Ingeborg Bachmann

1926-1973, Austria

Trad. Concha García y Cecilia Dreymüller

aria I

Allí donde nos volvemos, en la tormenta de las rosas,
está la noche iluminada de zarzas, y el trueno
del follaje, tan silencioso entre los arbustos,
nos sigue ahora de cerca.

Donde sea que se extinga lo que inflaman las rosas,
nos arrastra la lluvia al río. ¡Oh, noche más lejana!
Pero una hoja, que nos alcanzó, flota sobre las olas
y nos sigue hasta la desembocadura.

Ciclo de pinturas La tormenta de las rosas de Anselm Kiefer (1945 -, Alemnaia)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Aria I

Gdziekolwiek zwrócimy się w burzy róż,
noc jest rozświetlona przez kolce, a grzmot
liści, gdzie przedtem krzew cichy rósł,
depcze nam po piętach.

Gdziekolwiek gasimy to, co rozpalają róże,
deszcz zmywa nas do rzeki. O odległa nocy!
Lecz na falach napotkany liść dryfuje
z nami aż do ujścia rzeki.

Aria fue escrita por Bachmann para el compositor Hans Werner Henze

Transl. Paul Weinfield

aria i

Wherever we turn in this tempest of roses,
thorns brighten the night, and the thunder
of leaves that once lay quiet in the bushes,
now follows at our heels.

Wherever what the roses have lit is extinguished,
the rain carries us to the river.  O distant night!
But a leaf that touched us now floats upon the waves,
trailing us down to the mouth of the sea.

aria I

Wohin wir uns wenden im Gewitter der Rosen,
ist die Nacht von Dornen erhellt, und der Donner
des Laubs, das so leise war in den Büschen,
folgt uns jetzt auf dem Fuß.

Wo immer gelöscht wird, was die Rosen entzünden,
schwemmt Regen uns in den Fluß. O fernere Nacht!
Doch ein Blatt, das uns traf, treibt auf den Wellen
bis zur Mündung uns nach.

Hans Blumenberg

1920-1996, Alemania

Trad. Griselda Mársico

Teoría del mundo de la vida

Una de las expectativas que hemos puesto en la clarificación de la temática del mundo de la vida, se podría recurrir al experimento mental de preguntar; ¿cómo nos comportaríamos si fuéramos felices? La pregunta apunta al estado duradero, porque con esto no se pretende poner en duda que todos de vez en cuando seamos efectivamente felices. Solo una visión huraña del mundo podrá negarlo. Pero podremos preguntarnos si alguien tendría todavía la motivación, la tendencia o aun las ganas de filosofar si pudiera decir sin cesar de sí mismo que es feliz. Porque no nos contentamos con afirmar que la felicidad es un producto de la teoría, y sobre todo de la teoría filosófica, como lo intentaron y podían intentarlo los griegos porque no les parecía muy problemático llegar a la verdad mediante la teoría y esperaban de la teoría realmente todo lo que podía necesitar un ser definido por su afán natural de conocimiento, como lo afirma el primer enunciado de la Metafísica de Aristóteles. La felicidad como satisfacción de un afán natural hacía de la teoría el medio para lograrlo. (…) Si no nuestra infelicidad, es la falta de seguridad respecto de la posesión de estados de felicidad lo que nos lleva a no olvidar el filosofar.  
Por “feliz” entiendo no los estados excepcionales de exaltación eufórica, sino ya el simple estar libre de dolor y temor, cuidado e inquietud, también de la duda respecto de la perdurabilidad de los estados de normalidad cotidiana evaluados positivamente. Feliz es también aquel a quien no se le ocurre pensar o no tiene motivo para pensar que también podría no ser, o no ser quien es sino otro. No saber nada de la propia muerte -lo cual en definitiva sería posible aun en vista de la muerte de otros- sería un presupuesto decisivo, porque la muerte tal vez es lo primero que conlleva como interrogante que será de todo aquello en lo que uno vive cuando uno ya no viva allí; es decir, también la idea de un mundo que es indiferente de un modo peculiar respecto de la existencia cada vez mía. Esta vivencia de la indiferencia surge de saber que el mundo existe antes y después de mí, indiferente a mi existencia. El experimento mental permite pensar que aquellos que toman conciencia de tener que morir simplemente se van, no se los ve más, caen en el olvido. El mundo de la vida no es un mundo con garantía de felicidad, pero un mundo en el que fuéramos, como tan bien se suele decir, “felices sin desear”, sería en todo caso un mundo de la vida.  
Comienzo describiéndolo como una realidad en la que la filosofía no puede tener lugar, no por contingencia sino por falta de motivación. Sin lugar a duda no es una definición suficiente, sino solo una aproximación a uno de los elementos definitorios de un mundo de la vida. La filosofía es siempre abandonar un camino o abandonar un espacio. Si el mundo de la vida es la esfera en la que se puede vivir y desde la que resulta absolutamente inimaginable que pueda haber un afuera de esa esfera para contemplarla desde allí y para abandonarla hacia allí, entonces el mundo de la vida es esa esfera afilosófica que solo podemos representarnos como el comienzo del todavía no de la filosofía.  

Fotograma de La fuente de la vida de Darren Aronofsky 

Tłum. Ada Trzeciakowska

Theorie der Lebenswelt (teoria Swiata Zycia)

W związku z oczekiwaniami, jakie wiążemy z wyjaśnieniem tematu świata życia, można by uciec się do eksperymentu myślowego polegającego na pytaniu: jak byśmy się zachowywali, gdybyśmy byli szczęśliwi? Pytanie wskazuje na stan permanentny, ponieważ nie ma na celu poddania w wątpliwość faktu, że wszyscy jesteśmy szczęśliwi od czasu do czasu. Tylko bardzo ponury światopogląd zaprzeczyłby temu twierdzeniu. Możemy jednak zadać sobie pytanie, czy ktokolwiek miałby jeszcze motywację, skłonność lub nawet chęć do filozofowania, gdyby mógł stale mówić o sobie, że jest szczęśliwy. Nie zadowalamy się bowiem stwierdzeniem, że szczęście jest wytworem teorii, a przede wszystkim teorii filozoficznej, jak próbowali i mogli próbować Grecy, ponieważ dochodzenie do prawdy poprzez teorię nie sprawiało im większych trudności i oczekiwali od teorii naprawdę wszystkiego, czego może potrzebować istota określona przez swoje naturalne pragnienie wiedzy, jak to potwierdza pierwsze zdanie Metafizyki Arystotelesa. Szczęście jako zaspokojenie naturalnego pragnienia czyniło z teorii środek do jego osiągnięcia. (…) Jeśli nie nasz brak poczucia szczęścia, to właśnie brak pewności co do osiągania stanów szczęścia nie pozwala nam zapomnieć o filozofowaniu.  
Mówiąc “szczęśliwy” nie mam na myśli wyjątkowych stanów euforycznego uniesienia, ale zwykłą wolność od bólu i strachu, troski i niepokoju, nawet od wątpliwości co do trwałości pozytywnie ocenianych stanów codziennej normalności. Szczęśliwy jest również ten, kto nie myśli lub nie ma powodu myśleć, że mógłby nie być, lub nie być tym, kim jest, ale kimś innym. Nie wiedzieć nic o własnej śmierci – co ostatecznie byłoby możliwe nawet w obliczu śmierci innych – byłoby decydującym założeniem, ponieważ śmierć jest być może pierwszą rzeczą, która pociąga za sobą jako znak zapytania to, co stanie się ze wszystkim, w czym się żyje, gdy już się tam nie żyje; co obejmuje również ideę świata, który jest w swoisty sposób obojętny wobec mojego istnienia. To doświadczenie obojętności wynika ze świadomości, że świat istnieje przed i po mnie, obojętny na moje istnienie. Eksperyment myślowy pozwala nam sądzić, że ci, którzy uświadamiają sobie, że muszą umrzeć, po prostu odchodzą, nie są już widoczni, popadają w zapomnienie. Świat życia nie jest światem z gwarancją szczęścia, ale świat, w którym bylibyśmy, jak to się dobrze mówi, “szczęśliwi nie pragnąc”, byłby w każdym razie światem życia.  
Zaczynam od opisania go jako rzeczywistości, w której filozofia nie może mieć miejsca, nie z powodu braku konieczności, ale z powodu braku motywacji. To z pewnością nie jest wystarczająca definicja, a jedynie przybliżenie jednego z elementów definiujących świat życia. Filozofia jest zawsze porzucaniem drogi lub porzucaniem przestrzeni. Jeśli świat życia jest sferą, w której można żyć i z wnętrza której absolutnie nie można sobie wyobrazić, że można istnieć poza nią i móc stamtąd ją kontemplować i porzucić, wówczas to świat życia staje się tą sferą afilozoficzną, którą możemy sobie przedstawić jedynie jako początek jeszcze nie filozofii.  

Hans Blumenberg

1920-1996, Alemania

Trad. de César González

La posibilidad de comprenderse

Si está permitido decir: “¡Tengo miedo!”

¿Está permitido decirle a otro “Tengo miedo”? La pregunta suena superficial si se presupone que es verdadera.
Sin embargo, no sólo opino, sino que insisto en que decirlo es inadmisible, incluso inmoral.
El motivo: ante esta confesión no es posible ninguna réplica, ninguna toma de postura, no se da ninguna oportunidad de consolar, de ayudar. Lo que produce es la perplejidad absoluta. Mientras que parece que se exige algo, se prohíbe al mismo tiempo todo. La exigencia es desmedida al serlo de lo imposible: no hay ninguna razón para responder. ¿Es admisible que se le quite a alguien la palabra mientras se le hace creer que uno se le está confiando?
Es inadmisible provocar a lo inadmisible. Hay un imperativo de Wittgenstein de los años treinta (y no es casual que sea de entonces): “¡No juegues con las profundidades del otro! (…)”

Imagen: Pixabay

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ein mögliches Selbstverständnis. Aus dem Nachlaß

Czy wolno powiedzieć: Boję się!

Czy dozwolone jest wyznanie komuś „Boję się? To pytanie może zabrzmieć trywialnie przy założeniu, że jest prawdziwe.
Jednak, nie tylko sądzę, lecz wręcz nalegam, że wypowiadanie tego stwierdzenia jest niedopuszczalne a nawet niemoralne.
Powód: na wyznanie tego rodzaju nie istnieje żadna możliwa odpowiedź, nie jest możliwe przyjęcie żadnej postawy, nie dajemy żadnej możliwości przyniesienia pocieszenia czy pomocy. Jedyne co jest w stanie wywołać to absolutne zakłopotanie i bezradność. Podczas gdy pozornie wymagamy czegoś, w tej samej chwili zabraniamy wszystkiego. Taki wymóg jest zbyt wygórowany będąc zupełnie niemożliwy do spełnienia: nie ma powodu zatem, by na niego odpowiadać. Czy dopuszczalne jest odmawiane komuś słowa podczas gdy dajemy mu do zrozumienia, że pokładamy w nim zaufanie?
Niedopuszczalne jest prowokowanie tego, co jest niedopuszczalne. Istnieje imperatyw Wittgensteina z lat trzydziestych (i nieprzypadkowo pochodzi z tej epoki): „Nie igraj z głębią drugiego człowieka! (…)”

George Steiner

1929-2020 Francia/Gran Bretaña/Estados Unidos

Trad. María Condor

Diez (posibles) razones para la tristeza del pensamiento (Introducción)

Schelling, entre otros, atribuye a la existencia humana una tristeza fundamental, ineludible. Más concretamente, esta tristeza proporciona el oscuro fundamento en el que se apoyan la conciencia y el conocimiento. Lo que es más, este fundamento sombrío debe ser la base de toda percepción, de todo proceso mental. El pensamiento es estrictamente inseparable de una «profunda e indestructible melancolía». La cosmología actual ofrece una analogía con esta convicción de Schelling. Es la del «ruido de fondo», la de las inaprensibles pero inexorables longitudes de onda cósmicas que son las huellas del Big Bang, del nacimiento del Universo. En todo pensamiento, según Schelling, esta radiación y «materia oscura» primigenia contiene una tristeza, una pesadumbre (Schwermut) que es asimismo creativa. La existencia humana, la vida del intelecto, significa una experiencia de esta melancolía y la capacidad vital de sobreponerse a ella. Hemos sido creados, por así decirlo, «entristecidos». En esta idea está, casi indudablemente, el «ruido de fondo» de lo bíblico, de las relaciones causales entre la adquisición ilícita del conocimiento, de la discriminación analítica, y la expulsión de la especie humana de una felicidad inocente. Un velo de tristeza (tristitia) se extiende sobre el paso, por positivo que sea, del homo al homo sapiens. El pensamiento lleva dentro de sí un legado de culpa.

Tłum. O. i W. Kubińscy

Dziesięć (możliwych) przyczyn smutku myśli (Wstęp)

Schelling — nie on jeden — wiąże z egzystencją ludzką zasadniczy i nieunikniony smutek. Co więcej, smutek tworzy mroczną podstawę, na której zbudowana jest ludzka świadomość i po­znanie. W istocie owa mroczna podstawa musi bvć fundamentem wszelkiego postrzegania, każdego procesu myślowego. Myśl zaś nierozer­walnie wiąże się z „głęboką nieusuwalną melan­cholią”. Dzisiejsza kosmologia podpowiada nam analogię do poglądów Schellinga. Chodzi o „szum tła”, ulotne, acz wszechobecne fale kosmiczne, pozostałości „Wielkiego Wybuchu”, narodzin bytu. Według Schellinga w szelka myśl, owo pier­wotne promieniowanie i „ciemna materia”, jest smutkiem, brzemieniem serca (Schwermut), a za­razem siłą twórczą. Ludzka egzystencja, życie umysłu, jest równoznaczna z doświadczeniem owej melancholii i żywotnej zdolności jej prze­zwyciężania. Można stwierdzić, że rodząc się, zostajemy naznaczeni stygmatem smutku. W po­jęciu tym najpewniej zawiera się „szum tła” — biblijnej narracji, związków przyczynowych między zdobyciem zakazanej wiedzy, umiejęt­ności analitycznego różnicowania a wygnaniem rodzaju ludzkiego z niewinnej szczęśliwości. Przejście – wszak udane – między homo a homo sapiens rozdzieliła zasłona smutku (tristitia). Myśl niesie z sobą dziedzictwo winy.

Dix raisons (possibles) à la tristesse de la pensée 

Schelung, parmi D’autres, attache à la vie humaine une tristesse foncière, inéluctable. Plus particulièrement, cette tristesse est le fond obscur auquel s’ancrent la conscience et la connaissance. Et ce fond obscur doit être en vérité la base de toute perception, de tout processus mental. La pensée est rigoureusement indissociable d’une « inaltérable et profonde mélancolie ». La cosmologie actuelle offre une analogie à la croyance de Schelling. Celle du « bruit de fond », des longueurs d’onde cosmiques fuyantes mais incontournables, qui sont les vestiges du « Big Bang », de l’avènement de l’être. Dans toute pensée, selon Schelling, ce rayonnement primitif, cette « matière obscure », est une tristesse, une affliction (Schwermut), qui est aussi créatrice. L’existence de l’homme, la vie de l’intelligence signifie une expérience de cette mélancolie et la capacité vitale de la surmonter. Nous sommes pour ainsi dire créés « attristés ». Dans cette notion, il y a sans conteste, ou presque, le « bruit de fond » des relations bibliques, causales, entre l’acquisition illicite du savoir, de la discrimination analytique, et le bannissement de l’espèce humaine de toute innocente félicité. Un voile de tristesse (tristitia) recouvre le passage, si positif soit-il, de l’homo à l’homo sapiens. La pensée est porteuse d’un legs de culpabilité.