Bronisław Maj

1953 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Por qué no estás para mí. Por qué no veo
el rastro de Tu mano en la construcción tan inhumanamente
repleta de sentido de una brizna de hierba. Para mí
este canto del mirlo no es de nadie -no oigo tu oír-. No oigo
voz que traspase el bullicio del día. Y por la noche,
ahogado en su inmenso aliento, siento que todo surge
de mí: entre una ciega estrella y yo
transcurre un camino glacial del temor, mi medida
de lo infinito que concluirá conmigo. Más allá
no veo nada. No veo, porque creo poco
en que veo? A lo mejor es solo sed
de ver y que no hay nada más salvo aquella sed
que de golpe me traspasa en el bullicio del día, en la catedral
de hierba, bajo el ojo muerto de la estrella.

Fotogramas de Jauja de Lisandro Alonso

***

Dlaczego nie ma Cię dla mnie. Dlaczego nie widzę
 śladu Twojej ręki w nieludzko sensownej konstrukcji
 źdźbła trawy. Ten śpiew kosów jest dla mnie tylko
 bezpański, nie słyszę Twojego słyszenia. Nie słyszę
 głosu przeszywającego zgiełk dnia. I nocą
 utopiony w jej ogromnym oddechu czuję, że wszystko
 dzieje się ze mnie: pomiędzy mną a ślepą gwiazdą
 przebiega mroźna droga trwogi, moja miara
 nieskończoności, która skończy się ze mną. Dalej nic
 nie widzę. Nie widzę, bo za mało wierzę,
 że widzę? A może to jest tylko tym głodem
 ujrzenia i nie ma nic oprócz tego głodu
 przeszywającego nagle w zgiełku dnia, w katedrze
 trawy, pod martwym okiem gwiazdy.

Antonio Rodríguez Jiménez

1978 – , España (Albacete)

Lo indecible

Bronislaw Maj describe en un poema*
un paisaje con niebla sobre el Vístula.
El Vístula y la niebla ya son en sí el poema.
La música y la historia lo son todo.
El lenguaje lo es todo.

Habla sobre el milagro de poder entenderse
diciendo apenas nada.
Habla sobre el valor simple de un gesto.

Hay un ramo de lirios en el cuarto
que casi puede olerse en las palabras.
Eso también lo es todo.

Líneas curvas conectan sensaciones
con la dulce cadencia de las sílabas.
En el centro reposa
—león blanco nacido del asombro-
con todas sus promesas lo indecible.

del Nuestro sitio en el mundo (2020)

* El poema en cuestión se puede leer aquí.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Niewypowiedziane

Bronisław Maj opisuje w wierszu*
widok na zasnutą mgłą Wisłę.
Wisła i mgła stanowią same w sobie wiersz.
Muzyka i historia są wszystkim.
Język jest wszystkim.

Mówi o cudzie rozumienia się
nie mówiąc prawie nic.
Mówi o skromnej wadze gestu.

W pokoju leży bukiet konwalii,
którego zapach można poczuć w słowach.
To również jest wszystkim.

Zakrzywione linie łączą wrażenia
słodką kadencją sylab.
Na środku spoczywa,
niczym biały lew narodzony ze zdumienia,
to co niewypowiedziane i wszystkie jego obietnice.

Bronisław Maj

1953 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Canción sobre un copo de nieve

Si tuya es esa señal y compasión
-La nieve pura -en vano es:
Cada copo parece un ángel enviado
A la muerte y al envilecimiento

Mira, como espejo absorbe al vuelo la imagen de la tierra;
Antes de tocarla -deja de ser una estrella-
En mi frente calla como unos labios
Diminutos que besan el hierro encendido

Piosenka o płatku śniegu

Lecz jeśli to Twój znak i zmiłowanie
Ten czysty śnieg – daremne jest:
Każdy płatek jak anioł zesłany
Na upodlenie i śmierć

Patrz, w locie obraz ziemi chłonie jak lustro;
Nim opadnie – już nie jest gwiazdą
Na moim czole cichnie jak usta
Maleńkie – całujące rozpalone żelazo

Bronisław Maj

1953 – , Polonia

Trad. Xavier Farré

Nunca escribiré

Nunca escribiré un poema largo: nada
de lo que aquí he conocido me autoriza
a mentir. Todo dura
lo que un suspiro, una
mirada, un salto del corazón. Y existo
solo ahora, y lo que existe aquí conmigo
basta para apenas una docena de
líneas, un poema tan breve como la vida
de una mariposa, del brillo de la luz sobre una ola,
de un hombre, de una catedral. Doce líneas
y lo que queda entre ellas: el infinito
brillo de la luz, la eterna vida de una mariposa,
un hombre que traspasa
la muerte.

Nigdy nie napiszę

Nigdy nie napiszę długiego poematu: wszystko,
co tu poznałem, nie pozwala mi
kłamać: trwa pomiędzy
dwoma haustami powietrza, w jednym
spojrzeniu skurczu serca. I jestem
tylko teraz i to, co jest tu ze mną,
wystarcza zaledwie na kilkanaście
linijek, wiersz tak krótki jak życie
bielinka, błysku światła na fali,
człowieka, katedry. Kilkanaście linijek
i to, co pomiędzy nimi: nieskończony
błysk światła, wieczne życie bielinka,
człowiek przekraczający
śmierć.

Fotograma de La Venganza De La Mujer Pantera de Robert Wise; fotos propias; Masao Yamamoto

Bronisław Maj

1953 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Tarde de agosto

Tarde de agosto. Incluso aquí se oye
el murmullo del brillante Raba. Miramos la sierra,
mi madre y yo. Qué aire tan puro:
cada abeto negro en el Luboń se divisa
tan nítidamente como si creciese en nuestro jardín.
Un fenómeno asombroso -le asombra a mi madre
y a mí-.  Tengo cuatro años y no sé
qué significa “tener cuatro años”. Soy
feliz: no sé qué significa
“ser” ni “felicidad”. Sé que mi madre siente
y ve lo mismo que yo. Y sé,
lo sé con toda seguridad, que también hoy,
como cada tarde, iremos de paseo
lejos hasta el bosque. Ya
pronto.

Sierpniowe popołudnie

Sierpniowe popołudnie. Aż tu słychać
szum błyszczącej Raby. Patrzymy na góry,
matka i ja. Jakie czyste powietrze:
każdy czarny świerk na Luboniu widać
tak wyraźnie jakby rósł w naszym ogrodzie.
Zdumiewające zjawisko – zadziwia i matkę,
i mnie. – Mam cztery lata i nie wiem,
co znaczy “mieć cztery lata”. Jestem
szczęśliwy: nie wiem, co to znaczy
“być” i “szczęście”. Wiem, że matka czuje
i widzi to samo, co ja. I wiem,
wiem na pewno, że i dziś,
jak co wieczór, pójdziemy na daleki
spacer pod las. Już
niedługo.

Fotogramas de El espejo de Andrei Tarkovsky ; el monte Luboń y el río Raba

Bronisław Maj

1953 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska


¿QUIÉN DARÁ FE de este tiempo?
¿Quién anotará? No será ninguno de nosotros:
vivimos demasiado tiempo, absorbimos demasiado
esta época, demasiado leales para contar
la verdad. En general para contar la verdad. Leal:
digo “justicia” y pienso
en la oscura felicidad de la venganza,
digo “dignidad” y deseo imponer mi voluntad,
digo “cuidados” mientras pienso “nosotros” y “ellos”,
y “qué han hecho conmigo”. Nada más
tengo para mi defensa: lealtad. Y debilidad:
que he odiado a los malos, engañaba para proteger
la verdad, el desprecio era mi orgullo enfermo.
El odio, el desprecio, la mentira -durante tantos años,
para sobrevivir y permanecer limpio. A lo sumo -sobrevivir-.
Permanecer mudo. Preguntar: ¿quién dará fe?
A sabiendas de que ninguno de nosotros y tampoco 
otros. Entonces sin una palabra. Una época vacía.
Como ninguna llena de vida, 
de la nuestra, y no habrá ninguna más. El jaleo,
el grito, el llanto, la risa y el aullido, un canto
trivial, sin palabras, sin una palabra,
que algún día pudiera hablar 
en nuestro favor.

William Kentridge Triumphs & Laments

KTO DA ŚWIADECTWO TYM CZASOM?
Kto zapisze? Bo przecież nikt z nas:
za długo tu żyliśmy, za głęboko wchłonęliśmy
tę epokę, zbyt jej wierni, aby móc o niej powiedzieć
prawdę. W ogóle – mówić prawdę. Wierny:
mówię “sprawiedliwość”, a myślę
o mrocznym szczęściu zemsty,
mówię “godność”, a pragnę narzucania swojej woli,
mówię “troska”, a myślę “my” i “oni”,
i – “co ze mną zrobili”. Nic więcej
nie mam na swoją obronę: wierność. I słabość:
to, że nienawidziłem złych, oszukiwałem, by chronić
prawdę, pogarda była moją chorą dumą.
Nienawiść, pogarda, kłamstwo – przez tyle lat,
by przeżyć i być czystym. Co najwyżej – przeżyć.
Pozostać – niemym. Pytać: kto da świadectwo?
Dobrze wiedząc, że nikt z nas i przecież nikt
inny. Więc bez jednego słowa. Pusta epoka.
Jak żadna inna wypełniona życiem, bo
naszym, i nie będzie drugiej. Zgiełk
wrzask, płacz, śmiech i skowyt, pospolita
pieśń, bez słów, bez jednego słowa,
które by kiedyś przemówiło
za nami.

Bronisław Maj

1953- , Polonia

* Recomiendo leer también el poema Lo indecible de Antonio Rodríguez Jiménez

Trad. Ada Trzeciakowska

AL SALIR ESTA MAÑANA, como por casualidad, ella ha dejado
los muguetes que le regalé y la noche aún sigue llenando
el cuarto con su oscuro olor. Saturado yo,
miro ahora el Vístula bregando desde la madrugada:
los obreros van arrastrando por la esclusa una barcaza con carbón –
sus movimientos imprescindibles y eficaces dicen,
únicamente, lo que hace falta para comprenderse, a veces,
es solo un gesto. La barcaza se va pesada, colmada
con su razonable carga–. Si pese a todo
escribo poemas: que sean solo las palabras imprescindibles
para comunicarse, hechos simples: el río,
el olor de las flores, el gesto comprensible
para dos hombres y para aquel que
los observa. Eso es todo. Y solo eso ya
nos sobrepasa infinitamente.

Foto propia

*Polecam lekturę wiersza Antonio Rodrigueza Jiméneza, zainspirowanego wierszem Maja.

WYCHODZĄC RANO, niby przypadkiem, zostawiła
darowane konwalie i ciągle napełnia pokój
mrocznym zapachem ta noc. Wypełniony,
patrzę teraz na harującą od świtu Wisłę:
robotnicy ciągną przez śluzę barkę z węglem –
ich ruchy niezbędne i skuteczne, mówią,
ile trzeba, żeby się zrozumieć, czasem tylko
gest ręki. Barka odpływa ciężko wypełniona
swoim sensownym ładunkiem. – Jeżeli mimo to
będę pisał wiersze: tylko słowa niezbędne,
by się porozumieć, proste fakty: rzeka,
zapach kwiatów, ruch ręki zrozumiały
dla dwóch ludzi i tego, kto
na nich patrzy. To jest
wszystko. I tylko to
nas nieskończenie przerasta.

Bronisław Maj

1953 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

NADA FUE como lo contaron después.
Es verdad, no supiste vivir, ni tampoco
morir: tu pena y éxtasis, esperanza y dolor
no distaban de las de otra gente. La muerte llegó
después. La convirtieron en el inicio y te miran
ahora desde allí. Como si nunca hayas vivido. Nunca:
tibia luz del ocaso sobre las torres de la ciudad, tersa
piel del perro, Mescal, bajo los dedos, el olor de las
hogueras, grito del pájaro evocando vagas impresiones, su
nombre, pronunciado con ternura, hambre, alegría del
trabajo acabado- nunca eran tuyas, dicen. La muerte,
es lo único seguro, y te ven a la luz de lo que es seguro-.
En la luz que te miraba a los ojos, permanece para siempre
tu vista, la piel del animal es más tersa gracias a
tu tacto, como también distinta sería la mujer si
no la amaras tú. Nada acaba. La muerte ya
ha pasado. Todo es. Es
distinto de lo que dicen.

Fotografías de Kati Horna (Hungría/México, 1912-2012)

TO WSZYSTKO BYŁO NIE TAK, jak potem mówiono.
Prawda, nie potrafiłeś żyć, lecz przecież nie umiałeś
umierać: twoja rozpacz i zachwyt, nadzieja i ból
nie były inne, niż bywają u ludzi. Śmierć przyszła
później. Zrobili z niej początek i patrzą teraz
na ciebie – stamtąd. Jakbyś nigdy nie żył. Nigdy:
ciepłe światło zachodu nad wieżami miasta, gładka
sierść psa, imieniem Meskal, pod dłonią, zapach
ognisk, krzyk ptaków budzący niejasne uczucia, jej
imię, wymawiane tak miękko, głód, radość zakończonej
pracy – nigdy nie były twoje, tak mówią. Śmierć, to
jedno jest pewne, widzą cię poprzez to, co pewne.-
W świetle, które patrzyło ci w oczy, trwa na zawsze
twój wzrok, sierść zwierzęcia jest gładsza, niż gdybyś
jej nie dotykał, inna byłaby ta kobieta, gdybyś
nie kochał jej ty. Nic się nie kończy. Śmierć już
minęła. To wszystko jest. Jest
inaczej, niż mówią.

Bronisław Maj

1953 – , Polonia

Trad. Manel Bellmunt Serrano/Ada Trzeciakowska

LA NATURALEZA MUERTA DE LAS COSAS: no dan señales de vida,
no dan ninguna señal. Este
umbral cruje bajo mis botas
porque la madera está alabeada y solo
por eso. Cruje, no se queja,
no advierte. La manía de verlo todo
a imagen y semejanza, la pertinaz búsqueda
de pruebas de imprescindibilidad, la constante
afirmación de nuestra dudosa presencia
aquí. Las cosas no necesitan prótesis. Son,
sin esfuerzo y con seguridad. No hay piedra
que soporte la desgarradora metáfora
del corazón. Solos y perdidos, nos hieren
sus frías aristas, nos hacen sangrar
las astillas y las cuchillas: que haya
por lo menos,
por lo menos, tal hermandad de
sangre.

Bodegones de Julia Hetta

MARTWA NATURA RZECZY: nie dają znaku życia
nie dają żadnych znaków. Ten
próg skrzypi pod moim butem
bo drewno jest spaczone i tylko
dlatego. Skrzypi. Nie – skarży się
nie – ostrzega. Mania widzenia wszystkiego
na obraz i podobieństwo, uparte szukanie
dowodów na niezbędność, utwierdzanie
ciągle niepewnej siebie obecności
tutaj. Rzeczy nie potrzebują protez. Są –
bez wysiłku i pewnie
Żaden kamień
nie wspiera się zdartą metaforą
o sercu. Samotni i zgubieni, ranimy
się o ich zimne krawędzie, krwawimy
na drzazgach i ostrzach: niech będzie
chociaż takie
chociaż takie braterstwo
krwi.

Bronisław Maj

1953- , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Sé que en alguna parte existe
una fuente más pura
la deseo demasiado para que 
no exista
esa fuente en la que borraré
todo lo que soy-
no me fallará en el camino
la última reserva de aire
ni una pizca de histeria
empujando siempre hacia la luz-
solamente aquella cadenita 
de latidos de corazón
en voz baja contando sílabas de poemas
que allí no estarán- he de quitarla
para poder partir

Henri Rousseau La cascada

Wiem, że jest gdzieś
najczystsze źródło
za mocno pragnę
by mogło go nie być
to źródło w którym zmyję z siebie
wszystko czym jestem –
nie zawiedzie mnie w drodze
żelazny zapas powietrza
ani ta odrobina histerii
pchająca ciągle ku światłu –
jeszcze tylko ten łańcuszek
uderzeń serca
cicho liczących głoski wierszy
jakich tam już nie będzie – zerwać
by iść