W. S. Merwin

1927-2019, EE.UU.

Trad. Jeannette Lozano Clariond

A las cenizas

Todos los árboles verdes
te entregan sus anillos
las anchurosas
cortezas de los años
tarde y pronto proyectan
sobre ti sus frondas
que inesperadas se marchan
para no aparecer
tal como son de nuevo

Oh estación tuya
desde la cual ha partido
hacia el fuego
lejos de las verdes voces
y los días de verano
lejos de los nombres
pronunciados y las palabras entre ellos
las noches entrelazadas las manos
la esperanza las caras
esas edades en círculos que danzan
en llamas como ahora las vemos
después
aquí ante ti

Oh tú sin
principio imaginable
sin final previsible
tú de quien una vez fuimos hechos
antes de conocernos a nosotros mismos

en esta estación nuestra

Tłum. Ada Trzeciakowska

Do popiołów

Wszystkie zielone drzewa
tobie oddają swe pierścienie
poszerzające się
koła swych lat Tobie
prędzej czy później poddadzą
swe korony
Tobie i kiedy przeminą
nie powrócą
nigdy więcej takie same

O czasie twój
od którego teraz nawet
ogień odsunął się
z dala od zielonych głosów
i letnich dni
z dala od wypowiedzianych
imion i słów między nimi
nocy splecionych dłoni
nadziei i twarzy
a wieki zakreślając koła tańczą
w płomieniach takie jakimi je widzimy teraz
po wszystkim
tu przed tobą

O ty bez
pojmowalnego początku
bez przewidywalnego końca
ty z którego kiedyś zostaliśmy ulepieni
nim poznaliśmy się sami

w tym czasie naszym własnym

Una serie de referencias y retroalimentaciones formales y reflexivas alrededor del concepto del tiempo entre Hitchcock, Chris Marker, Terry Gilliam.

To Ashes

All the green trees bring
their rings to you
the widening
circles of their years to you
late and soon casting
down their crowns into
you at once they are gone
not to appear
as themselves again

O season of your own

from whom now even
the fire has moved on
out of the green voices
and the days of summer
out of the spoken
names and the words between them
the mingled nights the hands
the hope the faces
those circling ages dancing
in flames as we see now
afterward
here before you

O you with no
beginning that we can conceive of
no end that we can foresee
you of whom once we were made
before we knew ourselves

in this season of our own

Polly Jean Harvey (PJ Harvey)

1969 – , Inglaterra

Trad. Ada Trzeciakowska

Ramas amargas

Ramas amargas
se van desplegando.
No hay nada más amargo
que el bosque.

Crece
a lo largo de todo el mundo

retorciéndose bajo
los pies de los soldados,
siempre alineado
y la tierra húmeda debajo

Crece cuando levantan alto
sus rifles,
crece cuando sus jóvenes esposas
levantan los brazos en la despedida.

Levanta las lentes
para mirar y verás a
los soldados alineados
y las raíces retorciéndose debajo.

Sus jóvenes esposas
con las manos blancas dicen adiós.
Sus brazos como ramas amargas
se van desplegando a lo largo del mundo.

Dicen adiós…

Tłum. Ada Trzeciakowska

Gorzkie gałęzie

Gorzkie gałęzie
rozkładają się.
Nie ma nic bardziej gorzkiego
niż las.

Rośnie
na całym świecie

skręca się
pod stopami żołnierza,
stoi w szeregu
a pod nim wilgotna ziemia.

Rośnie, gdy podnoszą wysoko
karabiny,
rośnie, gdy młode żony
machają na pożegnanie.

Łap za szkła
i patrz a zobaczysz
stojących żołnierzy
i skręcające się pod nimi korzenie.

Ich młode żony białymi dłońmi
machają na pożegnanie.
Ich ramiona niczym gorzkie gałęzie
rozkładają po świecie.

Machają na pożegnanie…

Bitter Branches

Bitter branches
spreading out.
There’s none more bitter
than the wood.

Into the wide world,
it grows,

twisting under
soldier’s feet,
standing in line
and the damp earth underneath.

Holding up their rifles
high,
holding their young wives
who wave goodbye.

Hold up the clear glass
to look and see
soldiers standing
and the roots twist underneath.

Their young wives with white hands
wave goodbye.
Their arms as bitter branches
spreading into the world.

Wave goodbye…

Adam Zagajewski

1945 – 2021 , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

El siglo XX al jubilarse

Intentemos imaginárnoslo:
un viejo algo parecido a Tolstói
deambula por los campos de Picardía,

donde antaño unos patéticos tanques
recurrieron con torpeza
pequeñas elevaciones de terreno

Visita también la ciudad
en la que murió Bruno Schulz
o se sienta a la orilla del río,

junto al agua turbia del Vístula
allí el pasto huele a la soleada
cerraja y bardana y memoria.

Calla mucho, sonríe poco.
Los médicos le instan
que evite las emociones.

Dice: he aprendido solo una cosa
Únicamente hay compasión-
para con las personas, animales, árboles y cuadros,

para con los vencidos y los vencedores
Solo existe la compasión,
siempre tardía.

Foto propia: El Vístula en su paso por Włocławek

Wiek XX na emeryturze

Spróbujmy sobie to wyobrazić:
nieco podobny do Tołstoja starzec
przechadza się po polach Pikardii,

gdzie niegdyś śmieszne tanki
nieporadnie pokonywały
drobne wyniosłości terenu.

Odwiedza także miasto
w którym umarł Bruno Schulz
albo siada na brzegu rzeki,

nad mętną wodą Wisły
tam łąka pachnie rozgrzanym
mleczem i łopianem i pamięcią.

Dużo milczy, mało się uśmiecha.
Lekarze zalecają mu usilnie
żeby unikał wzruszeń.

Mówi: jednego się nauczyłem
Jest tylko litość –
dla ludzi, zwierząt, drzew i obrazów,

dla pokonanych i dla zwycięzców
Istnieje tylko litość,
zawsze spóźniona.

David Meza

1990 – , México

Verónica (o el ADN del espíritu)

La teoría de los juegos antiguos

“Luego los adultos, entendieron que había poemas que se abrían entre las rosas, pero como no podían distinguirlas, empezaron a cortar todas las flores de los patios. Lejos de sus casas de tortura, que para ellos eran las universidades, unos poetas que tenían por tinta al mar, y por hoja al cielo, decidieron escribir nuevas flores, nuevas aves, nuevos cosmos, nuevas vidas. Y cantaron, y cantaron, pero los adultos no toleraban las nuevas especies. Y Luzán le dijo a Góngora que sus poemas eran como cajas de cartón iluminadas por un niño, que parecían la gran cosa, pero que en realidad estaban vacías. Así que Góngora viajó al 2011, dentro de su maravillosa caja vacía, donde era más querido. Pero luego se regresó porque acá también había adultos”.

Fragmento del Capítulo 4 de El sueño de Visnu

Fotogramas de la La teta asustada de Claudia Llosa

Tłum. Ada Trzeciakowska

Weronika (DNA ducha)

Teoria dawnych gier

Później dorośli zrozumieli, że istnieją wiersze, które otwierały się jak róże, ale ponieważ nie mogli ich rozróżniać, zaczęli ścinać kwiaty na patio. Z dala od domów tortur, którymi były dla nich uniwersytety, poeci, mając za atrament morze, a za kartkę papieru niebo, zdecydowali napisać nowe kwiaty, nowe ptaki, nowy kosmos, nowe życia. I śpiewali, śpiewali, lecz dorośli nie tolerowali nowych gatunków. I Luzan powiedział do Gongory, że jego wiersze były jak kartonowe pudełka rozświetlone przez dziecko, że wyglądały na coś wielkiego, choć w rzeczywistości były puste. W ten sposób Gongora przemieścił się do 2011, w swoim cudownym pustym pudełku, gdzie był o wiele bardziej kochany. Jednak później wrócił, bo tam też pełno było dorosłych.

Fragment Rozdziału 4 ze Snu Wisznu

Diane Wakoski

1937 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Leche agria

No puedes hacer
que vuelva a ser
dulce.
             Una vez
fue de un color inocente
como las flores de las fresas silvestres,
y la textura era tan simple
que pasaba a través de un trozo de gasa,
el sabor era fresco.
Y ahora
sin más culpable que el paso del tiempo
para reprocharle,
la misma sustancia
se volvió agria y grumosa.

La leche cortada
sirve para hacer masas deliciosas e interesantes,
se la puede llevar a un nivel superior de acción bacteriana
para crear platos nuevos,
puede considerársela
compleja en sí misma y de textura más interesante
para quien la estudie de cerca,
se parece a un mapamundi.

Pero
para la mayoría de nosotros:
se echó a perder.
Está agria.
La echamos,
por el desagüe -no en el del patio de atrás-
con cuidado de no volcar nada
porque el olor es fuerte.
Un buen cocinero
estaría escandalizado
con semejante desperdicio.
Pero no vivimos en un mundo de buenos cocineros.

Yo soy la leche.
Pasa el tiempo.
No me puedes volver
a hacer
dulce.
Me siento llena de culpa en el estante del frigorífico,
temblando con la esperanza de un cocinero
que sueñe con barquillos,
con biscochos, con empanadillas
y otros deliciosos panes,
aterrada del ama de casa moderna que
va a bajarme del estante y con un diestro giro
de muñeca
… ya sabes cómo continua.

Tú eres la leche.
Cuando llegue tu turno
acuérdate:
no hay nada que podamos reprocharte
más que el paso del tiempo.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zsiadle mleko

Nie możesz sprawić
by znów było
słodkie.
             Kiedyś
miało niewinny kolor
kwiatów poziomek,
i jego struktura była prosta
przelatywało przez czysty prostokąt gazy,
miało świeży smak.
A teraz
choć zawinił tylko upływający czas
i jemu tylko można robić wyrzuty
ta sama substancja
stała się kwaśna i pełna grudek.

Z zsiadłego mleka
można zrobić interesujące i pyszne ciasta,
można się wznieść na wyżyny działań bakteryjnych
by stworzyć nowe potrawy,
a samo w sobie może być uważane
za skomplikowane i o ciekawszej strukturze
gdy przyjrzeć się mu z bliska,
podobnie jak mapa świata.

Jednak
dla większości z nas:
jest zepsute.
Kwaśne.
Wylewamy je
do zlewu -nie do ogródka-
ostrożnie by nie rozlać ani kropli
ze względu na ostry zapach.
Dobry kucharz
zdenerwowałaby się
takim marnotrawstwem.
Ale nie żyjemy w świecie dobrych kucharzy.

Ja jestem mlekiem.
A czas płynie.
Nie możesz sprawić
by znów była
słodka.
Stoję przepełniona winą na półce lodówki,
drżąca i z nadzieją, że znajdzie się kucharz
marzący o waflach,
biszkoptach, pierogach
i innych pysznych wypiekach,
drżąc ze strachu przed nowoczesną panią domu
która ściągnie mnie z półki i sprawnym ruchem
nadgarstka
… wiesz jak dalej się potoczy.

Ty jesteś mlekiem.
Kiedy przyjdzie kolej na ciebie
pamiętaj:
jedyne co możemy ci wyrzucić
to upływ czasu.

Sour Milk

You can’t make it
turn sweet
again.
           Once
it was an innocent color
like the flowers of wild strawberries,
and its texture was simple
would pass through a clean cheese cloth,
its taste was fresh.
And now
with nothing more guilty than the passage of time
to chide it with,
the same substance
has turned sour and lumpy.

The sour milk
makes interesting & delicious doughs,
can be carried to a further state of bacterial action
to create new foods,
can in its own right
be considered complicated and more interesting in texture
to one who studies it closely,
like a map of all the world.

But
to most of us:
it is spoiled.
Sour.
We throw it out,
down the drain –not in the back yard—
careful not to spill any
because the smell is strong.
A good cook
would be shocked
with the waste.
But we do not live in a world of good cooks.

I am the milk.
Time passes.
You cannot make it
turn sweet
again.
I sit guiltly on the refrigerator shelf
trembling with hope for a cook
who dreams of waffles,
biscuits, dumplings
and other delicious breads
fearing the modern houswife
who will lift me off the shelf and with one deft twist
of a wrist. . .
you know the rest.

You are the milk.
When it is your turn
remember.
there is nothing more than the passage of time
we can chide you with.

David Meza

1990 – , México

Leonel (o en la orilla del sueño)

A mi generación

Bajo el horizonte un muchacho con lágrimas en los ojos dice que el tiempo no existe. El tiempo toma su sombrero y se va como un ave entre las ramas de la medianoche. La cuerda se ha detenido, y el agua del lavabo ha hecho de la casa un litoral donde los tiburones entran y salen de los cuadros en busca de más estrellas, un litoral donde las ballenas saltan y se revuelven entre las constelaciones, donde el cadáver de los cetáceos se transforma en polvo cósmico y arena; un litoral donde los delfines convirtieron la literatura en arrecifes y corales. Alguien ha dejado de dar cuerda a nuestra casa y las escamas del reptil se incrustan en un sueño. Todo quedó revuelto. El siglo XVI tomó la forma de un barco negro encallado en la arena. Un muchacho salió del barco y dijo “Algunos hombres nacen más pájaro que hombre” y se fue volando. Entonces, pude escuchar una voz. Era como un evangelio de tierra entre las manos de otro. Un otro que llevaba su corazón extendido como la piel de un tambor y que sabía mi nombre. Pienso que ese otro bien pudiera ser el mago. El siglo XVII siguió flotando como los planetas en el cielo. Una vez bajó a mi casa de cuerda y me dijo: “Si de alguna forma pudieses mezclar los sueños con la tinta de los calendarios, o decirle que le amas a una muchacha mientras un cometa le atraviesa el pecho; si de alguna forma pudieses revolver la música con las piedras y el agua con el pensamiento, si pudieses volverte noche, o volverte día para llenar el vacío de la muerte con las piedrillas del amor; entonces, quizá, tendrías lo necesario para empezar un poema”, y se fue.

Fragmento del Capítulo 3 de El sueño de Visnu

Mi videopoema, adaptación del texto de David Meza

Tłum. Ada Trzeciakowska

Leonel (czyli na brzegu snu)

Do mojego pokolenia

Pod nieboskłonem chłopiec ze łzami w oczach mówi, że czas nie istnieje. Czas zabiera swój kapelusz i znika jak ptak wśród gałęzi nocy. Struna zatrzymała się, a woda w umywalce zmieniła dom w wybrzeże, gdzie rekiny wskakują i wyskakują z obrazów w poszukiwaniu innych gwiazd, wybrzeże, gdzie wieloryby skaczą i obracają się wśród gwiezdnych konstelacji, gdzie ciało morświnów staje się kosmicznym pyłem i paskiem, wybrzeże, gdzie delfiny zmieniły literaturę w rafy koralowe i koralowce. Ktoś przestał nakręcać nasz dom i gadzie łuski wbijają się w sen. Wszystko się zagmatwało. XVI wiek przybrał formę czarnegco statku, który osiadł na piachu. Chłopiec opuścił łódź i powiedział „Niektórzy ludzie rodzą się bardziej ptakami niż ludźmi” i odleciał. Mogłem wtedy usłyszeć jego głos. Był jak ewangelia z ziemi w rękach kogoś innego. Kogoś kogo serce zostało naciągnięte jak skóra na bębenku i kto znał moje imię. Myślę, że ten ktoś inny mógł być czarodziejem. XVII wiek unosił się nadal jak planety na niebie. Pewnego razu zdjął mój dom z sznurka i powiedział: „Gdybyś w jakiś sposób mógł zmieszać sny z atramentem kalendarzy lub powiedzieć dziewczynie, że ją kochasz, podczas gdy kometa przeszywa jej pierś; gdybyś w jakiś sposób mógł poruszyć muzykę kamieniami i wodę za pomocą myśli, gdybyś mógł stać się nocą, lub zostać dniem by wypełnić pustkę śmierci kamyczkami miłości; wtedy, być może, miałbyś wszystko co potrzebne do napisania wiersza”, i odszedł.

Fragment Rozdziału 3 ze Snu Wisznu

Collage de Robin Isely

Diane Wakoski

1937 – , Estados Unidos

Trad. Beth Miller

Historia

Un hombre me preguntó
la historia de mi vida.
Dije
que yo no tenía
historia.
Que todas mis historias eran vidas,
como hongos,
aparentemente sin raíces,
aunque las esporas, microscópicas, que bailan
    en la tierra
como mi mano roza tu cara mientras
duermes,
               ya no son misteriosas;
y recordé que todas mis historias son una sola,
dejando a una mujer con un puñado de plata
que se vuelve luz de luna
desvanece como el aire,
desaparece con el sol,
permaneciendo ella con sus manos abiertas
y la poesía que es música,
una canción que nos ronda a todos
es lo que le queda,
su realidad misteriosamente,
quizá microscópicamente, ida
                                             para aparecer en otro
terreno pantanoso.
Yo busco al mago que entienda
lo que es invisible
al ojo desnudo,
que lea la poesía como un texto
para una nueva especie de jardín,
que convierta la luz de luna
en un puñado de plata,
en algo sólido y real,
no en ilusión,
no en viejas historias,
no en la vieja versión de la vida,
no en hongos venenosos.

Hongos,
comibles,
hermosos,
que dejan caer las esporas
y dan vida
justamente
como nosotros.
La historia de mi vida
es
que continúa.

Fotografías de Julia Hetta

Tłum. Ada Trzeciakowska

Historia

Jakiś człowiek zapytał mnie
o historię mojego życia.
Powiedziałam,
że nie mam
historii.
Że wszystkie moje historie były życiami,
jak grzyby,
pozornie pozbawione korzeni,
choć spory, mikroskopijne, tańczące
    nad ziemią
jak moja dłoń głaszcząca twoją twarz, kiedy
śpisz,
               nie mają już tajemnic;
i przypomniałam sobie, że wszystkie te historia to jedna,
pozostawiają one kobietę z garścią srebra,
która zmienia się w księżycowe światło,
wymyka się jak powietrze,
znika wraz ze słońcem,
a ona stoi z otwartymi rękoma
i poezja będąca muzyką,
pieśń, która nie daje nam spokoju
oto co jej pozostało,
jej rzeczywistość tajemniczo,
być może mikroskopijnie, zniknęła
                                             by pojawić się na jakimś innym
skrawku kloacznej ziemi.
Ja szukam czarodzieja, który rozumiałby
to co niewidzialne
dla oka,
który czytałby poezję jak tekst
do nowego rodzaju ogrodu,
który zmieniłby światło księżyca
w garść srebra,
w coś solidnego i prawdziwego,
nie w iluzję
nie w stare historie,
nie w starą wersję życia,
nie w trujące muchomory.
 
Grzyby,
jadalne,
piękne,
upuszczające spory,
przekazujące swoje życie dalej
dokładnie
jak pozostali.
Historia mojego życia
to ta,
która toczy się dalej.

Story

A man asked me
what the story of my life was.
I said
I had no
story.
That my stories were all lives,
like mushrooms,
seeming to have no roots,
though the spores, microscopic, dancing
    over the ground
the way my hand brushes your face when
you are asleep,  
               are not mysterious any more;
and I remembered that all stories are one story,
leaving a woman with a handful of silver
that turns to moonlight 
slips away as air,
disappears with the sun,
she standing with her own hands open 
and poetry which is music,
a song which haunts us all
is what she has left,
her reality mysteriously,
perhaps microscopically, gone
                                       to appear in some other
patch of damp ground.
I look for the magician who understands
what is invisible
to the naked eye,
who reads poetry as a text
for a new kind of garden,
who turns moonlight
into a handful of silver,
something solid and real,
not the illusion
not the old stories,
not the old version of life,
not mushrooms as poisonous toadstools.
 
Mushrooms,
edible,
beautiful,
dropping their spores,
passing their lives on
just
like the rest of us.
The story of my life 
is
that it goes on.

Polly Jean Harvey (PJ Harvey)

1969 – , Inglaterra

Letra de All and Everyone hace referencia a la batalla de Galípoli o batalla de los Dardanelos. La batalla se inició en febrero de 1915 con un bombardeo masivo desde buques de guerra británicos y franceses contra los fuertes otomanos que defendían el estrecho, y que fracasó principalmente debido a las minas. Este fracaso promovió entre mandos y gobiernos la necesidad de una operación combinada, en forma de desembarco, entre británicos y franceses con el fin de conquistar la capital otomana de Constantinopla. Esta idea, defendida sobre todo por Winston Churchill, se iniciaría con el desembarco cerca de Galípoli, pero los aliados no consiguieron penetrar por sorpresa en el territorio otomano y fracasaron en las sucesivas ofensivas, con un resultado de unas 250 000 bajas por cada uno de los dos bandos (Wikipedia).

Trad. Ada Trzeciakowska

Todo y todos nosotros

La muerte estaba por todos lados,
en el aire
y en los sonidos
que salían desde las lomas
del Risco Bolton.
Justo ahí ancló la muerte.
Cuando te ponías a fumar
o contabas un chiste
estaba en la risa
y (bebiendo) agua (potable)
se acercó a la playa
como una hilera de buques,
se hundió en el mar y yació alrededor.

La muerte estaba en antiguas fortalezas,
bombardeadas por un millón de balas
de los artilleros, esperando en los bosquecillos
con corazones que amenazaban con reventar sus cajas,
mientras avanzábamos hacia el sol
la muerte era todo y todos nosotros.

Mientras estábamos adentrándonos en el sol
mientras estaba avanzando cada hombre
mientras estábamos adentrándonos en el sol

La muerte flotaba en el humo y se aferró
a 400 hectáreas de costa baldía.
Un banco de tierra roja está
goteando muerte ahora y ahora, sin cesar.
La muerte estaba en todos lados,
en el aire
y en los sonidos
que salían desde las lomas
del Risco Bolton.
Justo ahí ancló la muerte.
La muerte estaba en el sol mirando,
fijando sus ojos en todos nosotros.
Sacudió los huesos de la Caballería Ligera
que aún siguen tumbados ahí por las tierras

mientras estamos adentrándonos en el sol
mientras está avanzando cada hombre
mientras estamos adentrándonos en el sol
cantamos: “Muerte a todos y cada uno”.

All and Everyone

Death was everywhere,
in the air
and in the sounds
coming off the mounds
of Bolton’s Ridge.
Death’s anchorage.
When you rolled a smoke
or told a joke,
it was in the laughter
and drinking water
it approached the beach
as strings of cutters,
dropped into the sea and lay around us.

Death was in the ancient fortress,
shelled by a million bullets
from gunners, waiting in the copses
with hearts that threatened to pop their boxes,
as we advanced into the sun
death was all and everyone.

As we advancing in the sun
As we advancing every man
As we advancing in the sun

Death hung in the smoke and clung
to 400 acres of useless beachfront.
A bank of red earth, dripping down death
now, and now, and now
Death was everywhere
in the air
and in the sounds
coming off the mounds
of Bolton’s Ridge.
Death’s anchorage.
Death was in the staring sun,
fixing its eyes on everyone.
It rattled the bones of the Light Horsemen
still lying out there in the open

As we, advancing in the sun
as we, advancing every man
as we, advancing in the sun
sing “Death to all and every one.”

Tłum. Ada Trzeciakowska

Wszystko i każdy z nas

Śmierć czaiła wszędzie się
we mgle
i w dźwiękach
dochodzących ze wzgórz
Bolton’s Ridge.
Tam zawinęła Śmierć.
Była w skręcanej fajce
była w żarcie
w śmiechu
i pitnej wodzie
wtargnęła na plażę
by niczym sznur kutrów,
wpaść do morza i zalec wokół nas.

Śmierć była w starożytnych fortecach,
milionem kul ostrzelanych
przez artylerzystów, czekających w zagajnikach,
a serca ich groziły nagłym wybuchem,
podczas gdy posuwaliśmy się w stronę słońca
śmierć była wszystkim i każdym z nas.

Gdy posuwaliśmy się do słońca
gdy kroczył każdy z nas
gdy posuwaliśmy się do słońca

Śmierć unosiła się wśród dymu i przylgnęła
do czterystu akrów plaży leżącej odłogiem.
Brzeg czerwonej ziemi ocieka
śmiercią teraz i wciąż i wciąż.
Śmierć czaiła wszędzie się
we mgle
i w dźwiękach
dochodzących ze wzgórz
Bolton’s Ridge.
Tam zawinęła Śmierć.
Śmierć była w słonecznej tarczy,
utkwiła w nas oczy.
Terkotała kośćmi Lekkiej Jazdy
które wciąż leżą rozrzucone gdzieś na polach

gdy posuwamy się do słońca
gdy kroczy każdy z nas
gdy posuwamy się do słońca
śpiewamy „śmierć wszystkim i każdemu z nas”.

Polly Jean Harvey (PJ Harvey)

1969 – , Inglaterra

Trad. Ada Trzeciakowska

En Battleship Hill

El aroma a tomillo transportado por el viento 
Te pica en la cara haciéndote recordar 
Que la cruel naturaleza ha ganado otra vez

En las trincheras de Battleship Hill,
Una odiosa sensación aún perdura 
Incluso ahora, ochenta años después 
La cruel naturaleza
Cruel, cruel naturaleza

La tierra retorna a lo que siempre ha sido 
El aroma a tomillo transportado por el viento 
Montañas recortadas, sobresaliendo 
Agrietadas como dientes en una boca podrida 
En las trincheras de Battleship Hill oigo al viento decir 
“La cruel naturaleza ha ganado otra vez”

On Battleship Hill

The scent of Thyme carried on the wind, 
stings your face into remembering 
cruel nature has won again.

On Battleship Hill’s caved in trenches, 
a hateful feeling still lingers, 
even now, 80 years later. 
Cruel nature. 
Cruel, cruel nature.

The land returns to how it has always been. 
The scent of Thyme carried on the wind. 
Jagged mountains, jutting out, 
cracked like teeth in a rotten mouth. 
On Battleship Hill I hear the wind, 
Say “Cruel nature has won again.”

Na wzgórzu Battleship

Zapach tymianku unosił się na wietrze,
Smagał Twoją twarz, żebyś pamiętał:
Okrutna natura znowu wygrała.

Zawaliła okopy na wzgórzu Battleship
Uczucie pełne nienawiści przetrwało,
Nawet teraz, po osiemdziesięciu latach.
Okrutna natura.
Okrutna, okrutna natura.

Ziemia znów jest taka sama jak zawsze
Zapach tymianku unosi się na wietrze.
Poszarpane góry wystają
Popękane jak zepsute zęby
Na wzgórzu usłyszałam wiatr, 
Mówi “Okrutna natura znowu wygrała”.

Anna Świrszczyńska

1909-1984, Polonia

Trad. Jonio González

Una conversación a través de la puerta

A las cinco de la mañana
le golpeo la puerta.
Le digo a través de la puerta:
en el hospital de la calle Sliska
su hijo, un soldado, está muriendo.

Él entreabre la puerta,
sin quitar la cadena.
Detrás suyo su esposa
tiembla.

Le digo: su hijo le pide a la madre
que venga.
Él dice: la madre no irá.
Detrás suyo la esposa 
tiembla.

Le digo: el doctor nos permitió 
darle vino. 
Él dice: por favor espere.

Me alcanza una botella a través de la puerta,
luego le pone llave,
luego le pone una segunda llave.

Detrás de la puerta su esposa
comienza a gritar como si estuviese de parto.

El compositor Luis de Pablo estrenó en 2019 la Cantata femenina Anna Swir, basada en varios poemas de esta autora.

Rozmowa przez drzwi

O piątej nad ranem
pukam do jego drzwi.
Mówię przez drzwi:
w szpitalu na Śliskiej
umiera pana syn, żołnierz.

On uchyla drzwi,
nie zdejmuje łańcucha.
Za nim żona
dygoce.

Ja mówię: syn prosi matkę,
żeby przyszła.
On mówi: matka nie przyjdzie.
Za nim żona
dygoce.

ja mówię: doktor pozwolił
dać mu wina.
On mówi: proszę zaczekać.

Podaje przez drzwi butelkę,
zamyka drzwi na klucz,
zamyka na drugi klucz.

Za drzwiami żona
zaczyna krzyczeć
jakby rodziła.