George Szirtes

1948 – , Hungría/Reino Unido

Trad. Ernesto Hernández Busto

***

Lo que llamábamos naturaleza
no era nuestra amiga. Flores brillantes
recogían sus faldas rojas.

Altos árboles sacudían sus ramas
sobre nosotros. Nubes blancas formaban formas oscuras.
Éramos jardineros

quintacolumnistas, espías
para poderes no identificados
alineados con la naturaleza

pero no sus amigos.

Arte inspirado en La princesa Mononoke de Hayao Miyazaki, un clásico ecologista. Mononoke no es un nombre, sino una descripción que puede ser traducida en este contexto como «espíritu vengador».

Tłum. Ada Trzeciakowska

***

To, co nazywaliśmy naturą
nie było naszym przyjacielem. Jaskrawe kwiaty
zebrały swoje czerwone spódnice.

Wysokie drzewa potrząsały gałęziami
nad nami. Białe chmury układały się w ciemne kształty.
Byliśmy ogrodnikami,

piątą kolumną, szpiegami
dla nieokreślonej siły
sprzymierzonej z naturą

ale nie jej przyjaciółmi. 

*** 

What we called nature
was no friend to us. Bright flowers
gathered their red skirts.

Tall trees shook branches
at us. White clouds formed dark shapes.
We were gardeners,

fifth columnists, spies
for unidentified powers
aligned with nature

but no friend to it. 

Elizabeth Bishop

1911-1979, Estados Unidos

Trad. D. Sam Abrams y Joan Margarit

Calle Varick

     De noche las fábricas
     luchan despiertas:
     miserables, preocupados edificios
     con tuberías por venas
     intentan hacer su trabajo.
     Prueban a respirar,
     las extendidas ventanas de la nariz
     con púas por pelos
     despiden, sin embargo, tantos hedores.
Y yo debo venderte, venderte,
venderte desde luego, querida, y tú me venderás a mí.

     Sobre ciertos suelos,
     ciertas sorpresas.
     Pálida, sucia luz,
     algún iceberg capturado
     al que se le impide derretirse.
     Mira las lunas mecánicas,
     enfermas, hechas
     para crecer y menguar
     por instigación de alguien.
Y yo debo venderte, venderte,
venderte desde luego, querida, y tú me venderás a mí.

     La música amorosa de las luces
     continúa trabajando. Las prensas
     imprimen calendarios,
     supongo; las lunas hacen medicinas
     o dulces. Nuestra cama
     elude el hollín,
     y los desgraciados olores
     nos mantienen cerca.
Y yo debo venderte, venderte,
venderte desde luego, querida, y tú me venderás a mí.

Fotografías de Robert Frank

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ulica Varick

     Nocą fabryki
     toczą boje, przebudzone,
     nędzne, niespokojne budynki
     usiłują wykonać swoją pracę.
     Próbują oddychać,
     wydłużone nozdrza
     zarośnięte kolcami
     wydzielając też straszny smród.
A ja mam cię sprzedać, cię sprzedać
cie sprzedać, a jakże, kochana, a ty masz sprzedać mnie
.

     Na niektórych piętrach,
     czary i cuda.
     Blade brudne światło,
     pochwycona góra lodowa
     chroniona przed stopieniem.
     Spójrz na mechaniczne księżyce,
     chore, zrobione, tak
     by ich przybywało i ubywało
     na czyjeś żądanie.
A ja mam cię sprzedać, cię sprzedać
cie sprzedać, a jakże, kochana, a ty masz sprzedać mnie
.

     Miłosna muzyka świateł
     w najlepsze trwa. Prasy
     drukują kalendarze,
     jak sądzę; księżyce
     produkują lekarstwa
     albo słodycze. Nasze łóżko
     uchyla się przed sadzą a
     nieszczęsne odory
     otulają nas.
A ja mam sprzedać cię, sprzedać cię
sprzedać cię, a jakże, kochana, a ty masz sprzedać mnie

Varick Street

     At night the factories
     struggle awake,
     wretched uneasy buildings
     veined with pipes
     attempt their work.
     Trying to breathe,
     the elongated nostrils
     haired with spikes
     give off such stenches, too.
And I shall sell you sell you
sell you of course, my dear, and you’ll sell me.

     On certain floors
     certain wonders.
     Pale dirty light,
     some captured iceberg
     being prevented from melting.
     See the mechanical moons,
     sick, being made
     to wax and wane
     at somebody’s instigation.
And I shall sell you sell you
sell you of course, my dear, and you’ll sell me.

     Lights music of love
     work on. The presses
     print calendars
     I suppose; the moons
     make medicine
     or confectionery. Our bed
     shrinks from the soot
     and hapless odors
     hold us close.
And I shall sell you sell you
sell you of course, my dear, and you’ll sell me.