Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Otoño justiciero

Los árboles de este otoño por fin están tranquilos. Están todo el tiempo cubiertos de un duro y algo despectivo verdor sin una sombra de amarillo, sin un grano de rojo en sus hojas. La hierba es densa, fuertemente hincada en la piel de la tierra y en nada recuerda al pelaje de animales viejos. Las rosas intactas hacen rodar sus cálidos planetas alrededor de insectos inmóviles y delgados como lunas.
Solo los monumentos sienten este otoño como el más dramático por ser el último. Los pedestales carcomidos son muestra de la fugacidad de los constructores de imperios. Desmorónanse alas de ángeles y penachos de almirantes. La agrietada frente del filósofo aparta el terrible vacío de los pasos destrozados. Allí donde estaba el dedo índice del profeta, aho­ra flota una pequeña arañita agarrada al veranillo de San Martín.
Enamorados ya encanecidos pasean bajo los árboles eternos por una senda cubierta con los palitos de los deditos crujientes de dioses y Cé­sares.

Foto propia

Jesień sprawiedliwa 

Tej jesieni drzewa nareszcie mają spokój. Stoją cały czas w twardej nieco pogardliwej zieleni ani cienia żółci, ani ziarna czerwieni w liściach. Trawa jest gęsta, mocno wbita w skórę ziemi i niczym nie przypomina sierści starych zwierząt. Nietknięte róże toczą swoje rozgrzane planety wokół nieruchomych i chudych jak księżyce owadów.
Tylko pomniki przeżywają jesień tym tragiczniejszą, że już ostatnią. Spróchniałe cokoły ukazują nietrwałość budowniczych imperium. Sypią się skrzydła aniołów i pióropusze admirałów. Pęknięte czoło filozofa odstawia przeraźliwą pustkę rozbitych naczyń. Tam gdzie był palec wskazujący proroka płynie teraz mały pajączek uczepiony babiego lata.
Siwi zakochani idą pod wiecznymi drzewami ścieżką zasypaną chrupkimi paluszkami bogów i cezarów.

Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Trad. Fernando Presa

Deberes de casa

Deberes de casa
para un poeta joven

no describas París,
Cracovia ni Leópolis

describe tu cara
de memoria
no de espejo

en el espejo puedes confundir
la verdad con su reflejo

no describas a un ángel
describe al humano que
viste pasar ayer

describe tu cara
y comparte conmigo
su cambiante expresión

no he leído 
en la poesía polaca
buen autorretrato

Zadanie domowe

zadanie domowe 
dla młodego poety 

nie opisuj Paryża 
Lwowa i Krakowa 

opisz swoją twarz 
z pamięci 
nie z lustra 

w lustrze możesz pomylić 
prawdę z jej odbiciem 

nie opisuj anioła 
opisz człowieka 
którego minąłeś wczoraj 

opisz swoją twarz 
i podziel się ze mną 
jej zmiennym wyrazem 

nie czytałem 
w poezji polskiej 
dobrego autoportretu 

Czesław Miłosz

1911-2004, Polonia

Trad. Jan Zych

Tan solo esto

Un valle y sobre él bosques de colores otoñales.
Llega un viajero, le ha traído aquí un mapa
O quizás la memoria. Una vez, hace tiempo, al sol,
Experimentó una dicha, intensa, sin motivo,
Una dicha de los ojos. Todo era un ritmo
De los árboles desplazándose, de un pájaro en el vuelo,
De un tren en el viaducto, una fiesta del movimiento.
Vuelve pasados los años, no desea nada.
Tan sólo quiere una cosa, la cosa más preciada:
Ser una mirada pura, sin nombre.
Sin esperas, sin temores ni esperanzas,
En la frontera donde termina el yo y el no yo.

Alcalá del Júcar. Foto propia.

To jedno

Dolina i nad nią lasy w barwach jesieni.
Wędrowiec przybywa, mapa go tutaj wiodła,
A może pamięć. Raz, dawno, w słońcu,
Kiedy spadł pierwszy śnieg, jadąc tędy
Doznał radości, mocnej, bez przyczyny,
Radości oczu. Wszystko było rytmem
Przesuwających się drzew, ptaka w locie,
Pociągu na wiadukcie, świętem ruchu.
Wraca po latach, niczego nie żąda.
Chce jednej tylko, drogocennej rzeczy:
Być samym czystym patrzeniem bez nazwy,
Bez oczekiwań, lęków i nadziei,
Na granicy, gdzie kończy się ja i nie-ja.