Gonzalo Rojas

1916-2011, Chile

RÉQUIEM DE LA MARIPOSA MUERTA

Sucio fue el día de la mariposa muerta.
                                                                    Acerquémonos
a besar la hermosura reventada y sagrada de sus pétalos
que iban volando libres, y esto es decirlo todo, cuando
sopló la Arruga, y nada
sino ese precipicio que de golpe,
y únicamente nada.

Guárdela el pavimento salobre si la puede
guardar, entre el aceite y el aullido
de la rueda mortal.
                                   O esto es un juego
que se parece a otro cuando nos echan tierra.
Porque también la Arruga…

O no la guarde nadie. O no nos guarde
larva, y salgamos dónde por último del miedo:
a ver qué pasa, hermosa.
                                             Tú que aún duermes ahí
en el lujo de tanta belleza, dinos cómo
o, por lo menos, cuándo.

De Réquiem de la mariposa (2001)

Collage propio

Tłum. Ada Trzeciakowska

Requiem dla martwego motyla

Brudny był dzień martwego motyla.
                                                                 Podejdźmy
by ucałować stłamszone i święte piękno jego płatków,
które unosiły się wolne, a to tyle co powiedzieć wszystko, kiedy
zdmuchnęła go Zmarszczka, i nic
ponad tą przepaścią, która nagle,
i wyłącznie nic.

Oszczędź jej słonawego chodnika, jeśli możesz
ocal go od oleju i skowytu
śmiertelnego koła.
                                  Czy to jest zabawa
przypominająca inną, gdy chowają nas.
Bo i Zmarszczka…

Albo niech go nikt nie ocala. Albo zachowaj dla nas
larwę, i otrząśnijmy się jak? w końcu ze strachu:
zobaczmy, co się stanie, piękności.
                                                              Ty, który wciąż śpisz tam
w luksusie nieopisanego piękna, powiedz nam jak?
lub, przynajmniej, kiedy?

Gonzalo Rojas

1916-2011, Chile

A quien vela, todo se revela

Bello es dormir al lado de una mujer hermosa,
después de haberla conocido
hasta la saciedad. Bello es correr desnudo
tras ella, por el césped
de los sueños eróticos.

Pero es mejor velar, no sucumbir
a la hipnosis, gustar la lucha de las fieras
detrás de la maleza, con la oreja pegada
a la espalda olorosa,
a mano como víbora en los pechos
de la durmiente, oírla
respirar, olvidada de su cuerpo desnudo.

Después, llamar a su alma
y arrancarla un segundo de su rostro,
y tener la visión de lo que ha sido
mucho antes de dormir junto a mi sangre,
cuando erraba en el éter;
como un día de lluvia.

Y, aún más, decirle: “Ven,
sal de tu cuerpo. Vámonos de fuga.
Te llevaré en mis hombros, si me dices
que, después de gozarte y conocerte,
todavía eres tú, o eres la nada”,

Bello es oír su voz: -“Soy una parte
de ti, pero no soy
sino la emanación de tu locura,
la estrella del placer, nada más que el fulgor
de tu cuerpo en el mundo”.

Todo es cosa de hundirse,
de caer hacia el fondo, como un árbol
parado en sus raíces, que cae, y nunca cesa
de caer hacia el fondo.

De La miseria del hombre (1948)

Mi montaje sobre el caer…

Tłum. Ada Trzeciakowska

Temu kto w czuwa, noc wiedzę podsuwa

Słodko jest spać u boku pięknej kobiety,
po tym, gdy poznało się ją
aż do sytości. Słodko jest biec za nią nago, po murawie
erotycznych marzeń.

Lecz lepiej jest czuwać, nie ulec
hipnozie, polubić walkę dzikich stworzeń
wśród chaszczy, uchem przywartym
do wonnych pleców,
do dłoni jak żmii na piersiach
śpiącej, wsłuchać się w jej
oddech, gdy nieświadoma nagiego ciała.

Później, zawołać jej duszę
i zerwać ją na chwilę z jej twarzy,
i mieć obraz tego czym była
nim usnęła tuż przy mej krwi,
gdy błądziła w eterze;
niczym dzień w deszczu.

A nawet więcej, rzec: „Chodź,
wyjdź z twego ciała. Ucieknijmy razem.
Będę cię niósł w ramionach, gdy poznawszy cię
i nacieszywszy się tobą, powiesz mi, że
nadal jesteś sobą lub też nicością”,

Słodko jest słyszeć jej głos:-„Jestem częścią
ciebie, będąc zaledwie
emanacją twego obłąkania,
gwiazdą rozkoszy, niczym więcej jak poświatą
twego ciała na świecie”.

Istotą wszystkiego jest zapadanie się,
opadanie w głąb, niczym drzewo
co zatrzymało się dzięki swym korzeniom,
co spada, i nigdy nie przestaje
spadać w głąb.

Gonzalo Rojas

1916-2011, Chile

El principio y el fin

Cuando abro en los objetos la puerta de mí mismo:
¿quién me roba la sangre, lo mío, lo real?
¿Quién me arroja al vacío
cuando respiro? ¿Quién
es mi verdugo adentro de mí mismo?

Oh Tiempo. Rostro múltiple.
Rostro multiplicado por ti mismo.
Sal desde los orígenes de la música. Sal
desde mi llanto. Arráncate la máscara riente.
Espérame a besarte, convulsiva belleza.
Espérame en la puerta del mar. Espérame
en el objeto que amo eternamente.

Guillermo Pérez Villalta: El rumor del tiempo; Artista viendo un libro de arte; Vida (Descendimiento);

Tłum. Ada Trzeciakowska

Początek i koniec

Kiedy w przedmiotach otwieram drzwi do siebie samego:
kto pozbawia mnie krwi, tego co moje, co rzeczywiste?
Kto strąca mnie w przepaść
gdy oddycham? Kim
jest ten kat wewnątrz mnie?

Och Czasie. Złożone oblicze.
Oblicze rozmnożone przez siebie samego.
Wyjdź ze źródeł muzyki. Wyjdź
z mego płaczu. Zerwij roześmianą maskę.
Czekaj mnie bym cię ucałował, konwulsyjne piękno.
Czekaj mnie u bram morza. Czekaj mnie
w przedmiocie ukochanym na wieki.

Paula Giglio

1988 – , Argentina

Puntos de vista

Tłum. Ada Trzeciakowska

Punkty widzenia

1.

En este paisaje
las nubes van quedando abajo.
Aparece y desaparece
una vida en miniatura.
Si me lo propongo,
este espacio puede ser mi hogar.
La calidez no se pierde
a pesar de los roles.
Hasta podría cuidar una planta
de interior presurizado
a diez mil metros de altura.
Viviría más tiempo
que las plantas de la tierra;
el viento le resultaría un monstruo.

Na tym pejzażu
chmury leżą na dole.
Pojawia się i znika
życie w miniaturze.
Jeśli tylko zechcę,
ta przestrzeń może być mi domem.
Żaru się nie traci
pomimo ról.
Mogłabym nawet hodować roślinę
do wnętrz pod ciśnieniem
na dziesięciu tysiącach metrów.
Żyłaby dłużej
niż rośliny na ziemi;
a wiatr byłby dla niej potworem.

3.

A veces, una persona
es un cuerpo lleno de arena
que adquiere el gesto
de la preocupación
y no logra salir de ahí.
¿Qué forma tomar, ahora
que ya no tengo bronca?
No se distingue entre el nublado
y este color de cielo atardecido.
Se ha dicho: lo más difícil
de ser feliz es darse cuenta.
De a ratos, soy la carne
que el mar sala a cachetazos.
El viento parece escupido
por la boca de un dragón.

Czasami, człowiek
jest ciałem pełnym piasku,
które zastygło w geście
zmartwienia
i nie potrafi z niego wyjść.
Jaką przybrać formę, teraz
kiedy spór znikł?
Nie sposób rozróżnić zachmurzenie
od koloru zmierzchającego nieba.
Powiedziano: najtrudniejsze
w byciu szczęśliwym to zdać sobie sprawę.
Chwilami jestem mięsem
które morze soli wymierzając policzki.
A wiatr jakby był wypluty z
paszczy smoka.

Fotos propias

4.

Tender la ropa
como quien se alza políticamente.
Colgar las sábanas, plantar bandera.
Ser la nueva, la recién llegada,
asentarse; delimitar espacios
con paredes blancas que mueve el viento.

Powiesić pranie
jak manifest polityczny.
Rozciągnąć prześcieradła, wbić sztandar.
Być ta nową, dopiero co przybyłą,
osiąść; rozdzielić przestrzeń
białymi ścianami powiewającymi na wietrze.

Fotografía de Sandra Freij

Alejandra Pizarnik

1936-1972, Argentina

Revelaciones

En la noche a tu lado
las palabras son claves, son llaves.
El deseo de morir es rey.

Que tu cuerpo sea siempre
un amado espacio de revelaciones

Tłum. Ada Trzeciakowska

Objawienia

Nocą u twojego boku
słowa są kluczami, są wytrychami.
Pragnienie śmieci jest królem.

Niech twoje ciało będzie zawsze
umiłowanym miejscem objawień.

Fotogramas de Hiroshima mon amour de Alain Resnais

Alejandra Pizarnik

1936-1972, Argentina

Árbol de Diana, 1-8

1
He dado el salto de mí al alba.
He dejado mi cuerpo junto a la luz
y he cantado la tristeza de lo que nace.

2
Estas son las versiones que nos propone:
un agujero, una pared que tiembla…

3
sólo la sed
el silencio
ningún encuentro
cuídate de mí amor mío
cuídate de la silenciosa en el desierto
de la viajera con el vaso vacío
y de la sombra de su sombra

4
Ahora bien:
Quién dejará de hundir su mano en busca
del tributo para la pequeña olvidada. El frío
pagará. Pagará el viento. La lluvia pagará.
Pagará el trueno.

5
por un minuto de vida breve
única de ojos abiertos
por un minuto de ver
en el cerebro flores pequeñas
danzando como palabras en la boca de un mudo

6
ella se desnuda en el paraíso
de su memoria
ella desconoce el feroz destino
de sus visiones
ella tiene miedo de no saber nombrar
lo que no existe

7
Salta con la camisa en llamas
de estrella a estrella,
de sombra en sombra.
Muere de muerte lejana
la que ama al viento.

8
Memoria iluminada, galería donde vaga
la sombra de lo que espero. No es verdad
que vendrá. No es verdad que no vendrá.

A Aurora y Julio Cortázar

Árbol de Diana (1-5). Mi videopoema a partir de las imágenes de la película del 1921 de Ernst Lubitsch “Wildcat” con Pola Negri. Pola Negri (Apolonia Chałupiec) nació en 1897 en Lipno, a 20 km de mi ciudad natal en Polonia.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Drzewo Diany, 1-8

1
Wyskoczyłam z siebie o świcie.
Porzuciłam ciało obok światła
y wyśpiewałam smutek z tego czego się rodzi

2
Oto wersje nam przedstawione:
otwór, drżąca ściana…

3
pragnienie tylko
cisza
żadnego spotkania
strzeż się mnie kochany mój
strzeż się milkliwej na pustyni
wędrowniczki z pustą szklanką
i cienia jej cienia

4
                                               A zatem:
Kto zaprzestanie sięgania po datek
dla maleńkiej zapomnianej? Zimno
zapłaci. Zapłaci wiatr. Deszcz zapłaci.
Zapłaci grzmot.

5
przez minutę krótkiego życia
wyjątkowo z otwartymi oczyma
przez minutę, w której może ujrzeć
w głowie małe kwiaty
tańczące niczym słowa na ustach niemowy

6
ona obnaża się w raju
swojej pamięci
ona nie zna straszliwego losu
swoich wizji
ona boi się nieumiejętności nazwania
tego co nie istnieje

7
Przeskakuje w koszuli wśród płomieni
z gwiazdy na gwiazdę,
z cienia na cień.
Śmierć odległej śmierci
ta, która kocha wiatr.

8
Rozświetlona pamięć, krużganek, po którym błądzi
cień tego na co czekam. To nieprawda,
że nadejdzie. To nieprawda, że nie nadejdzie.

dla Aurory y Julio Cortázara

Drzewo Diany. Wideowiersz.

Javier Sologuren

1921-2004, Perú

Vida continua

Árbol que eres un penoso relámpago,
viento que arrebatas una ardiente materia,
bosques de rayos entre el agua nocturna:
¿he de decirles que para mí se está forjando
una pesada joya en mi corazón, una hoja
que hiende como una estrella el refugio de la sangre?

Ignoro otra mirada que no sea como un vuelo
reposado y profundo, ignoro otro paso lejano,
ola que fuese más clara que la vida en mi pecho.

Sepan que estoy viviendo, nubes, sepan que canto,
bajo la gloria confusa de la tarde, solitario.

Sepan que estoy viviendo, que me aprieta el cielo,
que mi frente ha de caer como lámpara vacía
a los pies de una estatua que vela tenazmente.

Fotogramas de Le testament d’Orphée y Orphée de Jean Cocteau

Tłum. Ada Trzeciakowska

Życie trwa dalej

Drzewo, co jesteś żałosnym błyskiem,
Wietrze, co wydzierasz rozpaloną materię,
lasy piorunów wśród nocnej wody:
czy muszę wam mówić, że kuty jest dla mnie
twardy klejnot w sercu moim, ostrze
które niczym gwiazda rozłupie azyl krwi?

Nie znam innego spojrzenia niż to jak lot
spokojne i głębokie, nie znam innego kroku w oddali,
fali świetlistszej niż życie w piersi mojej.

Wiedzcie, chmury, że żyję, wiedzcie, że śpiewam,
w niejasnej glorii wieczoru, osamotniony.

Wiedzcie, że żyję, że niebo mnie uciska,
że czoło moje musi spaść jak pusta lampa
u stóp pomnika, nad którym czuwa wytrwale.

Fabricio Estrada

1974 – , Honduras

Jonás

Ves que voy saliendo
pez sacado del agua,
de sus entrañas blancas y espinas,
del miedo
la asfixia
la nada.
Ves que voy saliendo
perla intacta sin brillo,
luz de boca cerrada
ojos que no lloran ni miran.
Ves que estoy afuera,
acerca tu oído a mi boca,
rumor de océano y viento
caracol profundo y perdido.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Jonasz

Widzisz, wydostaję się powoli
ryba wyjęta z wody,
z jej białych wnętrzności i ości,
ze strachu
duszności
niczego.
Widzisz, wydostaję się powoli
nietknięta perła bez blasku,
światło z zamkniętych ust
oczu, które nie płaczą, nie patrzą.
Widzisz, że jestem już poza,
zbliż twe uszy do mych ust,
szumie oceanu i wiatru
ślimaku zagubiony, niezgłębiony.

Javier Sologuren

1921-2004, Perú

Toast

La inquieta fronda rubia de tu pelo
             hace de mí un raptor;
             hace de mí un gorrión
la derramada taza de tu pelo.

La colina irisada de tu pecho
              hace de mí un pintor;
              hace de mí un alción
la levantada ola de tu pecho.

Rebaño tibio bajo el sol de tu cuerpo
               hace de mí un pastor;
               hace de mí un halcón
el apretado blanco de tu cuerpo.

Mi videopoema inspirado en el texto de Javier Sologuren

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ożywiony gąszcz twych włosów
             czyni za mnie drapieżnika;
              czyni ze mnie nurzyka
rozlane złoto twoich włosów.

Rozświetlony tęczą pagórek twej piersi
             czyni ze mnie malarza;
             czyni ze mnie płochacza
uniesiona fala twej piersi.

Ciepły obłok pod słońcem twego ciała
             czyni ze mnie pasterza;
             czyni ze mnie jastrzębia
jędrna bladość twego ciała.

Poezja audiowizualna zainspirowana wierszem Sologurena