Jarosław Markiewicz

1942-2010, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Los huesos almacenados en los cuerpos de los animales,
en los pájaros que sirven para volar,
Rudolf Steiner tuvo una visión, los huesos eran sistemas
nerviosos endurecidos, a lo mejor por eso los otros alemanes
quemaban minuciosamente los huesos -los discos duros-
a expensas del contribuyente alemán,
permanentemente borraban la memoria cósmica.

1 y 5 Sarah Moon; 2 y 4 fotogramas de La gran belleza; 3 autor desconocido

***

Kości przechowywane w ciałach zwierząt,
w ptakach służących do latania,
Rudolf Steiner miał wizję, że kości to stwardniałe
systemy nerwowe, pewnie dlatego inni Niemcy
tak dokładnie palili kości, twarde dyski,
za pieniądze z kieszeni niemieckiego podatnika,
trwale wymazywali z kosmicznej pamięci

Jarosław Markiewicz

1942-2010, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Está con nosotros el arbolito que es una revelación.
Tumbé mi cabeza y la tuya,
mi cabeza llena de pensamientos ajenos,
introduje en tu cuerpo el ojo que quiso
ser el ombligo del mundo,
pero tenía los párpados pesados.
¿Y nada más?
Nada más.
Si es un niño,
píntalo de verde.
Si es una niña,
azul será mejor.
Si fuese un potro, suéltalo también.

***

Jest z nami drzewko, które jest odkryciem.
Położyłem twoją i moją głowę,
moją głowę pełną cudzych myśli,
wniosłem do twojego ciała oko, które chciało
być pępkiem świata,
ale miało ciężkie powieki.
I nic więcej?
Nic więcej.
Jeśli to będzie chłopiec,
to pomaluj go na zielono.
Jeśli to będzie dziewczynka,
to lepszy byłby błękit.
Gdyby to było źrebię, to wypuść je także.

Obra de Michal Lukasiewicz

Cyprian Kamil Norwid

1821-1883, Polonia/ Francia

Trad. Fernando Presa González

A la muerte de la poesía

¡Ella murió! ¿Hay defunción más triste?
¿Cómo enterrar a tan bella persona?
Murió de una grave enfermedad
Que se llama dinero y correcciones.
¿Te acuerdas de aquel día
en que estuve junto a su cama pensativo,
y tenía una gran lágrima en el ojo, porque quería saber
si lo que se apaga es el espíritu o el cuerpo?

Ella, en cambio, -me refiero a la Poesía- levantó
Su brazo pálido hacia la ventana, me hizo una señal
Para que bajara la luz, porque hace mentir a las sonrisas,
Como si la primavera se burlara delante de sus ojos.
No sé si percibí una herida o un lunar
Bajo la sombra del pecho izquierdo, cuando se estremeció…
¡Oh, estuve triste como nunca lo había estado
Cuando estoy en un cementerio y arranco una flor!

Ella murió (la Poesía), la grande,
La mediadora de las dos esferas irreconciliables,
Océano de lujuria y gotita de escarcha,
Esa emperatriz, esa obrera
Única y común a la vez,
Relámpago y paloma…
Ya vienen a enterrarte, como a una artesana,
A cubrirte de arena.

Desde entonces, en la amplia iglesia del silencio,
Cuando paso por la arena del empedrado,
Yo no piso su tumba, sino la obra de aquéllos
Que allanaron el cementerio con tierra.
Hasta que los destructores del pensamiento se pongan a pensar
clamaré para que caiga un trueno que golpee con su descarga,
viendo que el fuego es para los sin-fuego,
Aunque duerman sobre silicatos y se despierten en el cielo.

Edward Okuń Las cuatro cuerdas del violín (1914)

Na zgon poezji

Ona umarła!… są-ż smutniejsze zgony?
I jak pogrzebać tę śliczną osobę?
Umarła ona na ciężką chorobę,
Która się zowie: pieniądz i bruliony.
Pamiętasz dobrze oną straszną dobę,
Gdy przed jej łożem stałem zamyślony,
Łzę mając wielką w oku, co szukało,
Czy to, co gaśnie, jest duch albo ciało?

Ona zaś (mówię: Poezja), swe ramię
Blade ku oknu niosąc, znak mi dała,
Bym światło przyćmił, bo uśmiechy kłamie,
Jakby jej w oczy wiosna urągała.
Nie wiem, czy ranę dostrzegłem, czy znamię,
Pod lewej piersi cieniem, gdy zadrżała?…
O, byłem smętny, jak odtąd nie bywam,
Gdy mam już cmentarz i na nim kwiat zrywam.

Umarła ona (Poezja), ta wielka
Niepojednanych dwóch sfer pośrednica,
Ocean chuci i rosy kropelka,
Ta monarchini i ta wyrobnica –
Zarazem wielce wyłączna i wszelka,
Ta błyskawica i ta gołębica…
Gdy ci, co grzebać mają za rzemiosło,
Idą już piaskiem zasypywać wzniosłą!

Odtąd w przestronnym milczenia kościele,
Po brukowaniu się przechodząc płaskiem,
Nie jej ja depcę grób… lecz po tych dziele
Stąpam, co cmentarz wyrównali piaskiem.
Aż się zamyślą myśli niszczyciele,
I grom zawołam, by uderzał z trzaskiem,
Wiedząc, iż ogień dla bez ognia ludzi,
Choćby w krzemieniach spał, w niebie się zbudzi