Mary Oliver

1935-2019, Estados Unidos

Trad. Regina López Muñoz

La escritura indómita

Humanos o tigres, tigres o lirios atigrados: ¡obsérvense sus diferencias y aun así, lo mucho que se parecen! ¿Acaso todos nosotros, un puñado de veranos, no nos detenemos aquí, miramos hacia el mar y con la mucha o poca destreza física e intelectual que logremos reunir, mejoramos nuestro estado… y luego, silenciosamente, nos dejamos caer en la hierba, nube verde de la muerte? ¿Qué puede ser bonito o fascinante cuando se yergue, cuando desfallece? La vida es el Niágara, o no es nada. Yo no sería soberana ni de una sola brizna de hierba, mientras pueda ser su hermana. Acerco mi rostro al lirio, que se alza por encima de la hierba, y lo saludo desde el tallo de mi corazón. Vivimos, y de esto estoy segura, en el mismo territorio, en el mismo hogar, y nuestra luz proviene del mismo farol. Todos somos salvajes, audaces, asombrosos. Y ni uno solo de nosotros es bonito.

Tłum. Ada Trzeciakowska

błękitne pastwiska

Ludzie czy tygrysy, tygrysy czy tygrysie lilie – spójrzcie, jak bardzo się różnią, a jednocześnie jak bardzo są do siebie podobne! Czy nie przystajemy tu wszyscy, przez kilka letnich miesięcy, zwróceni ku morzu, z tą odrobiną fizycznej i intelektualnej sprawności, na jaką nas stać, by poprawić naszą kondycję, a potem w milczeniu opadamy z powrotem na trawę, na zieloną chmurę śmierci? Czy coś może być urocze i wdzięczne, kiedy się wznosi, kiedy słabnie? Życie jest Niagarą, albo niczym zgoła. Nie chciałbym być władcą ani jednego źdźbła trawy o ile mogę być jego siostrą. Zbliżam twarz do lilii, która wyrasta tuż ponad trawą, i pozdrawiam ją z łodyżki mojego serca. Żyjemy, jestem tego pewna, na tym samym terytorium, w tym samym domu, a nasz płomień pochodzi z tej samej latarni. Wszyscy jesteśmy dzicy, waleczni, niesamowici. Nie jesteśmy, żaden z nas nie jest, uroczy.

Blue Pastures

Humans or tigers, tigers or tiger lilies — note their differences and still how alike they are! Don’t we all, a few summers, stand here, and face the sea and, with whatever physical and intellectual deftness we can muster, improve our state—and then, silently, tall back into the grass, death’s green cloud? What is cute or charming as it rises, as it swoons? Life is Niagara, or nothing. I would not be the overlord of a single blade of grass, that I might be its sister. I put my face close to the lily, where it stands just above the grass, and give it a good greeting from the stem of my heart. We live, I am sure of this, in the same country, in the same household, and our burning comes from the same lamp. We are all wild, valorous, amazing. We are, none of us, cute.

Adrienne Rich

1929-2012, EE. UU

Sobre Tina Modotti escribió Pablo Neruda:

“Puro tu nombre suave, pura tu frágil vida,
abejas, sombras, fuego, nieve, silencio y espuma,
combinaron con acero, alambre y
polen para crear tu firme  
y delicado ser”.

Trad. Natalia Carbajosa

modotti

Tus huellas de luz sobre papel fotosensible
la máquina de escribir que hiciste famosa
mis pasos tras de ti por el hueco de roble gastado
y con restos de periódico de la escalera
el vaho del aliento manchando las ventanas
pasillos de baldosa y enlucido amarillento
si es aquí donde te he de buscar
pues aquí es donde te he de encontrar

Desde el óvalo mojado de una farola inclinada
sobre un bordillo cubierto de periódicos
cuyos titulares te apuntan justo a los ojos
hasta la luz oscura en el aire condensado de una estancia
estos pasos con los que te sigo
por las baldosas de un pasillo rojo
si éste es el modo de encontrarte
claro está que es así como he de encontrarte

Tendidos a secar tus negativos en un cuarto oscuro
colgados sobre el óvalo de una bañera
tus huellas de luz sobre papel fotosensible
curvándose en montones bajo cristales ennegrecidos
tu guarida siempre arriba
el gesto severo de tus cejas
–estos pasos con los que te sigo
no son para apresarte–

Las rectas pestañas de tu mirada
la máquina de escribir que hiciste famosa
tu inmensa voluntad de capturar y encuadrar
lo que fue y es, aún líquido, fluido
sobre tus testimonios revelados, tu
bombilla en un techo descascarillado
pues si así es como te encuentro

Modotti así te encuentro
Bajo la luz roja de tu cuarto oscuro
desde tu vecindario de volcanes
hasta el geranio clavado en una lata
sobre la pared de tu guarida en lo alto
casi sin resuello una ventana
de la revolución te admitió
en esta escalera amarillenta en este ojo de largas pestañas
                                                                                                                                 estos
pasos con los que te sigo

Isabelle Huppert en Villa Amalia, adaptación de la novela homónima de Pascal Quignard

Tłum. Ada Trzeciakowska

modotti

Twoje odciski światła na czułym papierze
ta maszyna do pisania, którą uczyniłaś sławną
moje kroki podążające za tobą po schodach…
szyby ze spękanego dębu i strzępów gazet
te szyby okienne zamazane zduszonym oddechem
korytarze kafli i pożółkłego tynku
skoro mam cię tu szukać
to tu cię odnajdę

Od mokrego rombu ulicznej latarni wygiętego
nad krawężnikiem oklejonym gazetami
z nagłówkami wymierzonymi w twoje oczy
do mrocznego, zamglonego oddechem pokoju
tymi śladami podążam za tobą
po płytach czerwonego korytarza.
skoro to sposób, by cię znaleźć
oczywiście, że tak cię odnajdę

Twoje negatywy rozwieszone w ciemni
zamocowane nad zaokrąglonym rombem wanny
twoje odciski światła na czułym papierze
w stosy zwiniętych pod poczerniałymi szybami
twoja kryjówka zawsze na górze
surowa ekspozycja twoich brwi
– tymi śladach podążam z(a) tobą
lecz nie po to, by cię złapać.

Sztywne rzęsy twojego błyskowego oka
ta maszyna do pisania, którą uczyniłaś sławną
twoja wielka wola, by złapać i ująć w ramy
to co było, jest, wciąż płynne, potoczyste jak
twoja ekspozycja manifestów, twoja
żarówka pod spękanym sufitem
skoro w ten sposób cię odnajdę

Modotti, tak cię odnajduję
W czerwonym świetle twojej ciemni
od twojego sąsiedztwa wulkanów
po pelargonie wetknięte w puszkę
na ścianie twojej kryjówki na górze
w urwanym oddechu okno
rewolucji popchnęło cię
na te pożółkłe schody, w tym wielkim ocienionym rzęsami oku
                                                                                                                                    tymi
 śladami podążam z(a) tobą

MODOTTI

Your footprints of light on sensitive paper
that typewriter you made famous
my footsteps following you up stair-
wells of scarred oak and shredded newsprint
these windowpanes smeared with stifled breaths
corridors of tile and jaundiced plaster
if this is where I must look for you
then this is where I’ll find you

From a streetlamp’s wet lozenge bent
on a curb plastered with newsprint
the headlines aiming straight at your eyes
to a room’s dark breath-smeared light
these footsteps I’m following you with
down tiles of a red corridor
if this is a way to find you
of course this is how I’ll find you

Your negatives pegged to dry in a darkroom
rigged up over a bathtub’s lozenge
your footprints of light on sensitive paper
stacked curling under blackened panes
the always upstairs of your hideout
the stern exposure of your brows
—these footsteps I’m following you with
aren’t to arrest you

The bristling hairs of your eyeflash
that typewriter you made famous
your enormous will to arrest and frame
what was, what is, still liquid, flowing
your exposure of manifestos, your
lightbulb in a scarred ceiling
well if this is how I find you

Modotti so I find you
In the red wash of your darkroom
from your neighborhood of volcanoes
to the geranium nailed in a can
on the wall of your upstairs hideout
in the rush of breath a window
of revolution allowed you
on this jaundiced stair in this huge lashed eye
                                                                                              these
footsteps I’m following you with

Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

El himno

¿Había muerto, o estaba
muy vieja y ciega, o acaso
era un sueño?
-este himno, esta extática plegaria
esta música tejida
de color y forma, del sentido
del espacio aéreo-
¿estaba el sueño
mostrando el poder
de la Memoria, ahora, hoy o en cualquier
momento de necesidad? O el poder
del ojo interior, distinto
de la Memoria, el poder de la Imaginación,
mayor de lo que podemos recordar,
en suspensión, el pozo en el que
raramente sumergimos nuestros vasos?
 
En todo caso,
vi una amplia ladera de árboles
todo hojas, árboles de toda clase,
de todos los tonos de verde, verde dorado, verde azul,
verde negro, verdes puro y esencial
verde verde, y el cálido y profundo
marrón, y el casi púrpura
de los árboles del humo, todos percibidos
como una masa de formas redondeadas y compuestas
a lo largo de media milla de aire con brisa,
a la vez, cada hoja estaba
ondulando, brillando
tanto que pude ver hasta la nervadura y su borde dentado:
 
en todo caso, esta vista
iba acompañada en el sueño
de tal gozo, que lloré
de gratitud
(nunca antes he llorado así, pero leí
que tales lágrimas a veces
se derraman) asombrada al entender
que este poder era mío, que me fue dado
ver tan bien, a pesar de estar dormida,
a pesar de estar ciega,
a pesar de haberme ido de la tierra.

Fotografías de Sarah Moon

Tłum. Julia Hartwig

Hymn

Niekiedy górę
Umarłam, a może byłam
bardzo stara i ślepa, a może
był to sen –
ten hymn, ten ekstatyczny pean,
ta muzyka utkana
z koloru i kształtu, z poczucia
powietrznej przestrzeni –
Może ten sen ukazać miał potęgę
Pamięci, teraz, dziś, w każdej
potrzebie? A może siłę
wewnętrznego oka, które jest czym innym
niż Pamięć, jest siłą Wyobraźni
większą niż myślimy,
a zaniedbywaną, źródłem, w którym
zbyt rzadko zanurzamy nasze naczynia.


Tak czy inaczej,
widziałam szerokie zbocze pokryte drzewami
o gęstym listowiu, drzewami różnych gatunków,
we wszystkich odmianach zieleni, złotej, granatowej,
czarnej, czystej i esencjonalnej
zieleni zielonej, a także ciepłej i głębokiej
brązowości i jakby przydymionego fioletu,
tworzące masę kulistych zwartych form
na pół mili poruszanego wiatrem powietrza,
a każdy liść widoczny był z osobna, połyskujący,
tak, że dostrzegało się jego żyłki i wykrój:

widok ten
niósł ze sobą we śnie
taką szczęśliwość, że płakałam
z wdzięczności
(nigdy nie doznałam takiego płaczu, czytałam tylko,
że takie łzy bywają), zdumiona wiedzą,
że moja, i że dana mi była władza
tak wyraźnego widzenia, choć trwałam w śnie,
byłam ślepa
i odeszłam już z tej ziemi.

The hymn

Had I died, or was I
very old and blind, or
was the dream—
this hymn, this ecstatic paean,
this woven music
of color and form, of the sense
of airy space—
was the dream
showing forth the power
of Memory, now, today or at any
moment of need? Or the power
of the inner eye, distinct
from Memory, Imagination’s power,
greater than we remember,
in abeyance, the well in which
we forget to dip our cups?
 
At all events,
that broad hillside of trees
all in leaf, trees of all kinds,
all hues of green, gold-greens, blue-greens,
black-greens, pure and essential
green-greens, and warm and deep
maroons, too, and the almost purple
of smoketrees—all perceived
in their mass of rounded, composed forms
across a half mile of breezy air,
yet with each leaf
rippling, gleaming,
visible almost to vein and serration:
 
at all events, that sight
brought with it, in dream
such gladness, I wept
tears of gratitude
(such as I’ve never wept, only read
that such tears sometimes
are shed) amazed to know
this power was mine, a thing given,
to see so well, though asleep,
though blind,
though gone from the earth.

Anne Sexton

1928-1974, EE. UU.

Trad. José Luis Reina Palazón

El cuarto de mi vida

Aquí,
en la habitación de mi vida
los objetos cambian sin cesar.
Ceniceros para llorar,
el hermano de pena de las paredes de madera,
las cuarenta y ocho teclas de la máquina de escribir,
cada una un ojo que nunca se cierra,
los libros cada uno un concursante de un concurso de belleza,
la silla negra, un ataúd de perros de Naugahyde,
los enchufes en la pared,
esperando como una colmena,
la alfombra dorada
una conversación de talones y dedos del pie,
la chimenea
un cuchillo esperando a uno para clavarse,
el sofá, exhausto por el trabajo de una ramera,
el teléfono
dos flores echando raíces en su entrepierna,
las puertas
que se cierran y abren como almejas del mar,
las lámparas
que me señalan,
iluminando el suelo y la risa.
Las ventanas,
las ventanas hambrientas
que hincan los árboles como uñas en mi corazón.
Cada día doy de comer al mundo exterior,
a pesar de que los pájaros explosionan
a derecha e izquierda.
También doy de comer al mundo de aquí dentro,
ofreciendo al escritorio galletas de perro.
A pesar de todo, nada es como parece.
Mis objetos sueñan y llevan trajes nuevos,
impulsados, como parece, por todas las palabras en mi mano
y por el mar que rompe en mi garganta.

El fabuloso destino de Amélie Poulain (2001) de Jean-Pierre Jeunet

Tłum. Ada Trzeciakowska

pokój mojego życia

Tutaj,
w pokoju mojego życia
przedmioty wciąż się przeobrażają.
Popielniczki, w które można się wypłakać,
boazeria ścian jak siostra łącząca się w bólu,
czterdzieści osiem klawiszy maszyny do pisania
a każdy jak oko, które nigdy się nie zamyka,
książki, wszystkie jakby brały udział w konkursie piękności,
czarne krzesło, trumna dla psa ze skaju od Naugahyde,  
gniazdka w ścianie
wyczekujące niczym ul,
złoty dywan
dyskusja palców i obcasów,
kominek
nóż, czekający, aż ktoś go chwyci,
kanapa, wykończona wyczerpaniem dziwki,  
telefon
dwa kwiaty zakorzeniające się w jej kroczu,
drzwi
otwierające się i zamykające jak morskie małże,
światła
łypiące na mnie,
oświetlające podłogę i zarazem śmiech.
Okna,
głodujące okna
wbijające drzewa jak gwoździe prosto w serce.  
Każdego dnia karmię świat tam na zewnątrz
choć ptaki wybuchają
na prawo i lewo.
Karmię świat także tutaj,
częstując biurko ciasteczkami dla szczeniąt.
Jednak nic nie jest takie, jakie się wydaje.  
Przedmioty śnią i wkładają nowe szaty,
popychane, jak sądzę, przez słowa w moich rękach  
i morze, huczące mi w gardle.

The room of my life

Here,
in the room of my life
the objects keep changing.
Ashtrays to cry into,
the suffering brother of the wood walls,
the forty-eight keys of the typewriter
each an eyeball that is never shut,
the books, each a contestant in a beauty contest,   
the black chair, a dog coffin made of Naugahyde,   
the sockets on the wall
waiting like a cave of bees,
the gold rug
a conversation of heels and toes,
the fireplace
a knife waiting for someone to pick it up,
the sofa, exhausted with the exertion of a whore,   
the phone
two flowers taking root in its crotch,
the doors
opening and closing like sea clams,
the lights
poking at me,
lighting up both the soil and the laugh.
The windows,
the starving windows
that drive the trees like nails into my heart.   
Each day I feed the world out there
although birds explode
right and left.
I feed the world in here too,
offering the desk puppy biscuits.
However, nothing is just what it seems to be.   
My objects dream and wear new costumes,
compelled to, it seems, by all the words in my hands   
and the sea that bangs in my throat.

Emily Dickinson

1830-1886, EE.UU.

Trad. Álvaro Torres Ruiz

*754

Mi Vida se había parado — Arma Cargada —
en Rincones — hasta que un Día
su Dueño vino — Me identificó —
y se Me llevó —

Y ahora vagamos en Bosques Soberanos —
y ahora cazamos la Cierva —
y cada vez que Yo hablo por Él
las Montañas responden de inmediato —

Y ahora sonrío, tal luz cordial
sobre el Valle brilla —
Como si un rostro Vesuviano
hubiera escupido su placer —

Y de Noche — Nuestro buen Día terminado —
custodio la Cabeza de mi Amo —
y es mejor que compartir
la mullida Almohada — de Pato Eider —

De Su enemigo — soy enemiga letal —
No vuelve a inmutarse ninguno —
sobre quien ponga Yo un Ojo Amarillo —
o mi enfático Pulgar —

Aunque Yo pueda vivir — más que Él
Él ha de vivir más — que Yo —
Pues Yo sólo tengo el poder de matar,
sin — el poder de morir —

Fotograma de La Favorita de Yorgos Lanthimos

Tłum. Ludmiła Marjańska

*754

Moje życie – broń naładowana –
Stała w kącie – aż kiedyś obok
Szedł właściciel – rozpoznał własność
I zabrał mnie ze sobą –

Teraz wędruję z Nim po lasach
I polujemy na łanie –
Mówię do Niego – a góry dają
Odpowiedź na pytanie –

Gdy się uśmiecham – ponad doliną
Tak ciepłe światło się żarzy –
Jakby Wezuwiusz pozwolił
Radość ukazać swej twarzy –

A kiedy nocą – po dobrym dniu –
Strzegę Pana mojego głowy –
Lepsze to niż wspólna poduszka
Z puchów edredonowych –

Dla Jego wrogów – ja śmiertelnym wrogiem –
I nie postąpi już kroku
Kogo wskaże z naciskiem mój kciuk –
Lub żółty błysk w moim oku –

I chociaż mogłabym go przeżyć –
On musi ode mnie żyć dłużej –
Bo mam tylko moc zabijania –
A brak mi jej by umrzeć –

*754

My Life had stood — a Loaded Gun —
In Corners — till a Day
The Owner passed — identified —
And carried Me away —

And now We roam in Sovreign Woods —
And now We hunt the Doe —
And every time I speak for Him
The Mountains straight reply —

And do I smile, such cordial light
Opon the Valley glow —
It is as a Vesuvian face
Had let it’s pleasure through —

And when at Night — Our good Day done —
I guard My Master’s Head —
’Tis better than the Eider Duck’s
Deep Pillow — to have shared —

To foe of His — I’m deadly foe —
None stir the second time —
On whom I lay a Yellow Eye —
Or an emphatic Thumb —

Though I than He — may longer live
He longer must — than I —
For I have but the power to kill,
Without — the power to die —


Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Ana Terán Corenjo

Resurrección

Deja la torre en tu ciudad arder. Deja los pasos
hacia el edificio en sombra junto al lago arder
aunque esté hecho de piedra. Deja la casa
del león arder para que el rugir y el fuego
resuenen juntos. Permite que la vieja, pobre,
casa de madera donde viví se levante en llamas, aunque
hayas regresado y te hayas sentado en los escalones que subían
hasta donde solíamos existir. Déjalo arder todo,
no para destruirlos, sino para darles la vida,
que ahora mi vida les da. Para hacerlos relumbrar
como lo hacen en mí, brillante y ardiente, brillante y ardiendo.

Fotograma del «Sacrificio» de Andréi Tarkovsky

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zmartwychwstanie

Niech zapłonie wieża w twoim mieście. Niech spłoną kroki
wiodące do zacienionej chaty nad jeziorem,
nawet jeśli jest z kamienia. Niech gniazdo
lwa płonie i splotą się ryk i ogień. Niech stara, uboga,
drewniana chata, gdzie mieszkałam stanie w płomieniach, choćbyś
wrócił i usiadł na stopniach prowadzących
tam, gdzie zazwyczaj istnieliśmy. Niech wszystko spłonie,
nie by zniszczeć, lecz by przyjąć życie,
którym obdarza je moje życie. Uczynić z nich źródło światła, flarę
którą były dla mnie, jasną i gorącą, jasną i płonącą.

The Resurrection

Let the tower in your city burn. Let the steps
to the shadowed building by the lake burn
even though it is made of stone. Let the lion
house burn so that the roaring and burning
will be heard together. Let the old, poor,
wooden house where I lived go up in flames, even though
you returned and sat on the steps that led
up to where we used to exist. Let it all burn,
not to destroy them, but to give them the life
my life gives to them now. To make them flare
as they do in me, bright and hot, bright and burning.



Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

testigo

A veces la montaña
se me oculta
detrás del velo de nubes, a veces
me escondo de ella
detrás del velo de la inatención, apatía, fatiga,
cuando se me olvida o me niego a
ajar a la orilla o subir unos pasos
por el camino, un día soleado
para volver a confirmar
esta presencia que es testigo.

Tłum. Czesław Miłosz

świadectwo

Niekiedy górę
chowa przede mną
zasłona chmur, niekiedy
ja chowam się przed nią
za zasłoną nieuwagi, apatii, zmęczenia,
kiedy zapominam albo nie chcę
zejść na brzeg, czy zrobić kilka kroków
po drodze, w pogodny dzień,
żeby potwierdzić obecność,
która niesie świadectwo. 

Fotografías de Marit Beer y Saul Leiter

Witness

Sometimes the mountain
is hidden from me in veils
of cloud, sometimes
I am hidden from the mountain
in veils of inattention, apathy, fatique,
when I forget or refuse to go
down to the shore or a few yards
up the road, on a clear day,
to reconfirm
that witnessing presence.

Diane Wakoski

1937 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Pequeña mancha de sangre encontrada después de hacer el amor

La revelación nos llega a todos,
a los bomberos y a las ancianas que queman las tostadas.
Hiciste el amor con la diosa del bosque cuyo pelo se enrollaba en espirales
de llamas en torno a sus pies en la senda.
La quisiste llevar contigo como la
imagen del pequeño hilo de
sangre en la sábana. Pero en cambio
estás sentado en un parque junto a una sibila sin hogar envuelta
en periódicos, y te sientes vacío,
como si la sangre rezumase de tu propio cuerpo. Pero
¿adónde se fue?
Ella no va a cambiar su vida, ¿por qué iba a hacerlo?
Solo puede verte a escondidas,
como si fuera un libro en una lengua extranjera
que un lector desentrañaría,
si tan solo supiera qué dice el texto. Por eso sólo puede
quedarse en la estantería,
sin traducir.
¿Tal vez sólo nuestros secretos
explican nuestras vidas, y al revelar cualquiera
perdemos todo el significado posible?
¿Tal vez esta mancha es todo
lo que queda
de un incendio forestal: aquel pino Ponderosa
que renació de una piña semienterrada,
la luna creciente
que ella dejó atrás
iluminándote
invisiblemente cada noche?

Autor: Sdanir. Estatua de Tanit hallada en la isla de Ibiza. Museo de Arqueología de Barcelona.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Plamka krwi znaleziona po uprawianiu miłości

Iluminacji może doznać każdy,
nawet strażacy i starsze panie przypalając tosty.
Kochałeś się z leśną boginką, której włosy zwijały się w płonące
spirale wokół jej stóp na ścieżce.
Pragnąłeś zabrać ją ze sobą jako
obraz strużki
krwi na prześcieradle. Lecz zamiast tego
siedzisz w parku przy bezdomnej sybilli owiniętej
gazetami, i czujesz się pusty,
jakby krew sączyła się po kropli z twojego ciała. A obraz,
gdzie jest?
Ona nie ma zamiaru zmieniać swojego życia,
niby z jakiego powodu miałaby?
Może widywać cię tylko po kryjomu;
jakby była książką w obcym języku,
którą czytelnik mógłby zgłębić
gdyby tylko wiedział o czym jest tekst. Może jedynie
leżeć na półce,
nieprzetłumaczona.
Być może tylko nasze sekrety
tłumaczą nasze życie, a wyjawienie któregokolwiek
pociąga za sobą utratę wszelkich możliwych znaczeń?
Być może ta plamka jest wszystkim
co zostało
z leśnego pożaru, po którym odrodziła się sosna Ponderosa
z na wpół pogrzebanej szyszki,
półksiężyc,
który pozostawiła po sobie, rzucający
blask na ciebie
niewidzialnie co noc?

Small Blood Stain Found after Making Love

Revelation come to everyone,
firefighters and old women burning toast.
You made love to the forest goddess whose hair wound in flaming
coils around her feet on the trail.
You wanted to take her with you, as the
image of the little curve of
blood on the sheet. But instead
you are sitting in a park next to a homeless sibyl wrapped
in newspapers, and feel empty,
as if the blood leaked out of your own body. But
where did it go?
She’s not going to change her life,
and why should she?
She can only see you clandestinely;
as it is as if she is some book in a foreign language
that a reader would give away
if they knew what the text said. She can only
remain on the shelf,
untranslated.
Perhaps only our secrets
explain our lives, and to reveal any secret
is to lose all possible meaning?
Perhaps this stain is all
that’s left
of a forest fire that rekindled Ponderosa
from a long buried-cone,
the crescent moon
she left behind shining
invisibly
on you every night?

Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Ada Trzeciakowska

Verano en un pueblo

Cuando los hombres me dejan
me dejan en un lugar hermoso.
Siempre es el final del verano.
Cuando pienso en ellos ahora,
pienso en el lugar.
Y en ser feliz sola después.
Esta vez es en Clinton, Nueva York.
Nado en la piscina pública
a las seis, cuando los demás
se ha ido a casa.
El cielo es gris, el aire es caliente.
De vuelta camino por el césped recién cortado
amando el olor y las casas
tan completamente que mi corazón se queda vacío.

Fotografías de Nadev Kander

Tłum. Ada Trzeciakowska

Lato w małym mieście

Kiedy mężczyźni mnie opuszczają,
zostawiają mnie w pięknym miejscu.
Zawsze jest to późne lato.
Kiedy teraz o nich myślę,
myślę o tym miejscu.
I o tym, że potem jestem szczęśliwa sama.
Tym razem jest to Clinton, Nowy Jork.
Pływam w publicznym basenie
o szóstej, kiedy inni ludzie
poszli do domu.
Niebo jest szare, powietrze gorące.
Idę z powrotem przez skoszony trawnik
kochając zapach i domy
tak całkowicie, że moje serce staje się puste.

Summer in a Small Town

When the men leave me,
they leave me in a beautiful place.
It is always late summer.
When I think of them now,
I think of the place.
And being happy alone afterwards.
This time it’s Clinton, New York.
I swim in the public pool
at six when the other people
have gone home.
The sky is gray, the air is hot.
I walk back across the mown lawn
loving the smell and the houses
so completely it leaves my heart empty.



Adrienne Rich

1929-2012, EE. UU

Trad. María Soledad Sánchez Gómez

Instantáneas de una nuera (1-3)

1.
Tú, antaño una beldad en Shreveport,
con cabellos teñidos de henna, 
la piel como un capullo de melocotón,
aún te haces vestidos copiados de aquella época,
y tocas un preludio de Chopin
del que Cortot dijo: «Deliciosos recuerdos
fluyen como perfume a través de la memoria
».

Tu mente ahora, 
desmoronándose como una tarta nupcial,
cargada de experiencias inútiles, rica
en sospechas, rumores, fantasías,
rompiéndose bajo el filo del cuchillo
de la realidad. En la plenitud de tu vida.

Excitada, colérica, tu hija
seca las cucharas, crece de otra forma.

2.
Golpeando la cafetera en el fregadero
oye a los ángeles recriminándola, y mira hacia fuera
más allá de los jardines rastrillados, al sucio cielo.
Hace sólo una semana le dijeron: No seas paciente.

La vez siguiente fue: Sé insaciable.
Luego: Sálvate a ti misma; no puedes salvar a otros.
A veces deja que el agua del grifo le escalde el brazo
que una cerilla arda hasta quemarle la uña del pulgar,

o mantiene la mano sobre el escape de la tetera
justo sobre el denso vapor. Son ángeles probablemente,
ya que a ella ya nada le duele, excepto
la arenilla que cada mañana se le mete en los ojos.

3.
Una mujer que piensa duerme con monstruos.
Se convierte en el pico que la agarra. Y la Naturaleza,
ese arcón de tempora y mores,
con tapas alabeadas, todavía útil,
se atiborra con todo ello: las mohosas flores de naranjo,
las píldoras femeninas, los tremendos senos
de Boadicea bajo lisas cabezas de zorro y orquídeas.

A través del cristal tallado y la mayólica
oigo gritar a dos atractivas mujeres, enzarzadas en una discusión,
las dos orgullosas, agudas, sutiles,
como Furias arrinconadas lejos de su presa:
el discurso ad feminam, te clavo
todos los viejos cuchillos que se han oxidado en mi espalda,
ma semblable, ma soeur!

Isabelle Huppert en Villa Amalia, adaptación de la novela homónima de Pascal Quignard

Tłum. Ada Trzeciakowska

Obrazki z synową (1-3)

1.
Ty, dawniej piękność w Shreveport,
o włosach pokrytych henną i skórze brzoskwiniowego pąku,
nadal zakładasz kopie sukienek z tamtych czasów,
i grywasz to preludium Chopina,
o którym Cortot mawiał: «Słodkie wspomnienia
płyną przez pamięć niczym perfumy
». 

Twój rozum teraz, rozpadający się jak ślubny tort,
nasączony bezużytecznym doświadczeniem, bogaty
w podejrzenia, pogłoski, fantazje,
kruszy się na kawałki pod ostrzem noża
czystych faktów. W najlepszym okresie życia.

Porywcza, posępna, twoja córka
wyciera łyżeczki, dorasta w inny sposób.

2.
Uderzając kawiarką o zlew
słyszy strofujące ją anioły, sięga wzrokiem
ponad zagrabiony ogródek aż do brudnego nieba.
Ledwo tydzień temu powiedziały: Nie bądź cierpliwa.

Następnym razem było to: Bądź nienasycona,
Potem: Ratuj siebie, innych nie uratujesz.
Czasem pozwala strumieniowi wody sparzyć jej ramię,
zapałce oparzyć paznokieć na kciuku,

lub zatrzymuje dłoń nad dzióbkiem czajnika
wyrzucającego kłęby pary. To zapewne są anioły,
od kiedy nic już ją nie boli, oprócz tego
ziarenka piasku wpadającego do oka o poranku.

3.
Kobieta myśląca sypia z potworami.
Staje się dziobem, który się na niej zaciska. A Natura,
ten podróżny kufer pełen tempora i mores,
ze spaczoną pokrywą, przepastny wciąż
opycha się tym wszystkim: spleśniałymi kwiatami pomarańczy,
kobiecymi pigułkami, groźnymi piersiami
Boudiki pod płaskimi główkami lisów i orchideami.

Dwie urodziwe kobiety, w szale dyskusji,
obydwie dumne, bystre, przenikliwe, słyszę ich krzyk
poprzez kryształy i majolikę
niczym dwóch Furii odseparowanych od ofiary:
Kłótnia ad feminam, wbijam w twoje plecy te
wszystkie stare noże, które zardzewiały w moich,
ma semblable, ma soeur!

Snapshots Of A Daughter-In-Law (1-3)

1.
You, once a belle in Shreveport,
with henna-colored hair, skin like a peachbud,
still have your dresses copied from that time,
and play a Chopin prelude
called by Cortot: «Delicious recollections
float like perfume through the memory


Your mind now, moldering like wedding-cake,
heavy with useless experience, rich
with suspicion, rumor, fantasy,
crumbling to pieces under the knife-edge
of mere fact. In the prime of your life.

Nervy, glowering, your daughter
wipes the teaspoons, grows another way.

2.
Banging the coffee-pot into the sink
she hears the angels chiding, and looks out
past the raked gardens to the sloppy sky.
Only a week since They said: Have no patience.

The next time it was: Be insatiable.
Then: Save yourself; others you cannot save.
Sometimes she’s let the tap stream scald her arm,
a match burn to her thumbnail,

or held her hand above the kettle’s snout
right in the woolly steam. They are probably angels,
since nothing hurts her anymore, except
each morning’s grit blowing into her eyes.

3.
A thinking woman sleeps with monsters.
The beak that grips her, she becomes. And Nature,
that sprung-lidded, still commodious
steamer-trunk of tempora and mores
gets stuffed with it all: the mildewed orange-flowers,
the female pills, the terrible breasts
of Boadicea beneath flat foxes’ heads and orchids.

Two handsome women, gripped in argument,
each proud, acute, subtle, I hear scream
across the cut glass and majolica
like Furies cornered from their prey:
The argument ad feminam, all the old knives
that have rusted in my back, I drive in yours,
ma semblable, ma soeur!

Crea tu sitio web con WordPress.com
Primeros pasos
A %d blogueros les gusta esto: