Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Adalber Salas Hernández

VII

Ah, puedes burlarte de los esplendores de la luna,
pero ¿qué sería del corazón humano si deseara
sólo oscuridad, si no deseara nada en la tierra

salvo la tinta del mar o la sombra negra de la roca?
Lanzarte, en medio de una noche de verano, al vacío
plateado del aire y observar los campos pálidos

descansando bajo la mirada hosca de la luna,
y permanecer en las profundidades de tu visión y preguntarte
cómo en esta blancura lo que amas es pena

pasada, y cómo en el largo valle de tu mirada
crece la esperanza, y ahí, bajo el fuego
distante de las estrellas, apenas perceptible,

sentirte despertar al cambio, como si tu cambio
fuera inmenso y contara en la nostalgia de los cielos.
Y sin embargo todo lo que quieres es salir de la sombra

de ti mismo, hasta la fría llama de la noche de verano,
cuando la luna brilla y la tierra misma
está cubierta y silenciosa en las rocas de su sueño.

en Puerto oscuro

Tłum. Ada Trzeciakowska

VII

Och, możesz się naśmiewać z księżycowej poświaty,
Lecz, czym byłoby ludzkie serce gdyby pragnęło
Tylko mroku, gdyby nie pragnęło niczego na ziemi

Oprócz morskiego atramentu czy czarnego cienia skały?
Letnią nocą rzucić się w srebrną
Pustkę powietrza i spojrzeć na blade pola

Odpocząwszy pod posępnym spojrzeniem księżyca,
I pozostać w głębinach twojej wizji pytając się
Jak w tej bieli to co kochasz jest minionym

Żalem i jak w podłużnej dolinie twojego spojrzenia
Rośnie nadzieja i tu, pod odległym
Ledwo dostrzegalnym, ogniem wszystkich gwiazd.

Poczuć, jak budzisz się na zmianę, jakby jej ogrom
przełożył się na tęsknotę za niebem
A przecież jedyne czego pragniesz to wydobyć się z cienia

Siebie samego wprost w zimny płomień letniego nieba
Kiedy księżyc świeci a sama ziemia
Jest okryta i cicha w skamieniałości snu

w Mrocznej przystani

VII

Oh you can make fun of the splendors of moonlight,
But what would the human heart be if it wanted
Only the dark, wanted nothing on earth

But the sea’s ink or the rock’s black shade?
On a summer night to launch yourself into the silver
Emptiness of air and look over the pale fields

At rest under the sullen stare of the moon,
And to linger in the depths of your vision and wonder
How in this whiteness what you love is past

Grief, and how in the long valley of your looking
Hope grows, and there, under the distant
Barely perceptible fire of all the stars,

To feel yourself wake into change, as if your change
Were immense and figured into the heaven’s longing
And yet all you want is to rise out of the shade

Of yourself into the cooling blaze of a summer night
When the moon shines and the earth itself
Is covered and silent in the stoniness of its sleep

in Dark Harbour

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Adalber Salas Hernández

VIII

Si el amanecer rompiera el corazón y la luna fuera un horror
y el sol apenas una fuente de torpor, entonces
por supuesto que hubiera guardado silencio estos años

y no hubiera escogido salir esta noche,
vistiendo mi traje cruzado azul oscuro,
y sentarme en un restaurant con un plato

de sopa frente a mí para celebrar cuán buena ha sido
la vida y cómo ha culminado en este instante.
Las armonías de la salud han alcanzado su apogeo,

y me estremezco de satisfacción, y tú te ves bien
también. Me encantan tus dientes de oro y tu pelo teñido
–un poco verde, un poco amarillo– y tu peso,

que finalmente ha subido donde nunca pensamos que subiría.
Oh, mi compañera, mi muerte hermosa,
mi paraíso negro, mi estupefaciente rancio,
mi musa simbolista, dame tu pecho
o tu mano o tu lengua que duerme todo el día
tras su pared de encías rojizas.
Échate en el piso del restaurante
y recita todo lo que ha sido apartado de mi felicidad.
Dime que no he vivido en vano, que las estrellas
no morirán, que las cosas permanecerán como son,
que durará lo que he visto, que no nací en pleno
cambio, que lo que he dicho no ha sido dicho para mí.

en Puerto oscuro

Ilustraciones de Mark English (1933 -, EE.UU.)

Tłum. Ada Trzeciakowska

VIII

Gdyby świt łamał serce a księżyc był potworem,
A słońce było tylko źródłem apatii,
wtedy oczywiście, że milczałbym przez te wszystkie lata

I nie zdecydowałbym się wyjść dziś wieczorem
W moim nowym dwurzędowym ciemnoniebieskim garniturze
i usiąść w restauracji nad miską

zupy, by świętować to jak wspaniałe było
życie i jak nastąpiła jego kulminacja w tej chwili.
Harmonia wartości zdrowotnych osiągnęła apogeum,

I teraz drżę z zadowoleniem, a i ty wyglądasz
Dobrze. Kocham te twoje złote zęby i tlenione włosy-
lekko zielone, lekko żółte- i twoją wagę,

która ostatecznie wzrosła mocniej niż kiedykolwiek
pomyślelibyśmy. Och, towarzyszko moja, moja piękna śmierci,
Mój czarny raju, moja zwietrzała używko,

Moja symbolistyczna muzo, podaj mi twą pierś
dłoń lub język, co posypia cały dzień
za ścianą z czerwonawych dziąseł.

Połóż się na podłodze restauracji
i wyrecytuj wszystko co zostało zachowane z mojego szczęścia.
Powiedz, że nie żyłem na darmo, że gwiazdy

nie umrą, że rzeczy pozostaną takimi jakie są,
Że to co zobaczyłem będzie trwało, że nie urodziłem się
pośród zmian, że to co powiedziałem nie zostało powiedziane dla mnie.

w Mrocznej przystani

VIII

If dawn breaks the heart, and the moon is a horror,
And the sun is nothing but the source of torpor,
Then of course I would have been silent all these years

And would not have chosen to go out tonight
In my new dark blue double-breasted suit
And to sit in a restaurant with a bowl

Of soup before me to celebrate how good life
Has been and how it has culminated in this instant.
The harmonies of wholesomeness have reached their apogee,

And I am aquiver with satisfaction, and you look
Good, too. I love your gold teeth and your dyed hair—
A little green, a little yellow—and your weight,

Which is finally up where we never thought
It would be. O my partner, my beautiful death,
My black paradise, my fusty intoxicant,

My symbolist muse, give me your breast
Or your hand or your tongue that sleeps all day
Behind its wall of reddish gums.

Lay yourself down on the restaurant floor
And recite all that’s been kept from my happiness.
Tell me I have not lived in vain, that the stars

Will not die, that things will stay as they are,
That what I have seen will last, that I was not born
Into change, that what I have said has not been said for me

in Dark Harbour

Mark Strand

1934- 2014, Canadá/Estados Unidos

Trad. Adalber Salas Hernández

XVI

Es cierto que, como alguien ya ha dicho, en
un mundo sin cielo todo es despedida.
Sin importar que agites la mano o no,

es despedida, y si no hay lágrimas en tus ojos,
aún es despedida, y si pretendes no darte cuenta,
odiando lo que pasa, aún es despedida.

Despedida, sin importar qué suceda. Y las palmeras, mientras
se inclinan sobre la verde, brillante laguna, y los pelícanos
zambulléndose, y los cuerpos aceitados de los bañistas que descansan,

son estadios en una quietud máxima, y el movimiento
de la arena y del viento y los gestos ocultos del cuerpo
son parte de ella, una simplicidad que transforma el ser

en ocasión para el duelo, o en ocasión
para celebrar, pues ¿qué más hace uno,
sintiendo el peso de las alas del pelícano,

la densidad de las sombras de las palmeras, las células que se oscurecen
en las espaldas de los bañistas? Están más allá de las distorsiones
del azar, más allá de las evasiones de la música. El final

es actuado una y otra vez. Y lo sentimos
en las tentaciones del sueño, en el madurar de la luna,
en el vino mientras espera en la copa.

en Puerto oscuro

Fotografía de Isabel Muñoz y Gerard Lacz

Tłum. Ada Trzeciakowska

XVI

Prawdą jest, jak ktoś powiedział, że w
Świecie bez nieba wszystko jest pożegnaniem.
Czy pomachasz ręką czy nie,

to pożegnanie, nawet jeśli łzy nie napływają do oczu
To ciągle pożegnanie, nawet jeśli usiłujesz je ignorować,
nienawidząc tego co przemija, to ciągle jest pożegnanie.

Pożegnanie nie ważne czego. Palmy nachylające się
nad zieloną, jasną laguną i nurkujące
pelikany, i świetliste ciała kąpielowiczów w spoczynku.

Są stadiami w ostatecznym bezruchu, a ruchy
Piasku, i wiatru, i sekretne poruszenia ciała
Są częścią tego samego, prostoty, która przeradza istnienie

W powód do żałoby lub powód do
Świętowania, bo cóż innego człowiek czyni
Odczuwając ciężar skrzydeł pelikana,

Gęstość palmowego cienia, komórek ciemniejących
Na plecach plażowiczów? Pozostają poza zniekształceniami
przypadku, poza ucieczką w muzykę. Koniec

Odgrywa się raz po raz. I odczuwamy go
W pokusach snu, w dojrzewaniu księżyca,
W winie, gdy czeka w kieliszku.

w Mrocznej przystani

XVI

It is true, as someone has said, that in
A world without heaven all is farewell.
Whether you wave your hand or not,

It is farewell, and if no tears come to your eyes
It is still farewell, and if you pretend not to notice,
Hating what passes, it is still farewell.

Farewell no matter what. And the palms as they lean
Over the green, bright lagoon, and the pelicans
Diving, and the glistening bodies of bathers resting,

Are stages in an ultimate stillness, and the movement
Of sand, and of wind, and the secret moves of the body
Are part of the same, a simplicity that turns being

Into an occasion for mourning, or into an occasion
Worth celebrating, for what else does one do,
Feeling the weight of the pelicans’ wings,

The density of the palms’ shadows, the cells that darken
The backs of bathers? These are beyond the distortions
Of chance, beyond the evasions of music. The end

Is enacted again and again. And we feel it
In the temptations of sleep, in the moon’s ripening,
In the wine as it waits in the glass.

in Dark Harbour