Adam Gai

Página del autor

1941 – , Argentina/Israel

La procesión va por fuera

Entró al barrio musulmán
no en camino a la mezquita
sino camino al dios de prohibido nombre
y cuerpo velado por el muro antiguo.

Entró blandiendo una bandera, que cubría su cabeza y sus hombros
su dios lo esperaba y él llega
cantando y odiando, su clara manera de amar.

Ahora oye las palabras que brotan de la piedra: tengo una carta para ti,
sácala de la grieta, léela
la leyó, decía: mi piel está manchada
de tus deseos de sangre
ten piedad, no vuelvas

Barrio musulmán en Jerusalén: el Kotel HaKatan o pequeño Muro de las Lamentaciones situado a la izquierda de la “Puerta de Hierro”, sitio frecuentado de forma regular por los judíos ultrarreligiosos y con una importante presencia policial.

Kotel HaKatan – Mała Ściana płaczu w dzielnicy muzułmańskiej Jerozolimy.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Pozory mylą

Wszedł do dzielnicy muzułmańskiej
nie kierując się do meczetu
lecz w drodze do boga, którego imienia zakazano
a ciała strzegła starożytna ściana.

Wszedł wymachując flagą, która zakrywała mu głowę i ramiona
jego bóg czeka na niego, kiedy nadchodzi
ze śpiewem i nienawiścią na ustach, bo właśnie tak okazywał swoją miłość.

Teraz słyszy słowa wydobywające się z kamienia: mam dla ciebie list,
wyjmij go ze ściany, przeczytaj
Przeczytał, napisano: moja skóra została splamiona
twoją żądzą krwi
miej litość, nie przychodź więcej.

Raúl Zurita

1950 -, Chile

verás ciudades de agua I

Las ciudades de agua en tus ojos

a PW

Un hombre que agoniza te ha soñado, un hombre
que agoniza te ha seguido. Uno que quiso morir
contigo cuando tú quisiste morir.
Allí está mi cuerpo estrellado contra los arrecifes
cuando ahogándome te vi emerger y eternamente
cerca y eternamente lejos eras tú la inalcanzable
playa.
Todo en ti es doloroso.
Te saludo entonces y saludo a lo eterno que vive
en la derrota, a lo irremediablemente destruido,
al infinito que se levanta desde los naufragios,
porque si agua fueron nuestras vidas, piedras
fueron las desgracias.
No soy yo, son mis patrias las que te hablan: el
sonido de océano que describo, las estrellas de
la recortada noche.
Iluminada de la noche tu cara sube cubriendo
el amanecer. Abres los párpados, entre ellos
millones de hombres dejan el sueño, toman sus
autobuses, salen,
                              las ciudades de agua en tus ojos


a PW

Todo en ti está vivo y está muerto: el fulgor del
pasto en la aurora y el hilo de voz creciendo en
el diluvio, el feroz amanecer y la mansedumbre,
el grito y la piedra.
Todo mi sueño se levanta desde las piedras y te
mira.
Toda mi sed te mira, el hambre, el ansia infinita
de mi corazón.
Te miro también en el viento. En las nieves de
la cordillera sudamericana.
Allí está la calle en que esperé que amanecieras,
la noche póstuma, el país muerto en el que no
morimos. Allí están todas las heridas y golpes
cuando emergiendo del destrozado sueño volví
hacia ti los ojos y vi las desmesuradas estrellas
flotando en el cielo.
Tu cara ahora flota en el cielo, detrás corre un
río. Hay un hombre muy viejo.
Hay un hombre muy viejo en el medio del río
y tú lo miras
                              las ciudades de agua en tus ojos


a PW

Sabes que estás muerta para el amor y no amas.
Todos los puentes están rotos y tus padres ya
cansados se devuelven sobre sus pasos, ya no
vendrán a visitarte.
Han pasado miles de años de todo eso y ahora
acabas de despertar.
Somnolienta te tocas la cara y palpas bajo la piel
el trabajo de la calavera que te sobrevivirá como
en el fondo del lago la piedra sobrevive al cuello
a la que fue atada.
Sabes que estás muerta para el amor y no amas.
Te preparas entonces un café y enciendes con
distracción la radio, te sientas, te levantas de
nuevo, abres la ducha como un cotidiano rezo
matutino y sientes el antiguo golpe.
Como hace miles de años todos los puentes han
sido arrancados y no hay salida:
Sabes que estás muerta para el amor.
Sabes que estás muerta para el amor, pero él te
ama. Levantas la cara,
                                        las ciudades de agua en tus ojos

“El proyecto expositivo hace tangible o “material” la obra poética y visual de Raúl Zurita: Escritura, Voz e Imagen. Se presentaron a partir de la proyección del video Escritura en Nueva York de Juan Downey cielo a la suelo y el paisaje chileno en soporte drá la investigación específica del poeta que transita entre la escritural a la visual, desde el fonema poético al espacio geográfico. Es el desplazamiento de la palabra poética que adquiere monumentalidad y avanza hacia ámbitos expresivos, hacia el land art donde el verso se convierte en imagen que interviene visualmente el cielo y la tierra. Es una palabra amplificada y monumental que es coherente con la voz poética de Raúl Zurita, sometida a las fricciones del aire, el viento, el sol y las condiciones climáticas, lo que hace que la dimensión material de la palabra poética se vea afectada, y corroída por la “propia existencia corporea”

Tłum. Ada Trzeciakowska

Poezja Zurity jest opłakiwaniem martwych, płaczem nad przeklętym losem kraju -ofiary wojskowego reżimu. Stąd tez i jej forma, niczym nieustający, powracający lament. Za rządów Pinocheta zaginęli i zginęli prawie wszyscy przyjaciele poety. Zurita jest stałym kandydatem do literackiej nagrody Nobla. Chce by jego poezja stała się częścią natury, podlegała tym samym procesom korozji, wymywania się, wypalania przez słońce, stąd od wielu lat przygotowuje instalacje na zboczach gór, klifów czy pustyni Atacama.

Ujrzysz wodne miasta I

Wodne miasta w twych oczach.

dla PW

Konający człowiek śnił o tobie, konający
człowiek szedł za tobą. Ten, który chciał umrzeć
wraz z tobą, kiedy chciałaś umrzeć.
Tam leży moje ciało roztrzaskane o rafy,
gdy tonąc ujrzałem, że wynurzasz się i na wieki
blisko i na wieki daleko stałaś się nieosiągalną plażą.
Wszystko w tobie jest bolesne.
Pozdrawiam cię zatem i pozdrawiam to, co wieczne i co żyje
w klęsce, to co nieodwołalnie zniszczone,
nieskończoność wypływającą z zatopionych wraków,
bo jeśli wodą były nasze życia, kamieniami były nieszczęścia.
To nie ja, to moje ojczyzny przemawiają do ciebie:
szum oceanu, który opisuję, gwiazdy
z przyciętej nocy.
Oświetlona nocą twoja twarz unosi się zakrywając
świt. Otwierasz powieki, a między nimi
miliony ludzi opuszczają sen, łapią swoje
autobusy, wychodzą,
wodne miasta w twych oczach.


dla PW

Wszystko w tobie jest żywe i martwe: połysk
traw w jutrzence i strumień głosu narastający w
potopie, drapieżny świt i potulność,
krzyk i kamień.
Cały mój sen podnosi się z kamieni i patrzy na ciebie.
Całe moje pragnienie patrzy na ciebie, głód,
nieskończone łaknienie serca.
Patrzę na ciebie na wietrze. W śniegach
południowoamerykańskiej kordyliery.
Jest tam ulica, na której czekałem, aż wstaniesz,
pośmiertnej noc, martwy kraj, w którym
my nie umarliśmy. Są tam wszystkie rany i ciosy,
gdy wynurzając się z rozdartego snu zwróciłem
oczy na ciebie i ujrzałem niezmierzone gwiazdy
unoszące się na niebie.
Twoja twarz unosi się teraz na niebie, za nią płynie
rzeka. Jest też bardzo stary człowiek.
Jest też bardzo stary człowiek na środku rzeki
i ty patrzysz na niego
                                        wodne miasta w twoich oczach


dla PW

Wiesz, że dla miłości jesteś martwa i nie kochasz.
Wszystkie mosty zostały zerwane a twoi rodzice już
zmęczeni zawracają się po swoich śladach, już nie
przyjdą do ciebie z wizytą.
Minęły tysiące lat od tego wszystkiego i właśnie
się obudziłaś.
Zaspana dotykasz twarzy i wyczuwasz pod skórą
pracę czaszki, która przeżyje ciebie jak
kamień na dnie jeziora przeżywa szyję
do której był przywiązany.
Wiesz, że dla miłości jesteś martwa i nie kochasz.
Przygotowujesz zatem kawę i włączasz z
roztargnieniem radio, siadasz, znów wstajesz,
odkręcasz kran prysznica niczym codzienną poranną
modlitwę i czujesz dawny cios.
Jak tysiące lat temu wszystkie mosty zostały
wyrwane i nie ma wyjścia:
Wiesz, że dla miłości jesteś martwa.
Wiesz, że dla miłości jesteś martwa, lecz on
cię kocha. Unosisz twarz
                                        wodne miasta w twoich oczach

Adam Zagajewski

1945 – 2021 , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

la derrota

Solo sabemos vivir de verdad en la derrota.
Las amistades se hacen más profundas,
el amor eleva la cabeza en alerta.
Incluso las cosas se vuelven puras.
Los vencejos bailan en el aire
instalados en el abismo.
Las hojas del álamo tiemblan,
sólo el viento está quieto.
Las oscuras siluetas de los enemigos destacan
sobre el fondo radiante de la esperanza.  El valor
el crece. Ellos, -hablamos de ellos-, nosotros, -de nosotros mismos-,
tú, -de mí-. El té amargo sabe
a profecías bíblicas. Ojalá
no nos sorprenda la victoria.

Ilustración a partir del fotograma de El estudiante de Praga (1926) de Henrik Galeen, con Conrad Veidt – estrella del cine de terror mudo alemán. Trabajó con Robert Wiene, F. W. Murnau, Victor Sjöström,  Michael Powell, George Cukor en papeles de Satanas, Ivan el Terrible, Rasputin, oficial nazi en Casablanca. La imagen de Veidt en la película The Man Who Laughs sirvió como inspiración para el irónico supervillano The Joker. La fama de Veidt durante los años de la guerra no se debió exclusivamente a su labor como actor. Donó parte de su sueldo y de su patrimonio para ayudar al esfuerzo bélico de los Aliados. Se distinguió desde sus comienzos por la defensa de los derechos de los homosexuales, las mujeres y los judíos y, tras el advenimiento del nazismo, por su beligerancia antinazi.

klęska

Naprawdę umiemy żyć dopiero w klęsce.
Przyjaźnie pogłębiają się,
miłość czujnie podnosi głowę.
Nawet rzeczy stają się czyste.
Jerzyki tańczą w powietrzu
zadomowione w otchłani.
Drżą liście topoli,
tylko wiatr jest nieruchomy.
Ciemne sylwetki wrogów odcinają się
od jasnego tła nadziei. Rośnie
męstwo. Oni, mówimy o nich, my, o sobie,
ty, o mnie. Gorzka herbata smakuje
jak biblijne przepowiednie. Oby
nie zaskoczyło nas zwycięstwo.

z Oda do wielkości (1982)

José Bergamín

1895-1983, España

En colaboración con LaReversible

No quiero…

No quiero, cuando me muera,
nada con el otro mundo:
quiero quedarme en la tierra.
Quedarme sólo en la tierra
sin paraíso ni infierno
ni purgatorio siquiera.
Quedarme como se quedan,
sobre el suelo humedecido
del bosque, las hojas muertas.

Tłum. Ada Trzeciakowska

NIE CHCę…

Nie chcę, gdy umrę,
z zaświatami mieć do czynienia:
chcę zostać na ziemi.
Pozostać na ziemi jedynie
bez raju bez piekła
bez czyśćca nawet.
Pozostać, jak pozostają,
na zawilgotniałej leśnej
ściółce, martwe liście.

Fotografías de Jerry Uelsmann (n. 1934, EE.UU.)

Charles Simic

1938 – , Serbia / EE. UU

Trad. Sandra Toro

Motel Paraíso

Habían muerto millones, inocentes todos.
Yo me quedé en mi cuarto. El presidente
hablaba de la guerra como de una poción de amor.
Los ojos se me abrían del asombro.
Mi cara en el espejo me parecía
una estampilla con dos sellos.

Vivía bien, pero la vida era horrible.
Había tantos soldados ese día,
tantos refugiados que llenaban las calles.
Naturalmente, al tocarlos con la mano
desaparecían todos.
La historia se lamía las comisuras de su boca ensangrentada.

En el canal pago, un hombre y una mujer
intercambiaban besos voraces y se arrancaban
la ropa entre ellos mientras yo los miraba
sin volumen y con la habitación a oscuras
excepto por la pantalla donde el color
tenía demasiado rojo, demasiado rosa.

Tłum. Krystyna Dąbrowska

Motel Paradise

Miliony zginęły; wszyscy niewinni.
Siedziałem w swoim pokoju. Prezydent
Mówił o wojnie jak o miłosnym eliksirze.
Miałem oczy otwarte ze zdumienia.
W lustrze moja twarz wyglądała
Jak dwukrotnie ostemplowany znaczek.

Dobrze żyłem, ale życie było straszne.
Tak wielu żołnierzy w tym czasie,
Tak wielu uchodźców tłoczyło się na drogach.
Naturalnie wszyscy zniknęli
Za dotknięciem ręki.
Historia oblizała kąciki krwawych ust.

Na płatnym kanale mężczyzna i kobieta
Wymieniali głodne pocałunki i zdzierali
Z siebie ubrania, a ja patrzyłem,
Z wyłączonym dźwiękiem, bez światła,
Nie licząc ekranu, którego kolory
Miały zbyt wiele czerwieni, zbyt wiele różu.

Fotogramas de Un día más con vida de Raúl de la Fuente y Damian Nenow basada en un libro de reportajes de guerra en Angola de Ryszard Kapuściński.

MOTEL PARADISE

Millions were dead; everybody was innocent.
I stayed in my room. The President
Spoke of war as of a magic love potion.
My eyes were opened in astonishment.
In a mirror my face appeared to me
Like a twice-canceled postage stamp.

I lived well, but life was awful.
there were so many soldiers that day,
So many refugees crowding the roads.
Naturally, they all vanished
With a touch of the hand.
History licked the corners of its bloody mouth.

On the pay channel, a man and a woman
Were trading hungry kisses and tearing off
Each other’s clothes while I looked on
With the sound off and the room dark
Except for the screen where the color
Had too much red in it, too much pink.

Fotogramas de Nuestra música y El libro de imágenes de Jean-Luc Godard

Adam Gai

Página del autor

1941 – , Argentina/Israel

Poemas de sobremesa

Derribaron la puerta y la agarraron entre dos
sin explicarle nada. Uno por delante, otro por detrás.
La mesa afirmó sus patas con la firmeza que pudo.
Fue inútil, la empujaron, no pasaba,
decidieron inclinarla, primero dos patas,
después las otras dos. No sospecharon que los versos
que estaban sobre la mesa cayeron sigilosos
y estaban seguros de que ella no los iba a delatar,
aunque agujerearan su madera.
La bajaron a patadas.
Los versos entretanto se arrastraron, antes de que volvieran para atraparlos,
se aferraron a las paredes con sus uñas consonantes
camuflados con palabras de color de lagartija
treparon a la terraza y de un salto a las nubes
para arrojar en la lluvia su mensaje gota a gota, rima a rima,
bocas sedientas estaban
esperando abajo
sin que los guardias notaran
que el agua es la resistencia.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Wiersze przy stole

Wyważyli drzwi i chwycili go we dwoje
bez słowa wyjaśnienia. Jeden z przodu, drugi z tyłu.
Stół zaparł się na nogach z całą zawziętością na jaką było go stać.
Na daremnie, popchnęli go, nie mieścił się,
zdecydowali się więc go przechylić, najpierw dwie nogi,
a potem kolejne dwie. Nie przypuszczali, że wersy
leżące na stole bezszelestnie spadły na ziemię,
byli pewni, że on ich nie wyda,
choćby przebili na wylot jego drewno.
Kopniakami zepchnęli go na dół.
A wersy w tym czasie powlekły się, nim jeszcze zdążyli je złapać,
wczepiły się w ściany swoimi spółgłoskowymi pazurami
zamaskowane słowami w kolorze jaszczurki
wspięły się na taras a potem jednym skokiem na chmury,
by słać przesłania deszczem, kropla za kroplą, rym za rymem,
spragnione usta
czekały na dole
a pełniący wartę nie zauważyli nawet,
że woda jest aktem oporu.

Ana Blandiana

1942 – , Rumanía

Trad. Viorica Patea y Natalia Carbajosa

Elegía matinal

Al principio prometí callarme, luego, por la mañana,
Os he visto aparecer con la ceniza en las puertas
Sembrando, como se siembra el trigo, la ceniza.
Y no aguante más y grité: ¿Qué hacéis? ¿Qué hacéis?
Para vosotros he nevado toda la noche sobre la ciudad,
Para vosotros he blanqueado toda la noche: ¡ah,
Si entendierais lo difícil que es nevar!
Anoche en cuanto os quedasteis dormidos salí afuera.
Allí hacía oscuro y frío. Yo debía
Volar hasta el punto único en el que
El vacío hace girar a su alrededor los soles y los apaga
Y tenía que hacer refulgir un momento más aquel ángulo
Para volver nevando entre vosotros.
Cada copo lo he pensado, pesado, probado,
Modelado, bruñido con la mirada,
Y ahora me caigo de sueño y cansancio, tengo fiebre.
Observo cómo sembráis el polvo del fuego muerto
Sobre mi blanca obra y sonriendo os confieso:
Vendrán nevadas mucho más copiosas después de mí
Y todo lo blanco del mundo nevará sobre vosotros,
Intentad entender su ley desde ahora,
Vendrán gigantescas nevadas blancas después de nosotros,
Y no vais a tener suficiente ceniza,
Y desde pequeños los niños aprenderán a hacer que nieve,
Y lo blanco cubrirá vuestro débil rechazo
Y la Tierra entrará en la rotación de las estrellas
Como un astro de nieve ardiendo.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Poranna elegia

Na początku przyrzekłem milczeć, potem, z rana,
Zobaczyłam, jak pojawiacie się z popiołem w drzwiach
Siejąc, jak sieje się pszenicę, popiół.
I nie wytrzymawszy dłużej krzyknąłem: Co robicie? Co robicie?
Dla was padałem przez całą noc nad miastem,
Dla was wybieliłem całą noc: ach!
Gdybyście tylko rozumieli jak trudno jest śnieżyć!
Minionej nocy, kiedy zasnęliście wyszedłem na zewnątrz.
Było ciemno i zimno. Powinienem
dolecieć aż do wyjątkowego punktu, w którym
Pustka rozpędziwszy wokół siebie słońca, gasi je
I miałem rozświetlać jeszcze przez chwilę tamten kąt
Żeby powrócić sypiąc śniegiem pośród was.
Każdy płatek był przemyślany, zważony, sprawdzony,
Uformowany, wypolerowany spojrzeniem,
A teraz padam ze zmęczenia i snu, mam gorączkę.
Patrzę, jak zasialiście pył martwego ognia
Na moim białym dziele i uśmiechając się wyznaję:
Nadejdą po mnie śnieżyce o wiele bardziej potężne-
I cała biel tego świata będzie się sypać na was,
Od tej pory spróbujcie zrozumieć to prawo,
Nadejdą olbrzymie białe śnieżyce po nas,
I nie wystarczy wam popiołów,
I od maleńkości dzieci nauczą się sprawić by sypał śnieg,
I biel pokryje waszą wątłą odmowę
I ziemia wpadnie w ruch obrotowy gwiazd
Jak płonąca śniegiem gwiazda.

Fotografías de Masao Yamamoto; erupción del volcán Taal en Filipinas.

Transl. Constantin Roman

Morning Elegy

At the beginning I promised to say nothing,
But later, in the morning
I saw you coming past the gates with bags of ashes
Scattering them as if one was sowing wheat.
As I could no longer contain myself, I shouted: What are you doing? What are you doing?
It is for you that I had snowed all over town, the whole night,
It is for you that I had blanched everything, the whole night, O if
You only could understand how difficult it is to snow!
Last night, you were hardly asleep, as I flew into space
It was dark and cold out there. I had to
Fly all the way to that single point where
The vacuum makes the suns spin and it snuffles them out,
And as I was still throbbing for a while in this corner
So that I could return and snow over you
The smallest snowflake I had to watch, weigh, approve,
Mature, make it glisten by looking at it,
And now I am feeling sleepy and exhausted and am feverish.
As I am watching you spreading the dust of that extinguished fire
Over my immaculately white work, I am smiling telling you:
Much higher snowdrifts will come after me
And they will cover you with all the white in the world.
Do try to understand, from the very beginning, this law,
Gigantic snowdrifts will come after us
And you will run out of ashes.
And even the smallest babies will learn how to snow
And the white will cover your poor attempts of denying it.
And planet Earth will enter the whirl of planets
Like a star glistening with snow.

Elegie de dimineaţa

La început făgăduisem să tac, dar apoi, dimineaţa,
V-am văzut apărând cu cenuşa în porţi,
Semănând cum se seamănă grâul, cenuşa,
Şi n-am mai putut , şi-am strigat: Ce faceţi? Ce faceţi ?
Pentru voi am nins toată noaptea deasupra oraşului,
Pentru voi am albit toată noaptea: o, dacă
Aţi pricepe ce greu e să ningi!
Aseară de cum v-aţi culcat am ieşit în văzduh.
Era întuneric acolo şi frig. Trebuia
Să zbor până-n punctul unic în care
Vidul roteşte în jurul lui sorii şi-i stinge
Şi eu trebuia să mai pâlpâi o clipă în unghiul acela
Ca să mă-ntorc ningând printre voi.
Orice fulg l-am gândit, cântărit, încercat,
Modelat, lustruit cu privirea,
Şi acum cad de somn şi de oboseală am febră .
Vă privesc semănând praful focului mort
Peste alba mea operă şi zâmbind vă destăinui —
Or să vină ninsori mult mai mari după mine
Şi tot albul din lume va ninge pe voi ,
Încercaţi să pricepeţi legea lui de pe-acuma ,
Or să vină uriaşe ninsori după noi,
Şi nu veţi avea destulă cenuşă ,
Şi copiii de mici învăţa-vor să ningă ,
Şi-o să -acopere albul slaba voastră tăgadă ,
Şi intra-va pământul în rotirea de stele
Ca un astru arzând de zăpadă.

Adam Zagajewski

1945 – , Polonia

Trad. Elżbieta Bortkiewicz

Antaño

Antaño sabíamos creer en cosas
invisibles, en sombras y sus sombras,
en la luz oscura y rosada como el párpado.
Ah, la mandíbula de la cámara de fotos
muerde las imágenes. De manera que ya sólo
sabemos creer en antaño, al igual que el pobre
antaño había creído en nosotros, nietos y biznietos,
soñando con escapar de la trampa que
en cada generación escenifican Danton
y Robespierre, Beria y otros discípulos
ambiciosos. Puesto que no hay asilo,
hay asilo. Porque también las cosas invisibles
existen y los sonidos
que nadie oye. No hay
consuelo y hay consuelo bajo
el codo del deseo, allí donde las perlas
crecerían si las lágrimas tuviesen memoria.
No obstante, el patinador no pierde el equilibrio
alejándose del precipicio. No obstante
el alba y el lechero se levantan por la mañana
y corren por la nieve dejando blancas huellas
que se llenan de agua. Un pajarillo bebe
de esa agua y canta, y una vez más
salva el desorden de las cosas, nos salva a ti y a mí
y al canto.

1 Serguéi Eisenstein y su teoría del montaje de atracciones. 2 Fotograma propio (Videopoema Toast) 3 Póster de Wiesław Wałkuski de la película Danton

“El montaje será precisamente una de las respuestas fundamentales a ese problema de construcción de la historicidad. Porque no está orientado sencillamente, el montaje escapa de las teleologías, hace visibles las supervivencias, los anacronismos, los encuentros de temporalidades contradictorias que afectan a cada objeto, cada acontecimiento, cada persona, cada gesto. Entonces, el historiador renuncia a contar ‘una historia’ pero, al hacerlo, consigue mostrar que la historia no es sin todas las complejidades del tiempo, todos los estratos de la arqueología, todos los punteados del destino.” El montaje, de esta manera, permite establecer una relación crítica entre las imágenes que ayuda a escapar de la cadena de los estereotipos, de los clichés de la mirada que impiden ver muchas cosas.

De la entrevista con Georges Didi Huberman.

Dawniej

Dawniej potrafiliśmy wierzyć w rzeczy
niewidzialne, w cienie i ich cienie,
w światło ciemne i różowe jak powieka.
Ach, szczęka aparatu fotograficznego
gryzie obrazy. Więc umiemy wierzyć już
tylko w dawniej, tak samo jak biedne
dawniej wierzyło w nas, wnuków i prawnuków.
marząc, że wyjdziemy z pułapki, którą
w każdym pokoleniu inscenizują Danton
i Robespierre, Beria i inni ambitni
uczniowie. Ponieważ nie ma schronienia,
jest schronienie. Bo także rzeczy
niewidzialne istnieją i dźwięki,
których nikt nie słyszy. Nie ma
pocieszenia i jest pocieszenie pod
łokciem pragnienia, tam gdzie rosłyby
perły, gdyby łzy obdarzone były pamięcią.
A jednak łyżwiarz nie traci równowagi,
odpychając się od przepaści. A jednak
i świt i mleczarz zrywają się rano
i biegną w śniegu, zostawiając białe ślady,
które wypełniają się wodą. Tę wodę pije
mały ptak i śpiewa i jeszcze raz
ocala nieporządek rzeczy i ciebie i mnie
i śpiew.

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Georg Heym: una aventura casi metafísica

1
Si es verdad
que la imagen precede al pensamiento
cabe pensar
que las ideas de Heym
surgieron mientras patinaba sobre el hielo

-facilidad para deslizarse
sobre una superficie helada

>estaba aquí y estaba allí
giraba en torno a un centro móvil
sin ser un planeta
ni una campana
ni un agricultor apegado a su arado

-relatividad del movimiento
especular penetración de sistemas

la orilla izquierda más cercana
(los rojos tejados de Gatow)
huía hacia atrás
como un mantel del que se tira con violencia
la derecha en cambio
permaneció (aparentemente) en su lugar

-derrumbe del determinismo
maravilloso coexistir de posibilidades

-mi grandeza –
decíase Heym a sí mismo
(ahora patinaba hacia atrás
con su pierna izquierda levantada)
se basa en haber descubierto
que en el mundo contemporáneo
no existe el resultado
la tiranía de las consecuencias
la dictadura de las relaciones causales

sino que todos los pensamientos
acciones
objetos
fenómenos
se presentan uno al lado del otro
como las huellas de patines
sobre una blanca superficie

una afirmación onerosa
para la física teórica
una afirmación inquietante
para la teoría poética

2

los que estaban en la orilla derecha
no se dieron cuenta de la desaparición de Heym

el alumno de bachillerato que lo estaba adelantando
lo vio todo en el orden inverso:

el blanco jersey
el pantalón abrochado bajo la rodilla
con dos botones de hueso
las medias anaranjadas en sus pantorrillas
y los patines causantes de la desgracia

dos policías
apartaron el tropel de mirones
parados junto al agujero en el hielo

(parecía más bien la entrada a un sótano
o la fría boca de una máscara)

humedecieron la punta de sus lápices
antes de intentar hacer el informe del incidente
de reintroducir el orden
conforme a la anticuada
lógica aristotélica
con esa obtusa indiferencia
tan propia de la autoridad
hacia nuestro descubridor
y su pensamiento
que ya entonces
erraban perplejos
bajo el hielo

Georg Heym – przygoda prawie metafizyczna

1
Jeśli jest prawdą
że obraz wyprzedza myśl
można mniemać
że idee Heyma
powstały w czasie ślizgawki

-łatwość poruszania się
po lodowej powierzchni

był tu i tam
krążył wokół ruchomego centrum
nie był planetą
ani dzwonem
ani rolnikiem przywiązanym do pługa

-względność ruchu
lustrzane przenikanie układów

lewy bliżej brzeg
(czerwone dachy Gatow)
uciekał do tyłu
jak gwałtownie szarpany obrus
prawy natomiast
stał (pozornie) w miejscu

-obalenie determinizmu
cudowna koegzystencja możliwości

-moja wielkość-
mówił do siebie Heym
(sunął teraz do tylu
z uniesioną lewą nogą)
polega na odkryciu
że w świecie współczesnym
nie ma wynikania
tyrani następstw
dyktatury związków przyczynowych

wszystkie myśli
działania
przedmioty
zjawiska
leżą obok siebie
jak ślady łyżew
na białej powierzchni

stwierdzenie ważkie
dla fizyki teoretycznej
stwierdzenie groźne
dla teorii poezji

2

ci którzy stali na prawym brzegu
nie zauważyli zniknięcia Heyma

gimnazjalista który go mijał
widział wszystko w odwróconym porządku:

biały sweter
spodnie zapięte pod kolanem
na dwa kościane guziki
łydki w pomarańczowych pończochach
łyżwy przyczynę nieszczęścia

dwaj policjanci
rozgarnęli tłum gapiów
stojących nad otworem w lodzie

(wyglądał jak wejście do lochu
jak zimne usta maski)

śliniąc ołówki
próbowali zanotować zdarzenie
wprowadzić porządek
zgodnie z przestarzałą
logiką Arystotelesa
z właściwą władzy
tępą obojętnością
dla odkrywcy
i jego myśli
które teraz
błąkały się bezradnie
pod lodem

Cuadro de Leonora Carrington animado.

Transl. Alissa Valles

Georg Heym-an almost metaphysical adventure

1
If it is true
that image precedes thought
one might imagine
that Heym’s ideas
arose while he was skating

—the ease of moving
across an icy surface

he went here and there
circling a mobile center
he wasn’t a planet
or a bell
or a farmer bound to a plow

—the relativity of motion
mirrored systems merging

the nearer left bank
(the red roofs of Gatow)
lurched backward
like a yanked tablecloth
the right bank however
(apparently) stood still

—the toppling of determinism
a wondrous coexistence of possibilities

—my greatness—
Heym said to himself
(pushing out with
his raised left leg)
lies in the discovery

that the modern world
knows no direct results
no tyranny of consequences
no dictatorship of causation

all thoughts
actions
objects
phenomena
lie beside each other
like a skater’s tracks
on a white surface

an important claim
for theoretical physics
an ominous claim
for a theory of poetry

2
(…)
licking their pencils
they tried to record the event
to introduce order
according to the obsolete
logic of Aristotle (…)

Ana Blandiana

1942 – , Rumanía

Trad. Viorica Patea y Antonio Colinas

Isla

Me gustaría ser una isla
Con la que sueñan los que desean quedarse solos,
Y que los náufragos ven en sus alucinaciones,
Una isla que las olas abrazan rítmicamente,
Abandonándola y regresando a ella sin cesar.

Unas cuantas playas, unos árboles, un promontorio,
Escueta definición de soledad
Para todos aquellos
Que no se imaginan que
Una isla es siempre la cima de una montaña,
En cuyas laderas viven miríadas de seres
En las profundidades del océano.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Wyspa

Chciałbym być wyspą
O której marzą ci, co chcą zostać sami,
I którą w halucynacjach widują rozbitkowie,
Wyspą, którą rytmicznie otaczają fale,
Porzucając ją zmieniające stale zdanie.

Kilka plaż, kilka drzew, cypel,
Zwięzła definicji samotności
Dla wszystkich tych
Którym w głowie się nie mieści, że
Wyspa jest zawsze szczytem góry
u stóp której zamieszkują miriady istot
Na dnie oceanu.

Fotogramas de La tortuga roja

Insulă

Aş vrea să fiu o insulă
Pe care să o viseze cei ce vor să rămână singuri,
Pe care să o vadă în halucinaţii naufragiaţii,
O insulă pe care valurile să o îmbrăţişeze ritmic,
Părăsind-o şi răzgândindu-se fără încetare.

Câteva plaje, câţiva arbori, un promontoriu,
Sumară definiţie a singurătăţii
Pentru toţi ceilalţi
Cărora nu le trece prin minte
Că o insulă este întotdeauna vârful unui munte
Cu poalele populate de miriade de fiinţe
Pe fundul oceanului.