Urszula Kozioł

1931 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

En el paseo

Te digo: mira,
¿acaso esta piedra, o el ala de un insecto
no forma tal diseño
como si el propósito principal de la naturaleza
fuera el ornamento?
Un pez avanza hacia él
una estrella en el firmamento
y una espina
aunque sea en esta flexible ramita de zarzamora.
Y tú, sumido en tus propios pensamientos
murmuras: ─es sólo una fachada─

y la palabra «fachada» en cuanto a
lo que estoy pensando
me provoca una repentina sensación de frío

Foto propia

z przechadzki

Mówię do ciebie: spójrz ─
czy ten kamień, albo skrzydło owada
nie układa się w taki deseń
jakby głównym celem natury
miał być ornament?
Zmierza ku niemu ryba
gwiazda na firmamencie
i kolec
choćby na tej giętkiej gałązce jeżyny.
A ty zaprzątnięty własnymi myślami
mruczysz: ─ to tylko fasada

─ i słowo „fasada” w odniesieniu do tego
o czym myślę ja
przejmuje mnie nagłym chłodem.

Urszula Kozioł

1931 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

EL RESPLADECER

Toda nuestra existencia es resplandecer

con nuestro resplandor sustentamos a ambas: la palabra
y la estrella
que vigila sobre el oscuro camino
en el cual en la noche de pavor
nos abrimos paso el uno hacia el otro

Serie Endangered de Tamara Dean

ŚWIECENIE

Całe to nasze bycie jest świeceniem

tym świeceniem wspomagamy i swoje słowo
i gwiazdę
która czuwa nad ciemnym duktem
jakim w noc przerażenia
przedzieramy się wzajem ku sobie.

Urszula Kozioł

1931 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

más allá del color

Disipándose rápido el gris
como si esta sombra de aquí
quisiera aferrarse cuanto antes a aquella
otra sombra

no importa que este día se parezca a
tantos otros
no dejes que eso te confunda

te quedas inmóvil en una muda
desesperación
tu próximo versogris se muere por causas
no naturales
su sentido cristalizado de un regusto salado
imperceptiblemente
penetra bajo el caparazón de la siguiente palabra
se sobresiembra en ella
con su hueso duro durísimo
irisadamente gris
como si Terborch lo hubiese pintado

quieto
ya nada sirve
tal vez sea lo correcto

tal vez un día tú también
puedas ofrecer tu propia perla
segregada por tus entrañas laceradas

Collage propio con detalle de La carta de Gerard Terborch

spoza barwy

Szybko rozpraszająca się szarość
jakby ten tutaj cień
chciał co prędzej przylgnąć do tamtego
drugiego cienia

to nic nie znaczy że ten dzień podobny jest
tylu innym
niechże cię to nie zmyli

stoisz jak wryta w niemej
rozpaczy
twój kolejny szarowiersz umiera śmiercią
nienaturalną
jego zeszklony sens o słonawym posmaku
niedostrzegalnie
wnika pod powłokę następnego słowa
wsiewa się weń twardą
coraz twardszą pestką
połyskliwie szarą
jakby ją Terborch malował

cicho
już nic nic
może tak trzeba

może kiedyś ty także
przekażesz komuś tę utoczoną ze zranionego wnętrza
swą własną perłę

Minerva Margarita Villarreal

1957 – 2019 México

A EDUARDO CHILLIDA

La pátina del hierro el amarillo adobe el óxido adoquín
Un eco un chillido un pájaro elevando
los incendiados muros
que el fuego amó
Gravitaciones torceduras
En el margen turbio de las cosas
brilla el silencio
La paila
bajo la teja
que da al patio
de mosaicos rojos
Entro y salgo
y la puerta es tu pecho
entro y salgo
y tus labios me besan
me besa tu inclemencia
me atraviesa tu aliento
Verde sed
a la orilla del río
suntuosidad de hojas flotantes
de viñas y de higueras
cuyos frutos
devoran los pájaros
Las perlas o la sangre
manteles de alabastro
las copas esparcidas
el hierro donde clavaste
el corazón
Todo flota
y el espacio deja de serlo
La muerte y lo que llama de la muerte
Entro y salgo
en el instante en que el vino
se vierte sobre la mesa
y de la lluvia
vuelven tus pies
a mi pecho
y mi lengua en tus dedos
Porque la noche fue
contada entre los días
y vino entre los meses
y prendió su grano de luz
Cuando este templo asciende
en este espacio
en esta mesa

Proyecto Tindaya de Eduardo Chillida

Tłum. Ada Trzeciakowska

DO EDUARDO CHILLIDY

Patyna żelaza żółta glina rdzawy bruk
Echo, krzyk, ptak unoszący
nadpalone mury
który ukochał ogień
Grawitacje skręty
Na mętnym marginesie rzeczy
lśni cisza
Misa
pod glinianym daszkiem
wychodzącym na dziedziniec
z czerwonej mozaiki
Wchodzę i wychodzę
a drzwi to twoja klatka piersiowa
Wchodzę i wychodzę
a twoje usta całują mnie
całuje mnie twoja nieugiętość
twój oddech mnie przeszywa
Zielone pragnienie
na brzegu rzeki
przepych unoszących się liści
winorośli i drzew figowych
których owoce
pożerają ptaki
Perły lub krew
alabastrowe obrusy
rozrzucone kielichy
żelazo, w które wbiłeś
serce
Wszystko się unosi
a przestrzeń przestaje być sobą
Śmierć i to, co od śmierci przyzywa
Wchodzę i wychodzę
w chwili, gdy wino
wylewa się na stół
i z deszczu
powracają twoje stopy
do mojej piersi
a mój język w twoich palcach
Ponieważ noc była
opowiadana w ciągu dnia
i nadszedł przeciągu miesięcy
i zapalił swoją bryłkę światła
Gdy ta świątynia wznosi się
w tej przestrzeni
przy tym stole

Minerva Margarita Villarreal

1957 – 2019 México

*** Dentro rompe

Dentro rompe la creciente
y salgo de las sombras
que se alojaron en mí
Mi animal huye por la montaña
Hacia allá salgo todos los días
empapada de oscuridad
y de regreso
ya que la luz declina
la nube divide y parte en dos al sol
Dos soles bañan lo perdido
Allá quedaron mis pies buscándolo
mis ojos
mi perdido animal
Pero nada serás
sin estos versos
convertidos en pájaros
en círculos
en pasos
que mis años alargan

Acuarelas de Fernando Zóbel (1924 – 1984)

Tłum. Ada Trzeciakowska

*** Wewnątrz wzbiera

Wewnątrz wzbiera przypływ
i wydostaję się spośród cieni
które schroniły się we mne
Moje zwierzę ucieka górami
W tamtą stronę udaję się każdego dnia
przesiąknięta ciemnością
a w drodze powrotnej
ponieważ światła ubywa
chmura dzielni i przedziela słońce na pół
Dwa słońca obmywają to co utracone
Tam pozostały stopy me poszukując go
moje oczy
moje utracone zwierzę
Lecz niczym będziesz
bez tych wersów
zmienionych w ptaki
w kręgi
w kroki
które moje lata wydłużają

Minerva Margarita Villarreal

1957 – 2019, México

*** Y al fondo la eternidad

Y al fondo la eternidad en el centro del parque
cuando los insectos y los árboles despiertan desde
                                                                        su luz
y ya el viento en el sueño no aúlla
Muchacho reverdecido por el agua
estás aquí dentro de mí y dentro de mis días acaricio
                                                                      tu rastro

Pastoral de Leonora Carrington (1950)

Tłum. Ada Trzeciakowska

***I w głębi wieczność

A w głębi wieczność w środku parku
kiedy owady i drzewa budzą się z jej
                                            światła
i już wiatr we śnie nie zawodzi
Pozieleniały od wody chłopcze
jesteś tu we mnie i z głębi mych dni pieszczę
                                                          twój ślad

Minerva Margarita Villarreal

1957 – 2019 , México

Te besaré largamente

Te besaré largamente
mis animales sueltos en el interior de tus sentidos
amándote en tus entrañas
como esquirlas de luz
Te besaré
atravesaré tu cielo
me internaré en tus ramas
circularé en tus líquidos
surgiré de la yema de la corteza de tu tronco
me alimentaré de tu jardín
Tu voz en las colinas
y los campos inmensos
como tú los pensaste
tus animales sueltos en el interior de mis sentidos
amándome en mis entrañas
como certeza
como fruto como señal de territorio
Tu voz en las colinas
y los campos inmensos
bajo este cielo púrpura
esta delicia o cauce a mitad de la lluvia
a mitad del océano
porque tu árbol enraíza
en medio de mi vientre
y esta tierra te vive
en el principio y el fin


El árbol corazón de Garth Knight

Tłum. Ada Trzeciakowska

Pocałuję Cię nieśpiesznie

Pocałuję Cię nieśpiesznie
me zwierzęta w głębi twoich zmysłów uwolnione
kochające Cię w trzewiach twych
jak odłamki światła
Pocałuję Cię
przeszyję twe niebo
zaszyję się w twe gałęzie
będę krążyć w twych sokach
wyłonię się z pąku na korze twego pnia
będę się karmić twoim ogrodem
Twój głos wśród wzgórz
i pól bezkresnych
takich jakimi sobie je wymyśliłeś
twe zwierzęta w głębi mych zmysłów uwolnione
kochające mnie w trzewiach mych
jak pewność
jak owoc jak oznakowane terytorium
Twój głos wśród wzgórz
i pól bezkresnych
Pod tym niebem purpurowym
Ta rozkosz czy koryto wezbrane od deszczu
od oceanu
bo twe drzewo wypuszcza korzenie
w mym łonie
i ta ziemia tobą żyje
na początku i na końcu

Crea tu sitio web con WordPress.com
Comenzar
A %d blogueros les gusta esto: