José Watanabe

1946-2007, Perú

Cielo de hospital

santa
vaciada
BLANCA VARELA

 Mi útero de humo
sale por la chimenea y se disuelve como nimbo
en este cielo que nunca tiene violencias.
Una violencia de cielo me hubiera consolado más.
 
Una enfermera cruza el jardín, ninguna
flor anuncia mi dolor. El dolor solo está
en los confines de la carne que aún me resta.
 
Mi útero
debió irse como un globo festivo
lleno de novios y nonatos. Él me convertía
en un animal muy bello
cuando urdía otro cuerpo.
Debió irse entonces
como un odre de dioses, ebrio y feliz, no víscera
de triste mamífero
en la bandeja de cirugía, no huevo
de la amargura.
 
La muerte se me acunó como hijo
y ahora también es humo de crematorio.
La cólera
o el ansia de belleza que impulsa a los árboles
a restituir la rama podada, está conmigo. Todo será
restablecido.
Voy a formar
una matriz nueva, un cuenco hondo como dos manos juntas,
no para frito, no importa si huera
 
pero ahí

Tłum. Ada Trzeciakowska

Szpitalne niebo

święta
spustoszona

BLANCA VARELA

Moja macica z dymu
ulatuje kominem i rozpływa się jak deszczowa chmura
na tym niebie zawsze pozbawionym aktów przemocy.
Przemoc nieba pocieszyłaby mnie bardziej.

Pielęgniarka przechodzi przez ogród, żaden
kwiat nie zapowiada mojego bólu. Ból istnieje tylko
w tych zakątkach ciała, które jeszcze mi pozostały.

Moja macica
musiała odlecieć jak radosny balon
pełen ukochanych i nienarodzonych. To ona czyniła ze mnie
piękne zwierzę
będąc osnową dla innego ciała.
Musiała odejść zatem
jak bukłak bogów, pijany i szczęśliwy, a nie trzewia
smutnego ssaka
na chirurgicznej tacy, nie jajeczko
zgorzknienia.

Śmierć ukołysała mi się jak dziecko
a teraz jest też dymem z krematorium.
Gniew
czy pragnienie piękna, które popycha drzewa
do odtworzenia odciętej gałęzi, jest ze mną. Wszystko
zostanie odtworzone.
Uformuję
nową macierz, misę głęboką jak dwie złączone dłonie,
nie na chleb, nie ważne, że pustą

byle tam

Sharon Olds

1943 – , Estados Unidos

Trad. Fermín Vilela

Los no nacidos

A veces puedo ver, alrededor de nuestras cabezas,
Como mosquitos alrededor de un farol en verano,
Los hijos que podríamos tener,
El brillo tenue de todos ellos.

A veces los siento esperando, adormecidos
En algún vestíbulo –sirvientes, casi–
Escuchando el timbre.

A veces los veo mintiendo como cartas de amor
En la Oficina de Cartas Muertas

Y a veces, como esta noche, de oscuro
Reojo puedo sentir sólo a uno de ellos
Parado al borde de un acantilado frente al mar
En plena oscuridad, estirando sus brazos
Desesperadamente hacia mí.

Fotogramas de El espíritu de la colmena y El sur de Víctor Erice

Tłum. Ada Trzeciakowska

Nienarodzeni

Czasem jakbym dostrzegała wokół naszych głów,
Niby chmarę komarów wokół lamp ulicznych,
Dzieci, które mogliśmy mieć,
Przebłyski ich wszystkich.

Czasem czuję, że czekają, przysypiając
W jakimś przedsionku -usłużne, prawie
Już słyszę dzwonek.

Czasem widzę je jak kłamią niczym listy miłosne
W biurze Martwych Listów

I czasem, jak dziś wieczór, jakiś ciemnym
Szóstym zmysłem przeczuwam, że jedno z nich
W ciemności na skraju morskiego
Urwiska desperacko wyciąga
Do mnie ramiona.

The unborn

Sometimes I can almost see, around our heads,
Like gnats around a streetlight in summer,
The children we could have,
The glimmer of them.

Sometimes I feel them waiting, dozing
In some antechamber – servants, half-
Listening for the bell.

Sometimes I see them lying like love letters
In the Dead Letter Office

And sometimes, like tonight, by some black
Second sight I can feel just one of them
Standing on the edge of a cliff by the sea
In the dark, stretching its arms out
Desperately to me.

Solveig von Schoultz

1907-1996, Finlandia

Trad. Ada Trzeciakowska

Tres hermanas

La mujer se agachó y recogió a su hijo
y el cabello cayó sobre su rostro
y dentro de ella una viejecita
marchita y de ojos claros
se agachó con la cabeza temblorosa
para recoger su ovillo de lana
y dentro de ella
una niña se agachó para recoger su muñeca
con manos tiernas
tres hermanas
que jamás se verían unas a otras

Fotografías de Tony Luciano

Tłum. Ada Trzeciakowska

Trzy siostry

Kobieta pochyliła się i podniosła dziecko
a włosy opadły jej na twarz
a wewnątrz niej drobna stara kobieta
przywiędła i o jasnych oczach
pochyliła się z drżącą głową,
by podnieść robótkę
a w niej
młoda dziewczyna pochyliła się, by podnieść lalkę
czułymi rękami
trzy siostry
którzy nigdy się nie zobaczą

Transl. David McDuff

Three sisters

The woman stooped down and picked up her child
and her hair fell over her face
and inside her a little old woman
withered and clear-eyed
stooped down with trembling head
to pick up her knitting
and inside her
a young girl stooped down to pick up her doll
with tender hands
three sisters
who would never see one another.

Solveig von Schoultz

1907-1996, Finlandia

Trad. Jesús Pardo

Un pico desconocido

Un pico desconocido se me clavó en el pecho
Y allí se quedó inmóvil mientras el pájaro bebía
y yo estaba inmóvil
casi sin dolor
mientras el pájaro hundía su pico en la sangre
y chupaba con creciente intensidad
yo no sabía
si me estaba desangrando o convirtiéndome en pájaro.

Collages de Robin Isely y un fotograma de El perro andaluz

Tłum. Ada Trzeciakowska

Nieznajomy dziób

jakiś nieznajmy mi dziób wbił mi się w pierś
i pozostał tam nieruchomy podczas gdy ptak pił
a ja stałam nieruchoma
prawie nie czując bólu
podczas gdy ptak nurzał dziób w krwi coraz głębiej
nie wiedziałam
czy wykrawiam się czy zmieniam w ptaka

Transl. David McDuff

An unknown beak

An unknown beak pierced my breast
and there it stayed while the bird drank
and there I stayed
almost without pain
for as long as the bird sucked my blood with its beak sucked deeper
I did not know
if I had bled to death or become a bird.

Solveig von Schoultz

1907-1996, Finlandia

Trad. Ada Trzeciakowska

La mujer pájaro

Como una mujer, vacilante y atrapada
en medio de los años rubios y plumosos de la vida,
una madre, inclinada delante de camas bajas, que olvidó
mirar hacia arriba donde aparece el sol del mediodía,
se levantó y dejó su nido cálido e iluminado por la luz del ocaso,
ahora demasiado pequeño para toda su prole y ella.
Encontró una verdad en la que se había negado a creer.
Descubrió que el verano había llegado muy lejos. Tan lejos.

Sus plumas seguían aún lisas y brillantes,
su pecho aún suave de las noches de armonía.
Y de repente supo exactamente lo que significaba la vida:
un breve y caluroso verano, mujer, te queda.
Un breve y caluroso verano. Date prisa. Llegas tarde.
¿Y entonces? El viaje que es misterio.
Un día a principios de otoño -claro, carente de piedad-.

La reina del verano y Antes de partir de Kazimierz Mikulski (1918-1998)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Kobieta ptak

Jak kobieta, niepewna i pochwycona
pośród jasnozłotych i puchowych lat,
matka, pochylona przy niskich łóżkach, która zapomniała
spoglądać wzwyż, gdzie pojawia się południowe słońce
podniosła się i opuściła swoje ciepłe i rozświetlone zmierzchem gniazdo,
teraz zbyt ciasne dla całego potomstwa i jej samej.
Znalazła prawdę, w którą uwierzyć nie chciała.
Odkryła, że lato zaszło daleko, tak daleko.

Jej pióra były nadal gładkie i lśniące,
jej piersi wciąż są miękkie od harmonii nocy.
I nagle zrozumiała, co dokładnie znaczy życie:
jedno krótkie, gorące lato, kobieto, Ci pozostało.
Jedno krótkie, gorące lato. Pośpiesz się. Jesteś spóźniona.
I co dalej? Podróż będąca tajemnicą.
Wczesnojesienny dzień – pogodny, wyprany z litości.

Transl. David McDuff

She-Bird

Like a woman, hesitant and caught
amidst life’s blond and downy-feathered years,
a mother, bowed at low beds, who forgot
to look up where the midday sun appears,
she upped and left her warm and twilit nest,
now grown too small for all her brood and her.
She found a truth where she’d refused to trust.
She found that summer had stepped far, O far.
 
Her feathers were still sleek and brilliant,
her breast still soft from nights of harmony.
And suddenly she knew just what life meant:
one brief, hot summer, woman, you have left.
One brief, hot summer. Hurry. You are late.
And then? The journey that is mystery.
A day in early autumn — clear, mercy-bereft.