Francisco Brines

1932 – , España (Valencia)

Imágenes en un espejo roto

Ahora que puedo ya saber que está mi vida hecha,
en la penumbra de esta dormida habitación
que da al jardín de mi lejana adolescencia
(aún rozan los cristales
los jazmines, las alas de los pájaros),
la miro reflejada
en los fragmentos rotos de este espejo
que no ha sobrevivido a su pasar
pausado y velocísimo;
se muestran las imágenes sin voz
y el estaño perdido las extraña.

¿Y es lo que veo ahora todo cuanto viví?
Debo robar palabras, o inventarlas, y concederle al mundo aquel fulgor que tuvo,
pues todo se me acaba, en esta habitación,
al ver mi rostro roto
en todos los pedazos de este espejo ahora roto.
¿Y en dónde se han perdido el amor y el dolor,
esta verdad pequeña de haber sido?

¿Cómo salvarla, en su inutilidad,
antes de que me arrojen adonde todo está anulado,
          y ni siquiera el sueño
será capaz de hilar la imagen fantasmal, que el día desvanece?
¿La salvaréis vosotros,
que veis lo que ahora miro, en este texto roto,
en el instante vano del feliz parpadeo
que es toda la sustancia del ser que os fundamenta?

Dios pasea la gran negra humareda de su cuerpo
por el jardín estéril del Espacio curvado
(y caen de sus manos los soles, y estas centellas tristes
que lucen, y que somos, y se apagan),
con la Verdad que solo a Él le pertenece.
Ese Dios fantasmal que crea y desconoce, y que camina
con su bastón de ciego.

Fotogramas de La estrella de mar de Man Ray

Tłum. Ada Trzeciakowska

Obrazy w rozbitym lustrze

Teraz, gdy już mogę rzec, że moje życie się dokonało,
w mroku tego uśpionego pokoju
wychodzącego na ogród odległej młodości
(wciąż muskają szyby
jaśmin i ptasie skrzydła),
patrzę na nie, odbite
w odłamkach tego lustra,
które nie przetrwało jego przemijania
powolnego i pośpiesznego;
pojawiają się obrazy bez głosu
a odpryśnięta cyna tęskni za nimi.

I czy to, co widzę jest wszystkim co przeżyłem?
Muszę ukraść słowa lub wymyślić je i nadać światu ten połysk, jaki miał,
bo wszystko mi dobiega końca, w tym pokoju
gdy widzę moją zniszczoną twarz
we wszystkich kawałkach tego teraz rozbitego lustra.
I gdzie podziały się miłość i ból,
ta mała prawda o tym, że byłem?

Jak ocalić ją, w jej bezużyteczności,
nim zostanę wrzucony tam, gdzie wszystko ulega anulacji,
          gdzie nawet sen
nie będzie mógł snuć urojonego obrazu, który dzień rozprosza?
Uratujecie ją wy,
co widzicie to, na co patrzę teraz, w tym rozbitym tekście,
w bezcelowej chwili szczęśliwego migotania,
będącym esencją bytu, który jest wam fundamentem?

Bóg prowadzi czarny słup dymu swego ciała
przez jałowy ogród zakrzywionej Przestrzeni
(i słońca wypadają z jego rąk, i te smutne iskry
które świecą i którymi jesteśmy, i które gasną)
z Prawdą, która tylko do Niego przynależy.
Ten urojony Bóg, który stwarza i nie pamięta, i który chodzi z
białą laską przed sobą.

Joan Margarit

1938 – 16 de febrero de 2021 , España

caminos

Más allá de la playa reflejada en el viento
ha de haber un país
donde, como las olas, mi añoranza
muera cuando los sueños me hayan abandonado.
Si un camino no lleva hasta la muerte,
es tan sólo un camino sin salida.

Fotograma de La mirada de Ulises de Theo Angelópoulos

Tłum. Ada Trzeciakowska

Drogi

Gdzieś za tą plażą, której odbiciem jest wiatr
musi być jakaś kraina,
gdzie, jak fale, moja tęsknota
umrze gdy sny mnie już opuszczą.
Jeżeli droga nie prowadzi do śmierci,
jest tylko ślepą ulicą.

Joan Margarit

1938 – 16 de febrero de 2021 , España

Retirada

No conocía esa satisfacción
de obediencia a una ley. Ya no me moveré
de aquí donde la vida me ha traído.
Soy como un extranjero en mi ciudad.
No alcanzo a comprender a los amigos
que, como yo, son viejos,
con pocos temas de conversación.
Cada nueva pareja de mis hijos
es alguien más extraño para mí.
No he deseado nunca
la soledad con tanta urgencia.
Son señales.
El animal las reconoce
y les presta atención.
Cuesta mucho encontrar un zorro muerto.
También un jabalí. Porque se esconden.

Fotos propias

Tłum. Ada Trzeciakowska

Wycofanie

Nie znałem tego zadowolenia
płynącego z przestrzegania prawa. Więcej nie ruszę
się stąd, gdzie życie mnie rzuciło.
Jestem jak cudzoziemiec w moim mieście.
Nie udaje mi się zrozumieć przyjaciół
którzy, jak ja, są starzy,
niewiele tematów maja do rozmowy,
Każdy nowy partner moich dzieci
jest kimś coraz bardziej obcym dla mnie.
Nigdy pragnienie
samotności nie było tak naglące.
To znaki.
Zwierzę je rozpoznaje
y wsłuchuje się w nie.
Bardzo trudno znaleźć martwego lisa.
Dzika również. Ukrywają się.

Chantal Maillard

1951 – , Bélgica/España

LA LUZ, EL AIRE, EL PÁJARO I

A esta luz de hoy
abotonada al forro entumecido
del cielo,
la querría más austera
y no menos poética,
sí más inmediata,
despojada de límites retóricos
que, dilatando el campo,
sujetan, sin embargo, la mirada
al cerco empobrecido
de las comparaciones.
A esta luz de hoy la quisiera
neblina entre mis dedos,
prieta en los recodos de la piel,
aliento en la copa de los pinos,
pero, más aún, la quiero
en su infinito presa y al tiempo dilatada,
simplemente luz
y la sostenga
el graznido de un cuervo en su aleteo,
el arrullo de una alondra, a lo lejos,
y el biselado roce de cigarras,
haciendo más compacto el aire
a medida que avanza el sol
hacia el cenit.

*

Ocupada por algo
que pretende vivir,
que insiste en respirar el aire
de la mañana y me despierta,
despierta al yo
(que acompaña los actos
como el pronombre al verbo)
para que aprecie. Hace mal.
Mejor sería dejarle dormir.
En cuanto se despierte
irá a cobijarse,
según es su costumbre,
en uno de los husos.
Lo hallaremos colgado
de una imagen-recuerdo o
revolviendo, febril, la caja
de herramientas.

Así que el aire, ¿dónde,
el aire? Ah, sí, el aire, la mañana,
vivir, decía algo, alguien
tal vez decía, no sé. Las cigarras.
En otro tiempo, las cigarras.

de Hilos

Tłum. Ada Trzeciakowska

ŚWIATŁO, POWIETRZE, PTAK I

To dzisiejsze światło
przypięte do spuchniętego podbicia
nieba
chciałabym je posępniejsze
i nie mniej poetyckie,
owszem bardziej bezpośrednie,
pozbawione retorycznych ograniczeń
które, poszerzając pole,
przykuwają, mimo wszystko, spojrzenie
do zubożałego kręgu porównań.
To dzisiejsze światło chciałabym je
jako gęstą mgłę pomiędzy palcami,
prawie czarną w załamaniu skóry,
jako oddech w koronach sosen,
lecz, jeszcze bardziej, chcę je
schwytane w swej nieskończoności
i na czas rozszerzone,
po prostu światło
i by podtrzymywało je
krakanie kruka gdy porusza skrzydłami,
śpiew skowronka, w oddali,
ścięte krawędzie szmeru świerszczy,
czyniące powietrze bardziej zwartym
w miarę jak słońce zbliża się
do zenitu.

*

Zajęta czymś,
co usiłuje żyć,
co upiera się przy oddychaniu powietrzem
poranka i budzi mnie,
budzi moje ja*
(które towarzyszy działaniom
jak zaimek czasownikowi)
aby go doceniło. Czyni źle.
Lepiej byłoby dać mu spać.
Jak tylko się ocknie
pójdzie się szukać schronienia,
zgodnie ze swym zwyczajem,
w jednym z wrzecion** czasu.
Znajdziemy go zwisającego
z jakiegoś obrazu-wspomnienia*** lub
przetrząsającego, w gorączce, skrzynkę
z narzędziami.

Tak więc powietrze, gdzie,
powietrze? Ach, powietrze, poranek,
żyć, coś mówił, ktoś
być może mówił, nie wiem. Świerszcze.
W innym czasie, świerszcze.

z tomiku Nici

*El yo, angielskie I, Maillard z wykształcenia jest filozofką, w dalszej części rozróżnia, za George’em Meadem, el Yo od el Mí , które to terminy na polski są tłumaczone opisowo jako ja podmiotowe i ja przedmiotowe (bierne i aktywne).

**termin huso po hiszpańsku oznacza wrzeciono, ale również strefę czasową (huso horario). Należy również wziąć pod uwagę tytuł tomiku Nici, odwołania do Parek itd.

*** imagen-recuerdo, obraz-wspomnienie, prawdopodobnie w nawiązaniu do typologii, którą posługiwał się Gilles Deleuze w analizach filmowych, w odniesieniu do filozofii Henri Bergsona (Kino: 1. Obraz-ruch, 2. Obraz-czas )

Polaroid de Andréi Tarkovsky y fotogramas de su película El espejo. Fotogramas de la película de Bi Gan El largo viaje hacia la noche (en la que rinde homenaje a Tarkovsky)

Antonio Rodríguez Jiménez

1978 – , España (Albacete)

Lo indecible

Bronislaw Maj describe en un poema*
un paisaje con niebla sobre el Vístula.
El Vístula y la niebla ya son en sí el poema.
La música y la historia lo son todo.
El lenguaje lo es todo.

Habla sobre el milagro de poder entenderse
diciendo apenas nada.
Habla sobre el valor simple de un gesto.

Hay un ramo de lirios en el cuarto
que casi puede olerse en las palabras.
Eso también lo es todo.

Líneas curvas conectan sensaciones
con la dulce cadencia de las sílabas.
En el centro reposa
—león blanco nacido del asombro-
con todas sus promesas lo indecible.

del Nuestro sitio en el mundo (2020)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Niewypowiedziane

Bronisław Maj opisuje w wierszu*
widok na zasnutą mgłą Wisłę.
Wisła i mgła stanowią same w sobie wiersz.
Muzyka i historia są wszystkim.
Język jest wszystkim.

Mówi o cudzie rozumienia się
nie mówiąc prawie nic.
Mówi o skromnej wadze gestu.

W pokoju leży bukiet konwalii,
którego zapach można poczuć w słowach.
To również jest wszystkim.

Zakrzywione linie łączą wrażenia
słodką kadencją sylab.
Na środku spoczywa,
niczym biały lew narodzony ze zdumienia,
to co niewypowiedziane i wszystkie jego obietnice.

* El poema en cuestión se puede leer aquí.

José Alfonso Pérez Martínez

1976 – , España (Cartagena)

Caravaggio

Gladiando,
toda la vida luchando
contra tu ira,
y toda tu vida en huida,
tras perder
-hiriendo y herido-
la partida.

Perdiendo amigos,
protectores, honores.
Fosca la tez,
ladrador, solo.
Mordedor también,
con el diente
-afilado siempre-
de la espada.

Perdiendo en arrebatos
lo que por tu arte ganas.
Pintor de la tiniebla
que la luz quiebra,
y en donde lo más tirado
-chaperos, putas, dolidos viejos-
son ángeles, vírgenes, santos.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Caravaggio

Mocując się,
całe życie walcząc
z własnym gniewem,
i całe życie w odwrocie,
po przegranej
-raniąc i zraniony-
bitwie.

Tracąc przyjaciół,
protektorów, honory.
Pochmurne oblicze,
szczekając, samotny.
Gryząc również,
zębem
-zawsze ostrym-
szpady.

Tracąc w szale
co własną sztuką zdobywasz.
Malarz mroku
co światło chłonie,
i gdzie najnikczemniejsi
-męskie dziwki, prostytutki, zbolali starcy-
to anioły, dziewice, święci

Fotogramas de Caravaggio (1986), magnífica película de Derek Jarman (1942-1994), un diálogo poético y visual de dos artistas rebeldes, con Nigel Terry, Sean Bean y Tilda Swinton en el reparto.

Francisco Brines

1932 – , España (Valencia)

Mis tres fauces

El perro aquel aulló varios veranos,
siempre solo en la casa abandonada.
Aún sigue su terror en mis oídos,
dentro de mí aúllan
(con el miedo de Cristo abandonado
en el ciego olivar)
las fauces de aquel perro, tan sediento
de alguna compañía,
en aquel cielo azul que se apagaba
por entre las palmeras y naranjos
donde mi juventud
se miraba en el mundo.
Yo soy ahora el perro, que aún no ha muerto,
y soy también el miedo de Cristo abandonado
en el viejo olivar,
bajo los astros fríos.
Mis tres fauces:
del animal que soy
del Dios (que me abandona)
y estos restos de espíritu y de carne
que se muerden.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Moje trzy gardła

Tamten pies wył co lato,
zawsze sam w opuszczonym domu.
Ciągle jego trwoga dzwoni mi w uszach,
wyje wewnątrz mnie
(ze grozą Chrystusa opuszczonego
w ślepym oliwnym gaju)
gardło tamtego psa, tak złaknionego
czyjejś obecności,
w tamtym granatowym niebie, co gaśnie
pośród palm i drzew pomarańczy
gdzie moja młodość
przeglądała się w świecie.
Teraz ja jestem psem, który ciągle nie skonał,
jestem też grozą opuszczonego Chrystusa
w starym oliwnym gaju,
pod zimnymi gwiazdami.
Moje trzy gardła:
zwierzęcia, którym jestem
Boga (który mnie opuszcza)
i te resztki ducha i ciała
gryzące się nawzajem.

Cuadros expresionistas de Edvard Munch y Chaïm Soutine

Joan Margarit

1938 – 2021 , España

Lejos

Un perro abandonado va por la carretera,
busca la esclavitud en el peligro.
Cuando anochece,
jadeante, le quedan aún fuerzas
para ladrar a los primeros faros,
que lo deslumbran.
La carretera pasa junto al mar
en una costa abrupta.
El mundo puede ser bellísimo,
pero tiene que incluir la humillación.
Soñar tan sólo es
buscar un amo.

Trad. Ada Trzeciakowska

Daleko

Porzucony pies biegnie drogą,
szuka niewoli w niebezpieczeństwie.
Gdy zapada zmrok,
zdyszany, ma jeszcze siły,
by szczekać
na pierwsze oślepiające go światła.
Droga biegnie przy morzu
po stromym wybrzeżu.
Świat może być przepiękny,
lecz musi kryć w sobie poniżenie.
Sen to tylko
szukanie swojego pana.

Fotogramas de El vientre del arquitecto Peter Greenaway.

Joan Margarit

1938 – 2021, España

Casa de misericordia

El padre fusilado.
O, como dice el juez, ejecutado.
La madre: la miseria, el hambre,
la instancia que le escribe alguien a máquina:
Saludo al Vencedor, Segundo Año Triunfal,
Solicito a Vuecencia poder dejar mis hijos
en esta Casa de Misericordia.

El frío del mañana está en la instancia.
Hospicios y orfanatos eran duros,
pero más dura era la intemperie.
La verdadera caridad da miedo.
Como la poesía:
por más bello que sea, un buen poema
ha de ser siempre cruel.
No hay nada más. La poesía es hoy
la última casa de misericordia.

Fotogramas de Béla Tarr El caballo de Turín, Béla Tarr La condena, Ingmar Bergman Los comulgantes, Béla Tarr Sátántangó, Robert Bresson Al azar de Baltasar.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Dom miłosierdzia

Ojciec rozstrzelany,
Lub, jak mówi sędzia, stracony.
Matka: bieda, głód,
podanie, które ktoś mu pisze na maszynie:
Pozdrawiam Zwycięzcę, Drugi Rok Triumfu,
Upraszam Jego Ekscelencję o możliwość pozostawienia moich dzieci
w tym Domu Miłosierdzia.

Zimno poranka zawarte zostało w tym podaniu.
Pobyt w hospicjach i sierocińcach były trudny,
ale jeszcze trudniej było pod gołym niebem.
Prawdziwa dobroczynność przeraża,
Jak poezja:
jak piękny by nie był, dobry wiersz
zawsze musi być okrutny.
I tyle. Poezja dziś
to ostatni dom miłosierdzia.

Pedro Salinas

1891-1951, España

La voz a ti debida (33)

No, no te quieren, no.
Tú sí que estás queriendo.

El amor que te sobra
se lo reparten seres
y cosas que tú miras,
que tú tocas, que nunca
tuvieron amor antes.
Cuando dices: «Me quieren
los tigres o las sombras»,
es que estuviste en selvas
o en noches, paseando
tu gran ansia de amar.
No sirves para amada;
tú siempre ganarás,
queriendo, al que te quiera.
Amante, amada no.
Y lo que yo te dé,
rendido, aquí, adorándote,
tú misma te lo das:
es tu amor implacable,
sin pareja posible,
que regresa a sí mismo
a través de este cuerpo
mío, transido ya
del recuerdo sin fin,
sin olvido, por siempre,
de que sirvió una vez
para que tú pasaras
por él —aún siento el fuego—
ciega, hacia tu destino.
De que un día entre todos
llegaste
a tu amor por mi amor.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Głos dzięki tobie (33)

Nie, nie kochają cię, nie.
Ty, owszem kochasz.

Miłością, która cię przepełnia
Dzielą się stworzenia
I rzeczy, na które patrzysz,
dotykasz, a które nigdy
Nie doznały jej dotychczas.
Kiedy mówisz: „Kochają mnie
Tygrysy albo cienie”,
dlatego że bywałaś w dżunglach
Albo nocach, chełpiąc się
Twoją wielką potrzebą miłości.
Nie nadajesz się na ukochaną;
Zawsze wygrasz,
Kochając, tego kto cię pokocha.
Kochanka, ale nie ukochana.
A to co mógłbym dać ci ja,
Pokonany, u twych stóp.
sama sobie dajesz:
To twoja niepokonana miłość,
Zawsze nieparzysta,
powracająca do siebie samej
Poprzez to ciało
Moje, przeżarte
Wspomnieniem bez końca,
Nie do zapomnienia, wiecznym,
O chwili gdy posłużyło ci raz
Kiedy przeszłaś
Przez nie -wciąż czuję ogień-
Ślepa, ku twojemu przeznaczeniu.
I gdy pewnego dnia
Dotarłaś
Do swojej miłości poprzez moją.

Fotografías de Kansuko Yamamoto y Walter Chappel