Minerva Margarita Villarreal

1957 – 2019, México

*** Y al fondo la eternidad

Y al fondo la eternidad en el centro del parque
cuando los insectos y los árboles despiertan desde
                                                                        su luz
y ya el viento en el sueño no aúlla
Muchacho reverdecido por el agua
estás aquí dentro de mí y dentro de mis días acaricio
                                                                      tu rastro

Pastoral de Leonora Carrington (1950)

Tłum. Ada Trzeciakowska

***I w głębi wieczność

A w głębi wieczność w środku parku
kiedy owady i drzewa budzą się z jej
                                            światła
i już wiatr we śnie nie zawodzi
Pozieleniały od wody chłopcze
jesteś tu we mnie i z głębi mych dni pieszczę
                                                          twój ślad

Minerva Margarita Villarreal

1957 – 2019 , México

Te besaré largamente

Te besaré largamente
mis animales sueltos en el interior de tus sentidos
amándote en tus entrañas
como esquirlas de luz
Te besaré
atravesaré tu cielo
me internaré en tus ramas
circularé en tus líquidos
surgiré de la yema de la corteza de tu tronco
me alimentaré de tu jardín
Tu voz en las colinas
y los campos inmensos
como tú los pensaste
tus animales sueltos en el interior de mis sentidos
amándome en mis entrañas
como certeza
como fruto como señal de territorio
Tu voz en las colinas
y los campos inmensos
bajo este cielo púrpura
esta delicia o cauce a mitad de la lluvia
a mitad del océano
porque tu árbol enraíza
en medio de mi vientre
y esta tierra te vive
en el principio y el fin


El árbol corazón de Garth Knight

Tłum. Ada Trzeciakowska

Pocałuję Cię nieśpiesznie

Pocałuję Cię nieśpiesznie
me zwierzęta w głębi twoich zmysłów uwolnione
kochające Cię w trzewiach twych
jak odłamki światła
Pocałuję Cię
przeszyję twe niebo
zaszyję się w twe gałęzie
będę krążyć w twych sokach
wyłonię się z pąku na korze twego pnia
będę się karmić twoim ogrodem
Twój głos wśród wzgórz
i pól bezkresnych
takich jakimi sobie je wymyśliłeś
twe zwierzęta w głębi mych zmysłów uwolnione
kochające mnie w trzewiach mych
jak pewność
jak owoc jak oznakowane terytorium
Twój głos wśród wzgórz
i pól bezkresnych
Pod tym niebem purpurowym
Ta rozkosz czy koryto wezbrane od deszczu
od oceanu
bo twe drzewo wypuszcza korzenie
w mym łonie
i ta ziemia tobą żyje
na początku i na końcu

Ulalume González de León

1932-2009, México

Discontinuidad

Un pájaro
mientras miras por la ventana

cómo toma enero el jardín
cruza el aire (y se lleva
prendida a su retina
tu imagen
y vuela tan aprisa
se aleja tantos años tantas leguas
que llega hasta un país un invierno equivocados:

en su bosque nevado
entre azules del frío y del silencio
el lobo se detiene y escucha

mezclado a las mareas subterráneas
urdidoras de primavera
el remoto latido de tu sangre en este cuarto)

te asomas entonces al jardín
(te inclinas sobre la distancia
recién abierta entre tú y tú
y tienes miedo
de conocer el país de no estar juntos)
Un infinito instante
te espero (Cambia el pájaro de espacio
Pierde el lobo el rastro levísimo
de tus pies en la nieve) Te vuelves

hacia mí y entras en mis ojos
con el jardín y enero
y un mirlo que atraviesa el cielo blanco

Tłum. Ada Trzeciakowska

Brak ciągłości

kiedy patrzysz przez okno
jak styczeń zajmuje ogród

przecina powietrze (i zabiera
przywarty do siatkówki
twój obraz
y ulatuje tak prędko
oddala się o tyle lat tyle mil
że dociera do krain i zimy niewłaściwych:

w jego zaśnieżonym lesie
wśród błękitu zimna i ciszy
wilk zatrzymuje się i nadsłuchuje

zmieszanego z podziemnymi przypływami
-prządkami wiosny-
odległego bicia serca w twojej krwi w tym pokoju)

Wychylasz się do ogrodu
(nachylasz się nad świeżo otwartym dystansem
między tobą i tobą
i boisz się poznać krainę, w której nie jesteśmy razem)
Nieskończoną chwilę
czekam na Ciebie (Przemieszcza się ptak
Gubi wilk ulotny ślad
twoich stóp na śniegu) Obracasz się

do mnie i wchodzisz moimi oczyma
wraz z ogrodem i styczniem
i kosem który przecina białe niebo

Jeannette L. Clariond

1948 – , México

Nuestra descreencia (frg.)

Erotizo mis palabras
Porque no puedo
Erotizar mi cuerpo

Las lleno de color
De fruto
Al reventar

Erotizo lo que toco
Menos la carne
Pues es tan grande mi deseo

Que la carne
Si tocada
En agua ardería

Erotizo cada hoja
La tinta
El filo del cajón

Ardo en el teclado
En el mouse
En lo oblicuo del bolígrafo

Erotizo mi voz
Mis senos contra el vidrio
La máscara del Buda en el buró

La pobre cruz de Cristo
Su sangre
Sus espinas

Después de todo
Nada es pasión
Sino madero irredento
Sólo un madero irredento

En Leve sangre

Tłum. Ada Trzeciakowska

Nasza niewiara (frg.)

Erotyzuję słowa me
nie mogąc
zerotyzować ciała mego

Wypełniam je kolorem
pękającego
owocu

Erotyzuję to czego sięga dotyk mój
prócz ciała
bowiem tak wielkie jest me pragnienie

Iż ciało
Raz dotknięte
Spłonęłoby w wodzie

Erotyzuję każdą kartę
atrament
rant szuflady

Spalam się w klawiaturze
w myszce
w ukośnym geście pióra

Erotyzuję głos mój
Piersi me do szkła przyciśnięte
Maskę Buddy na biurku

Biedny krzyż Chrystusowy
Krew jego
Ciernie jego

Ostatecznie
Pasja to nic innego
jak nieodzyskany kawałek deski
zaledwie nieodzyskany kawałek deski

W Lekkiej krwi

Carteles de Wiktor Sadowski fotograma de la película The Pillow Book de Peter Greenaway

David Meza

1990 – , México

Rebeca (o en la boca de la simetría)

A Frida

Escribí tu nombre y el mundo se detuvo. Escribí mundo y ensucié la hoja de nostalgia. En algún momento la vida es un pájaro de nieve. Escribí mundo y ensucié la mesa de nostalgia. En algún momento la vida es un pajarito que entra al cuarto y te mancha los muebles de arcoíris. Soñé con un río lleno de perlas. En algún momento la vida es nieve. Escribí flores sobre tu pecho. Soñé con un río lleno de lunas. Escribí flores sobre tu pecho y las flores dejaron caer sus efes a mi boca. En algún momento la vida significa hacer de tus muros aire y dejar tu casa regada en el asfalto como un charco de colores. Soñé un río lleno de mundos. Escribí en tu cuerpo con trocitos de almendra y nube. Escribí en tu cuerpo un poema de nieve, luego lo regué con perlas y esquirlas de oro. Escribí soñando en las lunas de madera sobre tu pecho. En algún momento recordé tu boca mordiéndome el alma, bajo las no blancas sábanas de la noche. Soñé que el río caía sobre las calles como una lluvia de perlas y canicas. Soñé con una estatua pintada de arcoíris. Soñé con un arcoíris mojándote los muslos y soñé tus muslos amarrados a mi cuerpo. Escribí tu cuerpo. Escribí tu aire. Escribí tu sangre y tu sangre me volvió un campo de uvas el vientre. En algún momento la vida tomó la forma de tus ojos y yo dije que un hombre no poetiza al mundo, sino que desmundiza al poema que es el mundo. Soñé tu voz. Soñé tus ojos. Soñé mi campo de uvas cubierto de nieve, porque en algún momento escribí tu voz, tus ojos, la nieve y el mundo se detuvo.

Fragmento del Capítulo 1 de El sueño de Visnu

Mi videopoema, adaptación del texto de David Meza

Tłum. Ada Trzeciakowska

Rebeka (na ustach symetrii)

Fridzie

Napisałem twoje imię i świat się zatrzymał. Napisałem świat i zabrudziłem kartkę nostalgią. W którejś chwili życie jest śnieżnym ptakiem. Napisałem świat i zaplamiłem kartkę nostalgią. W którejś chwili życie jest ptaszkiem, który wlatuje do pokoju i zaplamia tęczą meble. Śniłem o rzece pełnej pereł. W którejś chwili życie jest śniegiem. Napisałem kwiaty na twojej piersi. Śniłem o rzece pełnej księżyców. Napisałem kwiaty na twojej piersi i kwiaty zrzuciły swoje ka do moich ust. W którejś chwili życie oznacza wysadzić mury w powietrze i pozostawić dom podlany asfaltem jak w kolorowej kałuży. Śniłem o rzece pełnej światów. Pisałem na twoim ciele kawałkami migdałów i chmurą. Napisałam na twoim ciele śnieżny wiersz, potem podlałem go perłami i odłamkami złota. Pisałem na twojej piersi śniąc o drewnianych księżycach. W którejś chwili przypominałem sobie twoje usta gryzące moją duszę, pod niebiałym prześcieradłem nocy. Śniłem, że rzeka spadała na ulice jak deszcz pereł i szklanych kulek. Śniłem o posągu pomalowanym tęczą. Śniłem o tęczy moczącej twoje uda i śniłem o udach zakotwiczonych na moim ciele. Napisałem twoje ciało. Napisałem twoje powietrze. Napisałem twoją krew i twoja krew przemieniła mój brzuch w winne sady. W którejś chwili życie przybrało kształt twoich oczu a ja powiedziałem, że człowiek nie poetyzuje świata, tylko rozświatowuje wiersz, który jest światem. Wyśniłem twój głos. Wyśniłem twoje oczy. Wyśniłem winne pola pokryte śniegiem, bo w którejś chwili zapisałem twój głos, twoje oczy, śnieg a świat się zatrzymał.

Fragment Rozdziału 1 ze Snu Wisznu

David Meza

1990 – , México

Luis (o el principio de la singularidad)

A modo de poema

Tengo una perra que se llama Ganja. Con ella Galopo en los montes de la luna. Sé que la poesía es un juego. Ella y mi perra tienen el hocico manchado de polvo. Cuando las personas mueren, de su cuerpo putrefacto y pintado de verde, surge un pajarito con las patas negras y el cuerpo blanco. Su nombre es Tiempo. Está hecho sueño y arcilla. Es hermoso. Algunos lo llaman incendiando los puntos en las hojas. Otros lo hacen golpeando su guitarra con las piedras de un río. Yo lo llamo gritando mi nombre a la mitad de la calle, mientras sostengo un puñado de agujas en la mano derecha. Mi nombre es Luis. Tengo 13 años. Vivo en una vieja libreta de la secundaria. Colecciono arañas, mosquitos, dioses, mariposas, insectos y una que otra palabra esdrújula. Mi familia quedó atrapada en un libro de botánica durante la guerra de los Ángeles. Por las tardes hablo con Whitman o juego a las canicas con Buda. Por las noches giro el reloj hacia el otro lado hasta que doy origen al uni-verso.

Fragmento del Capítulo 2 de El sueño de Visnu

Mi videopoema adaptación del texto de David Meza. Vídeo grabado con alumnos de IES Aguas Nuevas, Albacete, con ligeras modificaciones del texto.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Luis (lub początkowa osobliwość)

na sposób poetycki

Mam psa, który wabi się Ganja. Wraz z nim przemierzam góry księżycowe. Wiem, że poezja to gra. Ona i mój pies mają pyszczek poplamiony pyłem. Kiedy umierają ludzie, z ich zepsutego i zabarwionego na zielono ciała, ulatuje ptaszek o czarnych łapkach i białym ciele. Nazywa się Czas. Jest ulepiony ze snu i gliny. Jest piękny. Niektórzy wzywają go podpalając kropki na stronach. Inni uderzając gitarę rzecznymi kamieniami. Ja przywołuję go wykrzykując moje imię na środku ulicy, podczas gdy w prawej dłoni trzymam garść igieł. Mam na imię Luis. Mam 13 lat. Mieszkam w starym zeszycie z liceum. Zbieram pająki, bogów, motyle, insekty i kilka słów akcentowanych na trzej sylabie od końca. Moja rodzina utkwiła w podręczniku do botaniki w czasie Wojny Aniołów. Wieczorami rozmawiam z Withmanem lub grywam w kule z Buddą. Nocam przesuwam wskazówki zegara do tyłu aż dochodzę do początku Uni-versum.

Fragment Rozdziału 2 ze Snu Wisznu