Marzanna Bogumiła Kielar

1963 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Somos únicamente sangre del lenguaje cuyas arterias
nos han absorbido – componemos sus tejidos, garras,
hábitos.

Levantamos su ciudad cerca del agua, en un litoral angosto.
El cielo de invierno está con nosotros.

Con nosotros se alimenta el elemento de lenguaje, deja fisuras por donde
regresa la luz cuando nos abrimos paso por entre el limo y restos óseos
de los años pretéritos.

Nos rodea en la hierba de la infancia.
Conduce fuera del vestíbulo del cuerpo, dice: no hay
otro yo aparte.

Las palabras, como hemoglobina, forman enlaces reversibles con el oxígeno.

Lenguaje -suelo ornamental- se van acumulado capas del habla.

Hormiguean voces en su humus, pelan la vida
hasta el hueso.

Aunque todo tiene un nombre: Es,
él nos pasa el pedernal de las palabras, chispas, palabras por separado para “el sueño”
y para “la muerte”.

Él nos levanta los túmulos fúnebres,
a los que susurra la nieve

Arte Shibari por Garth Knight

***

Jesteśmy jedynie krwią języka, który nas wchłonął
w swoje arterie – budujemy mu tkanki, szpony,
nawyki.

Wznosimy jego miasto nad wodą, w wąskim pasie stałego lądu.
Niebo zimowe jest z nami.

Karmi się nami żywioł języka, zostawia szczeliny, którymi wraca
światło, kiedy brniemy przez namuliska, przez kostne szczątki
przeszłych lat.
´
Okrąża nas, w trawie dzieciństwa.
Wyprowadza nas z sieni ciała, mówi: nie ma
odrębnej jaźni.

Słowa, jak hemoglobina, tworzą odwracalne połączenia z tlenem.

Język — wzorzysty grunt — odkładają się warstwy mowy.
Mrowią się głosy w jego czarnoziemie, obierają życie
do kości.

Choć wszystko ma jedno imię: Jest,
on daje nam krzemienie słów, parę iskier, osobne słowa na „sen”
i na „śmierć”.

On sypie nam grzebalne kopce,
do których szepce śnieg

Z tomiku Nawigacje (2018)

Marzanna Bogumiła Kielar

1963 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Los amantes

Uno al lado del otro desde hace miles de años –
nos adherimos como brotes de las ramas, para que se forme
una ligadura viviente.

Un filo de dos hojas.

Aferrados uno al otro
como aquellos amantes del Neolítico, desenterrados en los arrabales de Mantua,
estrechamente abrazados
en una fosa envuelta en el abrigo de piedras,
en tierra como en cama, cuando un rayo de sol abre el cuarto desde la ventana.

Nuestros labios en una burbuja de aire.
En una grieta cuando se separa el témpano del tiempo.

Morirán nuestros dioses.
Se romperán las cadenas de causas iniciadas por nuestros actos e ideas.
Dejarán de existir todas nuestras obras maestras.
Se acabarán las palabras y retornará el silencio.
El silencio hablará.

Somos
Un vacío que necesita forma para darse.

Nuestros ojos, liberados de la muerte, se volverán el sol, brillarán.
Nuestros alientos, liberados de la muerte, se volverán el viento-.

Amantes de Mantua/ Pintura de Zdzisław Beksiński

Kochankowie

Obok siebie od tysięcy lat —
zrastamy się niczym pędy konarów, żeby wytworzyło się
żywe wiązanie.

Dwulistne ostrze.

Wczepieni w siebie
jak ci kochankowie z neolitu, odkopani na przedmieściu Mantui,
objęci ciasno
w jamie okolonej kamiennym płaszczem,
w ziemi jak w łóżku, kiedy promień słońca otwiera pokój od okna.

Nasze wargi w pęcherzu powietrza.
W szczelinie, kiedy rozsuwa się kra czasu.

Umrą nasi bogowie.
Urwą się łańcuchy przyczyn rozpoczęte przez nasze myśli, czyny.
Przestaną istnieć wszystkie nasze dzieła.
Skończą się słowa i powróci milczenie.
Milczenie będzie mówić.

Jesteśmy
Pustką, co potrzebuje formy, żeby się zjawiać.

Nasze oczy, uwolnione od śmierci, staną się słońcem, rozbłysną.
Nasze oddechy, uwolnione od śmierci, staną się wiatrem —

Mi montaje

Z tomiku Nawigacje (2018)

Czesław Miłosz

1911-2004, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Presencia

Cuando corría descalzo en los jardines a orillas del Nevėžis

Había algo allí a lo que entonces no supe poner nombre:

Por entre troncos de los tilos, por el lado soleado del césped,
por la vereda a lo largo de la huerta,

Permanecía la Presencia, se ignora de quién.

Impregnaba el aire, tocaba, me abrazaba.

Me hablaba a través del aroma de la hierba, voz de flauta
de la oropéndola, el pío de las golondrinas.

Si se me hubiera enseñado entonces los nombres de los dioses,
habría reconocido sus caras con facilidad.

Sin embargo, crecí en una familia católica, por eso pronto quedé rodeado
por los diablos, pero también por los santos del Señor.

A decir verdad, notaba la Presencia de todos ellos, dioses y demonios,

Como si estuvieran flotando en el interior de un único enorme e
irrepetible ser.

Foto propia

Obecność

Kiedy biegałem boso w ogrodach nad Niewiażą

Było tam coś, czego wtedy nie potrafiłem nazwać:

Wszędzie między pniami lip, na słonecznej stronie gazonu,
na ścieżce wzdłuż sadu,

Przebywała Obecność, nie wiadomo czyja.

Pełno jej było w powietrzu, dotykała, obejmowała mnie.

Przemawiała do mnie zapachami trawy, fletowym głosem
wilgi, ćwirem jaskółek.

Gdyby nauczono mnie wtedy imion bogów,
łatwo poznawałbym ich twarze.

Ale wtedy rosłem w katolickiej rodzinie, więc wkrótce zaroiło się
koło mnie od diabłów, ale i świętych Pańskich.

Co prawda czułem Obecność ich wszystkich, bogów i demonów,

Jakby unoszących się wewnątrz jednej ogromnej
niepowtarzalnej istoty.

Foto propia

Marzanna Bogumiła Kielar

1963 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

En el jardín, descalza

sacudo una hormiga de mi pie
y observo qué hace con la vida perdonada,
con su gota de tiempo.
En la luz amarilla de la vereda, cómo alcanza a otras,
ágiles, voraces al matar algún insecto
Inconsciente de mi propio instante de vacilación.

Junto a la roca caliente, en el aguacero de sol, de fruta henchida
todo lo que ves con el ojo, aparentemente perspicaz,
el ojo ciego del poeta:
solo esa flor feroz con un hermoso nombre en griego
/tánatos/, cómo se abre y cierra.
Y tú no puedes concebirlo ni comprobarlo de ninguna forma
viva. Eso, lo que también a ti te será dado para siempre;
casi negras, dulces cerezas
recién cogidas sangran en mi mano.

W ogrodzie boso

strącam mrówkę ze stopy
i patrzę, co zrobi z darowanym życiem,
z tą swoją kroplą czasu.
W żółtym świetle ścieżki, jak dogania inne,
zabijające właśnie jakiegoś owada, ruchliwe, żarłoczne.
Nieświadoma mojego, przez mgnienie, wahania.
Przy gorącym kamieniu, w ulewie słońca, ciężkich owoców
tyle tylko widzisz oko podobno przenikliwe,
ślepe oko poety:
tylko ten drapieżny kwiat o pięknej greckiej nazwie
/ thanatos /, jak otwiera się i zamyka.
I nie możesz tego pojąć ani sprawdzić w żaden żywy
sposób. Tego, co tobie też będzie raz na zawsze dane;
niemal czarne, słodkie
zerwane wiśnie krwawią w mojej dłoni.


Andrzej Stasiuk

1960 – , Polonia

Trad. Manel Bellmunt Serrano (con cambios míos)

Sábado por la mañana

Me despertó la lluvia. El porche oscureció
y resbalaba como una cubierta. No tuve
que asomar la cabeza fuera del saco de dormir para saber
que el camino se había convertido en un río.

Pensé en los antiguos veleros ferreteados de latón,
en las chatas barcazas que morían en la arena,
en los bergantines piratas que se pudrían en los muelles de la infancia,
en todos esos buques inactivos y dispuestos.

Me sacó del lecho un estruendo
poderoso como una ballena situada entre dos montañas.
Los buharros seguían desde lo alto el rastro de los peces.
Encendí una hoguera en medio de la isla y me convertí en un náufrago.
Y como hubiese hecho cualquiera, busqué entre mis recuerdos
un salmo más ruidoso que la tormenta.

Pero después me dije:
No hagas ruido. Tienes todo de lo que no disponía Crusoe.
Y a medio día me acosté, casi feliz,
porque mientras no bajasen las aguas, podría soñar con un rescate.

Albufera de Valencia. Foto propia.

W sobotę rano

Przebudził mnie deszcz. Weranda była pociemniała
i śliska jak pokład. Nie musiałem
wychylać się ze śpiworów, żeby wiedzieć
że droga zmieniała się w rzekę

Pomyślałem o starych żaglowcach okutych mosiądzem
o płaskodennych łodziach umierających w piachu
o pirackich brygach butwiejących na kei dzieciństwa
o wszystkich okrętach bezczynnych i gotowych

Wypędził mnie z legowiska grzmot
wielki jak wieloryb sadowiący się między wzgórzami
Myszołowy frunęły śladem ryb
Rozpaliłem ogień w środku wyspy i zostałem rozbitkiem
I jak każdy rozbitek, szukałem w pamięci
psalmu głośniejszego od burzy

Ale potem powiedziałem sobie:
Nie rób hałasu. Masz przecież wszystko, czego nie miał Crusoe
I w środku dnia poszedłem spać, niemal szczęśliwy
że póki wody nie opadną, będę mógł śnić o wybawieniu.

W. S. Merwin

1927-2019, EE. UU

Trad. Ada Trzeciakowska

A los consuelos de la filosofía

Gracias pero
justo ahora no

sé qué vas a decir
lo he dicho yo antes
sé que has estado
ahí todo el tiempo en algún lugar
en otra zona horaria

Estudié una vez
esas bellas enseñanzas
cuando era joven y
lejos de aquí
parecían distantes entonces
parecen distantes ahora
de todo lo que recuerdo

Espero que te acompañasen
cuando el lazo comenzó a apretar
y no pudiste decir nada
y después de tanta sabiduría
y días de hierro
se te desencajaron los ojos

Conozco las palabras
deben de estar apuntadas
en parte por ti mismo
injustamente condenado después
de una buena vida

Sé que el diseño
del mundo está más allá
de nuestra comprensión
gracias
pero la pena es egoísta y en
el presente cuando
las estrellas no parecen moverse
no estaba escuchando

sé que no es
sensato esperar
de la fortuna
regalos siempre
lo sé

Tłum. Franek Wygoda

Do pocieszenia niesionego przez filozofię

Bardzo dziękuję
ale może nie teraz

wiem że mi powiesz
tak właśnie mówiłem
wiem że zawsze byłeś
blisko gdzieś w całkiem
innej strefie czasu

kiedyś studiowałem
te piękne porady
kiedy byłem młody i
daleko stąd
wtedy wydawały się odległe
a i teraz wydają się odległe
od wszystkiego co pamiętam

mam nadzieję że były z tobą
gdy pętla zaczęła się zaciskać
i nie mogłeś już nic powiedzieć
i po mądrości
i dniach w żelazach
oczy wychodziły ci z głowy

znam słowa
musiały byś zapisane
po części dla ciebie
niesłusznie skazanego po
dobrym życiu

wiem plan
świata jest poza
naszym pojęciem
dzięki

lecz rozpacz jest samolubna i
teraz kiedy
gwiazdy zdają się nieruchome
nie słuchałem

wiem to nie jest
rozsądne spodziewać się
od losu
tylko darów
wiem

To the Consolations of Philosophy

Thank you but 
not just at the moment 

I know you will say 
I have said that before 
I know you have been 
there all along somewhere 
in another time zone 

I studied once 
those beautiful instructions 
when I was young and 
far from here 
they seemed distant then 
they seem distant now 
from everything I remember 

I hope they stayed with you 
when the noose started to tighten 
and you could say no more 
and after wisdom 
and the days of iron 
the eyes started from your head 

I know the words 
must have been set down 
partly for yourself 
unjustly condemned after 
a good life 

I know the design 
of the world is beyond 
our comprehension 
thank you 

but grief is selfish and in 
the present when 
the stars do not seem to move 
I was not listening 

I know it is not 
sensible to expect 
fortune to grant her 
gifts forever 
I know

Marzanna Bogumiła Kielar

1963 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Manzana

levanto la fruta y tiene moho; toco sin querer
la límpida cuerda del silencio y de la muerte.
En torno a los pies estrujada la sábana del césped, pesada de rocío
porque se abre la noche y en el cuarto diminuto en la planta de arriba,
al regresar 
la soledad: los pájaros chillan girando ahuyentados
de su sitio cotidiano;
te vas haciendo pedazos, vas pasando al lado (de amores) y contigo
todo lo que no tiene sentido, pero que despierta ternura sin cesar,
(pequeña cicatriz en el pulgar, gafas de pasta),
sin dejar rastro, tan perfecto.

Fotograma de The curse of the cat people (1944)

Jabłko

podnoszę owoc i jest w pleśni; czystą strunę
milczenia, śmierci niechcący trącam.
Zmięte wokół stóp prześcieradło trawy, ciężkie od rosy
bo otwiera się noc i w małym pokoju na piętrze,
po powrocie
samotność: kołujące, wrzaskliwe ptaki wypłoszone
ze swojego codziennego miejsca;
rozpadasz się, mijasz (miłości) i z tobą to
co bez znaczenia, co czułość wciąż jeszcze budzi,
(mała blizna na kciuku, okulary w rogowej oprawce),
bez śladu, doskonale.

Fernando Pessoa

1888-1935, Portugal

Trad. Pablo del Barco

Poemas de Alberto Caeiro

El guardador de rebaños. XXVIII

Leí hoy casi dos páginas
del libro de un poeta místico
y reí como quien ha llorado mucho.

Los poetas místicos son filósofos enfermos,
y los filósofos son hombres locos.

Porque los poetas místicos dicen que las flores sienten
y dicen que las piedras tienen alma
y que los ríos tienen éxtasis bajo la luna.

Pero, si sintieran, las flores no serían flores,
serían personas;
y si las piedras tuvieran alma, eran cosas vivas, no
————-eran piedras;
y si los ríos tuvieran éxtasis bajo la luna,
los ríos serían hombres enfermos.

Es necesario no saber lo que son flores y piedras y ríos
para hablar de sus sentimientos.
Hablar del alma de las piedras, de las flores, de los ríos,
es hablar de sí mismo y de sus falsos pensamientos.
Gracias a Dios que las piedras sólo son piedras
y que los ríos no son sino ríos,
y que las flores son apenas flores.

En cuanto a mí, escribo la prosa de mis versos
y estoy contento
porque sé que comprendo la Naturaleza por fuera;
y no la comprendo por dentro
porque la Naturaleza no tiene adentro;
si no, no era Naturaleza

Foto propia

Tłum. Ada Trzeciakowska

Opiekun stad. XXVIII

Przeczytałem dziś prawie dwie strony
z księgi pewnego poety mistyka
i zaśmiałem się jak ktoś, kto przepłakał wiele.

Poeci mistycy są cierpiącymi filozofami
a filozofowie ludźmi udręczonymi.

Gdyż poeci mistycy mówią, że kwiaty odczuwają,
mówią, że kamienie posiadają duszę
a rzeki doznają ekstazy w świetle księżyca.

A przecież, gdyby czuły, kwiaty nie byłyby kwiatami,
tylko ludźmi;
gdyby kamienie posiadały duszę, byłyby ożywionymi rzeczami, nie
————– byłyby kamieniami;
zaś gdyby rzeki doznawały ekstazy w świetle księżyca,
rzeki byłby cierpiącymi ludźmi.

Koniecznym jest ignorować czym są kwiaty, kamienie i rzeki,
by móc mówić o ich uczuciach.
Mówienie o duszy kamieni, kwiatów i rzek,
to mówienie o samym sobie i fałszywych myślach.

Dziękujmy Bogu za to, że kamienie są tylko kamieniami
i że rzeki nie są niczym innym jak tylko rzekami,
i że kwiaty są zaledwie kwiatami.
Jeśli o mnie chodzi, piszę prozą moje wersy
i jestem kontent,
gdyż wiem, że rozumiem Przyrodę od zewnątrz;
i nie rozumiem od środka
bo Przyroda nie ma środka:
inaczej nie byłaby Przyrodą.

Foto propia
O guardador de rebanhos. XXVIII

Li hoje quase duas páginas
Do livro dum poeta místico,
E ri como quem tem chorado muito.

Os poetas místicos são filósofos doentes,
E os filósofos são homens doidos.

Porque os poetas místicos dizem que as flores sentem
E dizem que as pedras têm alma
E que os rios têm éxtasis ao luar.

Mas as flores, se sentissem, não eram flores,
Eram gente;
E se as pedras tivessem alma, eram coisas vivas, não
————– eram pedras;
E se os rios tivessem éxtasis ao luar,
Os rios seriam homens doentes.

É preciso não saber o que são flores e pedras e ríos
Para falar dos sentimentos deles.
Falar da alma das pedras, das flores, dos ríos,
Ê falar de si próprio e dos seus falsos pensamentos.

Graças a Deus que as pedras são só pedras,
E que os rios não são senão ríos,
E que as flores são apenas flores.
Por mim, escrevo a prosa dos meus versos
E fico contente,
Porque sei que compreendo a Natureza por fora;
E não a compreendo por dentro
Porque a Natureza não tem dentro;
Senão não era a Natureza

Fernando Pessoa

1888-1935, Portugal

Trad. Pedro del Barco

Poemas de Alberto Caeiro

El guardador de rebaños. XXXIX

El misterio de las cosas ¿dónde está?
¿Dónde está que no aparece
al menos para mostrarnos que es misterio?
¿Qué sabe el río de eso y qué sabe el árbol?
Y yo, que no soy más que ellos ¿qué sé de eso?
Siempre que miro las cosas y pienso lo que los
hombres piensan de ellas,
me río como un regato que suena fresco en una piedra.
Porque el único sentido oculto de las cosas
es que no tienen ningún sentido oculto;
es más extraño que todas las extrañezas
y que los sueños de todos los poetas
y los pensamientos de todos los filósofos
que las cosas sean realmente lo que parecen ser
y no haya nada que comprender.

Sí, esto es lo que mis sentidos aprendieron solos;
las cosas no tienen significado: tienen existencia.
Las cosas son el único sentido oculto de las cosas.

O mistério das coisas, onde está ele?
Onde está ele que não aparece
Pelo menos a mostrar-nos que é mistério?
Que sabe o rio disso e que sabe a árvore?
E eu, que não sou mais do que eles, que sei disso?
Sempre que olho para as coisas e penso no que os
homens pensam delas,
Rio como um regato que soa fresco numa pedra
Porque o único sentido oculto das coisas
É elas não terem sentido oculto nenhum,
É mais estranho do que todas as estranhezas
E do que os sonhos de todos os poetas
E os pensamentos de todos os filósofos,
Que as coisas sejam realmente o que parecem ser
E não haja nada que compreender

Sim, eis o que os meus sentidos aprenderam sozinhos:
As coisas não têm significação: têm existência.
As coisas são o único sentido oculto das coisas.
.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Opiekun stad. XXXIX

Tajemnica rzeczy, gdzie ona jest?
Gdzie jest, że nie objawia się
przynajmniej po to, by udowodnić nam, że jest tajemnicą?
Cóż wie o tym rzeka i cóż wie drzewo?
Zaś ja, który nieledwie jestem jednym z nich, cóż o tym wiem?
Zawsze, kiedy spoglądam na rzeczy i myślę o tym co
ludzie o nich myślą,
śmieję się jak strumyk, który świeżością wybrzmiewa na kamieniu.
Bo jedynym ukrytym sensem przedmiotów
Jest to, że nie mają żadnego ukrytego sensu.
Dziwniejsze niż wszystkie zdziwienia
niż sny wszystkich poetów
i myśli wszystkich filozofów
jest to, że rzeczy rzeczywiście są tym, czym się wydają,
I że nie ma tu nic do zrozumienia.

Tak, tego właśnie moje zmysły nauczyły się same;
przedmioty nie mają znaczenia: mają istnienie.
Przedmioty są jedynym ukrytym sensem przedmiotów

Wisława Szymborska

1923-2012, Polonia

Trad. Gerardo Beltrán

En el río de Heráclito

En el río de Heráclito
el pez pesca al pez,
el pez corta el pez con el filo de un pez,
el pez construye un pez, el pez vive en el pez,
el pez escapa del sitiado pez.

En el río de Heráclito
el pez ama al pez,
tus ojos —le dice— resplandecen como peces en el cielo,
quiero nadar hacia un mar compartido,
contigo, la más bella del cardumen.

En el río de Heráclito
el pez inventa al pez de peces,
el pez se arrodilla ante el pez, el pez canta al pez,
le pide al pez un nadar más ligero.

En el río de Heráclito
yo, pez claro, pez distinto
(aunque sea del pez árbol, del pez piedra)
escribo por momentos pececillos
sobre escamas plateadas y por tan corto tiempo
que, tal vez por eso, parpadea en su turbación la oscuridad.

W rzece Heraklita

W rzece Heraklita
ryba łowi ryby,
ryba ćwiartuje rybę ostrą rybą,
ryba buduje rybę, ryba mieszka w rybie,
ryba ucieka z oblężonej ryby.

W rzece Heraklita
ryba kocha rybę,
twoje oczy – powiada – lśnią jak ryby w niebie,
chcę płynąć razem z tobą do wspólnego morza,
o najpiękniejsza z ławicy.

W rzece Heraklita
ryba wymyśliła rybę nad rybami,
ryba klęka przed rybą, ryba śpiewa rybie,
prosi rybę o lżejsze pływanie.

W rzece Heraklita
ja ryba pojedyncza, ja ryba odrębna
(choćby od ryby drzewa i ryby kamienia)
pisuję w poszczególnych chwilach małe ryby
w łusce srebrnej tak krótko,
że może to ciemność w zakłopotaniu mruga?