Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

El sueño (el dormir)

Existe el sueño de mi lengua
que habla un idioma irrecordable
-palabras que concilian el sueño de las palabras
una vez pronunciadas-.

También existe el sueño de un instante
oculto en el interior del siguiente que alarga la noche,
y el sueño con el que duerme la ventana
que convierte en cristal el alto sueño de los árboles.

El sueño de las novelas cuando son leídas es insonoro
como el sueño de los vestidos en el cálido cuerpo de las mujeres.
Y el sueño de los truenos que acumulan polvo en días de sol
y el sueño de las cenizas una vez apagado el fuego.

El viento si se queda dormido llena el cielo.
El largo sueño del aire queda encerrado en los pulmones de los muertos.
Existe el sueño de una habitación con alguien dentro.
Incluso es posible que la luna concilie el sueño de madera.

Y existe el sueño que exige que me acueste
y deslice dentro de la oscuridad que se acerca
como otra piel en la que nunca me encontrarán
fuera de la cual jamás resurgiré.

Fotografías de René Groebli (1927, Suiza)

Tłum. Agnieszka Kołakowska

SEN

Jednym ze snów jest sen, w który zapada mój język
mówiący nieznaną mową –
słowami, które zaraz
zasypiają snem słów.

Jest też sen śpiącej chwili
ukrytej w chwili następnej, przeciągającej noc.
I sen, jakim śpi okno, przemieniający w szkło
wysoki sen śpiących drzew.

Jest sen, w który zapada powieść, gdy się ją czyta,
bezgłośny jak sen sukienki na ciepłym ciele kobiety.
Sen grzmotów pokrytych kurzem podczas słonecznych dni.
I sen, jakim śpi popiół po czymś, co dawno wygasło.

Sen, w jaki wiatr zapada, wypełnia czasem niebo.
Jest długi sen powietrza śpiącego w płucach zmarłych.
I sen, jakim śpi pokój, kiedy ktoś w nim oddycha.
Jest nawet sen księżyca śpiącego snem drewnianym.

Lecz jest jeszcze inny sen – który mi rozkazuje,
bym się położył i wślizgnął w ogarniającą mnie ciemność
jak gdyby w drugą skórę, z której nigdy nie wyjdę
i w której nikt mnie nie znajdzie.

The sleep

There is the sleep of my tongue
speaking a language I can never remember—
words that enter the sleep of words
once they are spoken.

There is the sleep of one moment
inside the next, lengthening the night,
and the sleep of the window
turning the tall sleep of trees into glass.

The sleep of novels as they are read is soundless
like the sleep of dresses on the warm bodies of women.
And the sleep of thunder gathering dust on the sunny days
and the sleep of ashes long after.

The sleep of wind has been known to fill the sky.
The long sleep of air locked in the lungs of the dead.
The sleep of a room with someone inside it.
Even the wooden sleep of the moon is possible

And there is the sleep that demands I lie down
and be fitted to the dark that comes upon me
like another skin in which I shall never be found,
out of which I shall never appear.

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

sin título

Aquel poema La Adorable que guardaste en el bolsillo,
el que rezaba: «Pienso sin cesar en nosotros, los superhombres,
cómo rodamos por el mundo diciendo: Hola, soy fulano de tal, ¿y tú?
hace años que te molestaste en leerlo. Pero ahora,
bajo los pinos, a su luz lavanda, parece ser el momento
oportuno. Polvo de una pasión, oscuro derrumbe de las imágenes
página abajo: son todo lo que queda. Ella era tan bella,
y el poema, creías entonces, también lo era.
La lavanda se reduce a ceniza. Las nubes se van. Y ella,
¿dónde está ahora? ¿Y aquel chico que permanecía horas y horas
frente a su casa, al haber entender tarde que siempre
hay cosas a punto de ocurrir -justo cuando ya no sirven de nada-?

Fotos propias

Tłum. Agnieszka Kołakowska

bez tytułu

Ten wiersz Cudowna, wsunięty ci do kieszeni,
Ten, co zaczynał się: Wciąż myślę o nas, nadludziach,
Jak latamy po świecie, wołając: Cześć, nazywam się Zet, a ty?» –
Od lat po niego nie sięgasz. Lecz teraz, w cieniu sosen,
W tym lawendowym świetle, może już na to czas?
Pył namiętności, ciemne strzępy obrazów na stronie-
To wszystko, co zostało. A była taka piękna.
I wiersz – tak ci się zdawało – nie ustępował jej.
Lawenda obraca się w popiół. Znikają chmury. A ona –
Co z nią się teraz dzieje? I z chłopcem, który tak długo
Wystawał przed jej domem i za późno zrozumiał,
Ze zawsze coś dzieje się w chwili, gdy nie ma to już znaczenia.

untitled

As for the poem The Adorable One slipped into your pocket,
Which began, «I think continually about us, the superhuman, how
We fly around saying, ‘Hi, I’m So-and-So, and who are you?’»
It has been years since you bothered to read it. But now
In this lavender light under the shade of the pines the time
Seems right. The dust of a passion, the dark crumble of images
Down the page are all that remain. And she was beautiful,
And the poem, you thought at the time, was equally so.
The lavender turns to ash. The clouds disappear. Where
Is she now? And where is that boy who stood for hours
Outside her house, learning too late that something is always
About to happen just at the moment it serves no purpose at all?

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Dámaso López García (he hecho cambios puntuales en la 2ª parte)

Conversación

1

Decía que siempre sería lo que podría haber sido,
una ciudad a punto de ocurrir, una ciudad nunca completa,
que desaparecería casi sin dejar huella, dentro
o debajo de la ciudad exterior, haciendo de la exterior
-en la que pasamos las horas de vigilia-
algo sin sentido y aburrido. Sería siempre
una ciudad a oscuras, una ciudad tan tímida que esperaba,
que temía el momento que nunca iba a llegar.

2

Dije que el amanecer de lo desconocido
siempre se hallaba ante nosotros y que todo cumplirse
es una amenaza constante. También dije
que hay cierta tristeza en saber que el deshacer
de lo hecho nunca va a llegar,
que la historia de “ahora” es tan remota como la del futuro
de “antaño”. Nuestras habilidades son limitadas, la facilidad
de imaginar se ha extenuado, nuestras ciudades están condenadas.
Todos los caminos conducen al mar maloliente.

Fotograma (collage) de Moonrise Kingdom

Tłum. Agnieszka Kołakowska

Rozmowa

1

Powiedział, że ono zawsze pozostanie marzeniem,
miastem na progu powstania, niedoszłym, niespełnionym,
które zniknęło bez śladu wewnątrz tego drugiego,
zewnętrznego, lub pod nim, tak że to miasto zewnętrzne –
miasto, w którym żyjemy, w którym jesteśmy na jawie –
wydaje się nudne, bez sensu. I zawsze będzie miastem
przykrytym ciemnością, nieśmiałym, czekającym ze strachem
na coś, co nie nastąpi i nigdy nie miało nastąpić.

2

Ja powiedziałem, że zawsze będziemy mieli przed sobą
świt tego, co nieznane, i że spełnienie czegoś,
co było możliwością, jest stałym zagrożeniem.
Zauważyłem ponadto, jak dziwnie smutna jest wiedza,
że to, co raz się stało, nigdy się nie odstanie,
że przeszłość naszego „teraz» jest tak samo odległa
jak przyszłość naszego „kiedyś». Nasze umiejętności
są bardzo ograniczone, zdolność wyobrażania
poważnie osłabiona, nasze miasta skazane.
Wszystkie drogi prowadzą do cuchnącego morza.

conversation

1

He said it would always be what might have been,
a city about to happen, a city never completed,
one that disappeared with hardly a trace, inside
or beneath the outer city, making the outer one—
the one in which we spend our waking hours—
seem pointless and dull. It would always be
a city in the dark, a city so shy that it waited,
dreading the moment that was never to be.

2

I said that the dawning of the unknown
was always before us and that the realization
of anything is a constant threat. I also said
that there is sadness in knowing that the undoing
of what has been done will never take place,
that the history of now is as distant as the future
of when. Our skills are limited, our power
to imagine enfeebled, our cities doomed.
All roads lead to the malodorous sea.

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Eduardo Chirinos

El vestido

Si te tiendes en la colina luminosa
con las manos de la luna en tus mejillas,
tu carne oscura en los blancos pliegues del vestido,
no oirás al topo extender con pasión
la longitud de su tiniebla, ni al búho
disponer sabiamente de la noche, ni al poema
llenar tu almohada con plumas azules.
Pero si escapas del vestido y te diriges a la sombra,
te hallará el topo y también el búho y el poema,
y caerás en otra oscuridad, y te encontrarás a ti misma
haciéndola y rehaciéndola. Hasta que sea perfecta.

Fotografías de Jerry Uelsmann (1-3) y Paul Caponigro (4,5)

Tłum. Agnieszka Kołakowska

Suknia

Leżąc na jasnym pagórku
z ręką księżyca na twarzy
i ciałem ukrytym głęboko w białych fałdach sukni,
nie usłyszysz oddechu gorliwego kreta,
jak wytrwale wydłuża ścieżki swojej ciemności,
ani sowy, która głosząc swą mądrość
nadaje kształt całej nocy, ani wiersza,
który błękitnym puchem wypełnia twoją poduszkę.
Lecz jeśli zdejmiesz suknie i przejdziesz do cienia,
odnajdą cię kret, i sowa, i wiersz, i zapadniesz
w inna ciemność, którą będziesz tak długo
przerabiać i kształtować, aż stanie się doskonała.

The Dress

Lie down on the bright hill
with the moon’s hand on your cheek,
your flesh deep in the white folds of your dress,
and you will not hear the passionate mole
extending the length of his darkness,
or the owl arranging all of the night,
which is his wisdom, or the poem
filling your pillow with its blue feathers.
But if you step out of your dress and move into the shade
the mole will find you, so will the owl, and so will the poem,
and you will fall into another darkness, one you will find
yourself making and remaking until it is perfect

José Lezama Lima

1910-1976, Cuba

Ah, que tú escapes

Ah, que tú escapes en el instante
en el que ya habías alcanzado tu definición mejor.
Ah, mi amiga, que tú no querías creer
las preguntas de esa estrella recién cortada,
que va mojando sus puntas en otra estrella enemiga.
Ah, si pudiera ser cierto que a la hora del baño,
cuando en una misma agua discursiva
se bañan el inmóvil paisaje y los animales más finos:
antílopes, serpientes de pasos breves, de pasos evaporados,
parecen entre sueños, sin ansias levantar
los más extensos cabellos y el agua más recordada.
Ah, mi amiga, si en el puro mármol de los adioses
hubieras dejado la estatua que nos podía acompañar,
pues el viento, el viento gracioso,
se extiende como un gato para dejarse definir.

Henri Rousseau

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ach, że wymykasz się

Ach, że wymykasz się właśnie w tej chwili
w której osiągnęłaś swoją najlepszą definicję.
Ach, przyjaciółko, która wierzyć nie chciałaś
w pytania tej świeżo ściętej gwiazdy,
co macza swe ramiona w innej wrogiej gwieździe.
Ach, gdyby mogło być prawdą, że w godzinie kąpieli,
kiedy w tej samej dyskursywnej wodzie
nurzają się nieruchomy pejzaż i najsubtelniejsze zwierzęta:
antylopy, żmije o krótkich krokach, o krokach ulotnionych,
zdają się we snach, bez strachu podrywać
najrozleglejsze czupryny i najpamiętliwsze wody mącić.
Ach, przyjaciółko, gdybyś w czystym marmurze pożegnań
zostawiła posąg, co towarzyszyć nam mógłby,
to wiatr, wdzięczny wiatr,
rozciągnąłby się jak kot pozwalając się zdefiniować.

Gottfried Benn

1886-1956, Alemania

*Recomiendo leer antes este poema de Adam Zagajewski

Trad. J. M.ª Pérez Gay (con un retoque mío)

Chopin

Nada brillante en la conversación,
Los puntos de vista no eran su fuerte,
Los puntos de vista, hablar por hablar,
Cuando Delacroix desarrollaba teorías,
Él se inquietaba, porque no podía
Fundamentar los nocturnos.

Un amante frágil;
Sombras en Nohant,
Donde los niños de George Sand
No aceptaban sus consejos didácticos.

Enfermo del pecho en esa forma,
Hemorragias, cicatrices, fibrosis,
Que se prolonga durante mucho tiempo;
Una muerte silenciosa,
Lo contrario a los paroxismos
Del dolor o disparos,
Aproximaron el piano (Erard) a la puerta,
Mientras Delphine Potocka
Le cantaba en la última hora
Una canción violeta.

Viajó a Inglaterra con tres pianos,
Pleyel, Erard, Broadwood.
Tocaba un cuarto de hora por veinte guineas
Al caer la tarde, en casa de los Rothschild,
Los Wellington, la Strafford House,
Ante incontables portadores de la Orden de la Liga,
Ensombrecido por el cansancio, cercano a la muerte,
Regresó a su casa
En el Square d´Orléans.

Allí quemó bosquejos.
Y manuscritos,
Nada de restos, fragmentos, noticias.
Esas perspectivas delatoras—,
Al final dijo:
“Mis ensayos se completaron de acuerdo
A lo que me era posible alcanzar”.

Cada dedo debería tocar
Con la fuerza de su propia estructura,
El cuarto es el más débil
(Un siamés del medio).
Cuando empezaba los ponía
Sobre do, sol, mi, re.

Quien haya escuchado cualquiera de
sus preludios,
ya fuese en casas de campo
o en las montañas,
o en terrazas abiertas,
por ejemplo, en un sanatorio,
no podrá olvidarlos fácilmente.

No compuso ninguna ópera,
Ninguna sinfonía,
Sólo esas trágicas progresiones
Plenas de convicción artística
Y con las manos pequeñas.

Tłum. Janusz Szpotański

Chopin

W rozmowie niezbyt elokwentny,
poglądy nie były jego mocną stroną-
poglądami szastano na prawo i lewo.
Kiedy Delacroix wygłaszał swe teorie,
stawał się niespokojny, bowiem w żaden sposób
nie mógł uzasadnić nokturnów.

Kiepski kochanek. Cienie
snuły się w Nohant.
Także dzieciom George Sand
nie świecił budującym przykładem.

Chory na piersi w każdej z możliwych postaci:
z krwotokami i kawernami, które nie chciały się goić.
Cicha śmierć
w przeciwieństwie do śmierci
w paroksyzmach bólu
lub od salwy plutonu egzekucyjnego.
Przysunięto fortepian (Erarda) do drzwi
i Delfina Potocka
w ostatniej godzinie
śpiewała mu pieśń o fiołku.

Do Anglii wyruszył z trzema fortepianami:
Pleyelem, Erardem, Broadwoodem.
Koncertował wieczorami, przez kwadrans,
biorąc za występ 20 gwinei,
u Rotschildów, Wellingtonów, w Strafford House
i u rozlicznych rycerzy Podwiązki.
Omroczony zmęczeniem i bliskością śmierci
wrócił do domu
na Square d’Orlean.

Tam spalił wszystkie szkice,
manuskrypty.
Tylko żadnych brulionów, fragmentów, notatek,
żadnych zdradzieckich śladów.
Na koniec rzekł:
„Usiłowania moje zgodne są z poziomem,
jaki zdołałem osiągnąć.”

Grać winien każdy palec
z siłą odpowiednią do jego budowy.
Czwarty jest najsłabszy
(to tylko syjamski brat palca średniego).
Kiedy miał grać, palce kładł
na e, fis, gis, h, c.

Kto kiedykolwiek usłyszał
któreś z jego preludiów,
czy to w dworku na wsi,
czy w górach,
czy przez drzwi otwarte
tarasu w jakimś sanatorium,
z trudem mógł je zapomnieć.

Nie skomponował żadnej opery,
żadnej symfonii,
tylko te tragiczne progresje,
poczęte z artystycznego przekonania
i grane małą ręką.

1. Mano de Chopin y Beethoven 2. Retrato de Chopin por E. Delacroix 3. Cuadro de Henryk Siemiradzki

Chopin

Nicht sehr ergiebig im Gespräch,
Ansichten waren nicht seine Stärke,
Ansichten reden drum herum,
wenn Delacroix Theorien entwickelte,
wurde er unruhig, er seinerseits konnte
die Notturnos nicht begründen.

Schwacher Liebhaber;
Schatten in Nohant,
wo George Sands Kinder
keine erzieherischen Ratschläge
von ihm annahmen.

Brustkrank in jener Form
mit Blutungen und Narbenbildung,
die sich lange hinzieht;
stiller Tod
im Gegensatz zu einem
mit Schmerzparoxysmen
oder durch Gewehrsalven:
Man rückte den Flügel (Erard) an die Tür
und Delphine Potocka
sang ihm in der letzten Stunde
ein Veilchenlied.

Nach England reiste er mit drei Flügeln:
Pleyel, Erard, Broadwood,
spielte für zwanzig Guineen abends
eine Viertelstunde
bei Rothschilds, Wellingtons, im Strafford House
und vor zahllosen Hosenbändern;
verdunkelt von Müdigkeit und Todesnähe
kehrte er heim
auf den Square d’Orléans.

Dann verbrennt er seine Skizzen
und Manuskripte,
nur keine Restbestände, Fragmente, Notizen,
diese verräterischen Einblicke –
sagte zum Schluß:
„meine Versuche sind nach Maßgabe dessen vollendet,
was mir zu erreichen möglich war.“

Spielen sollte jeder Finger
mit der seinem Bau entsprechenden Kraft,
der vierte ist der schwächste
(nur siamesisch zum Mittelfinger).
Wenn er begann, lagen sie
auf e, fis, gis, h, c.

Wer je bestimmte Präludien
von ihm hörte,
sei es in Landhäusern oder
in einem Höhengelände
oder aus offenen Terrassentüren
beispielsweise aus einem Sanatorium,
wird es schwer vergessen.

Nie eine Oper komponiert,
keine Symphonie,
nur diese tragischen Progressionen
aus artistischer Überzeugung
und mit einer kleinen Hand.

Transl. Michael Hofmann

Chopin

Not much of a conversationalist,
ideas weren’t his strong suit,
ideas miss the point,
when Delacroix expounded his theories
it made him nervous, he for his part
could offer no explanation of the Nocturnes.

A poor lover;
mere shadow in Nohant
where George Sand’s children
rejected his attempts
at discipline.

His tuberculosis
took the chronic form,
with repeated bleeding and scarring;
a creeping death,
as opposed to one
in convulsions of agony
or by firing squad:
the piano (Erard) was pushed against the door
and Delphine Potocka
sang him
a violet song in his last hour.

He took three pianos with him to England:
Pleyel, Erard, Broadwood,
for twenty guineas
he would give fifteen-minute recitals in the evenings
at the Rothschilds’ and the Wellingtons’, in Strafford House
to the assembled cummerbunds;
then, dark with fatigue and imminent death,
he went home
to the Square d’Orleans.

Then he burned his sketches
and manuscripts,
didn’t want any leftover scraps
betraying him–
at the end he said:
«I have taken my experiment
as far as it was possible for me to go.»

Each finger was to play
to no more than its natural strength,
the fourth being the weakest
(twinned with the middle finger).
At the start, they occupied the keys
of E, F sharp, G sharp, B and C.

Anyone hearing
certain of his Preludes
in country seats or
at altitude,
through open French windows
on the terrace, say, of a sanitorium,
will not easily forget it.

He composed no operas,
no symphonies,
only those tragic progressions
from artistic conviction
and with a small hand.