Raymond Carver

1938-1988, EE.UU.

Trad. Jaime Priede

La pluma

La pluma que contaba la verdad
fue a parar a la lavadora,
para su desgracia. Salió
una hora después y acabó
en la secadora con unos vaqueros
y una camisa. Pasaron los días
y estaba tranquilamente en el escritorio,
bajo la ventana. Allí estaba,
pensando que se había estropeado.
Sin esperanza alguna.
No tenía ganas
de seguir adelante, aunque lo intentara.
Pero una mañana, una hora más o menos
antes del amanecer, volvió a la vida
y escribió:
«Los húmedos campos dormidos bajo la luna».
Luego volvió a quedarse quieta.
Su misión en esta vida
había llegado a su fin.

Él la sacudió, la golpeó
contra la mesa. Luego se olvidó
de ella, o casi.
Una vez más, con grandísimo
esfuerzo, había agotado sus últimas
reservas. Esto es lo que escribió:
«Un ligero viento, al otro lado de la ventana.
Los árboles se mecen en el aire dorado de la mañana».

Intentó escribir algo más
pero no hubo forma. La pluma
había dejado de funcionar para siempre.
Tiempo después se fue
al cubo de la basura junto con
otras cosas. Y mucho después
fue otra pluma,
una pluma como todas las demás,
una pluma que aún no se había probado a sí misma,
la que escribió:
«La oscuridad se acumula en las ramas.
Quédate dentro. Quédate quieto».

Tłum. Ada Trzeciakowska

Pióro

Pióro, które pisało prawdę,
na swoje nieszczęście,
skończyło w pralce. Wyjęte
godzinę później powędrowało
do suszarki razem z dżinsami
i kowbojską koszulą. Dni mijały
podczas gdy pióro leżało na biurku
pod oknem. Leżało sobie tam
myśląc, że jest skończone,
pozbawione cienia nadziei. Bez
woli życia, nawet gdyby bardzo chciało.
Lecz któregoś ranka, na godzinę lub tuż
przed świtem, wróciło do życia
i napisało:
„Wilgotne pole śpiące w świetle księżyca”.
Po czym znów zamarło.
Jego przydatność w tym życiu
wyraźnie dobiegła końca.

On wstrząsnął nim i cisnął
na biurko. A potem stracił
w nie wiarę lub prawie.
Choć raz jeszcze, z największym
wysiłkiem i resztkami sił napisało:
„Lekki wietrzyk a za oknem
drzewa kołyszą się
w złotym powietrzu poranka.”

Próbował napisać coś jeszcze
ale na darmo. Pióro
przestało pisać na zawsze.
Po chwil włożono je
do pieca razem z
innymi rupieciami. A później,
było kolejne pióro,
niczym się niewyróżniające pióro,
które jeszcze nie wystawiło się
na próbę, zatem z łatwością napisało:
„Ciemność zbiera się na gałęziach.
Zostań w środku. Zachowaj spokój”.

The Pen

The pen that told the truth
went into the washing machine
for its trouble. Came out
an hour later, and was tossed
in the dryer with jeans
and a western shirt. Days passed
while it lay quietly on the desk
under the window. Lay there
thinking it was finished and
without a single conviction
to its name. It didn’t have
the will to go on, even if it’d wanted.
But one morning, an hour or so
before sunrise, it came to life
and wrote:
“The damp fields asleep in moonlight.”
Then it was still again.
Its usefulness in this life
clearly at an end.

He shook it and whacked it
on the desk. Then gave up
on it, or nearly.
Once more though, with the greatest
effort, it summoned its last
reserves. This is what it wrote:
“A light wind, and beyond the window
trees swimming in the golden morning air.”

He tried to write some more
but that was all. The pen
quit working forever.
By and by it was put
into the stove along with
other junk. And much later
it was another pen,
an undistinguished pen
that hadn’t proved itself
yet, that facilely wrote:
“Darkness gathers in the branches.
Stay inside. Keep still.”

Raymond Carver

1938-1988, EE. UU.

Trad. Jaime Priede

La ventana

Estalló una tormenta anoche y nos quedamos
sin luz. Cuando me acerqué
a la ventana, los árboles parecían translúcidos.
Se inclinaban cubiertos de escarcha. Una calma inmensa
reinaba en el campo.
Lo sabía bien. Pero en ese momento
me pareció que nunca en mi vida había hecho una
falsa promesa ni había cometido
ningún acto inmoral. Mis pensamientos
eran virtuosos. Más tarde,
por supuesto, se restableció la electricidad.
El sol salió de entre las nubes y derritió la escarcha.
Todo volvió a ser como antes.

Foto propia
Okno

Sztorm dął ostatniej nocy i zerwał 
elektryczne przewody. Kiedy wyjrzałem
przez okno, drzewa były przezroczyste,
przygięte i pokryte szronem. Wielki Spokój
leżał na całej okolicy.
Wiedziałem, że to pozór. Ale w tym momencie 
czułem, że ni razu w życiu nie złożyłem
kłamliwych obietnic, i nie popełniłem
żadnego brzydkiego czynu. Moje myśli
były cnotliwe. Później tego ranka
naprawiono elektryczność, a słońce
wynurzyło się za chmur, topiąc sadź na drzewach.
I rzeczy wróciły do swego normalnego stanu.

Trad. Czesław Miłosz

The Window

A storm blew in last night and knocked out
the electricity. When I looked
through the window, the trees were translucent.
Bent and covered with rime. A vast calm
lay over the countryside. 
I knew better. But at that moment
I felt I’d never in my life made any
false promises, nor committed
so much as one indecent act. My thoughts
were virtuous. Later on that morning,
of course, electricity was restored.
The sun moved from behind the clouds,
melting the hoarfrost.
And things stood as they had before.