Gary Snyder

1930 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

El trato

Me encontré dentro de una maciza concha de hormigón
       iluminada por tubos de vidrio, con aire bombeado, con
       pisos unidos por escaleras en movimiento.

El espacio lo llenaban las cosas que se compraron y fabricaron
       en el siglo XX. Dispuestas en mostradores
       o estantes.

Cientos de personas de ese siglo, enfundados en
       sus trajes hechos a máquina,

cambiaban todo su precioso tiempo
        por cosas.

Tłum. Adam Szostkiewicz

transakcja

Znalazłem się w masywnej betonowej muszli: 
światło ze szklanych cygar, wtłaczane powietrze,
piętra spięte ruchomymi schodami. 

Wypełniały ją rzeczy nabyte i zrobione
w dwudziestym stuleciu. Wystawione na lady
                                                                                      i półki.                                                                                      
Ludzie z tego wieku, wciśnięci w odzież
zrobioną na maszynach, gromadnie
Wymieniali cały swój drogocenny czas
          na rzeczy.          

The Trade

I found myself inside a massive concrete shell
lit by glass tubes, with air pumped in, with
       levels joined by moving stairs.

It was full of the things that were bought and made
in the twentieth century. Layed out in trays
                                                                             or shelves.

The throngs of people of that century, in their style,
clinging garb made on machines,

Were trading all their precious time
        for things.

Cyprian Kamil Norwid

1821-1883, Polonia/ Francia

Trad. Fernando Presa González

A la muerte de la poesía

¡Ella murió! ¿Hay defunción más triste?
¿Cómo enterrar a tan bella persona?
Murió de una grave enfermedad
Que se llama dinero y correcciones.
¿Te acuerdas de aquel día
en que estuve junto a su cama pensativo,
y tenía una gran lágrima en el ojo, porque quería saber
si lo que se apaga es el espíritu o el cuerpo?

Ella, en cambio, -me refiero a la Poesía- levantó
Su brazo pálido hacia la ventana, me hizo una señal
Para que bajara la luz, porque hace mentir a las sonrisas,
Como si la primavera se burlara delante de sus ojos.
No sé si percibí una herida o un lunar
Bajo la sombra del pecho izquierdo, cuando se estremeció…
¡Oh, estuve triste como nunca lo había estado
Cuando estoy en un cementerio y arranco una flor!

Ella murió (la Poesía), la grande,
La mediadora de las dos esferas irreconciliables,
Océano de lujuria y gotita de escarcha,
Esa emperatriz, esa obrera
Única y común a la vez,
Relámpago y paloma…
Ya vienen a enterrarte, como a una artesana,
A cubrirte de arena.

Desde entonces, en la amplia iglesia del silencio,
Cuando paso por la arena del empedrado,
Yo no piso su tumba, sino la obra de aquéllos
Que allanaron el cementerio con tierra.
Hasta que los destructores del pensamiento se pongan a pensar
clamaré para que caiga un trueno que golpee con su descarga,
viendo que el fuego es para los sin-fuego,
Aunque duerman sobre silicatos y se despierten en el cielo.

Edward Okuń Las cuatro cuerdas del violín (1914)

Na zgon poezji

Ona umarła!… są-ż smutniejsze zgony?
I jak pogrzebać tę śliczną osobę?
Umarła ona na ciężką chorobę,
Która się zowie: pieniądz i bruliony.
Pamiętasz dobrze oną straszną dobę,
Gdy przed jej łożem stałem zamyślony,
Łzę mając wielką w oku, co szukało,
Czy to, co gaśnie, jest duch albo ciało?

Ona zaś (mówię: Poezja), swe ramię
Blade ku oknu niosąc, znak mi dała,
Bym światło przyćmił, bo uśmiechy kłamie,
Jakby jej w oczy wiosna urągała.
Nie wiem, czy ranę dostrzegłem, czy znamię,
Pod lewej piersi cieniem, gdy zadrżała?…
O, byłem smętny, jak odtąd nie bywam,
Gdy mam już cmentarz i na nim kwiat zrywam.

Umarła ona (Poezja), ta wielka
Niepojednanych dwóch sfer pośrednica,
Ocean chuci i rosy kropelka,
Ta monarchini i ta wyrobnica –
Zarazem wielce wyłączna i wszelka,
Ta błyskawica i ta gołębica…
Gdy ci, co grzebać mają za rzemiosło,
Idą już piaskiem zasypywać wzniosłą!

Odtąd w przestronnym milczenia kościele,
Po brukowaniu się przechodząc płaskiem,
Nie jej ja depcę grób… lecz po tych dziele
Stąpam, co cmentarz wyrównali piaskiem.
Aż się zamyślą myśli niszczyciele,
I grom zawołam, by uderzał z trzaskiem,
Wiedząc, iż ogień dla bez ognia ludzi,
Choćby w krzemieniach spał, w niebie się zbudzi

Aldous Huxley

1894-1963, Gran Bretaña

Trad. Floreal Mazía

La isla (frag.)

–¿El coronel Dipa? –¡Qué extraño regalo de Adriano a Antinoo! Volvió a mirar el grabado de la motocicleta, y luego contempló de nuevo el rostro encendido de Murugan. Se hizo la luz en su cerebro; se reveló el propósito del coronel. La serpiente me tentó y comí. El árbol del centro del jardín se llamaba Árbol de los Bienes de Consumo, y para los habitantes de todos los edenes subdesarrollados, el más leve regusto de su fruta, y aun la visión de sus mil trescientas cincuenta y ocho páginas, tenía el poder de hacerles reconocer avergonzados, que, hablando en términos industriales, se encontraban completamente desnudos. El futuro raja de Pala estaba siendo obligado a entender que era el gobernante descamisado de una tribu de salvajes.
–Debería –dijo en voz alta– importar un millón de estos catálogos y distribuirlos, a título gratuito, por supuesto, como los anticonceptivos, a todos sus súbditos.
–¿Para qué?
–Para aguzarles el apetito de poseer cosas. Entonces empezarán a pedir Progreso a gritos: pozos petrolíferos, armamentos, Joe Aldehyde, técnicos soviéticos.
Murugan frunció el entrecejo y meneó la cabeza.
–No serviría.
–¿Quiere decir que no se dejarían tentar? ¿Ni siquiera por Motonetas Aerodinámicas y Corpiños color Rosa Susurro? ¡Pero eso es increíble!
–Podrá ser increíble –replicó Murugan con amargura–, pero es un hecho. No les interesa nada de eso.
–¿Ni siquiera a los jóvenes?
–Yo diría que especialmente a los jóvenes.
Will Farnaby aguzó los oídos. Esa falta de interés le resultaba en alto grado interesante.
–¿Y puede adivinar por qué? –preguntó.
–No adivino –respondió el joven–. Lo sé. –Y como si de repente hubiese decidido representar una parodia de su madre, comenzó a hablar en tono de justiciera indignación, absurdamente ajeno a su edad y aspecto.– Por empezar, están muy ocupados en… –Vaciló, y la odiada palabra fue musitada con énfasis de repugnancia.– En cosas del sexo.
–Pero todos se dedican al sexo. Cosa que no les impide ansiar los coches veloces.
–Aquí el sexo es distinto –insistió Murugan.
–¿Debido al yoga del amor? –preguntó Will, recordando el rostro embelesado de la pequeña enfermera.
–Tienen algo que les hace creer que son perfectamente dichosos, y no quieren ninguna otra cosa –asintió el joven.
–¡Qué estado de bienaventuranza!
–¡No hay nada de bienaventurado en eso! –replicó Murugan con seque-dad–. Es estúpido y desagradable. Nada de progreso; sólo sexo, sexo, sexo. Y, por supuesto, esa asquerosa droga que les dan.

Fotogramas de Moonrise Kingdom de Wes Anderson (2012)

Tłum. Sławomir Jerzy Białostocki

Wyspa

– Od pułkownika Dipy? – Co za dziwny prezent od Hadriana dla Antinousa! Popatrzył jeszcze raz na zdjęcie motocykla i z powrotem na rozpromienioną twarz Murugana. Zaświtało mu – nagle dojrzał ukryty cel zabiegów pułkownika. „Wąż mnie zwiódł i zjadłam”. Drzewo w rajskim ogrodzie nazywa się Drzewo Towarów Konsumpcyjnych, a dla mieszkańców każdego z upośledzonych w rozwoju Rajów smak najmniejszego z jego owoców, a nawet sam widok jego tysiąca trzystu pięćdziesięciu ośmiu liści ma moc uświadomienia im wstydliwego faktu, że w sensie wyrobów przemysłowych są kompletnie goli. A przyszłemu Radży Pali dawano szansę uświadomienia sobie, że nie jest niczym więcej jak nienawykłym do noszenia spodni władcą szczepu dzikusów.
– Powinieneś – powiedział Will na głos – sprowadzić milion tych katalogów i rozdać – oczywiście gratis, tak jak środki antykoncepcyjne – wśród swoich poddanych.
– W jakim celu?
– By zaostrzyć im apetyt na posiadanie. Zaczną się wtedy domagać Postępu, a więc szybów naftowych, uzbrojenia, Joego Aldehyda, radzieckich techników.
Murugan zmarszczył brwi i potrząsnął głową.
– To nic nie da.
– Myślisz, że ich nie skusi? Nawet Speedstery o eleganckiej sylwetce i bladoróżowe biustonosze? Ależ to nie do wiary!
– Może i nie do wiary – powiedział gorzko Murugan – ale to fakt. Oni są po prostu niezainteresowani.
– Nawet ci młodzi?
– Powiedziałbym, że szczególnie ci młodzi.
Will Farnaby nadstawił uszu. Brak zainteresowania w tym przypadku był niezwykle interesujący.
– Czy potrafisz zgadnąć dlaczego? – zapytał.
– Nie muszę zgadywać – odparł chłopak. – Wiem. – Sztucznie jak aktor, jakby nagle postanowił parodiować swoją matkę, zaczął mówić, absurdalnie niepasującym do jego wieku i wyglądu, tonem świętego oburzenia. – Zacznijmy od tego, że są zdecydowanie zbyt zajęci… – Tu się zawahał, a następnie wyświstał to wstrętne słowo z akcentowaną odrazą: – Seksem.
– Ależ seksem zajmują się wszyscy. Co ich nie powstrzymuje przed uganianiem się za skuterami o eleganckiej linii.
– W tym kraju seks jest czymś innym – upierał się Murugan.
– Czy z powodu jogi miłości? – zapytał Will, pamiętając pełną zachwytu twarz małej pielęgniarki.
Chłopak pokiwał twierdząco głową.
– Mają coś, co każe im myśleć, że są zupełnie szczęśliwi i nie potrzebują nic więcej.
– Ależ to prawdziwe błogosławieństwo!
– Nie ma w tym nic błogosławionego – odciął się Murugan. – Tylko coś głupiego i odrażającego. Żadnego postępu, jedynie seks, seks i seks. No i oczywiście ten potworny narkotyk, który się im daje.

Island

Murugan shook his head. «Colonel Dipa gave it to me.» «Colonel
Dipa?» What an odd kind of present from Hadrian to Antinoiis! He looked again at the picture of the motorbike, then back at Murugan’s glowing face. Light dawned; the Colonel’s purpose revealed itself. The serpent tempted me, and I did eat. The tree in the midst of the garden was called the Tree of Consumer Goods, and to the inhabitants of every underdeveloped Eden the tiniest taste of its fruit, and even the sight of its thirteen hundred and fifty-eight leaves, had power to bring the shameful knowledge that, industrially speaking, they were stark-naked. The future Raja of Pala was being made to realize that he was no more than the untrousered ruler of a tribe of savages.
«You ought,» Will said aloud, «to import a million of these catalogues
and distribute them—gratis, of course, like contraceptives—to all your
subjects.»
«What for?»
«To whet their appetite for possessions. Then they’ll start clamoring for
Progress—oil wells, armaments, Joe Aldehyde, Soviet technicians.»
Murugan frowned and shook his head. «It wouldn’t work.»
«You mean, they wouldn’t be tempted? Not even by Sleek Speedsters
and Whisper-Pink Bras? But that’s incredible!»
«It may be incredible,» said Murugan bitterly, «but it’s a fact. They’re just not interested.»
«Not even the young ones?»
«I’d say especially the young ones.»
Will Farnaby pricked up his ears. This lack of interest was profoundly
interesting. «Can you guess why?» he asked.
«I don’t guess,» the boy answered. «I know.» And as though he had
suddenly decided to stage a parody of his mother, he began to speak in a tone of righteous indignation that was absurdly out of keeping with his age and appearance. «To begin with, they’re much too busy with …» He hesitated, then the abhorred word was hissed out with a disgustful
emphasis. «With sex.»
«But everybody’s busy with sex. Which doesn’t keep them from
whoring after sleek speedsters.»
«Sex is different here,» Murugan insisted.
«Because of the yoga of love?» Will asked, remembering the little
nurse’s rapturous face.
The boy nodded. «They’ve got something that makes them think
they’re perfectly happy, and they don’t want anything else.»
«What a blessed state!»
«There’s nothing blessed about it,» Murugan snapped. «It’s just stupid
and disgusting. No progress, only sex, sex, sex. And of course that beastly dope they’re all given.»