Bogdan Loebl & Breakout

1932 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Gran fuego

El sueño del día ha terminado
Los pájaros se han dormido
El fuego, el fuego aún arde latente

El nuevo día pronto llegará
El velo de la noche se ha consumido
El fuego, el fuego aún arde latente

Tanto sol en mi alrededor
Pero el frío
El frío agudo me atraviesa
Cada vez estoy más sola
Aquí
Mi sombra sobre la casa camina

Te llevaste contigo
Todo el calor
Ahora la oscuridad vive aquí
Y la casa se transforma
En una isla maldita
Flores de cardos
cubren las sendas

Cada noche
Alguien prende el fuego
Y clama tu nombre
Desde algún lugar lejano

Todo mi cuerpo muere de hambre
El hambre aguda, un anhelo
Hacia mis brazos
Hacia mis pies reptando vienen
Las llamas de tus manos

Cada noche
Alguien prende el fuego
Y clama tu nombre
Desde algún sito lejano

El fuego el fuego
Alguien prende el fuego
Y clama tu nombre desde algún lugar lejano

El sueño del día ha acabado
pájaros volando en él se han sumido
el fuego, el fuego aún arde latente
El nuevo día pronto llegará
El velo de la noche se consumirá
El fuego, el fuego que aún arde latente

Cada noche
Alguien prende el fuego
Y clama tu nombre
Desde algún lugar lejano

El fuego el fuego
Alguien prende el fuego
Y clama tu nombre desde algún lugar lejano

Wielki ogień

Prześnił się już dzień
Ptaki weszły w sen
Ogień ogień się jeszcze tli

Nowy idzie dzień
Spłonął nocy tren
Ogień ogień się jeszcze tli

Tyle słońca w koło
A mnie chłód
Ostry chłód przeszywa
Coraz bardziej sama
Jestem tu
Dom mój cień przykrywa

Całe ciepło z sobą
Wziąłeś stąd
Teraz mrok tu mieszka
Coraz bardziej wyspą
Jest mój dom
Ostów szum
Na ścieżkach

Każdej nocy
Ogień ktoś pali
Twoje imię
Woła w dali

Całe moje ciało trawi głód
Ostry głód łaknienie
Do rąk moich pełzną
Do mych nóg
Dłoni twych płomienie

Każdej nocy
Ogień ktoś pali
Twoje imię
Woła w dali

Ogień ogień
Ogień ktoś pali
Twoje imię woła w dali

Prześnił się już dzień
Ptaki lecą w sen
Ogień ogień się jeszcze tli
Nowy idzie dzień
Spłonie nocy tren
Ogień ogień się jeszcze tli

Każdej nocy
Ogień ktoś pali
Twoje imię
Woła w dali

Ogień ogień
Ogień ktoś pali
Twoje imię woła w dali

Un montaje propio basado en uno de los planos secuencia más conmovedores y dramáticos de la historia del cine que encontramos en la metafísica y metafórica Nostalgia de Andréi Tarkovsky (1983). El fuego, la determinación y la angustia con la letra y música de esta sobrecogedora canción de la época dorada de mis padres (Polonia, 1973) que es Gran fuego de Breakout.

Bogdan Loebl & Breakout

1932 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Las hojas se las llevó el viento (letra)

Nuestro amor tiene frío hoy
¿Cómo le calentaremos las manos?
Hace tiempo ya que cayó la última hoja,
y la primera nieve caerá mañana

Nuestro amor tiene frío hoy
¿Cómo le calentaremos los pies?
Entre la vid primer racimo de la escarcha
y el viento sopla en el flautín de las calles.

El hielo nos ha cortado las flores.
El viento ha arrancado las hojas
y la nieve ha cubierto la hierba de las colinas.
Y tanto miedo me da que
hasta la primavera
el amor también se nos muera.

Nuestro amor pasa mucho frío hoy.
¿Dónde puedo resguardarlo del frío?
Tantas casas en mí alrededor, tantos caminos,
y él no tiene adónde ir.

El frío nos ha cerrado los bosques.
El viento nos ha expulsado de los campos,
La nieve ha cubierto la hierba de las colinas.
Y tanto miedo me da que
hasta la primavera
el amor también se nos muera.

El poema en versión de Breakout (1973)

 Liście zabrał wiatr

Naszej miłości bardzo zimno dziś.
Czym mamy ogrzać ręce jej?
Już dawno z drzewa spadł ostatni liść,
A jutro spadnie pierwszy śnieg.

Naszej miłości bardzo zimno dziś.
Czym ogrzać mamy nogi jej?
Na winogradzie pierwsza szronu kiść
I wiatr w piszczałki ulic dmie.

Kwiaty nam skosił mróz.
Liście pozrywał wiatr.
Śniegiem przysypał trawy wzgórz.
I tak się boję, że 
Do wiosny umrze nam,
Do wiosny umrze miłość już.

Naszej miłości bardzo zimno jest.
Gdzie ją przed mrozem schować dziś?
Tyle wokoło domów, tyle dróg,
A ona nie ma dokąd iść.

Lasy nam zamknął mróz.
Z pól nas wypędził wiatr.
Śniegiem przysypał trawy wzgórz.
I tak się boję, że 
Do wiosny umrze nam,
Do wiosny umrze miłość już.

Julia Marcell

1982 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Andrew (letra)

Querido Andrew de la web de citas:
¿Cómo me describo en mil palabras?
Soy una de esas chicas
que siempre tienen frío,
duermo en jersey en julio,
me escondo debajo de la manta.

Soy una de esas personas
que probablemente
elija la solución más cómoda.
Por muy acostumbrada
que esté a cierto bienestar,
a veces renace en mí
un deseo primitivo.

A veces pienso ¡Qué raro!
¡Qué raro! Ser humano y tener miedo
a tu propia alma
sin poder hacer nada.

Querido Alejandro la Pharmaco en Chile:
Todo lo que sea ‘para siempre’
me asusta un poco,
como aquel papel pintado
en la pared de su despacho,
Aunque en la foto con la bata,
sonríe Usted tan amablemente.

He vuelto a soñar
que el mundo se hacía pedazos.
No sabía qué hacer:
¿lo sujeto? ¿lo suelto?
Estoy inquieta, me muero de pena
¿Y si estalla una guerra?
¿Y si ya tengo cáncer?

Y a veces pienso ¡Qué raro!
¡Qué raro! Ser humano y tener miedo
a tu propia alma
sin poder hacer nada.

Querida Soltera Caliente de mi vecindario:
Vi tu foto en las lunas de los coches.
Robemos uno y escapemos muy lejos,
a un país donde confesarse no sea posible.

Querido Robot del correo de la Amazon:
Sé que pides que no conteste,
pero esas cosas no se las cuento a nadie.
A lo mejor soy demasiado susceptible.

Andrew (tekst)

Drogi Andrew z portalu randkowego, 
jak opisać siebie w tysiącu słowach? 
Jestem jedną z tych dziewczyn, 
którym zawsze zimno
sypiam w swetrach w lipcu, 
pod kocem się chowam.

Jestem jedną z tych osób, co prawdopodobnie 
wybiorą rozwiązanie najbardziej wygodne,
choć w przyzwyczajeniu do pewnego komfortu
odzywają się czasem jakieś żądze pierwotne.

I czasem myślę, 
jak dziwnie,
jak dziwnie
być człowiekiem
i bać się 
ducha własnego 
i nie móc nic.

Drogi Alejandro z Pharmaco w Chile 
wszystko co na zawsze trochę mnie przeraża,
jak tapeta na ścianie pańskiego gabinetu,
choć na zdjęciu w kitlu pan uśmiecha się tak miło.

Znowu mi się śniło, że świat się rozpada, 
a ja nie wiem co robić, czy go trzymać czy puścić?
Jestem niespokojna, ciągle się zamartwiam
tym czy będzie wojna, a może mam już raka?

I czasem myślę, 
jak dziwnie,
jak dziwnie
być człowiekiem
i bać się 
ducha własnego 
i nie móc nic.

Droga napalona singielko z mojej okolicy
widziałam twoje zdjęcie na szybach samochodów.
Ukradnijmy jeden z nich i ucieknijmy tak daleko,
gdzieś do kraju, w którym nie da się już wyspowiadać.

Drogi emailowy Bocie z Amazonu
wiem, że prosisz, żeby nie odpisywać, 
ale o tych sprawach nie mówię nikomu
być może jestem nieco nadwrażliwa.

Mela Koteluk

1985 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Acompáñame (letra)

Me oxigenas como un denso bosque
como el bosque en el que confío
como un cristal límpido de las entrañas de la tierra
como el vórtice de un majestuoso río

Acompáñame
dices que no
que no te queda de camino
Acompáñame
dices no
¿por dónde queda la puerta?

A este bosque lo ha aclarado el huracán
registramos caída de la sombra, de hecho, su falta
Se ha evaporado el agua de nosotros
no hay mal que… sí, así nos han enseñado

Acompáñame
dices que no
que no te queda de camino
Acompáñame
dices no
¿por dónde queda la puerta?

Corramos hacia la puerta
forcemos la puerta
¿por dónde queda la puerta?

Odprowadź

Dotleniasz mnie jak gęsty las
Jak las, któremu w pełni ufam
Jak jasny kryształ z głębi ziemi
Jak wir majestatycznej rzeki

Odprowadź mnie
Ty mówisz, że
Tobie nie po drodze
Odprowadź mnie
Ty mówisz “nie”
Którędy do drzwi?

Ten las przerzedził huragan
Notujemy spadek cienia, a właściwie jego brak
Wyparowała woda z nas
Nie ma tego złego, tak, uczono tak

Odprowadź mnie
Ty mówisz, że
Tobie nie po drodze
Odprowadź mnie
Ty mówisz “nie”
Którędy do drzwi?

Biegnijmy do drzwi
Wyważymy drzwi
Którędy do drzwi?

Mela Koteluk

1985 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Fugaz melodía (letra)

Otra tarde de viernes
otra vez cerca del sábado
intento ponerme de pie
Gravitación íntima que
como con una cuerda atada
hace que me venga y me vaya
Extiendo los brazos hacia ella
quiero estarle más cercana
pero aún estoy demasiado lejos

Él existirá en algún lado
estará siguiendo mi rastro
lo estoy amando ya hoy

Las ideas echan a volar
una melodía
las hojas duermen en el suelo
hoy voy a salvar
una melodía
la llevaré conmigo a dormir

Me miro en el espejo
pinto con miel los labios
moño en el pelo
Decían de mí en casa
viento que trae buen tiempo
hoy la serenidad me alcanza

Él existirá en algún lado
estará siguiendo mi rastro
lo estoy amando ya hoy

Las ideas echan a volar
una melodía
las hojas duermen en el suelo
hoy voy a salvar
una melodía
la llevaré conmigo a dormir

Las ideas echan a volar
una melodía
me va a salvar x4

Las ideas echan a volar
una melodía
las hojas duermen en el suelo
Hoy voy a salvar
una melodía
la llevaré conmigo a dormir

Melodia ulotna

Kolejny piątek wieczorem
ponownie w pobliżu soboty
próbuję stanąć na nogi
Prywatna grawitacja
jak sznurkiem przywiązana
przyciąga i oddala mnie
Wyciągam do niej ręce
chcę bliżej i więcej
wciąż za daleko by mieć

On na pewno gdzieś jest
on już moim śladem idzie
kocham go już dziś

Ulatuje myśl
melodia
liście z drzew na ziemi śpią
Uratuję dziś
melodię
wezmę jedną z nich ze sobą spać

Przyglądam sama sobie
smaruję usta miodem 
włosy upinam w kok
Mówili w domu o mnie 
wiatr na pogodę
dziś spokój dogania mnie

On na pewno gdzieś jest
on już moim śladem idzie
kocham go już dziś

Ulatuje myśl
melodia
liście z drzew na ziemi śpią
Uratuję dziś
melodię
wezmę jedną z nich ze sobą spać

Ulatuje myśl
melodia
Uratuje mnie x4

Ulatuje myśl
melodia
liście z drzew na ziemi śpią
Uratuję dziś
melodię
wezmę jedną z nich ze sobą spać