Jacek Dehnel

1980 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

S. Wyspiański,
cartón para la vidriera «Dios Padre»

De cerca, se puede ver que dios es sólo
una capa de polvo coloreado
en desgastado papel o lienzo,
amarillento, deshilachado.

Las líneas con las que el dios fue dibujado,
se tambalean,
corregidas varias veces por una mano insegura.

Con el paso de los años, el dios es tan frágil,
que sólo puede estar tumbado.

Hay que separarlo del mundo con un cristal,
porque con un simple movimiento de la yema del dedo,
el engancharse el faldón del abrigo o incluso

un soplo
y
volvería a ser lo único
que siempre ha sido:
                             materia

             omnipresente, vertiginosa, atemporal,
infinita en su riqueza, desde las minas de
de cinabrio y lapislázuli, a través de la alegría del óxido, hasta los prados cubiertos de añil,
blanqueados con tiza, en la que murmuran prístinos mares,

sería todo, todo, todo.

St. Wyspiański,
karton do witraża „Bóg Ojciec”

Z bliska widać, że bóg jest tylko
warstwą barwnego proszku
na zetlałym papierze czy płótnie,
pożółkłym, postrzępionym.

Linie, którymi nakreślono boga,
są chwiejne,
kilka razy poprawiane niepewną dłonią.

Po latach bóg jest tak kruchy,
że może tylko leżeć.

Od świata trzeba go odgrodzić szybą,
bo wystarczy jeden nieuważny ruch opuszka,
zawadzenie połą płaszcza albo choćby

dmuchnięcie
i
stałby się na powrót tym jedynie,
czym był zawsze:
                             materią

             wszechobecną, zawrotną, ponadczasową,
nieskończoną w swoim bogactwie, od kopalń
cynobru i lapis lazuli, przez radość rdzy, po łąki porośnięte urzetem,
rozbielone kredą, w której szumią przedwieczne morza,

wszystkim, wszystkim, wszystkim.

Luis Rosales

1910-1992, España

UNA HUELLA DE VIOLETA EN LA NIEVE

Me contaba su sueño hasta agotarse
y sus palabras eran
como el paso del tren cuando te encuentras junto a la vía,
y sientes su atracción en todo el cuerpo al mismo tiempo,
y vibras empujado por el vacío
que tiene un fundamento de dulzura y terror.
Mientras me hablaba
ella vivía desde este fundamento
en donde el miedo de vivir se nos acerca tanto
que la carne se agrieta para arder,
que la carne se agrieta
como la llama tiene un vacío, en su centro, de sombra natural;
y ella se iba llenando de ese hueco,
de ese espejo de nieve simultánea
mientras seguía contándome su sueño como si no pudiera despertar,
como si hablara sola,
sintiéndose empujada únicamente
por ese miedo transitivo que aún empapaba sus palabras.
Y sin embargo algo ha nacido de esa conversación extenuante,
algo que siento ahora,
que seguiré sintiendo siempre
como escucho a esta niña de tierra improvisándose
que reúne su temblor para decirme
que no sabe vivir,
que no puede vivir
porque la carne se le queda cada día más pequeña;
tan pequeña que ha llegado a sentirse impedida,
y ya no podrá nunca llegar hasta su casa,
y ya sólo recuerda que vivía en un colegio,
y ya sólo recuerda que vivía dentro del dormitorio de un colegio,
donde todas las noches despertaba
viendo pasar un tren por el pasillo atónito,
viendo pasar todas las noches el mismo tren
por el mismo pasillo titilante de camas sucesivas,
de camas con guirnaldas de muchachas que duermen
sin salir del espejo,
sin ver pasar el tren
que a ella, todas las noches, va despertándola un poco más,
a fuerza de seguirlo,
a fuerza de seguirlo cuando pasa y se pierde en la sombra,
y la desclava de su cuerpo igual que se desclava con la humedad un cuadro en la pared,
y la deja tronchada en las vías
sobre las cuales pasa el tren donde ella misma va sonriendo en todas las ventanas.

Fotografías de René Groebli (1927-, Suiza)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ślad fiołka na śniegu

Opowiadała mi swój sen, aż do wyczerpania
a słowa jej były
jak przejeżdżający pociąg, gdy stoisz przy torach,
i czujesz w każdym kawałku ciała przyciąganie,
wibrując popychany przez pustkę
u źródeł której kryje się słodycz i groza.
Mówiąc do mnie  
czerpała z tego źródła
gdzie strach przed życiem podchodzi do nas tak blisko,
że ciało pęka i płonie,
że ciało pęka
jak płomień, pustka w jego sercu jest z naturalnego cienia;
i ona właśnie wypełniała się tą nicością,
tym równoczesnym lustrem śniegu
podczas gdy opowiadała mi swój sen, jakby nie mogła się obudzić,
jakby mówiła sama do siebie,
czując się popychana tylko
tym przejściowym strachem, którym wciąż nasiąkają jej słowa.
A jednak coś z tej męczącej rozmowy zrodziło się,
coś co czuję teraz,  
co będę czuł zawsze
gdy słucham tej dziewczyny z ziemi improwizującej się  
zespalającej swoje drganie by powiedzieć mi,
że nie potrafi żyć,
że nie może żyć
bo ciało jej z dnia na dzień staje się coraz mniejsze;
tak małe, że czuje się już niezdolna,
i nigdy już nie będzie w stanie dotrzeć do domu,
i pamięta już tylko, że kiedyś mieszkała w szkole,  
i pamięta już tylko, że mieszkała w szkolnej sypialni,
w której każdej nocy budziła się
osłupiała patrząc na przejeżdżający korytarzem pociąg,
patrząc każdej nocy na ten sam pociąg, przejeżdżający   
tym samym rozmigotanym korytarzem kolejnych łóżek,
łóżek z girlandami uśpionych dziewcząt,
nie wychodzących z lustra,
nie widzących przejeżdżającego pociągu
który, każdej nocy, wybudza ją trochę bardziej,
bo idzie za nim,
bo idzie za nim, gdy przejeżdża i znika w cieniu,
i odrywa ją od jej ciała, jak obraz na ścianie odrywa się z powodu wilgoci,
i zostawia ją odłamaną na torach
po których przejeżdża pociąg, w którym ona sama uśmiecha się ze wszystkich okien.  

Karin Boye

1900-1941, Suecia

Trad. Ada Trzeciakowska

Un silencio se expandía

El silencio se expandía con suavidad del bosque invernal soleado.
¿Cómo es que mi voluntad se hizo tan firme y mi camino tan dócil?
En mi mano tintineaba un cuenco de vidrio grabado.

Entonces mi pie se hizo atento y más no tropezaría.
Entonces mi mano se hizo cautelosa y más no temblaría.
Entonces fui inundada y arrastrada por la fuerza de las cosas frágiles.

Trad. Francisco J. Uriz

Un amplio silencio

Suavemente se expandía el silencio como soleado bosque de invierno.
¿Cómo se doblegó mi voluntad de tan servil manera?
En mi mano latía un cuenco de vidrio sonoro.
De repente, mi pie se volvió temeroso y no rechazó la huida.
Mi mano se volvió cautelosa y ni siquiera pudo ya temblar.
Entonces me volví abundante. Fui atrapada por la fuerza de las cosas frágiles.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Cisza rozciągała się

Cisza rozciągała się miękko jak zimowe lasy w słońcu.
Jak moja wola wzrosła stanowcza a moja droga mnie posłuszna?
W dłoni niosłam wytrawioną misę z dźwięcznego szkła.

Wtedy moja stopa stała się tak uważna, że już nie potknie się.
Wtedy moja ręka stała się tak ostrożna, że już nie zadrży.
Wtedy przepełniła mnie i porwała siła rzeczy kruchych.

Transl. David McDuff

A stillness expanded

A stillness expanded, soft as sunny winter forests.
How did my will grow sure and my way obedient to me?
I carried in my hand an etched bowl of ringing glass.
Then my foot became so cautious and will not stumble.
Then my hand became so careful and will not tremble.
Then I was flooded over and carried by the strength from fragile
                                                      things.

En stillhet vidgades

En stillhet vidgades mjuk som soliga vinterskogar.
Hur blev min vilja viss och min väg mig underdånig?
Jag bar i min hand en etsad skål av klingande glas.

Då blev min fot så varsam och kommer inte att snava.
Då blev min hand så aktsam och kommer inte att darra.
Då blev jag överflödad och buren av styrkan ur sköra ting.

Czesław Miłosz

1911-2004, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Bloc de notas: Sanary*

Minado está el túnel de Gotardo.
Donde duerme la lana
y la respiración de los niños mueve las mariposas de papel,
donde caballos mojados al borde de una fuente
saltan en el aire de mayo
pasa un alambre subterráneo.

Minada está la tierra natal,
diminuta, dulce para vosotros, europea.
El olivo madura en ella y el centeno,
el viento corre por el campo de lino y se calma entre el follaje negro
bajo lámparas calientes de las naranjas.

Minado está el mar azul
En la hora en que la barca sale de pesca
de un pueblo, donde los gatos duermen entre las redes.

Minado está el corazón del hombre.
El tiempo que le fue dado para vivir y el otro tiempo
son en su conciencia como dos líneas
en vez de ser uno en armonía.

*Sanary-sur-Mer, pueblo en Provenza donde encontraron refugio artistas y escritores alemanes que huían del régimen nazi. Entre ellos Bertolt Brecht, Thomas Mann, Ludwig Marcuse y también el inglés, Aldous Huxley.

Fotogramas de Mediterráneo de Jean-Daniel Pollet

Notatnik: Sanary

Podminowany jest tunel Gotarda.
Gdzie wełna śpi
i oddech dzieci porusza papierowe motyle,
gdzie mokre konie na brzegu fontanny
skaczą w powietrzu maja
przebiega drut podziemny.

Podminowana jest rodzinna ziemia,
nieduża, słodka dla was, europejska.
Oliwka na niej dojrzewa i żyto,
wiatr biegnie polem lnu i cichnie w czarnych liściach
pod gorącymi lampami pomarańcz.

Podminowane jest niebieskie morze
w godzinie, kiedy kuter wyjeżdża na połów
z miasteczka, w którym koty śpią między sieciami.

Podminowane jest serce człowieka.
Czas dany mu do życia i czas inny
są w jego świadomości jak dwie linie
zamiast być jednym w harmonii.

Russell Edson

1935-2014, EE.UU.

Trad. Jonio González

Ángeles

Tienen pocos usos. Sirven sobre todo como objeto de martirio.
A ningún gobierno le preocupa lo que haces con ellos.

Como pájaros, y sin embargo tan humanos…
Se aparean mirándose mutuamente por un instante.
Sus huevos son como caramelos de goma blancos.

A veces se dice de ellos que impulsan al hombre
 a hacer con su vida más de lo que esperaba.
Pero ¿qué es lo que tiene que hacer un hombre con su vida?

… Arden maravillosamente en una llama azul.

Su llanto es como el chirriar de un gozne diminuto.
Como el grito de un murciélago. Nadie lo oye.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Anioły

Nie mają wielu zastosowań. Służą jako przedmioty udręki.
Żadnego rządu nie obchodzi co z nimi zrobisz.

Są jak ptaki, a jednocześnie tak ludzkie…
W czasie godów spoglądają na siebie przez chwilę.
A ich jajka przypominają białe żelki.

Czasami mówi się, że inspirują ludzi
Do robienia czegoś więcej ze swoim życiem niż im dane.
Ale co oznacza dla ludzi zrobienie czegoś ze swoim życiem?

… Palą się przepięknie błękitnym płomieniem.

Ich wołanie jest jak zgrzyt małego zawiasu;
Pisk nietoperza. Nikt go nie słyszy.

Mariposas reparadas, colección de arte de Anne ten Donkelaar, inspirada en El taller de mariposas de Gioconda Belli

Angels

They have little use. They are best as objects of torment.
No government cares what you do with them.

Like birds, and yet so human…
They mate by briefly looking at the other.
Their eggs are like white jellybeans.

Sometimes they have been said to inspire a man
to do more with his life than he might have.
But what is there for a man to do with his life?

…They burn beautifully with a blue flame.

When they cry out it is like the screech of a tiny hinge;
the cry of a bat. No one hears it.

Francisco Brines

1932 – , España (Valencia)

A punto de un viaje en coche

Las ventanas reflejan
el fuego de poniente
y flota una luz gris
que ha venido del mar.
En mí quiere quedarse
el día, que se muere,
como si yo, al mirarle,
lo pudiera salvar.
Y quién hay que me mire
y que pueda salvarme.
La luz se ha vuelto negra
y se ha borrado el mar.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Na chwilę przed podróżą samochodem

Szyby odbijają
ogień zmierzchu
i unosi się szare światło
co przyszło znad morza.
We mnie chce zostać
dzień, co umiera,
jakbym patrząc,
ocalić go mógł.
A na mnie któż patrzy
któż ocalić by mógł?
Światło czernieje
zatarło się morze już.

Tomas Tranströmer

1931-2015, Suecia

Trad. Roberto Mascaró

Seminario de sueños

Cuatro mil millones de personas en la tierra.
Y todos duermen, todos sueñan.
En cada sueño se apiñan los rostros y los cuerpos
—las personas soñadas son más que nosotros.
Pero no ocupan lugar…
Sucede que te duermes en el teatro.
En medio de la pieza se hunde el instante.
Un breve segundo de doble exposición: el escenario.
allí al frente, es aventajado por un sueño.
Luego, ya no hay más escenario; eres tú.
¡Teatro en la sincera profundidad!
¡El misterio de un director teatral
agotado!
Continuo aprendizaje de memoria…
Un dormitorio. Es de noche.
El cielo oscuro se desliza dentro de la habitación.
El libro que alguien dejó al quedarse dormido
todavía está abierto
y permanece abatido al borde de la cama.
Los ojos del durmiente se mueven,
siguen el texto sin letras
en otro libro
—con iluminaciones, antiguo, rápido.
Una commedia vertiginosa que se impregna
dentro de los muros de convento del párpado.
Un solo ejemplar. ¡Existe en este instante!
Mañana, todo estará tachado.
¡Misterio de este gran derroche!
Eliminación… Como cuando el turista es detenido
por sospechosos hombres de uniforme
—abren la cámara, desenrollan su película
y dejan que el sol mate las imágenes:
así son los sueños oscurecidos por la luz del día,
¿Eliminados o solo invisibles?
Hay un soñar-fuera-del-alcance
que siempre está pasando. Luz para otros ojos.
Una zona donde pensamientos que reptan aprenden a andar.
El rostro y las imágenes se reorganizan.
Nos movemos en una calle, entre gente,
en la canícula.
Pero tantos, o más,
que no vemos,
están dentro de los oscuros edificios
que se alzan a ambos lados.
A veces alguno de ellos se acerca a la ventana
y arroja una mirada sobre nosotros.

Ilustración propia

Tłum. Leonard Neuger

Seminarium oniryczne

Cztery miliardy ludzi na ziemi.
I wszyscy śpią i wszystkim śni się.
W każdym śnie tłoczą się twarze i ciała —
ludzi którzy się śnią jest więcej niż nas.
Za to nie zajmują miejsca…
Zdarza się, że zaśniesz na spektaklu.
W połowie sztuki powieki opadają.
Podwójna ekspozycja krótkiej chwili: scena
tam z przodu oskrzydlana przez sen.
Potem już nie ma sceny. Ty nią jesteś.
Teatr w zacnej głębi!
Misterium z przepracowanym
dyrektorem teatru!
Nieprzerwane wyuczanie się roli od nowa…
Sypialnia. Noc.
Mroczne niebo przepływa przez pokój.
Książka, nad którą ktoś zasnął,
jest jeszcze otwarta
i leży raniona na brzegu łóżka.
Oczy śpiącego poruszają się
wodząc po pozbawionym liter tekście
w innej książce —
iluminowanej, starodawnej, szybkiej.
Zawrotna commedia spisywana
wewnątrz klasztornych murów powiek.
Jedyny egzemplarz. Dostępny właśnie teraz!
Jutro wszyściutko zniknie.
Misterium z ogromną rozrzutnością!
Unicestwienie… Jak gdy turysta zostaje zatrzymany
przez podejrzliwych mundurowych —
otwierają aparat fotograficzny, wyjmują film
i pozwalają słońcu zamordować zdjęcia:
tak zaciemniane są sny przez światło dzienne.
Unicestwione czy tylko niewidzialne?
Istnieje śnienie-poza-zasięgiem-wzroku,
które trwa nieprzerwanie. Światło dla innych oczu.
Sfera gdzie raczkujące myśli uczą się chodzić
Twarze i postaci przegrupowują się.
Poruszamy się po ulicy, wśród ludzi
w spiekocie słońca.
Lecz równie wielu, albo i więcej,
których nie widzimy,
jest wewnątrz tych mrocznych zabudowań
wznoszących się po obu stronach.
Czasami ktoś z nich podchodzi do okna
i rzuca spojrzenie. W dół. Na nas.

Transl. Robin Fulton

Dream Seminar

Four thousand million on earth.
They all sleep, they all dream.
Faces throng, and bodies, in each dream –
the dreamt-of people are more numerous
than us. But take no space …
You doze off at the theatre perhaps,
in mid-play your eyelids sink.
A fleeting double-exposure: the stage
before you out-manoeuvred by a dream.
Then no more stage, it’s you.
The theatre in the honest depths!
The mystery of the overworked director!
Perpetual memorising of new plays …
A bedroom. Night.
The darkened sky is flowing through the room.
The book that someone fell asleep from lies
still open
sprawling wounded at the edge of the bed.
The sleeper’s eyes are moving,
they’re following the text without letters
in another book –
illuminated, old-fashioned, swift.
A dizzying commedia inscribed
within the eyelids’ monastery walls.
A unique copy. Here, this very moment.
In the morning, wiped out.
The mystery of the great waste!
Annihilation. As when suspicious men
in uniforms stop the tourist –
open his camera, unwind the film
and let the daylight kill the pictures:
thus dreams are blackened by the light of day.
Annihilated or just invisible?
There is a kind of out-of-sight dreaming
that never stops. Light for other eyes.
A zone where creeping thoughts learn to walk.
Faces and forms regrouped.
We’re moving on a street, among people
in blazing sun.
But just as many – maybe more –
we don’t see
are also there in dark buildings
high on both sides.
Sometimes one of them comes to the window
and glances down on us.

Luis Rosales

1910-1992, España

Autobiografía

Como el náufrago metódico que contase las olas
que faltan para morir,
y las contase, y las volviese a contar, para evitar
errores, hasta la última,
hasta aquella que tiene la estatura de un niño
y le besa y le cubre la frente,
así he vivido yo con una vaga prudencia de
caballo de cartón en el baño,
sabiendo que jamás me he equivocado en nada,
sino en las cosas que yo más quería.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Niczym metodyczny rozbitek, który liczyłby fale
których brakuje mu do śmierci,
i liczyłby raz za razem, żeby nie popełnić
błędu, co do ostatniej,
tej, która osiąga wysokość dziecka,
całuje je i zakrywa mu czoło,
właśnie tak żyłem z wątpliwą rozwagą
kartonowego konika w łazience,
wiedząc, że nie pomyliem się w niczym,
oprócz co do tego co były mi najdroższe.

Museo del niño en Albacete

Adam Zagajewski

1945 – 2021 , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

La poesía es búsqueda de resplandor

La poesía es búsqueda de resplandor.
La poesía es un camino real
que más lejos nos lleva.
Buscamos resplandor en la hora gris,
al mediodía o en las chimeneas del alba,
incluso en el autobús, en noviembre,
cuando al lado dormita un viejo cura.

El camarero en el restaurante chino
rompe en llanto y nadie adivina por qué.
Quién sabe, quizás esto también es una búsqueda
igual como aquel instante a la orilla del mar,
cuando en el horizonte apareció un buque depredador
y se detuvo, quedó inmóvil largo rato.
Pero también, momentos de honda alegría

e incontables momentos de angustia.
Déjame ver, digo.
Déjame persistir, por favor.
Por la noche cae una lluvia fría.
En las calles y avenidas de mi ciudad
en silencio y con fervor trabaja la oscuridad.
La poesía es búsqueda de resplandor.

Fotos propias

Poezja jest poszukiwaniem blasku

Poezja jest poszukiwaniem blasku.
Poezja jest królewską drogą,
która prowadzi nas najdalej.
Szukamy blasku o szarej godzinie,
w południe lub w kominach świtu,
nawet w autobusie, w listopadzie,
kiedy tuż obok drzemie stary ksiądz.
 
Kelner w chińskiej restauracji wybucha płaczem
i nikt się nie domyśla, dlaczego.
Kto wie, może i to jest poszukiwaniem,
podobnie jak chwila na brzegu morza,
gdy na horyzoncie pojawił się drapieżny okręt
i zatrzymał się, znieruchomiał na długo.
A także momenty głębokiej radości
 
i niezliczone momenty niepokoju.
Pozwól mi zobaczyć, proszę.
Pozwól mi wytrwać, mówię.
Wieczorem pada zimny deszcz.
W ulicach i alejach mojego miasta
bezgłośnie i żarliwie pracuje ciemność.
Poezja jest poszukiwaniem blasku. 

Transl. Clare Cavanagh

Poetry searches for radiance

Poetry searches for radiance,
poetry is the kingly road
that leads us farthest.
We seek radiance in a gray hour,
at noon or in the chimneys of the dawn,
even on a bus, in November,
while an old priest nods beside us.

The waiter in a Chinese restaurant bursts into tears
and no one can think why.
Who knows, this may also be a quest,
like that moment at the seashore,
when a predatory ship appeared on the horizon
and stopped short, held still for a long while.
And also moments of deep joy

and countless moments of anxiety.
Let me see, I ask.
Let me persist, I say.
A cold rain falls at night.
In the streets and avenues of my city
quiet darkness is hard at work.
Poetry searches for radiance.

Adam Zagajewski

1945 -2021 , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

*Del poemario que se estrena en Polonia el 26 de septiembre La verdadera vida (Prawdziwe życie)

Estambul

Vuelvo a ver a estos chiquillos, al sol
de mediodía, cuando tapando la nariz con los dedos
se lanzan al mar en Estambul
desde un muelle no muy alto y de hormigón.
Justo después salían del agua,
relucientes como piedrecillas húmedas,
para enseguida lanzarse otra vez-
como si perpetuum mobile pese a todo fuera posible.
No sé si eran felices, pero yo
lo era, por un segundo, en el resplandor
de un día de mayo, en el mirar.

Fotografías de Isabel Muñoz, serie Infancia

Istambul

Znowu widzę tych chłopców, w południowym
słońcu, jak zaciskając palcami nos
skaczą do morza w Istambule
z niewysokiego betonowego nabrzeża.
Zaraz potem wychodzili z wody,
lśniący jak wilgotne kamyki,
żeby natychmiast skoczyć ponownie –
jakby perpetuum mobile było jednak możliwe.
Nie wiem, czy byli szczęśliwi, ale ja
byłem, przez moment, w blasku
majowego dnia, w patrzeniu.

Crea tu sitio web con WordPress.com
Primeros pasos
A %d blogueros les gusta esto: