Miłosz Biedrzycki

1967 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Qué puedo decirles a ustedes

Qué puedo decirles a ustedes.
Esta no es una situación natural.
En la calle la gente conversa de esta forma.
Por la luna del autobús se ven unos rótulos en la parada,
por el parabrisas del coche otros. El flaco no comprenderá al gordo,
su disnea ni dificultades a la hora de comprar la ropa.
Y antes de que el grande se encoja,
del pequeño no quedará ni rastro.
Viajar en medio de una ventisca, en medio de la niebla como por un túnel,
buscar el mundo con la vista por un trozo de cristal libre de vaho.
Viajar en medio de una tormenta de arena que se arrastra
a través del paralelo.
La gente no se habla de esta forma. Si llega el caso,
antes aprietan los dientes sobre ellos, los brazos, la ropa, el dinero que deben.
Viajar entre ondulantes lonas de lluvia
con el signo de interrogación en lugar de la cabeza.
Con el signo de interrogación invertido, como en español,
que abre la oración, el camino en el túnel de escarcha.
Con el punto final en el lugar donde convergen las líneas paralelas –

Fotografías de Saul Leiter

Co ja mogę do państwa powiedzieć

Co ja mogę do państwa powiedzieć.
To nie jest naturalna sytuacja.
Ludzie w ten sposób nie rozmawiają ze sobą na ulicy.
Z okna autobusu widać inne napisy na przystanku,
z okna samochodu inne. Chudy grubego nie zrozumie,
jego zadyszki i kłopotów z kupowaniem ubrań.
A zanim wielki się obkurczy,
po małym nie zostanie śladu.
Jechać przez zadymkę, przez mgłę jak przez tunel,
wypatrywać świata w odchuchanym skrawku szyby.
Jechać przez burzę piaskową przewalającą się
w poprzek równoleżnika.
Ludzie tak do siebie nie mówią. Kiedy mają okazję,
raczej zaciskają na sobie zęby, ramiona, ubrania, należności.
Jechać przez faliste płachty deszczu
z pytajnikiem zamiast głowy.
Z hiszpańskim odwróconym pytajnikiem
otwierającym zdanie, drogę w tunelu z szadzi.
Z kropką w punkcie zbiegu równoległych linii –

Jonathan Galassi

1949 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Naturaleza muerta

En algún lugar siempre tienes veinticuatro años
y estás acostada en la arena
tan caliente que tienes que quedarte quieta
antes de poder moverte.
Es temprano, pero tienes la tez muy oscura,
y el cabello tan rubio que resulta incongruente.

Un cuerpo rico en posibilidades
como cada cuerpo: tienes largas manos
y ojos muy separados, nublados por algo
que llegas a sentir.
Quitando alcohol, quitando inteligencia,
podría ser algo real.

A la orilla del lago sabías que
guardamos silencio
cuando el sol bañado en sangre
bajaba en el escenario:
blancos establos y un árbol o dos
en el agua turbia.

Podríamos haber roto
su espejo con una piedra
o rama que a lo mejor sacaría
a la superficie algún trapo sucio.
En su lugar seguíamos observando
y el sol se puso varias veces.

En algún lugar ese estado se mantiene,
espera a uno de nosotros para inmovilizar
el hilo que zumba entre nosotros,
no de telaraña sino de acero.

En algún sito brillas como el lago,
la imagen en el espejo es real,
y uno de nosotros dice lo que no dijimos,
siente lo que no sentimos.

Tłum. Ryszard Mierzejewski

Życie w bezruchu

Gdzieś masz zawsze dwadzieścia cztery lata
i leżysz na piasku
tak gorącym, że musisz pozostać w bezruchu
zanim możesz się poruszyć.
Jest wcześnie, ale twoja cera jest ciemna jak u Araba,
a twoje włosy osobliwie jasne.

Ciało bogate w możliwości
jak każde ciało: masz dość długie ręce
i szeroko rozstawione oczy, zamglone przez coś
co musi sięgać uczuć.
Oddziel napój, oddziel inteligencję,
to może być prawdziwe.

Nad małym jeziorem wiedzieliśmy
że trzeba milczeć
kiedy krwawoczerwone słońce
układało się w dole na scenicznym widoku:
białe gęsi i jakieś drzewo lub dwa
w zapaskudzonej wodzie.

Mogliśmy rozłupać
jej lustro skałą,
czy gałęzią, która byłaby w stanie unieść
na powierzchnię coś zabłoconego.
Zamiast tego pozostawaliśmy zapatrzeni,
a słońce zachodziło wiele razy.

Gdzieś jest ten układ utrzymywany,
wciąż ktoś z nas czeka,
a nić szumów między nami jest
nie z pajęczyny, ale ze stali.

Gdzieś lśnisz jak jezioro,
obraz na szkle jest prawdziwy,
a jedno z nas mówi, czego nie mówimy,
czuje, czego nie czujemy.

Obra de Will Barnet (1911-2012, Estados Unidos)

Still life

Somewhere you’re always twenty-four
and lie on sand
so hot you have to stand still
before you can move.
It’s early but your tan is Arab-dark,
your hair incongruous blond.

A body rich in possibilities
like any body: you had longish hands
and wide eyes, blurred by something
you had to reach to feel.
Part liquor, part intelligence,
it might have been real.

At the little lake you knew about
we were silent
while the bloodred sun
rang down on the scenic view:
white barns and a tree or two
in the flyblown water.

We could have cracked
its mirror with a rock,
a branch that might have lifted
something muddy to the surface.
Instead we kept on staring
and the sun set, several times.

Somewhere it keeps setting,
waits for one of us to still
the thread that hums between us,
not gossamer but steel.

Somewhere you shimmer like the lake,
the picture on the glass is real,
and one of us says what we didn’t say,
feels what we didn’t feel.

Marcin Świetlicki

1961 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Estigma

Los labios
eran un todo,
se partieron por la mitad.

Inmóvil, en la plaza,
con una hoja de papel en la mano.

Vengo al mundo
tras la noche.

Hermano lobo,
hermanas del lago
me mandan la niebla hasta la garganta.

Znamię

Usta
były całością,
rozpołowiły się.

Nieruchomy, na rynku,
z kartką w dłoni.

Przychodzę na świat
po nocy.

Brat wilk,
siostry z jeziora
przysyłają mi mgłę pod gardło.

Metáforas de Minor White

Donia Lilly

?, Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Tu anillo

Tu anillo
me oprimía
desde que
tocó mi mano.
Demasiado brillo,
poquísima alma.
Nunca me he acostumbrado
a su presencia arrastrándolo
por todas partes
como a un perro muerto
en la cuerda.
Así, involuntariamente, perdí mi propio peso,
quizá por haber equilibrado la carga adicional.
Hasta que un día, tu anillo se deslizó de mi dedo
y ya no se ajustaba, se desprendía.
Y como si fuera poco,
pese a que sabías cómo era,
te viste obligado,
citando prosa jurídica,
demandar la devolución de
Tu anillo.

Tłum. Krystyna Lenkowska

Twój pierścionek

Twój pierścionek
przytłaczał mnie
od chwili
gdy dotknął mojej dłoni.
Za dużo błysku,
nie dość duszy.
Nigdy nie przyzwyczaiłam się
do jego obecności ciągnąc
wszędzie ze sobą
jak martwego psa
na smyczy.
I tak, chcąc nie chcąc, straciłam własną wagę,
może przez równoważenie dodatkowego ciężaru.
Aż pewnego dnia, twój pierścionek ześlizgnął się z mojego palca
i już więcej do niego nie pasował, odstawał.
I jakby tego było mało,
mimo że wiedziałeś jaka jestem,
czułeś się w obowiązku,
cytując prawniczą prozę,
domagać się zwrotu
Twojego pierścionka.

Obra de Hans Memling y Rafał Olbiński

Stanisław Barańczak

1946-2014, Polonia

Trad. Manel Bellmunt Serrano

Postal desde este mundo

Lástima que Tú no estés aquí. Me he instalado en un lugar
desde el que tengo gratuitas y vastas vistas:
ponga donde me ponga sobre la enfriada tierra
de este aplastado punto, por encima de la cabeza
ese vacío glacial de siempre
con su empedernida respuesta guarda
silencio. El clima llevadero, pero impredecible.
Seguramente el aire es mejor que en cualquier otra parte.
Pero hay diferencias: la bandada de grullas, las sombras
de las palmeras y los rascacielos, el trueno, las ahuecadas nubes.
Pero basta de hablar de mí. Cuéntame cómo te va todo,
qué puede verse
siendo Tú.
(…)

Fotos propias. Povedilla y Mar Báltico.

Widokówka z tego świata

 Szkoda, że Cię tu nie ma. Zamieszkałem w punkcie,
 z którego mam za darmo rozległe widoki:
 gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie
 tej przypłaszczonej kropki, zawsze ponad głową
 ta sama mroźna próżnia
 milczy swą nałogową
 odpowiedź. Klimat znośny, chociaż bywa różnie.
 Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej.
 Są urozmaicenia: klucz żurawi, cienie
 palm i wieżowców, grzmot, bufiasty obłok.
 Ale dosyć już o mnie. Powiedz, co u Ciebie
 słychać, co można widzieć,
 gdy się jest Tobą.
 (…)

Marcin Świetlicki

1961 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

El lunes negro

El instante en el que se encienden a la vez todas
las farolas de la ciudad. El instante cuando dices
aquel inconcebible ´no´ y de repente no sé qué hacer
a continuación: ¿morir? ¿salir? ¿no reaccionar?
El instante al sol cuando te observo desde la ventana del autobús,
tu cara es distinta a la que tienes cuando sabes que te miro
-ahora no me ves, miras la nada, el cristal
brillante detrás del que se supone que estoy yo-.
No más yo, no conmigo, no de esta forma, no aquí.
Puede pasar de todo, porque aquí pasa de todo.
Todo lo determinan tres posturas básicas:
hombre sobre mujer, mujer sobre hombre o la de ahora
-mujer y hombre separados por la luz.

Fotogramas de My Blueberry Nights (2007) de Wong Kar-Wai

Czarny Poniedziałek

Moment, kiedy się zapalają jednocześnie wszystkie
lampy uliczne w mieście. Moment, kiedy mówisz
to niepojęte “nie” i nagle nie wiem co z tym robić
dalej: umrzeć? wyjechać? nie zareagować?
Moment w słońcu, kiedy cię obserwuję z okna autobusu,
masz inną twarz niż w chwilach, kiedy wiesz, że patrzę
-a teraz mnie nie widzisz, patrzysz w nic, w błyszczącą
szybę, za którą niby jestem. Już nie ja, nie ze mną,
nie ten sposób, nie tutaj. Może zdarzyć się
wszystko, bo wszystko się wydarza. Wszystko określają
trzy podstawowe pozycje: mężczyzna na kobiecie,
kobieta na mężczyźnie albo to, co teraz
-kobieta i mężczyzna przedzieleni światłem.