Juan Gelman

1930-2014, Argentina

LECTURAS

La niña lee
el alfabeto de los árboles
y se vuelve ave clara. Cuánta
paciencia ha de tener en aulas
donde le enseñan a no ser.
El temblor atascado
en su garganta es mudo.
También es mundo que
acosan los que saben. Así aprende
a montar monstruos de ojos pérfidos
y cuando vuelve a la que fue
ve el tiempo lastimado.

Tłum. Ada Trzeciakowska

lektury

Dziewczynka czyta
alfabet drzew
i staje się świetlistym ptakiem. Jakże
cierpliwa musi być w klasach
uczona jak nie być.
Drganie ugrzęzłe
w jej gardle jest nieme.
Jest też światem dręczonym
przez tych co wiedzą. Tak uczy się
dosiadać bestii o perfidnych oczach
a gdy na powrót staje się sobą
widzi czas pokryty ranami.

Fotogramas de El laberinto del fauno de Guillermo del Toro (2006)

Juan Gelman

1930-2014, Argentina

Carta

te escribo en una hojita de papel
caída del cuaderno del hijo
con una baca un burro
sumas restas

esta carta que enviaré jamás
tiene delicias y tristezas
y cuando la leías
te ponías muy dulce

porque yo no escribía nada
pero cantaban los pájaros
azules de la izquierda

volaban a tu sombra y callaban
con los ojos abiertos
como memorias en la noche

Trad. Ada Trzeciakowska

List

piszę do ciebie na karteczce papieru
która wypadła z zeszytu syna
wraz z kruwką osiołkiem
dodawaniem i odejmowaniem

list ten którego nigdy nie wyślę
zawiera zachwyty i smutki
i kiedy go czytałaś
przepełniała cię słodycz

bo nie napisałem nic
ale śpiewały niebieskie
ptaki po lewej

przylatywały do twojego cienia i milczały
z otwartymi oczami
jak wspomnienia nocą

Fotografías de Bernard Plossu

Tomasz Różycki

1970 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Sobrevivimos este invierno

Sobrevivimos este invierno, esos días negros,
cuando nos iluminamos uno al otro,
frotando sin parar la cerilla contra el rascador,
el rascador contra la cerilla. Todo eso en un país,
en el cual el interdisciplinar
presentimiento de las desgracias flota gris,
lívido y pardo entre la reja y la ventana,
y presiona, presiona. Ha llegado la primavera,

y el fuego sigue ardiendo. Escribo cartas,
y sentado en la ventana lanzo aviones,
que aterrizan en los patios de los más cercanos
y más lejanos, y en cada uno hay una llama.
Un par de días así, mi pequeñito diario,
robados de las reservas divinas,
nos tienen que llegar para los meses largos.
Cuando abras uno, cien echarás en olvido.

Przetrwaliśmy tę zimę

Przetrwaliśmy tę zimę, te dni czarne,
kiedy się oświetlaliśmy nawzajem,
pocierając wciąż zapałką o draskę,
draską o zapałkę. To wszystko w kraju,
w którym to interdyscyplinarne
przeczucie nieszczęść wisi w barwie szarej,
burej i sinej w kratownicy okna,
i napiera, napiera. Przyszła wiosna,

a ogień wciąż płonie. Piszę listy
i siedząc w oknie, puszczam samoloty,
i one wylądują u najbliższych
i u najdalszych, a w każdym z nich płomień.
Kilka dni takich, mój mały dzienniczku,
wykradzionych z boskich zapasów, one
muszą nam starczyć na długie miesiące.
Kiedy jeden otworzysz, sto zapomnisz.