Anna Ajmátova

1889-1966, Rusia

Trad. José Manuel Prieto González

***

Llega la noche y en el oscuro cielo
donde no hace tanto el templo de Jerusalén
brillaba misterioso y magnífico,
tan sólo dos estrellas brillan entre confusas ramas,
y la nieve no parece caer, sino
volar de todos lados despegándose del suelo,
perezosa, cariñosa y con cautela.
Aquella tarde fue extraño mi paseo:
cuando salí, golpeó mi vista
una luz transparente en los rostros, en las casas,
como si por doquier yacieran pétalos
de aquellas rosáceas-amarillas diminutas rosas
cuyo nombre ahora he olvidado.
El aire seco, quieto, de la helada
tanto guardaba y mimaba cada sonido
que pensé por un momento: no existe ya el silencio.
Y sobre el puente, a través del oxidado barandal
los niños metían sus manos enfundadas en guantes
y daban de comer a hambrientos patos de variadas pintas
que se bañaban en un agujero de hielo, negro como tinta.
Y me dije: no puede ser que alguna
vez llegue a olvidar esto.
Y si me espera un camino difícil
ésta es la carga, ligera, que se aviene a mis fuerzas,
que podré llevar conmigo: y en la vejez, enferma,
quizá en la indigencia, recordar
este ocaso llameante, cuán plena era
mi alma entonces, y cuánto encanto encerraba la vida.

(1914-1916)

Floating de Astrid Kruse Jansen

Tłum. Ada Trzeciakowska

***

Zmierzcha się, a na ciemnobłękitnym niebie
Gdzie do niedawna świątynia jerozolimska
tajemniczym lśniła blaskiem,
Tylko dwie gwiazdy nad plątaniną gałęzi
A śnieg pada choć nie z góry,
lecz jakby z ziemi podnosił się,
Leniwy, ostrożny i czuły.
Niezwykły tego dnia był to spacer.
Kiedy wyszłam, oślepiła mnie
Przejrzysta poświata na rzeczach i twarzach
Jakby wszędzie leżały płatki
tych żółto-różowych, małych róż
których nazwy zapomniałam.
Bezwietrzne, suche, mroźne powietrze
tak każdy dźwięk pieści i chroni,
że wydało się, że ciszy nie ma.
A na moście, przez zardzewiałą balustradę
wysuwając drobne rączki w rękawiczkach
Dzieci karmiły wygłodniałe, pstrokate kaczki,
które kłębiły się w atramentowym przeręblu.
Pomyślałam: to niemożliwe
bym kiedykolwiek o tym zapomniała.
A jeśli czeka mnie ciężka droga,
Oto niewielki ciężar, który w mej mocy
ze sobą wziąć, aby na starość, w chorobie
i biedzie może – móc wspominać
płomienny zachód słońca, pełnię
duchowych sił i słodycz minionych dni.

(1914-1916)

***

Смеркается, и в небе темно-синем,
Где так недавно храм Ерусалимский
Таинственным сиял великолепьем,
Лишь две звезды над путаницей веток,
И снег летит откуда-то не сверху,
А словно подымается с земли,
Ленивый, ласковый и осторожный.
Мне странною в тот день была прогулка.
Когда я вышла, ослепил меня
Прозрачный отблеск на вещах и лицах,
Как будто всюду лепестки лежали
Тех желто-розовых некрупных роз,
Название которых я забыла.
Безветренный, сухой, морозный воздух
Так каждый звук лелеял и хранил,
Что мнилось мне: молчанья не бывает.
И на мосту, сквозь ржавые перила
Просовывая руки в рукавичках,
Кормили дети пестрых жадных уток,
Что кувыркались в проруби чернильной.
И я подумала: не может быть,
Чтоб я когда-нибудь забыла это.
И если трудный путь мне предстоит,
Вот легкий груз, который мне под силу
С собою взять, чтоб в старости, в болезни,
Быть может, в нищете – припоминать
Закат неистовый, и полноту
Душевных сил, и прелесть милой жизни.

(1914-1916)

Novela Matvéieva

1934-2016, Rusia

Espíritu de las cosas

Amo las casas donde las cosas no son bienes, 
donde las cosas más fácilmente son barcas en el atracadero. 
Y no amo las cosas sin una preferencia
de mágica relación con las cosas. 

No, no está en ti, hogar, tu poderío 
aunque todos tus leños son como palabras exactas 
no va mi adoración hasta allí
y no habrá fuego entre la piedra y el leño. 

Me dicen: deja de soñar, dibuja la realidad,
escribe como debe ser: bota, herradura, peral. 
Pero hay en la realidad una apariencia. 
Y yo busco bajo la apariencia el espíritu.

Yo repito por doquier y en todas partes: 
No está la sal en la sal. Ni el clavo en el clavo.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Dusza rzeczy

Kocham domy, gdzie rzeczy nie są niczyją własnością,
Gdzie rzeczy są lżejsze niż łodzie na przystani.
I nie lubię rzeczy bez przywileju
Magicznego związku z rzeczami.

Nie, nie w tobie, ognisko domowe, twoja moc:
Choć pełnyś drewna, jak usta słów
Nie bój się- nie oparzę się nawet tutaj
Nie będzie ogień pośrednikiem między nami.

Mówili mi: porzuć marzenia, rysuj rzeczywistość;
Pisz tak jak jest: but, podkowa, grusza…
Ale i rzeczywistość miewa pozory,
A ja duszy szukam ponad pozorami.

I powtarzam wszem i wszędzie:
Nie w soli sól. Gwóźdź też nie w gwoździu.

Lubin Baugin Le Dessert de gaufrettes. Fotograma de Todas las mañanas del mundo de Alain Corneau

Душа вещей

Люблю дома, где вещи – не имущество,
Где вещи легче лодок на причале.
И не люблю вещей без преимущества
Волшебного общения с вещами.

Нет, не в тебе, очаг, твое могущество:
Хоть весь дровами, точно рот словами,
Набейся – я и тут не обожгусь еще,
Не будь огонь посредником меж нами.

Мне скажут: брось мечты, рисуй действительность;
Пиши как есть: сапог, подкову, грушу…
Но есть и у действительности видимость,
А я ищу под видимостью душу.

И повторяю всюду и везде:
Не в соли соль. Гвоздь тоже не в гвозде.