Maricela Guerrero

1977 – , México

A Centrax Runner por haber sugerido el poema y aportar las imágenes

Superficies en contacto

Cuando dos superficies entran en contacto y una de ellas se pone en movimiento existe una fuerza que se opone, dicha fuerza recibe el nombre de fricción y es la causa de que se produzca calor cuando se frota una superficie contra otra.

Desperté sobre una plancha,
millones de mariposas blancas aleteando alrededor de mi cuello:
como una nube de arroz sobre un novio en negro y una novia en blanco
en las escalinatas de una catedral.

Afuera el ruido blanco de un televisor sin señal: estática.
Desperté sobre una plancha, estática,
como una ecuación con dos incógnitas.

Lo que no conozco, lo que no intuyo es cómo atajar este problema.
 
¿Tú crees que el mobiliario de los parques sobreviva a los planes sexenales y a las promesas de campaña?
¿Tú crees que la vida tal y como la conocemos siga un plan cósmico?

Hubo una vez un parque con una resbaladilla gigante: una mole de concreto porcelanizada, lisa y brillante.

Dice el ingeniero que habrá que plantearse un problema.
Plantearse un problema es una forma de entrar en movimiento.
Los ingenieros se plantean problemas y sonríen. Hay problemas con soluciones y problemas sin soluciones:
problemas redondos y alegres que rebosan: se deslizan en las conversaciones de los que menos tienen, se esparcen
esporádicos, ¿cuántas formas posibles de fecundación habrá en el plan cósmico?

Un problema puede ser el desgaste de los materiales:
otro problema puede ser, cuánto dura una ficción al ponerse en contacto con una realidad posible e imposible al mismo tiempo:
como cuando tu mano izquierda no sabe lo que hace tu mano derecha y al revés: el revés es una hermosa y blanca ficción.
¿Puede la vida sobrevivir en una luna donde llueve metano y otros gases?

Como en los chistes puede que haya ficciones blancas y ficciones coloridas o coloradas.
Más vale una vez colorada que cien descoloridas, eso mi abuela decía y parecía una ley de la física, una verdad científica probada por ingenieros y mentes brillantes.
Otro problema podría plantearse así: dígame usted, señor, señora, señorita ¿cuánto calor produce la fricción entre dos superficies conocidas o desconocidas?
Si el movimiento produce fricción y la fricción calor, ¿Por qué estoy tan fría?
Pensó y pensó mientras mariposas blancas aleteaban alrededor de su cuello.
Otro y otro y otro y la anémona se quedó pensando en los miles y millones de problemas que podría plantearse
y cada problema era una mariposa blanca aleteando alrededor del cuello de una ballena blanca y hambrienta varada en una plancha de disección.

Las bacterias que pueden sobrevivir en charcos de ácido a veces son las que menos tienen.
La vida en una luna de Saturno es como rara como los organismos que respiran nitrógeno e hidrocarburos y excretan metano.
El plan sexenal impulsará traer hidrocarburos de charcos lejanísimos y bacterias para los que menos tienen.
La vida como la conocemos es una fricción infinita de fuerzas que se caen bien y de fuerzas que se repelen:
de fuerzas que danzan y de fuerzas que se paralizan sobre planchas de disección infinitas.

Gráficas de Centrax Runner, collage propio a partir de un fotograma de Mediterráneo de Jean-Daniel Pollet

Z podziękowaniami dla Centrax Runnera:

Tłum. Ada Trzeciakowska

Stykające się płaszczyzny

Kiedy dwie płaszczyzny stykają się ze sobą a jedna z nich zaczyna się poruszać, działa na nie przeciwna siła, którą nazywamy tarciem i która jest przyczyną powstawania ciepła, kiedy jedna z płaszczyzn ociera się o drugą.

Obudziłam się na stalowym blacie,
miliony białych motyli trzepotały wokół mojej szyi:
jak chmura ryżu nad panem młodym w czerni i panną młodą w bieli
na schodach katedry.

Na zewnątrz biały szum telewizora bez sygnału: statyka.
Obudziłam się stalowym blacie, statyczna,
jak równanie z dwiema niewiadomymi.

To, czego nie wiem, czego nie przeczuwam, to jak rozwiązać ten problem.

Jak myślicie, czy wyposażenie placów zabaw parku przetrwa sześcioletnie plany i wyborcze obietnice?
Czy uważasz, że życie, takim jakie je znamy, jest zgodne z kosmicznym planem?

Był sobie kiedyś park z gigantyczną zjeżdżalnią: masa porcelanowego betonu, gładka i lśniąca.
 
Inżynier mówi, że trzeba będzie sformułować problem.
Formułowanie problemu jest sposobem na wprowadzenie go w ruch.
Inżynierowie formułują problemy i uśmiechają się. Istnieją problemy z rozwiązaniami i problemy bez rozwiązań:
okrągłe i radosne problemy, które wylewają się: wślizgują się w rozmowy tych, którzy mają najmniej, rozpierzchają się
sporadycznie, ile możliwych form zapłodnienia zawiera się w kosmicznym planie?

Jednym z problemów może być zużycie materiałów:
innym problemem może być to, jak długo trwa fikcja w zetknięciu z rzeczywistością możliwą i niemożliwą zarazem:
jak wtedy, gdy lewa ręka nie wie, co robi prawa i na odwrót: a na odwrocie piękna biała fikcja.
Czy życie może przetrwać na księżycu, na którym pada metan i inne gazy?
 
Podobnie jak w przypadku humoru być może istnieją fikcje białe i podkolorowane lub czarne.
Lepsza raz podkolorowana niż sto bezbarwnych, tak mawiała moja babcia i wydawało mi się to prawem fizyki, naukową prawdą potwierdzoną przez inżynierów i genialne umysły.
Kolejny problem można by sformułować tak: niech mi pan powie, proszę pana, proszę pani, ile ciepła wytwarza tarcie między dwiema znanymi lub nieznanymi ciałami?
Jeśli ruch wytwarza tarcie, a tarcie wytwarza ciepło, to dlaczego jest mi tak zimno?
Rozmyślała bez przerwy, podczas gdy białe motyle trzepotały wokół jej szyi.
Jeszcze jeden i kolejny i ukwiał rozmyślał o tysiącach i milionach problemów, które może sobie stworzyć.
a każdy problem był białym motylem trzepoczącym się na szyi głodnego białego wieloryba, który utknął na stalowym blacie sekcyjnym.

Bakterie, które mogą przetrwać w morzach kwasu, czasami są tymi, które mają najmniej.
Życie na księżycu Saturna jest tak rzadkie, jak organizmy oddychające azotem i węglowodorami oraz wydalające metan.
Sześcioletni plan będzie dążył do dostarczenia węglowodorów z odległych mórz i bakterii dla tych, którzy mają najmniej.
Życie, takie jakim je znamy, to nieskończone ścieranie się sił, które się lubią i sił, które się odpychają:
sił, które tańczą i sił, które leżą sparaliżowane na nieskończonych stalowych blatach sekcyjnych stołów.

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

LAS ENAJENACIONES DE DON COGITO

Don Cogito sujeta entre sus brazos
la caliente ánfora de una cabeza

el resto del cuerpo le queda oculto
y puede verlo solo su tacto

examina la cabeza durmiente
ajena pero llena de sensibilidad

una vez más
constata con asombro
que existe alguien más allá de él
impenetrable
como una piedra

con unos límites
que se abren
solo por un instante
después el mar lo lanza
contra un acantilado

con su propia sangre
con sus sueños ajenos
armado de su propia piel

Don Cogito aparta
con delicadeza
la dormida cabeza
para no dejar
sus huellas digitales
en la mejilla

y parte
a solas
entre la cal de las sábanas

Alienacje Pana Cogito

Pan Cogito trzyma w ramionach
ciepłą amforę głowy

reszta ciała jest ukryta
widzi ją tylko dotyk

przygląda się śpiącej głowie
obcej a pełnej czułości

jeszcze raz
stwierdza ze zdumieniem
że istnieje ktoś poza nim
nieprzenikniony
jak kamień

o granicach
które otwierają się
tylko na moment
potem morze wyrzuca
na skalisty brzeg

o własnej krwi
obcym śnie
uzbrojony w swoją skórę

Pan Cogito oddala
śpiącą głowę
delikatnie
żeby nie zostawić
na policzku
odcisków palców

i odchodzi
samotny
w wapno pościeli

Obra de Ron Hicks

Ewa Jarocka

1980 – , Polonia

Poema del nuevo libro de Ewa “Sombras de los perros que gimen” nominado, hace pocos días, al Premio Literario Gdynia (unos de los premios más importantes de Polonia)

Trad. Ada Trzeciakowska

puedo demostrarlo

la tapa del frasco se ha aflojado.
tal vez alguien quiso abrir el tarro con un cuchillo,
introduciendo dentro un poco de cristal, es tan
insensato, meter el ojo en el interior, girar el fondo del frasco,
a ver si afloja la tapa y la vida sabe a frambuesa.
es el otoño quien se metió dentro, lo encierro ahora
en el frigorífico y lo relamo, no quiere hablar conmigo
porque maté una araña, aunque la pude haber domesticado.
no sé de amor, ¿qué le podría haber ofrecido?
¿segunda vida en la que alimentarla con azúcar
y dejar que coma carne? Yo misma
engulliría frambuesas, como si se tratara de una enfermedad.

Fotograma de Amélie de Jean-Pierre Jeunet

Wiersz z nowego tomiku Ewy “Cienie piszczących psów”, kilka dni nominowano go do Nagrody Literackiej Gdynia.

mam na to papiery

pokrywka od słoika poluzowała się.
być może ktoś chciał otworzyć słój nożem,
wprowadzając do środka trochę szkła, to takie
niemądre, pchać oko do wnętrza, przekręcać dno słoika,
bo może pokrywka odskoczy, a życie będzie malinowe.
to jesień władowała się do środka, wciskam ją teraz
do lodówki i oblizuję, nie chce ze mną gadać,
bo zabiłam pająka, a mogłam go oswoić.
nie znam się na miłości, co mogłabym mu dać?
drugie życie, w którym karmiłabym go cukrem
i pozwoliłabym mu jeść mięso? sama
żarłabym maliny, jakby to była jakaś choroba.

Juan Gelman

1930-2014, Argentina

la rueda

El arco o puente que va
de tu mano a la mía cuando
no se tocan, abre
una flor intermedia.
¿Qué toca, qué retoca, qué trastoca
ese vacío de las manos
solas en su fatiga?
Nace una flor, sí,
se agosta en mayo como una
equivocación de la lengua
que se equivoca, sí.
¿Por qué este horror?
En la página de nosotros mismos
tu cuerpo escribe.

Tłum. Ada Trzeciakowska

koło

Pomost czy łuk prowadzący
z twojej ręki do mojej kiedy
się nie dotykają, otwiera
między nimi kwiat.
Czego dotyka, co styka, co przetyka
ta próżnia rąk samotnych
w swoim znużeniu?
Rodzi się kwiat, o tak,
marznie w maju jak jakiś
błąd języka, który
błądzi, właśnie tak.
Skąd ta potworność?
Na stronie nas samych
to twoje ciało pisze.

Francesca Woodman

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

DON COGITO Y LA IMAGINACIÓN

1

Don Cogito nunca acabó de fiarse 
de los artificios de la imaginación

el piano en la cumbre de los Alpes 
tocaba para él falsos conciertos

no apreciaba los laberintos 
la esfinge le inspiraba aversión

vivía en una casa sin sótano 
espejos ni dialéctica

las junglas de imágenes embarulladas 
no constituían su patria

si alguna vez se elevaba 
en las alas de la metáfora 
era para después caer como Ícaro 
en los brazos de la Gran Madre

adoraba las tautologías 
la explicación
ídem per idem

que el pájaro es pájaro 
la esclavitud esclavitud 
el cuchillo es cuchillo 
la muerte muerte

amaba
los horizontes planos 
la línea recta 
la atracción terrestre

2

Don Cogito quedará encuadrado 
en la categoría  minores

con indiferencia recibirá el veredicto 
de los venideros estudiosos de la letra

de la imaginación se servía 
para fines totalmente distintos

quería hacer de ella 
un instrumento para la compasión

anhelaba comprender a fondo

–  la noche de Pascal
–  la naturaleza del diamante
–  la melancolía de los profetas
–  la cólera de Aquiles
–  la demencia de los genocidas
–  los sueños de María Estuardo
–  el pavor de los neandertales
–  la desesperación de los últimos aztecas
–  la larga agonía de Nietzsche
–  la alegría del pintor de Lascaux
–  el auge y decadencia del roble
–  el auge y decadencia de Roma

revivir por tanto a los muertos 
preservar la alianza

la imaginación de Don Cogito 
sigue un movimiento pendular

con precisión hace el recorrido 
desde el sufrimiento hasta el sufrimiento

no hay en ella lugar
para los fuegos artificiales de la poesía

él querría permanecer fiel 
a su incierta claridad

Pan Cogito i wyobraźnia

1

Pan Cogito nigdy nie ufał
sztuczkom wyobraźni

fortepian na szczycie Alp
grał mu fałszywe koncerty

nie cenił labiryntów
sfinks napawał go odrazą

mieszkał w domu bez piwnic
luster i dialektyki

dżungle skłębionych obrazów
nie były jego ojczyzną

unosił się rzadko
na skrzydłach metafory
potem spadał jak Ikar
w objęcia Wielkiej Matki

uwielbiał tautologie
tłumaczenie
idem per idem

że ptak jest ptakiem
niewola niewolą
nóż jest nożem
śmierć śmiercią

kochał
płaski horyzont
linię prostą
przyciąganie ziemi

2

Pan Cogito będzie zaliczony
do gatunku minores

obojętnie przyjmie wyrok
przyszłych badaczy litery

używał wyobraźni
do całkiem innych celów

chciał z niej uczynić
narzędzie współczucia

pragnął pojąć do końca

– noc Pascala
– naturę diamentu
– melancholię proroków
– gniew Achillesa
– szaleństwa ludobójców
– sny Marii Stuart
– strach neandertalski
– rozpacz ostatnich Azteków
– długie konanie Nietzschego
– radość malarza z Lascaux
– wzrost i upadek dębu
– wzrost i upadek Rzymu

zatem ożywiać zmarłych
dochować przymierza

wyobraźnia Pana Cogito
ma ruch wahadłowy

przebiega precyzyjnie
od cierpienia do cierpienia

nie ma w niej miejsca
na sztuczne ognie poezji

chciałby pozostać wierny
niepewnej jasności

Fotogramas de Umberto D (1952) de Vittorio De Sica, cúspide del neorrealismo

Transl.  Alissa Valles

Mr Cogito And The Imagination

1

Mr Cogito has never trusted
the tricks of the imagination

the piano at the top of the Alps
played concerts false to his ear

he had no regard for labyrinths
the Sphinx filled him with disgust

he lived in a cellarless house
without mirrors or dialectics

jungles of tangled images
were never his homeland

he rarely got carried away
on the wings of a metaphor
he then plunged like Icarus
into the arms of the Great Mother

he adored tautologies
explanations
idem per idem

a bird is a bird
slavery slavery
a knife a knife
death is death

he loved
a flat horizon
a straight line
earth’s gravity

2

Mr Cogito
will be counted
among the species minores

he will receive indifferently
the verdict of men of letters

he employed the imagination
for wholly different purposes

he wanted to make of it
an instrument of compassion

he longed to understand fully

—Pascal’s night
—the nature of a diamond
—the prophets’ melancholy
—the wrath of Achilles
—the fury of mass murderers
—the dreams of Mary Stuart
—the fear of Neanderthals
—the last Aztecs’ despair
—Nietzsche’s long dying
—the Lascaux painter’s joy
—the rise and fall of an oak
—the rise and fall of Rome

in order to revive the dead
and maintain the covenant

Mr Cogito’s imagination
moves like a pendulum

it runs with great precision
from suffering to suffering

there is no place in it
for poetry’s artifical fires

he wants to be true
to uncertain clarity

Diane Wakoski

1937 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Pequeña mancha de sangre encontrada después de hacer el amor

La revelación nos llega a todos,
a los bomberos y a las ancianas que queman las tostadas.
Hiciste el amor con la diosa del bosque cuyo pelo se enrollaba en espirales
de llamas en torno a sus pies en la senda.
La quisiste llevar contigo como la
imagen del pequeño hilo de
sangre en la sábana. Pero en cambio
estás sentado en un parque junto a una sibila sin hogar envuelta
en periódicos, y te sientes vacío,
como si la sangre rezumase de tu propio cuerpo. Pero
¿adónde se fue?
Ella no va a cambiar su vida, ¿por qué iba a hacerlo?
Solo puede verte a escondidas,
como si fuera un libro en una lengua extranjera
que un lector desentrañaría,
si tan solo supiera qué dice el texto. Por eso sólo puede
quedarse en la estantería,
sin traducir.
¿Tal vez sólo nuestros secretos
explican nuestras vidas, y al revelar cualquiera
perdemos todo el significado posible?
¿Tal vez esta mancha es todo
lo que queda
de un incendio forestal: aquel pino Ponderosa
que renació de una piña semienterrada,
la luna creciente
que ella dejó atrás
iluminándote
invisiblemente cada noche?

Autor: Sdanir. Estatua de Tanit hallada en la isla de Ibiza. Museo de Arqueología de Barcelona.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Plamka krwi znaleziona po uprawianiu miłości

Iluminacji może doznać każdy,
nawet strażacy i starsze panie przypalając tosty.
Kochałeś się z leśną boginką, której włosy zwijały się w płonące
spirale wokół jej stóp na ścieżce.
Pragnąłeś zabrać ją ze sobą jako
obraz strużki
krwi na prześcieradle. Lecz zamiast tego
siedzisz w parku przy bezdomnej sybilli owiniętej
gazetami, i czujesz się pusty,
jakby krew sączyła się po kropli z twojego ciała. A obraz,
gdzie jest?
Ona nie ma zamiaru zmieniać swojego życia,
niby z jakiego powodu miałaby?
Może widywać cię tylko po kryjomu;
jakby była książką w obcym języku,
którą czytelnik mógłby zgłębić
gdyby tylko wiedział o czym jest tekst. Może jedynie
leżeć na półce,
nieprzetłumaczona.
Być może tylko nasze sekrety
tłumaczą nasze życie, a wyjawienie któregokolwiek
pociąga za sobą utratę wszelkich możliwych znaczeń?
Być może ta plamka jest wszystkim
co zostało
z leśnego pożaru, po którym odrodziła się sosna Ponderosa
z na wpół pogrzebanej szyszki,
półksiężyc,
który pozostawiła po sobie, rzucający
blask na ciebie
niewidzialnie co noc?

Small Blood Stain Found after Making Love

Revelation come to everyone,
firefighters and old women burning toast.
You made love to the forest goddess whose hair wound in flaming
coils around her feet on the trail.
You wanted to take her with you, as the
image of the little curve of
blood on the sheet. But instead
you are sitting in a park next to a homeless sibyl wrapped
in newspapers, and feel empty,
as if the blood leaked out of your own body. But
where did it go?
She’s not going to change her life,
and why should she?
She can only see you clandestinely;
as it is as if she is some book in a foreign language
that a reader would give away
if they knew what the text said. She can only
remain on the shelf,
untranslated.
Perhaps only our secrets
explain our lives, and to reveal any secret
is to lose all possible meaning?
Perhaps this stain is all
that’s left
of a forest fire that rekindled Ponderosa
from a long buried-cone,
the crescent moon
she left behind shining
invisibly
on you every night?

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

sin título

Aquel poema La Adorable que guardaste en el bolsillo,
el que rezaba: “Pienso sin cesar en nosotros, los superhombres,
cómo rodamos por el mundo diciendo: Hola, soy fulano de tal, ¿y tú?
hace años que te molestaste en leerlo. Pero ahora,
bajo los pinos, a su luz lavanda, parece ser el momento
oportuno. Polvo de una pasión, oscuro derrumbe de las imágenes
página abajo: son todo lo que queda. Ella era tan bella,
y el poema, creías entonces, también lo era.
La lavanda se reduce a ceniza. Las nubes se van. Y ella,
¿dónde está ahora? ¿Y aquel chico que permanecía horas y horas
frente a su casa, al haber entender tarde que siempre
hay cosas a punto de ocurrir -justo cuando ya no sirven de nada-?

Fotos propias

Tłum. Agnieszka Kołakowska

bez tytułu

Ten wiersz Cudowna, wsunięty ci do kieszeni,
Ten, co zaczynał się: Wciąż myślę o nas, nadludziach,
Jak latamy po świecie, wołając: Cześć, nazywam się Zet, a ty?” –
Od lat po niego nie sięgasz. Lecz teraz, w cieniu sosen,
W tym lawendowym świetle, może już na to czas?
Pył namiętności, ciemne strzępy obrazów na stronie-
To wszystko, co zostało. A była taka piękna.
I wiersz – tak ci się zdawało – nie ustępował jej.
Lawenda obraca się w popiół. Znikają chmury. A ona –
Co z nią się teraz dzieje? I z chłopcem, który tak długo
Wystawał przed jej domem i za późno zrozumiał,
Ze zawsze coś dzieje się w chwili, gdy nie ma to już znaczenia.

untitled

As for the poem The Adorable One slipped into your pocket,
Which began, «I think continually about us, the superhuman, how
We fly around saying, ‘Hi, I’m So-and-So, and who are you?’»
It has been years since you bothered to read it. But now
In this lavender light under the shade of the pines the time
Seems right. The dust of a passion, the dark crumble of images
Down the page are all that remain. And she was beautiful,
And the poem, you thought at the time, was equally so.
The lavender turns to ash. The clouds disappear. Where
Is she now? And where is that boy who stood for hours
Outside her house, learning too late that something is always
About to happen just at the moment it serves no purpose at all?

Juan Gelman

1930-2014, Argentina

LECTURAS

La niña lee
el alfabeto de los árboles
y se vuelve ave clara. Cuánta
paciencia ha de tener en aulas
donde le enseñan a no ser.
El temblor atascado
en su garganta es mudo.
También es mundo que
acosan los que saben. Así aprende
a montar monstruos de ojos pérfidos
y cuando vuelve a la que fue
ve el tiempo lastimado.

Tłum. Ada Trzeciakowska

lektury

Dziewczynka czyta
alfabet drzew
i staje się świetlistym ptakiem. Jakże
cierpliwa musi być w klasach
uczona jak nie być.
Drganie ugrzęzłe
w jej gardle jest nieme.
Jest też światem dręczonym
przez tych co wiedzą. Tak uczy się
dosiadać bestii o perfidnych oczach
a gdy na powrót staje się sobą
widzi czas pokryty ranami.

Fotogramas de El laberinto del fauno de Guillermo del Toro (2006)

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

PENSAMIENTOS DE DON COGITO SOBRE LA SANGRE

1

Don Cogito
leyendo un libro
sobre los horizontes de la ciencia
la historia del progreso intelectual
desde las tinieblas del fideísmo
hasta la luz de la sabiduría
se topó con un episodio
que ensombreció
su horizonte privado
con un nubarrón

una buena postilla
a la crasa historia
de los fatídicos errores de la humanidad

durante muchísimo tiempo
se mantuvo la convicción
de que el hombre porta consigo
una considerable reserva de sangre

un barrilete abombado
de veinte y pico litros
– una nadería

a partir de aquí es fácil entender
las desbordantes descripciones de batallas
los campos rojos como coral
las impetuosas corrientes de crúor
el cielo que repite
abyectas hecatombes

y asimismo un universal
tratamiento médico
al enfermo
se le abría una arteria
y alegremente se dejaba caer
el valioso fluido
sobre una palangana de estaño

no todos lo aguantaban
Descartes agonizante susurró
Messieurs épargnez

2

ahora sabemos con exactitud
que por el cuerpo de cada persona

ya condenado o verdugo
circulan apenas
unos cuatro o cinco litros
de aquello que fuera llamado
alma del cuerpo

unas pocas botellas de borgoña
un jarrón
solo un cuarto
de la capacidad de un cubo

poco

a Don Cogito
le sorprende en su ingenuidad
que este descubrimiento
no provocara una revolución
en el ámbito de las costumbres

cuando menos debería haber fomentado
un ahorro juicioso

ya no se puede como antes
malgastarla y derrocharla

en los campos de batallas
en las plazas de las ejecuciones

en verdad que hay muy poca
menos que agua petróleo
que reservas energéticas

sin embargo sucedió algo bien distinto
se extrajeron unas consecuencias ignominiosas

en vez de moderación
derroche

tan ajustada medición
reforzó a los nihilistas
y dio mayores bríos a los tiranos
ahora saben con precisión
que el hombre es frágil
y fácilmente se puede desangrar

cuatro cinco litros
es una cantidad insignificante

así pues el triunfo de la ciencia
no comportó nutrición espiritual alguna
ni principio de comportamiento
ni norma moral

constituye muy pequeño consuelo
piensa Don Cogito
que los esfuerzos de los investigadores
no puedan cambiar el curso de los acontecimientos

tienen prácticamente el mismo peso
que el suspiro de un poeta

y la sangre
sigue corriendo

supera el horizonte del cuerpo
las fronteras de la fantasía

– quizá esté por venir un diluvio

Transl. John Carpenter and Bogdana Carpenter

Mr. Cogito Thinks About Blood

1

Reading a book
on the horizons of science
the history of the progress of thought
from the murk of faith
to the light of knowledge
Mr. Cogito came upon an episode
that has darkened
his private horizon
with a cloud

a tiny contribution
to the obese history
of fatal human errors

for a long time
the conviction persisted
man carries in himself
a sizable reservoir of blood

a squat barrel
twenty-odd liters –
a trifle

from this we can understand
the effusive descriptions of battles
fields red as coral

gushing torrents of gore
a sky that repeats
infamous hecatombs

and also the universal
method of cure

the artery
of a sick man was opened
and the precious liquid
let lightheartedly out
into a tin basin

not everyone lived through it
Descartes whispered in agony
messieurs épargnez –

2

now we know exactly
that in the body of each man
the condemned and the executioner
scarcely flows
four to five liters
of what used to be called
the body’s soul

a few bottles of burgundy
a pitcher
one-fourth
of the capacity of a pail

very little

Mr. Cogito
is naively astonished
this discovery
did not create a revolution
in the domain of customs

at least it should incline
people to reasonable thrift

we may not
wastefully squander as before
on battlefields
on places of execution

really there isn’t much of it
less than water oil
our resources of energy

but it happened otherwise
shameful conclusions were drawn

instead of restraint
wastefulness

the precise measurement
strengthened nihilists
gave a greater impetus to tyrants
now they know exactly
that man is fragile
and it is easy to drain him of blood

four to five liters
an amount without significance

therefore the triumph of science
did not bring for thought
a principle of behavior
a moral norm

it is small consolation
thinks Mr. Cogito
that the exertions of scientists
have not changed the course of affairs

they hardly weigh as much
as the sigh of a poet

and the blood
continues to flow

goes beyond the horizons of the body
the limits of fantasy

— probably there will be a deluge

Pan Cogito myśli o krwi

1

Pan Cogito
czytając książkę
o horyzontach nauki
dzieje postępu myśli
od mroków fideizmu
do światła wiedzy
natknął się na epizod
który zaćmił
prywatny horyzont Pana Cogito
chmurą

drobny przyczynek
do opasłej historii
fatalnych ludzkich omyłek

bardzo długo
utrzymywało się przekonanie
że człowiek nosi w sobie
spory rezerwuar krwi

pękatą beczułkę
dwadzieścia parę litrów
– bagatela

stąd można zrozumieć
wylewne opisy bitew

pola czerwone jak koral
wartkie strumienie posoki
niebo które powtarza
nikczemne hekatomby

a także powszechną
metodę leczenia

chorym
otwierano tętnice
i lekkomyślnie spuszczano
drogocenny płyn
do cynowej misy

nie wszyscy wytrzymywali
Kartezjusz szeptał w agonii
Messieurs épargnez

2

teraz wiemy dokładnie
że w ciele każdego człowieka
skazańca i kata
płynie zaledwie
cztery pięć litrów
tego co nazywano duszą ciała

kilka flaszek burgunda
dzbanek
jedna czwarta
pojemności wiadra

mało

Pan Cogito
dziwi się naiwnie
dlaczego to odkrycie
nie wywołało przewrotu
w dziedzinie obyczajów

powinno przynajmniej skłonić
do rozsądnej oszczędności

nie wolno jak dawniej
rozrzutnie szafować
na polach wojen
na placach kaźni

naprawdę jest tego niewiele
mniej niż wody nafty
zasobów energetycznych

stało się jednak inaczej
wyciągnięto wnioski haniebne

zamiast powściągliwości
rozrzutność

ścisły pomiar
umocnił nihilistów
dał większy rozmach tyranom
wiedzą teraz dokładnie
że człowiek jest kruchy
i łatwo go wykrwawić

cztery pięć litrów
wielkość bez znaczenia

tak więc tryumf nauki
nie przyniósł obroku duchowego
zasady postępowania
moralnej normy

to mała pociecha
myśli Pan Cogito
że wysiłki badaczy
nie zmieniają biegu rzeczy

ważą zaledwie tyle
co westchnienie poety

a krew
płynie dalej

przekracza horyzont ciała
granice fantazji

– będzie chyba potop

Vicente Huidobro

1893-1943, Chile

El espejo de agua

Mi espejo, corriente por las noches,
Se hace arroyo y se aleja de mi cuarto.

Mi espejo, más profundo que el orbe
Donde todos los cisnes se ahogaron.

Es un estanque verde en la muralla
Y en medio duerme tu desnudez anclada.

Sobre sus olas, bajo cielos sonámbulos,
Mis ensueños se alejan como barcos.

De pie en la popa siempre me veréis cantando.
Una rosa secreta se hincha en mi pecho
Y un ruiseñor ebrio aletea en mi dedo.

Collage propio

Tłum. Marta Jordan

Lustro wody

Moje lustro każdej nocy się przemienia
w wartki strumień i z sypialni mej odpływa.

Moje lustro, stokroć głębsze niźli Ziemia,
co łabędzi ród wchłonęło, zatopiło.

W lustrze-stawie ma zieloną barwę woda
i twa nagość drzemie w nim zakotwiczona,

a po falach, pod bezsennym skłonem nieba,
niczym statki przepływają me marzenia.

Jam tam, na rufie – posłuchajcie śpiewu.
Róża tajemna w piersi mi rozkwita,
z palców pijany słowik się wyrywa.