Olvido García Valdés

1950 – , España

***Deslumbra el cielo

Deslumbra el cielo
si mira fijamente
contra él una flor,
se hace negra y deslumbra.
No habla. Porque son inherentes
al hablar el oír
y el callar. Mira: tomates,
hojas, tallo, tierra. El cielo
es una bóveda, finito
mundo azul sobre el mundo,
los tomates son rojos.

De Caza nocturna (1997)

Fotos propias.

Tłum. Ada Trzeciakowska

***Oślepia niebo

Poraża niebo
gdy wpatruje się
w nie kwiat,
czernieje on i poraża.
Nie mówi. Bo właściwe
mowie jest słuchanie
i milczenie. Spójrz: pomidory,
liście, łodyga, ziemia. Niebo
jest sklepieniem, skończonym
błękitnym światem nad światem,
pomidory są czerwone.  

z Nocne polowanie (1997)

Guadalupe Grande

1965 – 2021, España (Madrid)

La ceniza

Diccionario inventario
lista número preciso
cómputo de un idioma
que no podemos entender

Digo que no existe el olvido;
hay muerte y sombras de lo vivo,
hay naufragios y pálidos recuerdos,
hay miedo e imprudencia
              y otra vez sombras y frío y piedra.

Olvidar es sólo un artificio del sonido;
tan sólo un perpetuo acabamiento que va
de la carne a la piel y de la piel al hueso.
Así como las palabras primero son de agua
          y luego de barro
                    y después de piedra y de viento.

Obra de Gerhard Richer

Tłum. Ada Trzeciakowska

Prochy

Słownik spis
lista dokładny numer
wyliczenia niezrozumiałego
języka

Mówię, że zapomnienie nie istnieje;
jest śmierć i cienie tego co żywe,
są morskie katastrofy i blade wspomnienia,
jest strach i nieostrożność
             i znów cienie i zimno i kamień.

Zapomnienie to tylko fortel dźwięku;
nieustanne umieranie przechodzące
z ciała na skórę i ze skóry na kości.
Tak jak słowa są najpierw z wody
             później z gliny
                           a potem z kamienia i z wiatru.

Olvido García Valdés

1950 – , España

Nadaba por el agua transparente…

Nadaba por el agua transparente
en el hondo, y pescaba gozoso
con un pequeño arpón peces brillantes,
amigos, moteados.
Aquella agua tan densa, nadar
como un gran pez; vosotros,
dijo, me esperabais en casa.
Pensé entonces en Klee
en la dorada. Ahora leo:
estas roto y tus sueños
se cuelan en tu vida, esa sensación
de realidad es muy fuerte; estas pastillas
te ayudarán.
                       Dorado pez,
dorada de los abismos, destellos
en lo hondo. Un sueño subterráneo
nos recorre, nos reune,
nacemos y morirnos, mas se repite
el sueño y queda el pez,
su densidad, la transparencia.

De Caza nocturna (1997)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Pływałem w przezroczystych wodach…

Pływałem w przezroczystych wodach
w głębinach, i radosny, przyjaciele, maleńkim harpunem łowiłem połyskujące,
pstrokate rybki.
Ta woda tak gęsta, samo pływanie
niczym wielka ryba; wy,
powiedział, czekaliście na mnie w domu.
Pomyślałem wtedy o Klee
o złotej rybce. Teraz czytam:
Jesteś rozbity a sny
prześlizgują się do twojego życia, wrażenie
rzeczywistości jest bardzo silne; te pastylki
ci pomogą.
                           Złota rybka,
dorada z otchłani, przebłyski
gdzieś w głębi. Podziemny sen
płynie nami, łączy nas,
rodzimy się i umieramy, lecz sen
się powtarza i pozostaje ryba,
jego gęstość, przezroczystość.

z Nocne polowanie (1997)

Fotograma de Elena de Petra Costa y El pez dorado de Paul Klee.

Olvido García Valdés

1950 – , España

Girasol, negro párpado, multiplicada

Girasol, negro párpado, multiplicada
curva para el deslumbramiento. Somos
sólo cautivos,
presencias dentro de otros
que nos llevan. Allá, muy lejos,
el taxista le dijo: discúlpeme,
la ciudad es muy grande, sólo
manejo por las orillas.

De Caza nocturna (1997)

Fotos propias.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Słonecznikiem, czarną powieką, pomnożoną

Słonecznikiem, czarną powieko, pomnożoną
krzywą by oślepiać. Jesteśmy
tylko jeńcami,
obecnościami wewnątrz innych
noszących nas w sobie. Tam, gdzieś daleko,
taksówkarz powiedział mu: przepraszam pana,
miasto jest bardzo duże, jeżdżę
tylko po krawędziach.

z Nocne polowanie (1997)

Ada Salas

1965 – , España (Cáceres)

Hay libros que se escriben sobre la carne misma.
Son esas cicatrices que nos hablan
y sangran
cuando el tiempo se rinde a su derrota
un puñado de signos que apenas
comprendemos

y eran el beso intacto de la vida.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Są książki, które zapisują się na ciele.
To blizny, które mówią do nas
i krwawią
kiedy czas poddaje się przegrany
garść znaków, które nieledwie
pojmujemy

a były czystym pocałunkiem od życia.

Fotogramas de The Pillow Book de Peter Greenaway y pintura sobre cicatrices de Hélène Gugenheim

Ada Salas

1965 – , España (Cáceres)

No duerme el animal que busca
su alimento. Huele
y está tan lejos todavía
el aire de su presa.
Y vagará en la noche.
Con la sola certeza de su hambre.
Ciego
porque una vez ya supo
de ese breve temblor
bajo su zarpa.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Nie śpi zwierzę poszukujące
pożywienia. Węszy
i tak odległy jest ciągle
zapach jego zdobyczy.
I będzie błądzić po nocy.
Z jedyną pewnością swojego głodu.
Ślepe
Bo raz już zaznało
krótkotrwałego drżenia
pod pazurem.

Fotografía de Marit Beer

Aurora Luque

1962 – , España

La deconstrucción o el amor

Amar es destruir: es construir
el hueco del no-amor,
amueblar con milagros la pira trabajosa
echando al fuego lenguas, carne de ojos vencidos,
piel jubilosa, dulce, nucas saladas, hombros temblorosos,
incinerar silencios y comprobar la altísima
calidad combustible del lenguaje.
Hay estadios del cuerpo a cuerpo a cuerpo
que no alcanzaron nombre en el origen.
Y quién inventa hoy
vocablos para el quicio
fragante de una piel, nombres para los grados de tersura,
acidez o tibieza de un abrazo, quién justificaría
las palabras-tatuaje, las palabras tenaces como un piercing,
las palabras anfibias e ilegítimas.
El poeta ha dejado junto a cada palabra
lo que cada palabra le pidiera al oído:
derramarse indecible en otro cuerpo
o estallar en un verso como válvula.
El poeta, desnudo,
cuelga una percha en un árbol perdido
y las palabras van
al poema a vestirse.

Fotogramas de The Pillow Book de P. Greenaway y foto de Logan White

Tłum. Ada Trzeciakowska

Dekonstrukcja czyli miłość

Kochanie to destrukcja: to wznoszenie
wgłębienia z nie-miłości,
meblowanie cudami żmudnego stosu
rzucając w ogień języki, mięso zwyciężonych oczu,
radosną skórę, słodycz, słony kark, drżące ramiona,
to kremowanie milczeń i weryfikacja najwyższych
własności łatwopalnych języka.
Są stadia (od) ciała do ciała do ciała,
które nie sięgnęły po imię u źródeł.
A kto wymyśla dziś
wyrazy by opisać zawias z
pachnącej skóry, nazwy na stopnie gładkości,
kwaśności czy letniości uścisku, kto usprawiedliwiłby
słowa-tatuaże, słowa przywierające jak piercing,
słowa płazy i te nieprawe.
Poeta pozostawił przy każdym ze słów
to o co każde słowo poprosiłoby go na ucho:
nieopisane rozlanie się w innym ciele
czy wybuchnięcie wierszem jak zawór.
Poeta, nagi,
umieszcza wieszak na zagubionym drzewie
a słowa przybywają
do wiersza by się odziać.

Isla Correyero

1957- , España

El cerezo.

13 de abril de 1996

Con su pijama azul de enfermo transparente, mi padre, desde su ventana, me señaló el cerezo florecido que vive en el jardín del hospital. Me dijo: «Qué pronto se mueren las flores en nuestra península».
Ahora, un año después, yo estoy bajo el cerezo que está tan blanco como la sentencia de su corazón. Antes de entrar a trabajar me pongo cada día bajo su blancura y él me ofrece la majestad de su sudario.
Sé que dentro de unos meses cada flor del frutal será una gota roja con el brillo y el punto de la muerte.
Cogerán las cerezas los taxistas y los celadores más ágiles.
Durarán sus frutos cuatro o cinco días, y también los pájaros hambrientos de Madrid vendrán a devorar lo que contemplo ahora con la lentitud de una pena incesante.
Desde aquel incalculable día de la tristeza, no he podido atravesar el lugar del cerezo, sin que una con¬ciencia iluminada me detuviera la memoria.
Pero ya no voy a moverme nunca más de aquí. Bajo sus ramos blancos voy a quedarme hasta la sangre de las cerezas.
No ha de pasar el tiempo si yo estoy vigilante. Y este árbol, guardado con mis sueños, no podrá traspasar la evolución de mi melancolía.

Fotograma de «Amour» de Michael Haneke

Tłum. Ada Trzeciakowska

Czereśnia.

13 kwietnia 1996

W niebieskiej piżamie chorego w stadium przezroczystości, mój ojciec, z okna, pokazał mi obsypaną kwiatami czereśnię rosnącą w przyszpitalnym ogrodzie. Powiedział do mnie: „Jak szybko obumierają kwiaty na naszym półwyspie”.
Teraz, rok później, stoję pod czereśnią białą jak wyrok jego serca. Każdego dnia zanim zacznę pracę zatrzymuję się pod jej bielą a ona oferuje mi pełny majestat swojego całunu.
Wiem, że za kilka miesięcy każdy kwiat owocowego drzewka stanie się czerwoną kroplą z połyskiem i nutą śmierci.
Czereśnie zbiorą taksówkarze i najzręczniejsi dozorcy.
Owoce przetrwają cztery lub pięć dni, aż w końcu zlecą się zgłodniałe madryckie ptaki, by połknąć to co kontempluję teraz z powolnością nieustannego żalu.
Od czasu tego niewymiernego dnia smutku, nie mogłam przejeść obok miejsca, gdzie stoi czereśnia, tak by rozświetlona świadomość nie zatrzymała pamięci.
Jednak nigdy więcej się stąd nie ruszę. Zostanę pod jej białymi gałęziami aż do krwi owoców czereśni.
Czas nie powinien płynąć, jeśli będę czuwać. A drzewo, zachowane wraz ze snami, nie będzie mogło przeszkodzić w powolnym rozwoju mojej melancholii.

Crea tu sitio web con WordPress.com
Primeros pasos
A %d blogueros les gusta esto: