko się wydarza. Wszystko określają
trzy podstawowe pozycje: mężczyzna na kobiecie,
kobieta na mężczyźnie albo to, co teraz
-kobieta i mężczyzna przedzieleni światłem.

Marcin Świetlicki

1961 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Los grillos

Grillos, oh, una infinidad, los cogíamos, juntándolos en parejas artificiales
los movíamos, se movían, movían, muy grandes, muy
verdes, el amor es un actividad hermosa -y lo hacían, el amor,
oh, oh, una infinidad de amor, hasta dejar la hierba viscosa,
una infinidad de hierba, los agitamos y derramamos, observando,
prenderles fuego, prender, ardía el suelo, la infancia era después,
es ahora en todos los recuerdos, antes había solo una infinidad,
los grillos, esa no es, no es, memoria a corto plazo
– nos han juntado, nos han derramado por la tierra,
estamos tiritando, tiritando, los grillos se están vengando-.

Fotografías de André Kertész (1894-1985)

Świerszcze

Świerszcze, o, zatrzęsienie, zbieraliśmy je, łącząc w sztuczne pary
poruszaliśmy nimi, ruszały się, ruszały, bardzo duże, bardzo
zielone, miłość jest piękną czynnością – i robiły to, tę miłość,
o, o, zatrzęsienie miłości, trawy miały tak lepko, zatrzęsienie traw,
roztrząsaliśmy je, patrzyliśmy, podpalić; podpalić, płonęła
ziemia, dzieciństwo było potem, jest teraz w tych wszystkich
przypomnieniach, przedtem jedynie było zatrzęsienie, świerszcze,
to nie jest, nie jest, nie jest krótka pamięć – połączyli nas,
rozlali nas po ziemi, trzęsiemy się, trzęsiemy, to świerszcze się mszczą.

César Vallejo

1892-1938, Perú

Los heraldos negros

Hay golpes en la vida, tan fuertes… ¡Yo no sé!
Golpes como del odio de Dios; como si ante ellos,
la resaca de todo lo sufrido
se empozara en el alma… ¡Yo no sé!

Son pocos; pero son… Abren zanjas oscuras
en el rostro más fiero y en el lomo más fuerte.
Serán tal vez los potros de bárbaros Atilas;
o los heraldos negros que nos manda la Muerte.

Son las caídas hondas de los Cristos del alma
de alguna fe adorable que el Destino blasfema.
Esos golpes sangrientos son las crepitaciones
de algún pan que en la puerta del horno se nos quema.

Y el hombre… Pobre… ¡pobre! Vuelve los ojos, como
cuando por sobre el hombro nos llama una palmada;
vuelve los ojos locos, y todo lo vivido
se empoza, como charco de culpa, en la mirada.

Hay golpes en la vida, tan fuertes… ¡Yo no sé!

El caballo de Turín (Hungría 2011) Dirigida por Béla Tarr y Ágnes Hranitzky. Libremente inspirada en un episodio que marca el fin de la carrera del filósofo Friedrich Nietzsche. El 3 de enero de 1889, en la plaza Alberto de Turín, Nietzsche se lanzó llorando al cuello de un caballo agotado y maltratado por su cochero y, después, se desmayó. Desde entonces, dejó de escribir y se hundió en la locura y el mutismo. En una atmósfera preapocalíptica, se nos muestra la vida del cochero, su hija y el viejo caballo.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Czarni heroldowie

Bywają ciosy w życiu, tak potężne… Sam nie wiem!
Ciosy jakby z nienawiści Boga, jakby w ich obliczu,
przypływ gorzki wycierpianych chwil
ugrzązł nam w duszy… Sam nie wiem!

Jest ich niewiele, ale są… Rysują się ciemnymi bruzdami
na twarzy najdzikszej i najtwardszym karku.
Być może to źrebaki barbarzyńskich attylii:
lub czarni heroldowie, których wysyła nam Śmierć.

To głębokie upadki Chrystusów z duszy,
jakiejś godnej podziwu wiary, którą Los przeklina.
Te krwawe ciosy to trzaski
chleba co w drzwiczkach pieca się nam pali.

A człowiek… Biedny… biedny! Zwraca oczy, jak
przywołany szturchnięciem w plecy:
zwraca oczy oszalałe i wszystko co przeżył
tkwi, jak kałuża winy, w spojrzeniu.

Bywają ciosy w życiu, tak potężne… Sam nie wiem!

Tomasz Różycki

1970 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Vientos adversos

Cuando empecé a escribir, no sabía aún,
que cada palabra mía se llevaría
un trozo del mundo, dejándome a cambio
únicamente lugares vacíos. Que poco a poco los poemas
 
reemplazarían a la patria, a la madre, al padre, al primer
amor y la segunda juventud, y lo que hubiese escrito
desaparecería de este mundo, cambiaría su firme
existencia por una volátil, se haría aire,
 
viento, temblor y fuego, y lo que tocase
en el poema, quedaría petrificado en la vida, se partiría
en trozos tan diminutos, que se reducirían casi
a antimateria, polvo completamente invisible,
 
que giraría en el aire, hasta que quedase atrapado
en tu ojo, y de aquel ojo caerían lágrimas.

Cuadros de Zdzisław Beksiński

Transl. Alexander Fletcher

Opposing Winds

When I started writing, I did not know yet
that each of my words would be taking away
a piece of the world, leaving behind
only empty places. That slowly verses

would replace my homeland, my mother, my father, my first
love and my second youth, and what I had written,
would be taken away from this world, would abandon its solid
state, evaporate, become air,

wind, rain and fire, and that which I animated
in verse, would become still in life, and would crumble
into particles so minuscule, that it would become almost
anti-matter, a cloud of invisible dust,

spiralling in the air until in the end,
it falls in your eye and makes it tear up.

Przeciwne wiatry

Kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem jeszcze,
że każde moje słowo będzie zabierało
po kawałku ze świata, w zamian zostawiając
jedynie miejsca puste. Że powoli wiersze

zastąpią mi ojczyznę, matkę, ojca, pierwszą
miłość i drugą młodość, a co zapisałem,
ubędzie z tego świata, zamieni swe stałe
istnienie na byt lotny, stanie się powietrzem,

wiatrem, dreszczem i ogniem, i to, co poruszę
w wierszu, znieruchomieje w życiu, i pokruszy
się na tak drobne cząstki, że się stanie prawie
antymaterią, pyłem całkiem niewidzialnym,

wirującym w powietrzu, tak długo, aż wpadnie
w końcu tobie do oka, a ono załzawi.

Ingeborg Bachmann

1926-1973, Austria

Hermandad

Trad. Concha García y Cecilia Dreymüller

Todo es abrir heridas,
y nadie perdonó a nadie.
Herido como tú e hiriendo,
hacia ti encaminado vivía yo.

El puro, el espiritual contacto,
por cada tacto incrementado,
lo experimentamos envejeciendo,
al más frío silencio retirados.

Obras de Aleksandra Waliszewska

Tłum. Ada Trzeciakowska

Braterstwo

Wszystko jest zadawaniem ran,
nikt nikomu nie wybaczył.
Zraniona jak ty i raniąca,
żyłam do ciebie.

Czystej, duchowej więzi,
każdym zetknięciem powiększonej,
doświadczamy starzejąc się ,
w najzimniejszą z cisz obróceni.

Trad. Johannes Beilharz

Brotherhood

Each and every thing cuts wounds,
and neither of us has forgiven the other.
Hurting like you and hurtful,
I lived towards you.

Every touch augments
the pure, the spiritual touch;
we experience it as we age,
turned into coldest silence.

Los soñados (docuficción) recreación de la correspondencia entre Ingeborg y Paul Celan, película de Ruth Beckermann (2016)

Chantal Maillard

1951 – , Bélgica/España

Deseé alguna vez que un poeta me amase …

Deseé alguna vez que un poeta me amase
Ahora duelen sus poemas en mi cuerpo‚
algo de mí que en él se reconoce hasta quebrar la imagen
de todo lo que fui.
Ahora deseo que me amase tanto que dejara de amarme
y sus palabras fuesen nieve
que el sol de junio fundiese entre mis pechos‚
allí donde su aliento insiste en acallar
esta tristeza antigua que siempre me acompaña.

Recreación de algunas escenas de Un perro andaluz

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zapragnęłam kiedyś by pokochał mnie poeta…

Zapragnęłam kiedyś by pokochał mnie poeta
A teraz jego wiersze bolą moje ciało,
coś ze mnie co w nim się rozpoznaje niszczy obraz
wszystkiego czym byłam.
Teraz pragnę by kochał mnie tak bardzo, aż kochać by przestał
a jego słowa śniegiem by się stały,
który czerwcowe słońce stopiłoby w mej piersi,
tam, gdzie jego oddech uśmierzyć by chciało
pradawny smutek, który towarzyszy mi od zawsze.