María Ángeles Pérez López

¡Felicidades a María Ángeles en el día de su cumpleaños!

1967 – , España (Valladolid)

***

El bisturí inocula su dolor.
En el corte limpísimo florece
el polen que envenenan las avispas,
su aguijón turbulento y ofensivo.
La mesa del quirófano está lejos
de la luz y la tierra del jardín,
su amor desesperado por la vida
y el material mohoso del origen,
lejos de la pasión de los hierbajos
y la piedra porosa en la que sangra
la desgastada edad de las vocales
que escribieron verdad y compañía.

En la asepsia que exige el hospital,
el bisturí recorta el corazón
de la página blanca del poema,
la sábana que tapa el cuerpo enfermo.
No queda ni memoria ni alarido,
tan solo un hueco rojo en el lenguaje.
En la mano que empuña la salud
hay sin embargo un corte diminuto,
una línea de sangre y su alfabeto.

Fotografías de Laura Makabresku

Tłum. Ada Trzeciakowska

***

Skalpel zaraża swoim bólem.
W dziewiczym nacięciu rozkwita
pyłek zatruwany przez osy,
ich gniewne i zaczepne żądło.
stół operacyjny daleko
od światła i ziemi ogrodu,
jego kurczowej żądzy życia
i pleśni materii początku,
daleko od uporu chwastów
i porów kamienia, gdzie krwawi
wyniszczony czas samogłosek,
zapisawszy prawdę i więzi.

Pośród szpitalnej aseptyki,
ostrze skalpela wycina kształt
serca na białej strony wiersza,
prześcieradle na chorym ciele.
Nie została pamięć ani krzyk,
tylko krwawa dziura w języku.
Na dłoni, która włada zdrowiem
jest jednak niewielkie nacięcie,
nikła strużka krwi, jej alfabet.

Iván Trejo

1978- 2021 (covid-19), México

En colaboración con La Reversible

EN TUS OJOS…

En tus ojos hay un jardín de alegría animal
que azuza la anoche para que se abra como orquídea
o como cálido roce/ pues nada crece ni amaina
fuera de la caricia/ ni de la mano
que horada los espasmos.

Gustav Klimt (1862-1918, Austria)

Tłum. Ada Trzeciakowska

W twoich oczach…

W twoich oczach jest ogród zwierzęcej radości
co podżega noc, by otwarła się jak orchidea
jak gorący dotyk/nic bowiem nie rośnie i nie słabnie
tam, gdzie pieszczoty niedostatek/ i dłoni,
która drąży spazmy.

Vicente Huidobro

1893-1943, Chile

El espejo de agua

Mi espejo, corriente por las noches,
Se hace arroyo y se aleja de mi cuarto.

Mi espejo, más profundo que el orbe
Donde todos los cisnes se ahogaron.

Es un estanque verde en la muralla
Y en medio duerme tu desnudez anclada.

Sobre sus olas, bajo cielos sonámbulos,
Mis ensueños se alejan como barcos.

De pie en la popa siempre me veréis cantando.
Una rosa secreta se hincha en mi pecho
Y un ruiseñor ebrio aletea en mi dedo.

Collage propio

Tłum. Marta Jordan

Lustro wody

Moje lustro każdej nocy się przemienia
w wartki strumień i z sypialni mej odpływa.

Moje lustro, stokroć głębsze niźli Ziemia,
co łabędzi ród wchłonęło, zatopiło.

W lustrze-stawie ma zieloną barwę woda
i twa nagość drzemie w nim zakotwiczona,

a po falach, pod bezsennym skłonem nieba,
niczym statki przepływają me marzenia.

Jam tam, na rufie – posłuchajcie śpiewu.
Róża tajemna w piersi mi rozkwita,
z palców pijany słowik się wyrywa.

Robert Hass

1941 – , Estados Unidos

Trad. Andrés Catalán

Miseria y esplendor

Convocados conscientemente por el recuerdo, ella
estará sonriendo, los dos estarán en la cocina hablando,
antes o después de la cena. Pero están en esta otra habitación,
la ventana está hecha de vidrios diminutos, y están en un sofá
abrazándose. Él la sujeta tan fuerte
como puede, ella se entierra en su cuerpo.
Es por la mañana o quizá por la tarde, la luz
fluye a través de la habitación. Fuera,
al día lo sucede lentamente la noche,
y después el día. El proceso se tambalea
y se acelera: semanas, meses, años. La luz en la habitación
permanece inalterable, así que es obvio lo que está sucediendo.
Intentan convertirse en una sola criatura,
pero algo no consiente. Son tiernos
el uno con el otro, temerosos
de que sus breves, agudos gritos les lleven a aceptar el momento
en que volverán a separarse. Así que se restriegan contra el otro,
secas sus bocas, después húmedas, después secas.
Se sienten en el centro de una poderosa
y desconcertada voluntad. Sienten
que son un único animal casi completo,
arrojado por las olas a la orilla de un mundo—
o acurrucado contra la puerta de un jardín—
del que no pueden admitir que jamás lograrán ser admitidos.

Fotograma de Vientos de agosto de Gabriel Mascaro, fotografías de Max Dupain y Duane Michaels

Tłum. Ada Trzeciakowska

Nędza i chwała

Przywołana świadomym wspomnieniem, ona
uśmiechałaby się, mogliby rozmawiać w kuchni,
przed lub po obiedzie. Ale są w tym drugim pokoju,
z oknem z mnóstwa małych szybek, siedzą na kanapie
i obejmują się. On ściska ją najmocniej
jak może, a ona zapada się w jego ciało.
Poranne, może wieczorne, światło
płynie przez pokój. Na zewnątrz,
dzień powoli przechodzi w noc,
a potem w dzień. Proces wibrując szalenie
przyspiesza: mijają tygodnie, miesiące, lata. Światło w pokoju
nie uległo zmianie, więc jasne jest, co się dzieje.
Próbują stać się jednym stworzeniem,
ale coś im na to nie pozwala. Są dla siebie czuli, wystraszeni,
że ich urywane, przenikliwe krzyki przygotują ich na chwilę
gdy znów od siebie odpadną. Więc ocierają się o siebie,
usta są suche, potem mokre, a potem suche.
Czują się jak w oku jakiejś potężnej
i zbitej z tropu woli. Czują
się zwierzęciem prawie kompletnym,
wyrzuconym przez fale na brzeg świata –
lub skulonym pod bramą do ogrodu –
do którego, czego nie potrafią przyjąć,
nie zostaną nigdy przyjęci.

Misery and Splendor

Summoned by conscious recollection, she
would be smiling, they might be in a kitchen talking,
before or after dinner. But they are in this other room,
the window has many small panes, and they are on a couch
embracing. He holds her as tightly   
as he can, she buries herself in his body.
Morning, maybe it is evening, light
is flowing through the room. Outside,
the day is slowly succeeded by night,
succeeded by day. The process wobbles wildly
and accelerates: weeks, months, years. The light in the room
does not change, so it is plain what is happening.
They are trying to become one creature,
and something will not have it. They are tender
with each other, afraid
their brief, sharp cries will reconcile them to the moment
when they fall away again. So they rub against each other,
their mouths dry, then wet, then dry.
They feel themselves at the center of a powerful
and baffled will. They feel
they are an almost animal,
washed up on the shore of a world—
or huddled against the gate of a garden—
to which they can’t admit they can never be admitted.

Robert Hass

1941 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Boceto primaveral 2

Un hombre dice: lilas frente a las casas blancas, dos gorriones, uno rayado, en un abedul mermante, y no encuentra manera de expresarlo.

Para ser anhelada, dijo Thorstein Veblen* -desesperado en Palo Alto- una cosa debe ser inservible, es decir, surgir de “una adaptación selectiva de formas a propósito de un desperdicio ostensible “.

Así que intentamos no tirar nada, como Keith, quien preparándonos la cena, tal como lo hacía su abuela en Jamaica -sin dejar nada; la cocina estaba tan limpia al final como cuando empezaba- aprovechó hasta los caparazones de gambas y las hojas de zanahoria,

y cuando tratamos de expresar nuestra admiración dijo: “Escuchad, debería enviaros al corral a por un clavo oxidado para enriquecer la sopa en hierro”.

La primera tentación de Sakyamuni** fue el deseo, pero se dio cuenta de que conducía a la realización y luego, otra vez al deseo, así que la superó fácilmente.

Por haberla podado mal en años sucesivos, la rosa trepadora ha echado, entre los grandes capullos rosa pálido, unas blancas rosas silvestres.

Supongamos que, antes de decir plateado, luz de luna o hierba mojada, cada poeta tuvo que aceptar la responsabilidad por la inocencia de todo el sufrimiento en la tierra,

porque aprendió en aritmética, durante las largas jornadas escolares, que si quedaba algo,

tenías que llevarlo. La rosa silvestre parece ingrávida, mientras a los capullos grandes les pesan la riqueza y la tristeza de Europa

porque imitan la agonía, pétalo a pétalo, de las personas que los cultivaron.

Puedes oír cómo canta el dolor en los nervios de las cosas -no es un cántico-.

La cabeza de la gacela se tornó -tres chacales están devorando sus entrañas y ella está mirando-.

*Sociólogo y economista estadounidense. En “Teoría de la clase ociosa” explica que el producto no necesita tener un valor por sí mismo. Le basta con un valor atribuido por su novedad, escasez, rareza o cualquier otra circunstancia. De esta forma cumple la premisa de que cuanto más elevado es su precio, más demandado es.

** Uno de los nombres del Buda

Tłum. Mieczysław Godyń

Szkic wiosenny 2

Mężczyzna mówi: krzewy bzu na tle białych domów, dwa wróble, jeden prążkowany, na rzednącej brzozie – i nie potrafi ująć tego w zdanie.

Aby zaskarbiać sobie szacunek – głosił w Palo Alto zrozpaczony Thornstein Veblen – rzecz musi być bezużyteczna, stanowić owoc „selektywnej adaptacji form w celu ostentacyjnego marnotrawstwa”.

Staramy się więc niczego nie wyrzucać, wzorem Keitha, który przyrządzając dla nas obiad tak, jak to robiła na Jamajce jego babcia, niczego nie marnował; pod koniec gotowania kuchnia była równie czysta, jak na początku; wykorzystał nawet pancerzyki krewetek i nać marchwi,

a kiedy próbowaliśmy okazać mu swój podziw, odparł: „Słuchajcie, powinienem was wysłać na podwórko po jakiś zardzewiały gwóźdź do zupy, żeby miała więcej żelaza”.

Pierwszą pokusą Sakjamuniego była żądza, zobaczył jednak, że prowadzi ona do zaspokojenia, a później znów do pożądania, łatwo się więc z nią uporał.

Ponieważ w ciągu kilku kolejnych lat źle ją przycinałem, pnąca róża wypuściła między wielkimi bladoróżowymi pąkami kilka dzikich białych kwiatków.

Być może każdy z poetów, zanim wypowiadał słowa w rodzaju srebrny albo księżyc czy mokra trawa, musiał się zgodzić na przyjęcie odpowiedzialności za wszelkie niewinne cierpienie na ziemi,

bo w ciągu długich szkolnych dni wszystkich ich uczono na lekcjach arytmetyki, że jeśli coś zostaje, powinno być

przeniesione. Dzika róża wygląda jakby nic nie ważyła, ale kwiaty floribundy są ciężkie bogactwem i smutkiem Europy,

gdyż naśladują umieranie – płatek po płatku – ludzi, którzy je wyhodowali.

Słychać, jak w nerwach rzeczy zawodzi cierpienie; to nie jest pieśń.

Gazela odwróciła głowę; trzy szakale wyżerają jej wnętrzności, a ona na to patrzy.

Spring Drawing 2

A man says lilacs against white houses, two sparrows, one streaked, in a thinning birch, and can’t find his way to a sentence.

In order to be respectable, Thorstein Veblen said, desperate in Palo Alto, a thing must be wasteful, i.e., “a selective adaptation of forms to the end of conspicuous waste.”

So we try to throw nothing away, as Keith, making dinner for us as his grandmother had done in Jamaica, left nothing; the kitchen was as clean at the end as when he started; even the shrimp shells and carrot fronds were part of the process,

and he said, when we tried to admire him, “Listen, I should send you into the chickenyard to look for a rusty nail to add to the soup for iron.”

The first temptation of Sakyamuni was desire, but he saw that it led to fulfillment and then to desire, so that one was easy.

Because I have pruned it badly in successive years, the climbing rose has sent out, among the pale pink floribunda, a few wild white roses from the rootstalk.

Suppose, before they said silver or moonlight or wet grass, each poet had to agree to be responsible for the innocence of all the suffering on earth,

because they learned in arithmetic, during the long school days, that if there was anything left over,

you had to carry it. The wild rose looks weightless, the floribunda are heavy with the richness and sadness of Europe

as they imitate the dying, petal by petal, of the people who bred them.

You hear pain singing in the nerves of things; it is not a song.

The gazelle’s head turned; three jackals are eating his entrails and he is watching.

Robert Hass

1941 – , Estados Unidos

Trad. Silvina López Medin

Tiempo y materiales

Gerhard Richter: Abstrakte Bilder

1.
Formar capas,
como si fuesen la constante de los días:

nevó; hice recados en un escritorio;
una ráfaga blanca volviéndose espesa en la ventana; mi lengua
sabía al pegamento de los sobres.

En este día la luz del sol sobre el ladrillo rojo, árboles desnudos,
nada se agita en el aire helado.

En este día un color borroso en el ajetreo del gimnasio
ahí donde el calor de los cuerpos
se une a la acuosa superficie fría del vidrio.

Hice el amor, preparé curry, hablé por teléfono
con amigos, el que perdió a su hermano
por momentos lloraba y por momentos cavilaba,
como alguien cayéndose y levantándose
y corriendo y cayendo y levantándose.

2.
El objeto de este poema no es aniquil

no es aniq

el objeto de este poema es denunciar un robo,
en curso, de todo
lo que no sea estas palabras
y su disposición en la página.

El objeto d e este poema es denunciar un robo,
   en curs o de todo lo que existe
que no sea e stas palabras
   y su d isposición en la página.

El objeto de ste poe es denunc un robo
    en urs e to o que existe
qu no sea e tas p labras
    y su disp sic ón en e la pág

3.
Marcar, cicatrizar, untar, vetear
correr, borronear, arrancar, raspar.

Es decir, “Pintura de acción”
el pintor llega a comportarse como el tiempo.

4.
La errata hería “pinchura”.

(Desgastar.)

5.
O representar el tiempo y pararse fuera
de su urgencia horizontal, por un instante
tener la sensación de estar parado fuera
de esa urgencia verdosa.

6.
Algún gesto vertical entonces, el modo en que la furia
o el deseo pueden hacer pedazos una vida,

alguna herida del color.

Gerhard Richter

Tłum. Mieczysław Godyń

Czas i materiały

Gerhard Richter: Abstrakte Bilder

1.
Nakładać warstwy,
jakby były ciągłością dni.

Padał śnieg; załatwiałem sprawy przy biurku;
Gęstniał biały tuman za oknem; na języku
czułem smak kleju z kopert.

Tego dnia słońce na czerwonych cegłach, nagie drzewa,
nic nie mąci lodowatego powietrza.

Tego dnia ruchoma plama koloru na siłowni
gdzie bijące z ciał ciepło
spotyka się z wodnistą, zimną powierzchnią szkła.

Zrobiłem curry, zrobiłem dobrze ukochanej, rozmawiałem
przez telefon z przyjaciółmi; ten, któremu
umarł brat, płakał i myślał na przemian,
jak ktoś, kto upada i się podnosi,
biegnie, upada i wstaje.

2.
Celem tego wiersza nie jest destruk

nie jest des

Celem tego wiersza jest doniesienie
o kradzieży, właśnie się dokonującej, wszystkiego,
co nie jest tymi słowami
i ich rozmieszczeniem na stronie.

Cele m t ego wiersza jest doniesienie
o kradzieży, właś nie si dok on ącej, wszystkiego,
co istnieje i nie jest ty mi słowami
i ich r ozmie szczeniem nas tronie.

Celem tego wie jest d sienie o krad
właśn do on cej kiego c istnie
i nie je tym s o wam
i ich roz nie m na t stro

3.
Naciąć, skaleczyć, rozmazać, musnąć,
zaplamić, rozmyć, wyżłobić, zdrapać.

„Malarstwo gestu”, malarstwo akcji
 – artysta może się zachowywać jak czas.

4.
Z błędem drukarskim
byłoby „artys może za wy ć
jak
(zetrzeć)

5
Albo tłumaczyć czas i stać poza
jego poziomym biegiem, przez moment
mieć uczucie wyjścia poza jego
zielonkawy nurt.

6.
I wtedy jakiś pionowy gest,
zbliżony do gniewu

czy pożądania, które mogą
rozedrzeć życie.

Jakaś rana koloru.

Time and materials

Gerhard Richter: Abstrakte Bilder

1
To make layers,
As if they were a steadiness of days:

It snowed; I did errands at a desk;
A white flurry out the window thickening; my tongue
Tasted of the glue on envelopes.

On this day sunlight on red brick, bare trees,
Nothing stirring in the icy air.

On this day a blur of color moving at the gym
Where the heat from bodies
Meets the watery, cold surface of the glass.

Made love, made curry, talked on the phone
To friends, the one whose brother died
Was crying and thinking alternately,
Like someone falling down and getting up
And running and falling and getting up.

2
The object of this poem is not to annihila

To not annih

The object of this poem is to report a theft,
In progress, of everything
That is not these words
And their disposition on the page.

The object o   f this poem is to report a theft,
            In progre   ss of everything that exists
That is not th   ese words
            And their d   isposition on the page.

The object     of his poe is t     repor a theft
           In rogres f ever hing at xists
Th is no ese w rds
           And their disp sit on o the pag

3
To score, to scar, to smear, to streak,
To smudge, to blur, to gouge, to scrape.

“Action painting,” i.e.,
The painter gets to behave like time.

4
The typo would be “paining.”

(To abrade.)

5
Or to render time and stand outside
The horizontal rush of it, for a moment
To have the sensation of standing outside
The greenish rush of it.

6
Some vertical gesture then, the way that anger
Or desire can rip a life apart,

Some wound of color.



Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Georg Heym: una aventura casi metafísica

1
Si es verdad
que la imagen precede al pensamiento
cabe pensar
que las ideas de Heym
surgieron mientras patinaba sobre el hielo

-facilidad para deslizarse
sobre una superficie helada

>estaba aquí y estaba allí
giraba en torno a un centro móvil
sin ser un planeta
ni una campana
ni un agricultor apegado a su arado

-relatividad del movimiento
especular penetración de sistemas

la orilla izquierda más cercana
(los rojos tejados de Gatow)
huía hacia atrás
como un mantel del que se tira con violencia
la derecha en cambio
permaneció (aparentemente) en su lugar

-derrumbe del determinismo
maravilloso coexistir de posibilidades

-mi grandeza –
decíase Heym a sí mismo
(ahora patinaba hacia atrás
con su pierna izquierda levantada)
se basa en haber descubierto
que en el mundo contemporáneo
no existe el resultado
la tiranía de las consecuencias
la dictadura de las relaciones causales

sino que todos los pensamientos
acciones
objetos
fenómenos
se presentan uno al lado del otro
como las huellas de patines
sobre una blanca superficie

una afirmación onerosa
para la física teórica
una afirmación inquietante
para la teoría poética

2

los que estaban en la orilla derecha
no se dieron cuenta de la desaparición de Heym

el alumno de bachillerato que lo estaba adelantando
lo vio todo en el orden inverso:

el blanco jersey
el pantalón abrochado bajo la rodilla
con dos botones de hueso
las medias anaranjadas en sus pantorrillas
y los patines causantes de la desgracia

dos policías
apartaron el tropel de mirones
parados junto al agujero en el hielo

(parecía más bien la entrada a un sótano
o la fría boca de una máscara)

humedecieron la punta de sus lápices
antes de intentar hacer el informe del incidente
de reintroducir el orden
conforme a la anticuada
lógica aristotélica
con esa obtusa indiferencia
tan propia de la autoridad
hacia nuestro descubridor
y su pensamiento
que ya entonces
erraban perplejos
bajo el hielo

Georg Heym – przygoda prawie metafizyczna

1
Jeśli jest prawdą
że obraz wyprzedza myśl
można mniemać
że idee Heyma
powstały w czasie ślizgawki

-łatwość poruszania się
po lodowej powierzchni

był tu i tam
krążył wokół ruchomego centrum
nie był planetą
ani dzwonem
ani rolnikiem przywiązanym do pługa

-względność ruchu
lustrzane przenikanie układów

lewy bliżej brzeg
(czerwone dachy Gatow)
uciekał do tyłu
jak gwałtownie szarpany obrus
prawy natomiast
stał (pozornie) w miejscu

-obalenie determinizmu
cudowna koegzystencja możliwości

-moja wielkość-
mówił do siebie Heym
(sunął teraz do tylu
z uniesioną lewą nogą)
polega na odkryciu
że w świecie współczesnym
nie ma wynikania
tyrani następstw
dyktatury związków przyczynowych

wszystkie myśli
działania
przedmioty
zjawiska
leżą obok siebie
jak ślady łyżew
na białej powierzchni

stwierdzenie ważkie
dla fizyki teoretycznej
stwierdzenie groźne
dla teorii poezji

2

ci którzy stali na prawym brzegu
nie zauważyli zniknięcia Heyma

gimnazjalista który go mijał
widział wszystko w odwróconym porządku:

biały sweter
spodnie zapięte pod kolanem
na dwa kościane guziki
łydki w pomarańczowych pończochach
łyżwy przyczynę nieszczęścia

dwaj policjanci
rozgarnęli tłum gapiów
stojących nad otworem w lodzie

(wyglądał jak wejście do lochu
jak zimne usta maski)

śliniąc ołówki
próbowali zanotować zdarzenie
wprowadzić porządek
zgodnie z przestarzałą
logiką Arystotelesa
z właściwą władzy
tępą obojętnością
dla odkrywcy
i jego myśli
które teraz
błąkały się bezradnie
pod lodem

Cuadro de Leonora Carrington animado.

Transl. Alissa Valles

Georg Heym-an almost metaphysical adventure

1
If it is true
that image precedes thought
one might imagine
that Heym’s ideas
arose while he was skating

—the ease of moving
across an icy surface

he went here and there
circling a mobile center
he wasn’t a planet
or a bell
or a farmer bound to a plow

—the relativity of motion
mirrored systems merging

the nearer left bank
(the red roofs of Gatow)
lurched backward
like a yanked tablecloth
the right bank however
(apparently) stood still

—the toppling of determinism
a wondrous coexistence of possibilities

—my greatness—
Heym said to himself
(pushing out with
his raised left leg)
lies in the discovery

that the modern world
knows no direct results
no tyranny of consequences
no dictatorship of causation

all thoughts
actions
objects
phenomena
lie beside each other
like a skater’s tracks
on a white surface

an important claim
for theoretical physics
an ominous claim
for a theory of poetry

2
(…)
licking their pencils
they tried to record the event
to introduce order
according to the obsolete
logic of Aristotle (…)

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Corazón chiquito

la bala que disparé
durante la gran guerra
dio la vuelta al globo terráqueo
e hizo blanco en mi espalda

en el momento menos oportuno
cuando estaba ya seguro
de haberlo olvidado todo
las culpas de él y las mías

ciertamente como los demás
deseaba borrar de mi memoria
los rostros del odio

la historia constituía un consuelo
mi lucha había sido contra la violencia
y el Libro afirmaba
que él era Caín

tantos años con paciencia
tantos años en vano
estuve lavando con el agua de la compasión
hollín sangre y ofensas
para que la belleza noble
la hermosura de la existencia
y puede que incluso la bondad
encontraran un hogar en mí
y en verdad como los demás
anhelaba regresar
a la bahía de la infancia
al país de la inocencia

la bala que disparé
con un arma de pequeño calibre
contra toda ley gravitatoria
dio la vuelta al globo terráqueo
e hizo blanco en mi espalda
como si quisiera decirme
-nada a nadie
le será perdonado

así que ahora estoy sentado solo
sobre el tronco de un árbol cortado
justo en el centro mismo
de la batalla olvidada

y cual araña gris voy urdiendo
amargas meditaciones

sobre una memoria demasiado grande
sobre un demasiado pequeño corazón

Małe serce

pocisk który wystrzeliłem
w czasie wielkiej wojny
obiegł kule ziemską
i trafił mnie w plecy

w momencie najmniej stosownym
gdy byłem już pewny
że zapomniałem wszystko
jego – moje winy

przecież tak jak inni
chciałem wymazać
twarze nienawiści

historia pocieszała
że walczyłem z przemocą
a Księga mówiła
-to on był Kainem

tyle lat cierpliwie
tyle lat daremnie
zmywałem wodą litości
sadzę krew obrazy
żeby szlachetne piękno
uroda istnienia
a może nawet dobro
miały we mnie dom
przecież tak jak wszyscy
pragnąłem powrócić
do zatoki dzieciństwa
do kraju niewinności

pocisk który wystrzeliłem
z broni małokalibrowej
wbrew prawom grawitacji
obiegł kulę ziemską
i trafił mnie w plecy
jakby chciał powiedzieć –
że nic nikomu
nie będzie darowane.

więc siedzę teraz samotny
na pniu ściętego drzewa
dokładnie w samym środku
zapomnianej bitwy

i snuję siwy pająk
gorzkie rozważania

o zbyt wielkiej pamięci
o zbyt małym sercu.

Transl. Czeslaw Milosz and Peter Dale Scott

A small heart

the bullet I fired
during the great war
went around the globe
and hit me in the back

at the least suitable moment
when I was already sure
I had forgotten it all —-
his transgressions and mine

after all I like anyone else
wanted to erase the memory
of countenances of hatred

history consoled me
— I was battling violence
but the Book told me
— I was battling Cain

so many patient years
so many years in vain
I washed soot blood
hurt in mercy’s stream
so that noble beauty
the glory of existence
perhaps even the good
might have have a home in me

after all I like anyone else
had a longing to return
to the bay of childhood
the country of innocence

the bullet I fired
from a low-caliber gun
despite laws of gravity
went around the globe
and hit me in the back
as if it wished to tell me
— nobody gets anything
for free

so now I sit in solitude
on a sawed-off tree trunk
in the exact center point
of the forgotten battle
grey spider I spin
bitter meditations

on memory too large
and a heart too small

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Breviario II

Señor,


dótame de talento para componer frases largas, cuya línea sea la línea de una respiración, extendida como los puentes, como el arco iris, como el alfa y omega del océano

Señor, obséquiame con la fuerza y maña de quienes construyen frases largas que se despliegan como un roble, espaciosas como un valle grande para que quepan en ellas mundos, esqueletos de mundos, mundos de ensueño

y también para que las oraciones principales predominen seguras sobre las subordinadas, para que controlen su curso complejo pero expresivo como un basso continuo, para que permanezcan inconmovibles por encima del movimiento de los elementos, para que los atraigan como atrae los elementos la fuerza de las invisibles leyes de la gravitación

por frases largas rezo pues, por frases que modele el esfuerzo, tan extensas que en cada una de ellas pueda encontrarse el reflejo especular de una catedral, de un gran oratorio, de un tríptico

y también por animales poderosos y pequeños, estaciones de trenes, un corazón henchido de dolor, pétreos precipicios y el surco del destino en la palma de la mano

Fotos propias.

Brewiarz II

Panie,


obdarz mnie zdolnością układania zdań długich, których linia jak zwykle od oddechu do oddechu wydaje się linią rozpiętą jak wiszące mosty, jak tęcza, alfa i omega oceanu

Panie, obdarz mnie siłą i zręcznością tych, którzy budują zdania długie, rozłożyste jak dąb, pojemne jak wielka dolina, aby mieściły się w nich światy, cienie światów, światy z marzenia

a także aby zdanie główne panowało pewnie nad podrzędnymi, kontrolowało ich bieg zawiły, ale wyrazisty, jak basso continuo trwało niewzruszenie nad ruchem elementów, aby przyciągało je, jak jądro przyciąga elektrony siłą niewidoczny praw grawitacji

o zdanie długie tedy modlę się, zdanie lepione w mozole, rozległe tak, by w każdym z nich znalazło się lustrzane odbicie katedry, wielkie oratorium, tryptyk

a także zwierzęta potężne i małe, dworce kolejowe, serce przepełnione żalem, przepaście skalne i bruzdę losów w dłoni

Transl. Alissa Valles

Breviary II

Lord,


grant me the ability to compose a long sentence, whose line, customarily from breath to breath, is a line spanned like a suspension bridge like a rainbow the alpha and omega of the ocean

Lord, grant me the strength and agility of those who build sentences long and expansive as a spreading oak tree, like a great valley; may they contain worlds, shadows of worlds, and worlds of dreams

may the main clause rule confidently over dependent clauses, control their course, a circuitous but expressive basso continuo, endure unmoved above the elements in motion, draw them to itself like nucleus draws electrons by unseen laws of gravitation

I pray then for a long sentence, sculptured by the sweat of my brow, extending so far that in each there might be reflected the mirror image of a cathedral, a great oratorio, a triptych,

and also animals mighty and minuscule, train stations, the heart brimming with sorrow, rocky cliffs, and the furrow of the fate in the hand

Anne Sexton

1928-1974, EE. UU.

El pez que andaba

Trad. Ada Trzeciakowska

Trad. Ben Clark

De entre las ostras
y las algas confusas,
de las lágrimas de Dios,
las lacerantes mareas,
vino.

Se hizo un buscador de raíces
y respiró como un hombre.
Peinó las hierbas
y se hizo conocido en el cielo.
Yo estaba a su lado y lo miraba todo.
Perdón, dijo,
vosotros tenéis buzos,
tenéis anzuelos y redes,
¿así que por qué no voy a entrar
por un momento en vuestro elemento?
Aunque es curioso, andar
aquí resulta muy torpe.
No tiene gracia.
No hay ritmo
en este país de tierra.

Y yo le dije:
De un país
que ya he extraviado
puedo evocar algunas cosas
Pero la luz de la cocina
me estorba.
Incluso había un baile allí
cuando yo amasaba el pan,
había una canción que mi madre
solía cantar…
Y la sal del vientre de Dios
donde yo flotaba en una copa de oscuridad.
Extraño tu país, pez.

El pez respondió:
Seguro que eres poeta,
una dama de mala suerte
deseando ser lo que no eres,
añorando quedarte
donde sólo puedes estar de visita.

De las ostras
y los confusos hierbajos,
de las lágrimas de Dios,
las destructoras mareas,
vino.

Se hizo un buscador de raíces
y respiró como un hombre.
Despeinó las hierbas
y se hizo conocido en el cielo.
Yo estaba a su lado y lo miraba todo.
Perdón, dijo,
vosotros tenéis buzos,
tenéis anzuelos y redes,
¿así que por qué no voy a entrar
por un momento en vuestro elemento?
Aunque resulta curioso que aquí
es extrañamente fatigoso moverse.
No tiene gracia.
No hay ritmo
en este país de mierda.

Y yo le dije:
De un país
que ya no encuentro
me acuerdo de algunas cosas
Pero la luz de la cocina
se me atraviesa.
Allí había baile
cuando yo amasaba el pan,
había una canción que mi madre
cantaba siempre…
Y la sal en la barriga de Dios
donde yo flotaba en una copa de oscuridad.
Siento nostalgia de tu país, pez.

El pez respondió:
Seguro que eres poeta,
una dama de mala suerte
deseando ser lo que no eres,
sintiendo nostalgia de estar
donde sólo llegaste de visita.

Cuadro de Pepe Enguídanos

The fish that walked

Up from oysters
and the confused weeds,
out of the tears of God,
the wounding tides,
he came.

He became a hunter of roots
and breathed like a man.
He ruffled through the grasses
and became known to the sky.
I stood close and watched it all.
Beg pardon, he said
but you have skin divers,
you have hooks and nets,
so why shouldn’t I
enter your element for a moment?
Though it is curious here,
usually awkward to walk.
It is without grace.
There is no rhythm
in this country of dirt.

And I said to him:
From some country
that I have misplaced
I can recall a few things…
but the light of the kitchen
gets in the way.
Yet there was a dance
when I kneaded the bread
there was a song my mother
used to sing…
And the salt of God’s belly
where I floated in a cup of darkness.
I long for your country, fish.

The fish replied:
You must be a poet,
a lady of evil luck
desiring to be what you are not,
longing to be
what you can only visit.

Tłum. Maria Korusiewicz

Ryba która chodziła

Spośród ostryg
i splątanych alg,
z płaczu Boga,
bolesnych przypływów –
przyszedł.

Został łowcą korzeni
i oddychał jak człowiek.
Szeleścił po trawach
i poznało go niebo.
Przyglądałam się temu, stojąc obok.
Przepraszam, powiedział,
ale wy macie swoich nurków,
swoje sieci i wędki,
więc czemu ja nie miałbym
wejść na chwilę w wasz żywioł?
Chociaż tu jest dziwacznie.
Szczególnie nienaturalny jest chód.
Zupełnie bez wdzięku.
Nie ma rytmu
w tej krainie prochu.

A ja odrzekłam:
Z pewnego kraju,
który zagubiłam,
pamiętam parę spraw…
ale przeszkadza mi
światło z kuchni.
Był tam jakiś bal,
kiedy ja miesiłam ciasto na chleb,
była piosenka, którą śpiewała zawsze
moja matka…
I sól Boskiego brzucha,
gdzie płynęłam w filiżance mroku.
Tęsknię za twoim krajem, rybo.

Odpowiedział:
Pewnie jestes poetką,
pechowa damo,
co pragniesz być tym, czym jesteś,
zostać tam,
gdzie możesz tylko bywać.