Agi Mishol

1947 – , Israel

Trad. Ada Trzeciakowska

Transl. Lisa Katz

Ascensión

Cuando ascendí al cielo
y abrí la puerta con incertidumbre,
no me cegó ningún destello
ni los Reyes Magos aparecieron
solo un enorme Gran Pirineo, blanco y peludo
tumbado en un cojín, en el sitio de honor.
y en torno a él: todos los animales, hasta el más pequeño-

estaba allí el caniche de la protectora,
chucho perdido en la carretera a Rehovot
y otro abandonado en la estación de Javneh
y no solo ellos:

generaciones de gatos cuyos espíritus reanimó
el pienso Friskies que guardo en el coche,
cachorros encontrados en la playa,
una garza helada que calenté con el secador en invierno,
ratones que saqué de casa y devolví al campo
arañas que salvé de la escoba de la limpiadora,
el puercoespín al que quité las pulgas
con las pinzas,
todos ellos,
todos ellos estaban allí

la ternura del Gran Pirineo
y la misericordia en sus ojos
llenaron a los animales y el templo

ninguna palabra quedó en el mundo
todas
se fueron
se fueron

solamente mi amor reflejaba su amor
mi cabeza descansaba para siempre sobre su piel.

As I ascended to heaven

As I ascended to heaven
and opened the gate uncertainly,
no magi shone within
just a huge white furry Great Pyrenees
sprawling on a cushion in the place of honor,
and around him, all the animals, down to the last detail:

the poodle from the Humane Society was there
and the mongrel from the road to Rehovot
and the one abandoned in the Yavneh station
and not only these:

generations of cats whose spirits were refreshed
by the Friskies kit I keep in my car,
puppies from the coastal plain,
one frozen heron I fan-dried in winter.
mice I returned to the field from the house,
spiders I saved from the cleaning lady’s broom,
a porcupine whose fleas I removed
with a tweezer
all of them
all of them were there

the Great Pyrenees’ tenderness
and the mercy in his eyes
filled the animals and the temple

not one word remained in the world
all of them
passed away
passed away

and only my love quoted his love,
my head resting forever on his fur.

Tłum. Beata Tarnowska

Wniebowstąpienie

Kiedy wstąpiłam do nieba
i niepewnie otworzyłam bramę,
nie oślepił mnie żaden blask,
i zamiast skrzydlatych serafinów –
na poduszce, w honorowym miejscu,
leżał biały, kudłaty Owczarek,
a wokół niego –

pudel z przytułku dla niechcianych zwierząt,
kundel zabłąkany pod Rechowot
i ten porzucony na przystanku w Jawne
i jeszcze

pokolenia kotów, których dusze ożywiła
karma Kiti, jaką trzymam w samochodzie,
szczeniaki znalezione na plaży,
zziębnięta zimą czapla, którą ogrzałam suszarką,
myszy, które z domu wyniosłam na pole,
pająki uratowane od miotły sprzątaczki,
jeżozwierz, któremu usunęłam pchły
pincetą,
wszystkie zwierzęta,
wszystkie tam były

dobroć
i łaska z oczu Owczarka
spłynęły na zwierzęta i niebiański pałac

żadne słowo nie zostało na świecie
wszystkie
odeszły
odeszły

tylko moja miłość odbijała echem jego miłość
moja głowa spoczywała spokojnie na jego futrze.

Robert Musil

1880-1942, Austria

La portuguesa (frag.)
en Tres mujeres

Su mujer, cuando se quedaba a mirar las ilustraciones de los libros, invitaba al viejo servidor que administraba el castillo, para que la acompañase a vagabundear por el bosque. Un bosque puede abrirse, pero su alma siempre retrocede. La portuguesa atravesaba grandes zonas arboladas, trepaba a las rocas, seguía rastros y alimañas, pero al regreso sólo traía consigo esos pequeños temores, esos obstáculos vencidos, esas curiosidades satisfechas que pierden toda su fuerza cuando se sale del bosque, y aun aquel verde espejo que conocía por relatos antes de venir a este país. Apenas se salía del bosque, éste se cerraba a espaldas de uno. En el castillo, empero, su indolencia no conspiraba contra el orden. Sus hijos, ninguno de los cuales había visto ni una sola vez el mar, ¿eran verdaderamente sus criaturas? A veces le parecía que, más bien, eran semejantes a pequeños lobos. Cierta vez le trajeron del bosque un lobezno y también lo crió. Entre él y los enormes perros reinaba una incómoda tolerancia. Era cosa de dejar hacer, sin ningún intercambio de señales. Si el lobo atravesaba el patio del castillo, los perros se incorporaban y lo seguían con los ojos, pero no ladraban ni gruñían. El lobo parecía tener la vista siempre fija hacia adelante, aun cuando a veces miraba de soslayo, y, para no hacerse notar, andaba más tieso y más despacio, siguiendo a su ama, dondequiera ella se dirigiese, sin que fuera visible otro signo de amor y de fidelidad. El lobo la miraba con sus ojos intensos, pero ella no decía nada. La portuguesa quería a este lobo, porque sus músculos, su pelo castaño, su muda bravura, la intensidad de sus ojos, todo le recordaba a Ketten.

Portugalka (fragm.)
z tomiku Trzy kobiety

Żona jego, gdy nie oglądała rycin w swoich księgach, brała z sobą zarządzającego grodem starego sługę i przemierzała wraz z nim lasy. Las się rozstępuje, lecz jego dusza cofa się. Portugalka przedzierała się poprzez zarośla, wdrapywała na kamienie, widziała tropy i zwierzynę, ale do domu unosiła jedynie owe drobne lęki, pokonane przeszkody i zaspokojoną ciekawość, które, gdy się je zabierało z lasu, traciły całą swoją moc i nie były już owymi zielonymi mirażami, jakie znała z opowiadań, zanim tu przybyła; z chwilą gdy przestawało się do niego wdzierać, zwierał się na nowo za plecami. Niewiele natomiast dbała młoda pani o porządek w zamku. Czy jej synowie, z których żaden nie oglądał morza, byli jej dziećmi? Chwilami Portugalce się zdawało, że są to młode wilki. Pewnego razu przyniesiono jej młodego wilka z lasu. Wychowywała również tego wilczka. Pomiędzy nim oraz dużymi psami panowała niechętna obojętność, tolerancja bez oznak zrozumienia. Gdy wilk przechodził przez podwórze, psy wstawały przyglądając mu się, ale nie szczekały ani nie warczały. A on, chociaż ukradkiem zerkał na bok, patrzył wprost przed siebie i szedł tylko troszeczkę wolniej i sztywniej, tak by nie dać tego znać po sobie. Wilk wszędzie towarzyszył swojej pani nie okazując przywiązania lub miłości. Przyglądał się jej często swoim mocnym wzrokiem, lecz ona nie mówiła nic. Kochała tego wilka, ponieważ jego mięśnie, jego ciemna sierść, milcząca dzikość oraz siła wzroku przypominały jej pana Kettena.

Robert Musil

1880-1942, Austria

Tonka (frag.)
en Tres mujeres

Y dado que junto a Tonka, al lado de su cama de hospital, a menudo casi no hablaba, le escribió unas cartas en las que decía muchas cosas que no dijo de palabra; le escribió casi tan en serio como a un gran amor; sólo ante la frase: ¡Creo en ti!, se detuvieron también estas cartas. Tonka no le contestó y quedó muy desconcertado. Sólo entonces se acordó que nunca las había mandado, pues no expresaban con certeza su opinión, sino que eran un simple estado de ánimo que no puede desahogarse de ninguna forma más que escribiendo. Entonces se dio cuenta de la suerte que aún tenía al poder expresarse, mientras que Tonka no sabía hacerlo. En aquel momento la vio muy claramente. Era un copo de nieve que caía del cielo solitario, en pleno día de verano.
Pero al cabo de un instante esta definición ya no valía (…).
Entonces se acordó incidentalmente, como de una poesía a cuyo ritmo uno mece la cabeza, de que no era Tonka con quien había vivido, sino que algo le había llamado.
Repitió esta frase, y con ella se encontró en la calle. El mundo le rodeaba. Comprendió que había sufrido un cambio y que aún cambiaría, y sin embargo era él mismo, lo que no era verdaderamente ningún mérito de Tonka. La tensión de las semanas pasadas, la tensión de su invento, entiéndase bien, había cesado, lo tenía hecho. Él estaba a la luz y ella, bajo la tierra, pero lo que sintió en resumen fue el gozo de la luz. Sólo que al mirar a su alrededor, de repente se encontró con la cara llorosa de uno de los muchos niños que le rodeaban; el sol le dio de pleno y se retorcía como un gusano asqueroso; entonces el recuerdo le gritó: ¡Tonka! ¡Tonka! La sintió desde los pies hasta la cabeza, sintió la vida entera de ella. Todo lo que no había sabido nunca lo vio muy claro en aquel momento, cayó la venda de sus ojos; por un breve instante, ya que en seguida le pareció haberse acordado sólo de algo efímero. Desde entonces iba acordándose de muchas cosas que hicieron que fuera algo mejor que los demás, ya que en una vida brillante se había posado una pequeña y cálida sombra.

Tonka (fragm.)
z tomiku Trzy kobiety

A ponieważ siedząc przy szpitalnym łóżku Tonki rzadko z nią rozmawiał, pisał do niej listy, w których wiele mówił z tego, co zazwyczaj przemilczał, pisał do niej niemal tak poważnie, jak do wielkiej miłości swego życia, jedynie przed słowami: wierzę w ciebie! zatrzymywały się również listy. Tonka nie odpowiadała, co go niezmiernie dziwiło. Wtedy dopiero przypomniał sobie, że nigdy przecież tych listów nie wysyłał; niewątpliwie nie wyrażały one jego przekonań, lecz były po prostu wyrazem stanu, w którym człowiek nie umie sobie inaczej poradzić jak tylko pisaniem. Zdał sobie wtedy sprawę, w jak dobrej sytuacji wciąż jeszcze się znajduje, on, który umiał się wypowiadać, Tonka przecież tego nie umiała. I w tym momencie rozpoznał ją wreszcie dokładnie. Była płatkiem śniegu samotnie spadającym w środku lata. Lecz już w następnej chwili przestało to być jakimkolwiek wyjaśnieniem (…).
Wówczas mimochodem nasunęła mu się myśl niczym wiersz, nad którym kręci się głową, że to wcale nie z Tonką żył, lecz że coś go wezwało.
Powtarzał sobie te słowa, stał z nimi na ulicy. Dokoła niego ścielił się świat. Wprawdzie uświadamiał sobie, że został odmieniony i jeszcze stanie się kimś innym, ale przecież był to on sam i właściwie nie było w tym zasługi Tonki. Napięcie ostatnich tygodni, napięcie spowodowane jego wynalazkiem, ustąpiło: skończył dzieło. Stał w świetle, ona zaś leżała w ziemi, ale wszystko razem wziąwszy czuł jednak błogość światła. Tylko gdy tak się rozglądał, zobaczył nagle przypadkiem zapłakaną twarz jednego z licznych dzieci wokoło; była jaskrawo oświetlona słońcem i wykrzywiała się na wszystkie strony niczym paskudny robak; i wtedy wspomnienie krzyknęło w nim: Tonka! Tonka! Czuł ją od ziemi aż po głowę i czuł jej cale życie. W tym momencie stanęło przed nim wszystko, o czym nigdy nie wiedział, zdawało się, że opaska ślepoty opadła z jego oczu; tylko przez moment, bo już w następnej chwili miał tylko wrażenie, że mu się raptem coś przypomniało. I odtąd wiele mu się przypominało, co go czyniło odrobinę lepszym od innych, ponieważ na jego życiu pełnym blasków leżał mały ciepły cień.