Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

testigo

A veces la montaña
se me oculta
detrás del velo de nubes, a veces
me escondo de ella
detrás del velo de la inatención, apatía, fatiga,
cuando se me olvida o me niego a
ajar a la orilla o subir unos pasos
por el camino, un día soleado
para volver a confirmar
esta presencia que es testigo.

Tłum. Czesław Miłosz

świadectwo

Niekiedy górę
chowa przede mną
zasłona chmur, niekiedy
ja chowam się przed nią
za zasłoną nieuwagi, apatii, zmęczenia,
kiedy zapominam albo nie chcę
zejść na brzeg, czy zrobić kilka kroków
po drodze, w pogodny dzień,
żeby potwierdzić obecność,
która niesie świadectwo. 

Fotografías de Marit Beer y Saul Leiter

Witness

Sometimes the mountain
is hidden from me in veils
of cloud, sometimes
I am hidden from the mountain
in veils of inattention, apathy, fatique,
when I forget or refuse to go
down to the shore or a few yards
up the road, on a clear day,
to reconfirm
that witnessing presence.

Diane Wakoski

1937 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Pequeña mancha de sangre encontrada después de hacer el amor

La revelación nos llega a todos,
a los bomberos y a las ancianas que queman las tostadas.
Hiciste el amor con la diosa del bosque cuyo pelo se enrollaba en espirales
de llamas en torno a sus pies en la senda.
La quisiste llevar contigo como la
imagen del pequeño hilo de
sangre en la sábana. Pero en cambio
estás sentado en un parque junto a una sibila sin hogar envuelta
en periódicos, y te sientes vacío,
como si la sangre rezumase de tu propio cuerpo. Pero
¿adónde se fue?
Ella no va a cambiar su vida, ¿por qué iba a hacerlo?
Solo puede verte a escondidas,
como si fuera un libro en una lengua extranjera
que un lector desentrañaría,
si tan solo supiera qué dice el texto. Por eso sólo puede
quedarse en la estantería,
sin traducir.
¿Tal vez sólo nuestros secretos
explican nuestras vidas, y al revelar cualquiera
perdemos todo el significado posible?
¿Tal vez esta mancha es todo
lo que queda
de un incendio forestal: aquel pino Ponderosa
que renació de una piña semienterrada,
la luna creciente
que ella dejó atrás
iluminándote
invisiblemente cada noche?

Autor: Sdanir. Estatua de Tanit hallada en la isla de Ibiza. Museo de Arqueología de Barcelona.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Plamka krwi znaleziona po uprawianiu miłości

Iluminacji może doznać każdy,
nawet strażacy i starsze panie przypalając tosty.
Kochałeś się z leśną boginką, której włosy zwijały się w płonące
spirale wokół jej stóp na ścieżce.
Pragnąłeś zabrać ją ze sobą jako
obraz strużki
krwi na prześcieradle. Lecz zamiast tego
siedzisz w parku przy bezdomnej sybilli owiniętej
gazetami, i czujesz się pusty,
jakby krew sączyła się po kropli z twojego ciała. A obraz,
gdzie jest?
Ona nie ma zamiaru zmieniać swojego życia,
niby z jakiego powodu miałaby?
Może widywać cię tylko po kryjomu;
jakby była książką w obcym języku,
którą czytelnik mógłby zgłębić
gdyby tylko wiedział o czym jest tekst. Może jedynie
leżeć na półce,
nieprzetłumaczona.
Być może tylko nasze sekrety
tłumaczą nasze życie, a wyjawienie któregokolwiek
pociąga za sobą utratę wszelkich możliwych znaczeń?
Być może ta plamka jest wszystkim
co zostało
z leśnego pożaru, po którym odrodziła się sosna Ponderosa
z na wpół pogrzebanej szyszki,
półksiężyc,
który pozostawiła po sobie, rzucający
blask na ciebie
niewidzialnie co noc?

Small Blood Stain Found after Making Love

Revelation come to everyone,
firefighters and old women burning toast.
You made love to the forest goddess whose hair wound in flaming
coils around her feet on the trail.
You wanted to take her with you, as the
image of the little curve of
blood on the sheet. But instead
you are sitting in a park next to a homeless sibyl wrapped
in newspapers, and feel empty,
as if the blood leaked out of your own body. But
where did it go?
She’s not going to change her life,
and why should she?
She can only see you clandestinely;
as it is as if she is some book in a foreign language
that a reader would give away
if they knew what the text said. She can only
remain on the shelf,
untranslated.
Perhaps only our secrets
explain our lives, and to reveal any secret
is to lose all possible meaning?
Perhaps this stain is all
that’s left
of a forest fire that rekindled Ponderosa
from a long buried-cone,
the crescent moon
she left behind shining
invisibly
on you every night?

Gary Snyder

1930 – , Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

El trato

Me encontré dentro de una maciza concha de hormigón
       iluminada por tubos de vidrio, con aire bombeado, con
       pisos unidos por escaleras en movimiento.

El espacio lo llenaban las cosas que se compraron y fabricaron
       en el siglo XX. Dispuestas en mostradores
       o estantes.

Cientos de personas de ese siglo, enfundados en
       sus trajes hechos a máquina,

cambiaban todo su precioso tiempo
        por cosas.

Tłum. Adam Szostkiewicz

transakcja

Znalazłem się w masywnej betonowej muszli: 
światło ze szklanych cygar, wtłaczane powietrze,
piętra spięte ruchomymi schodami. 

Wypełniały ją rzeczy nabyte i zrobione
w dwudziestym stuleciu. Wystawione na lady
                                                                                      i półki.                                                                                      
Ludzie z tego wieku, wciśnięci w odzież
zrobioną na maszynach, gromadnie
Wymieniali cały swój drogocenny czas
          na rzeczy.          

The Trade

I found myself inside a massive concrete shell
lit by glass tubes, with air pumped in, with
       levels joined by moving stairs.

It was full of the things that were bought and made
in the twentieth century. Layed out in trays
                                                                             or shelves.

The throngs of people of that century, in their style,
clinging garb made on machines,

Were trading all their precious time
        for things.

Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Comienza el día

Una ardilla decapitada, algo de sangre
Manando del cuello
Irregularmente mordido,

yace en la hierba rociada con la lluvia
cerca del cobertizo.
Junto a la entrada

Los primeros lirios
se han abierto al alba,
etéreos, su tono malva

casi de gris transparente,
sus venas oscuras
de azul-moretón.

Tłum. Czesław Miłosz

Zaczyna się dzień

Wiewiórka bez głowy, trochę krwi
sączy się z nierówno
urwanej szyi,

leży na zroszonej
deszczem trawie koło drzwi drewutni.
Obok podjazdu

pierwsze irysy
otworzy się o świcie,
eteryczne, ich fiołkowa różowość

prawie przezroczyście szara,
ich żyły, ciemne,
siniakowo niebieskie.

Laura Makabresku

A Day Begins

A headless squirrel, some blood
oozing from the unevenly
chewed-off neck

lies in rainsweet grass
near the woodshed door.
Down the driveway

the first irises
have opened since dawn,
ethereal, their mauve

almost a transparent gray,
their dark veins
bruise-blue.

Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Lisa Rose Bradford

Los mudos

Esos gruñidos que los hombres usan 
al cruzarse con una mujer en la calle 
o en la escalera del subte

para decirle que es hembra
y que su carne lo reconoce,

¿son una especie de melodía,
un canto algo feo, cantado
por un pájaro de lengua partida

pero lanzados en pos de música?

¿O son rugidos asfixiados
de un sordomudo atrapado en un edificio
que lentamente se llena de humo?

Ambos, tal vez.

Esos hombres por lo general
no parecen ser capaces de hacer más que gemir,
sin embargo, una mujer, a pesar de sí misma,

sabe que le rinden homenaje:
si careciera de toda gracia
pasarían en silencio:
entonces no es sólo para decirle que ella es
un cálido agujero. Es una palabra

en lengua-pena, nada que ver con lo
primitivo o una lengua-prima;
una lengua magullada, contagiada, precipitada

hacia la decrepitud. Ella quisiera
deshacerse del homenaje, dis-
gustada, y no puede,

sigue zumbando en sus oídos,
cambia el ritmo de su andar, 
los afiches rotos en un pasillo vacío

le hacen eco,
rechinan con el estertor del tren que arriba.
Su pulso reticente

se acelera,
pero bajan de velocidad los vagones
y se sacuden al detenerse mientras su comprensión

sigue traduciendo:
“vida tras vida tras otra vida pasa

sin poesía,
sin decoro,
sin amor.”

Tłum. Czesław Miłosz

Głuchoniemi

Te chrząknięcia mężczyzn
kiedy mijają kobietę
na ulicy albo przy wejściu do metra.

mające jej powiedzieć, że pleć jej żeńska,
i że ich ciało wic o tym,

czy są rodzajem melodii,
brzydką pieśnią śpiewaną
przez ptaka z rozciętym językiem,

choć miała być muzyką?

Albo stłumionym rykiem
głuchoniemych zamkniętych w budynku,
ktory wypełnia się dymem?

Pewnie i jedno i drugie.

Zdaje się, że tak chrząkać
to wszystko, co mogą zrobić,
ale kobieta, wbrew sobie

wie, że to wyraz hołdu,
gdyby nie to, że ma wdzięk
minęliby ją milcząc.

Bo jednak nie tylko jej mówią,
że jest ciepłą dziurką. To pomruk
żalu, nic prymitywna
mowa jaskini. Język pokorny,
pobity, niezdarny,

w rozkładzie. Ona chciałaby
odrzucić ten hołd, który ją brzydzi
i nie może.

Idzie, a to brzęczy jej w uchu,
zmienia rytm jej kroków. Podarte plakaty
w dudniących korytarzach

powtarzają to, i to zgrzyta, dygoce
kiedy nadjeżdża pociąg.
Nagle jej puls

przyśpiesza, ale wagony
zwalniają i już przystanek,
kiedy jej zrozumienie

tłumaczy ten dźwięk na słowa:
życie, jedno po drugim, mija

bez poezji,
bez urody,
bez miłości.


Robert Doisneau, Le Muguet du Métro, 1953.

The mutes

Those groans men use
passing a woman on the street
or on the steps of the subway

to tell her she is a female
and their flesh knows it,

are they a sort of tune,
an ugly enough song, sung
by a bird with a slit tongue

but meant for music?

Or are they the muffled roaring
of deafmutes trapped in a building that is
slowly filling with smoke?

Perhaps both.

Such men most often 
look as if groan were all they could do,
yet a woman, in spite of herself,

knows it’s a tribute:
if she were lacking all grace
they’d pass her in silence:

so it’s not only to say she’s
a warm hole. It’s a word

in grief-language, nothing to do with
primitive, not an ur-language;
language stricken, sickened, cast down

in decrepitude. She wants to
throw the tribute away, dis-
gusted, and can’t,

it goes on buzzing in her ear,
it changes the pace of her walk,
the torn posters in echoing corridors

spell it out, it
quakes and gnashes as the train comes in.
Her pulse sullenly

had picked up speed,
but the cars slow down and
jar to a stop while her understanding

keeps on translating:
‘Life after life after life goes by

without poetry,
without seemliness,
without love.’

Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. desconocido

La lluvia de cinco días

La ropa puesta a secar que cuelga del limonero
en medio de la lluvia
y el pasto largo y grueso.

Secuencia interrumpida, tensión
de luz solar naranja-agria
deshilachada.
                          Una lluvia tan tenue

finos jirones
que cuelgan sobre las hojas rígidas.

¡Vuélvete escarlata! Arranca los limones verdes
del árbol! Yo no quiero
olvidar quién soy, qué ardió en mí,
y colgar flácida y limpia, un vestido vacío…

Tłum. Ada Trzeciakowska

Pięciodniowy deszcz

Pranie zwisające z cytryny
na deszczu
 i trawa wysoka i szorstka.

Sekwencja przerwana, napięcie
promieni słonecznych zerwane.
                           Tylko lekki deszczyk

cienkie szmatki
zwisają nad sztywnymi liśćmi.

Ubierz się w szkarłat! Zerwij zielone cytryny
z drzewa! Nie chcę
zapomnieć kim jestem, co płonęło we mnie
i wisieć zwiotczała i czysta, jak ta pusta sukienka…

1.Francesca Woodman 2. José Vicente Morcillo Morcillo 3. Rene Groeble 4. Norman Parkinson 5. Marit Beer

The Five-Day Rain

The washing hanging from the lemon tree
in the rain
and the grass long and coarse.

Sequence broken, tension
of sunlight broken.
                            So light a rain

fine shreds
pending above the rigid leaves.

Wear scarlet! Tear the green lemons
off the tree!     I don’t want
to forget who I am, what has burned in me
and hang limp and clean, an empty dress —

Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Conversación en la oscuridad

Vivimos en historia, dice uno.
Somos moscas sobre el pellejo de Leviatán, dice otro.

Sea como sea, dice uno,
miedos y pérdidas.

Y entre las pérdidas, dice otro,
los lugares especiales a los que iban a conducir nuestros caminos.

Nuestras muertes, dice uno.
Eso es, dice otro.
Ahora nos alcanzará la muerte colectiva.

Las fosas comunes, dice uno, nada nuevo.
No, dice otro, mas esta vez no habrá tumbas,
Todos los muertos yacerán donde hayan caído.

Excepto, dice uno, esos que se reducirán a cenizas.
Y los esparcirá el viento abrasador, dice otro.

¿Cómo podemos vivir en este miedo? Dice uno.
De un día para otro, dice otro.

Aun deseo ver, dice uno,
Hacia dónde lleva mi camino.

Quiero vivir, dice otro, ¿pero dónde voy a vivir
si el mundo se acaba?

Fotogramas de las series Chernóbil, La zona; película La carretera adaptación de la novela homónima de Cormac McCarthy.

Fragmento de la carta del filósofo Günther Anders a Claude Eatherly (piloto del avión de reconocimiento climático Straight Flush que apoyó el lanzamiento de la bomba atómica sobre Hiroshima):

(…) El próximo 6 de agosto, como cada año, la población de Japón va a conmemorar el día en que «aquello» ocurrió. ¿Por qué no envía un mensaje a esta gente, que llegue a tiempo para la conmemoración? Si usted les dijera: «En ese momento yo no sabía lo que estaba haciendo, pero ahora lo sé y creo que nunca debe volver a ocurrir algo así y que no se debe permitir a ningún ser humano que ordene a otro ser humano hacer nada parecido.» Y si añadiera: «Vuestra lucha es mi lucha, vuestro “No más Hiroshimas” es mi “No más Hiroshimas”», o algo por el estilo, puede estar seguro que un mensaje así convertiría un día de lamentaciones en un día de alegría y que los supervivientes de Hiroshima lo recibirían como a un amigo, como a uno de ellos, pues en realidad lo es, Eatherly, usted también es víctima de Hiroshima.

Tłum. Janusz Solarz

Rozmowa w ciemności

Żyjemy w historii, mówi ktoś.
Jak muchy na skórze Lewiatana, mówi ktoś inny.

Tak czy siak, mówi ktoś,
strachy i straty.

A wśród strat, mówi ktoś inny,
te wyjątkowe miejsca gdzie miały dotrzeć nasze drogi.

Nasze zgony, mówi ktoś.
O to chodzi, mówi ktoś inny.
Dopadnie nas teraz zbiorowa śmierć.

Zbiorowe groby, mówi ktoś, to nic nowego.
Tak, mówi ktoś inny, ale tym razem nie będzie grobów,
wszyscy zmarli spoczną tam gdzie padli.

Z wyjatkiem tych, mówi ktoś, którzy spalą się na popiół.
I rozwieje ich ognisty wiatr, mówi ktoś inny.

Jak żyć w takim strachu? Mówi ktoś.
Dzień po dniu, mówi ktoś inny.

Ciągle pragnę zobaczyć, mówi ktoś,
dokąd wiedzie moja droga.

Pragnę żyć, mówi ktoś inny, ale gdzie mam się podziać
jeśli zabraknie świata?

Talk in the Dark

We live in history, says one.
We’re flies on the hide of Leviathan, says another.

Either way, says one,
fears and losses.

And among losses, says another,
the special places our own roads were to lead to.

Our deaths, says one.
That’s right, says another.
Now it’s to be a mass death.

Mass graves, says one, are nothing new.
No, says another, but this time there’ll be no graves,
all the dead will lie where they fall.

Except, says one, those that burn to ash.
And are blown in the fiery wind, says another.

How can we live in this fear? Says one.
From day to day, says another.

I still want to see, says one,
where my own road’s going.

I want to live, says another, but where can I live
if the world is gone?

Gary Snyder

1930 – , Estados Unidos

Trad. Juan Carlos Villavicencio

Piute Creek

Un precipicio de granito
un árbol, sería suficiente,
o incluso una roca, un pequeño arroyo,
un trozo de corteza en un estanque.
Colina tras colina, plegadas y retorcidas
robustos árboles apilados
en delgadas fracturas de la piedra
una enorme luna sobre todo, es demasiado.
La mente vaga. Un millón
de veranos, el tranquilo aire nocturno y las tibias
rocas. El cielo sobre montañas interminables.
Toda la porquería que viene con el ser humano
disminuye, la roca firme ahora tiembla,
incluso el intenso presente parece obviar
este espejismo de corazón.
Libros y palabras
como el pequeño arroyo de una alta cornisa
desapareciendo en el aire seco.

Una mente clara, atenta,
sólo tiene sentido si
lo que ve es realmente visto.
Nadie ama a la piedra, pero aquí estamos.
Los fríos de la noche. Algo que se mueve
rápido a la luz de la luna
se desliza en la sombra del Enebro:
allí atrás invisibles
orgullosos ojos fríos
de un Puma o Coyote
me observan levantarme y partir.

Fotos propias

Tłum. Tadeusz Sławek

Piute Creek

Jedno granitowe pasmo,
Drzewo, już byłoby dość,
Może nawet jedna skała, niewielki potok,
Strzęp kory w zakolu.
Wzgórze za wzgórzem, pofałdowane, splecione z sobą,
Niezmożone niczym drzewa wciśnięte
W wąskie pęknięcia skał.
Nad wszystkim wielki księżyc, nazbyt to wiele.
Umysł wędruje. Milion
Pór letnich, powietrze nocy zamarło i skały promieniują
Ciepłem. Niebo nad bezkresnymi górami.
I cała tandeta co towarzyszy człowieczeństwu
Odpada, drży lita skała,
Nawet ciężka teraźniejszość jakby nie docierała
Do pęcherzyka serca.
Książki i słowa
Nikną w suchym powietrzu
Jak mały strumień spadający z wysokiego zbocza.

Dla jasnego, skupionego umysłu
jedno tylko ma znaczenie – że
to, co widzi, widzi prawdziwie.
Nikt nie kocha skał, a przecież jesteśmy.
Noc przenika chłodem. W świetle księżyca
Jakiś ruch nagły
Wkrada się w cień jałowca.
Gdzieś za plecami niewidoczne
Zimne dumne oczy
Kuguara lub kojota
Śledzą bacznie, jak wstaję i odchodzę.

Piute Creek

One granite ridge
A tree, would be enough
Or even a rock, a small creek,
A bark shred in a pool.
Hill beyond hill, folded and twisted   
Tough trees crammed
In thin stone fractures
A huge moon on it all, is too much.   
The mind wanders. A million
Summers, night air still and the rocks   
Warm.  Sky over endless mountains.   
All the junk that goes with being human   
Drops away, hard rock wavers
Even the heavy present seems to fail   
This bubble of a heart.
Words and books
Like a small creek off a high ledge   
Gone in the dry air.

A clear, attentive mind
Has no meaning but that
Which sees is truly seen.
No one loves rock, yet we are here.   
Night chills. A flick
In the moonlight
Slips into Juniper shadow:
Back there unseen
Cold proud eyes
Of Cougar or Coyote
Watch me rise and go.

Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Cynthia Mansfield

Los golpeadores

Un hombre sentado junto a la cama
de una mujer a quien golpeó,
cura sus heridas,
suavemente palpa los moretones.
La sangre forma un charco a su alrededor,
se oscurece.

Atónito, se da cuenta que ha comenzado
a quererla. Siente terror.
¿Por qué nunca había
visto, antes, lo que era?
¿Y si deja de respirar?

Tierra, ¿será que no podemos amarte
a menos que creamos que el fin se aproxima?
¿Que no creemos en tu vida
a menos que pensemos que agonizas?

Tłum. Ada Trzeciakowska

Dręczyciele

Mężczyzna siedzi przy łóżku
pobitej przez niego kobiety,
opatruje jej rany,
ostrożnie gładzi siniaki.
Krew zbiera się wokół,
ściemnia się.

Zdumiony zrozumiał, że zaczyna
się o nią troszczyć. Jest przerażony.
Dlaczego nigdy wcześniej
nie spostrzegł czym była?
A co, jeśli przestanie oddychać?

Ziemio, czy by móc Cię kochać
musimy wierzyć w nadchodzący koniec?
By uwierzyć w twoje życie
musimy się przekonać, że umierasz?

Fotografías de Marit Beer

The Batterers

A man sits by the bed
of a woman he has beaten,
dresses her wounds,
gingerly dabs at bruises.
Her blood pools about her,
darkens.

Astonished, he finds he’s begun
to cherish her. He is terrified.
Why had he never
seen, before, what she was?
What if she stops breathing?

Earth, can we not love you
unless we believe the end is near?
Believe in your life
unless we think you are dying?

Denise Levertov

1923-1997, Inglaterra/Estados Unidos

Trad. Ada Trzeciakowska

Mente titileante

No, Señor, no eres tú,
soy yo la que está ausente.
Al principio,
creer era una dicha que mantuve en secreto, escabulléndome sola
en lugares sagrados:
una mirada furtiva, y fuera – y otra vez,
dando vueltas.
Hace mucho desde
que pronuncié tu nombre, pero ahora
eludo tu presencia.
Me detengo
para pensar en ti, y mi mente,
enseguida
sale disparada como un piscardo,
se lanza
hacia las sombras, hacia destellos que agitan
sin cesar
el fluir ondeante del río.
Ni un segundo
puedo quedarme quieta, deambulo
por cualquier parte,
por donde solo me sea posible girar. No eres tú,
soy yo la que está ausente.
Tú eres la corriente, el pez, la luz,
la sombra palpitante,
eres la inalterable presencia, en la que todo
se mueve y cambia.
¿Cómo puedo fijar mi titileo, divisar
dentro del corazón del manantial
el zafiro que se esconde allí, lo sé?

Tłum. Czesław Miłosz

Migotliwy umysł

Panie, nie Ty,
to ja jestem nieobecna,
Z początku
wiara była radością. Trzymałam ją
w sekrecie, zakradając się samotnie
do świętych miejsc:
zaglądnąć i wyjść – i znów,
i tak krążyłam.
Później, dawno już temu,
wymówiłam Twoje imię.
Ale teraz
unikam Ciebie.
Zatrzymuję się, żeby pomyśleć
o Tobie, a wtedy mój umysł
natychmiast
wyślizguje się jak piskorz,
umyka,
między cienie, między błyski,
bez ustanku ruchliwe
nad szmerem i mijaniem rzeki.
Ani na sekundę
nie umiem ustać spokojnie. Biegam
gdziekolwiek, byle gdzie, wszędzie. Nie Ty,
to ja jestem nieobecna.
Ty jesteś strumień, i ryba, i światło
pulsujący cień.
Ty jesteś niezmienna obecność,
w której wszystko porusza się i zmienia.
Ja mam nastawić na ostrość moje migotanie,
żebym mogła widzieć
w sercu źródła szafir, który jest tam, jak wiem?

Fotogramas de Los corceles de fuego de S. Parajanov

Flickering mind

Lord, not you,
it is I who am absent.
At first
belief was a joy I kept in secret,
stealing alone
into sacred places:
a quick glance, and away — and back,
circling.
I have long since uttered your name
but now
I elude your presence.
I stop
to think about you, and my mind
at once
like a minnow darts away,
darts
into the shadows, into gleams that fret
unceasing over
the river’s purling and passing.
Not for one second
will my self hold still, but wanders
anywhere,
everywhere it can turn. Not you,
it is I am absent.
You are the stream, the fish, the light,
the pulsing shadow,
you the unchanging presence, in whom all
moves and changes.
How can I focus my flickering, perceive
at the fountain’s heart
the sapphire I know is there?