Juan Gelman

1930-2014, Argentina

la rueda

El arco o puente que va
de tu mano a la mía cuando
no se tocan, abre
una flor intermedia.
¿Qué toca, qué retoca, qué trastoca
ese vacío de las manos
solas en su fatiga?
Nace una flor, sí,
se agosta en mayo como una
equivocación de la lengua
que se equivoca, sí.
¿Por qué este horror?
En la página de nosotros mismos
tu cuerpo escribe.

Tłum. Ada Trzeciakowska

koło

Pomost czy łuk prowadzący
z twojej ręki do mojej kiedy
się nie dotykają, otwiera
między nimi kwiat.
Czego dotyka, co styka, co przetyka
ta próżnia rąk samotnych
w swoim znużeniu?
Rodzi się kwiat, o tak,
marznie w maju jak jakiś
błąd języka, który
błądzi, właśnie tak.
Skąd ta potworność?
Na stronie nas samych
to twoje ciało pisze.

Francesca Woodman

Juan Gelman

1930-2014, Argentina

LECTURAS

La niña lee
el alfabeto de los árboles
y se vuelve ave clara. Cuánta
paciencia ha de tener en aulas
donde le enseñan a no ser.
El temblor atascado
en su garganta es mudo.
También es mundo que
acosan los que saben. Así aprende
a montar monstruos de ojos pérfidos
y cuando vuelve a la que fue
ve el tiempo lastimado.

Tłum. Ada Trzeciakowska

lektury

Dziewczynka czyta
alfabet drzew
i staje się świetlistym ptakiem. Jakże
cierpliwa musi być w klasach
uczona jak nie być.
Drganie ugrzęzłe
w jej gardle jest nieme.
Jest też światem dręczonym
przez tych co wiedzą. Tak uczy się
dosiadać bestii o perfidnych oczach
a gdy na powrót staje się sobą
widzi czas pokryty ranami.

Fotogramas de El laberinto del fauno de Guillermo del Toro (2006)

Roberto Juarroz

1925-1995, Argentina

Poesía vertical I-51

Algún día encontraré una palabra
que penetre en tu vientre y lo fecunde,
que se pare en tu seno
como una mano abierta y cerrada al mismo tiempo.

Hallaré una palabra
que detenga tu cuerpo y lo dé vuelta,
que contenga tu cuerpo
y abra tus ojos como un dios sin nubes
y te use tu saliva
y te doble las piernas.

Tú tal vez no la escuches
o tal vez no la comprendas.
No será necesario.
Irá por tu interior como una rueda
recorriéndote al fin de punta a punta,
mujer mía y no mía
y no se detendrá ni cuando mueras.

Mi videopoema, In a manner of speaking

Tłum. Krystyna Rodowska

Poezje pionowe I-51

Kiedyś znajdę nareszcie takie słowo
co przeniknie twe łono i je zapłodni,
spocznie na twojej piersi
niczym dłoń równocześnie otwarta i zaciśnięta.

Znajdę takie słowo,
które wstrzyma twe ciało i wprawi je w obrót,
które zawrze w sobie twe ciało
rozszerzy twe oczy jak bezchmurny bóg!
Wypije twą ślinę
rozchyli twe nogi.

Może nic nie usłyszysz ani nie zrozumiesz.
To nie będzie potrzebne.
Ono będzie się toczyć w tobie niczym koło
przemierzając cię od krańca do krańca,
kobieto moja i nie moja,
i nie powstrzyma go nawet twoja śmierć.

Fotografía de Francesca Woodman

Alejandra Pizarnik

1936-1972, Argentina

Árbol de Diana, 30-38

30
en el invierno fabuloso
la endecha de las alas en la lluvia
en la memoria del agua dedos de niebla

31
Es un cerrar los ojos y jurar no abrirlos. En tanto afuera se alimenten de relojes y de flores nacidas de la astucia. Pero con los ojos cerrados y un sufrimiento en verdad demasiado grande pulsamos los espejos hasta que las palabras olvidadas suenan mágicamente.

32
Zona de plagas donde la dormida come

lentamente
su corazón de medianoche.

33
alguna
vez

alguna vez tal vez
me iré sin quedarme

me iré como quien se va

                                                                                                      a Ester Singer

34
la pequeña viajera
moría explicando su muerte

sabios animales nostálgicos
visitaban su cuerpo caliente

35
Vida, mi vida, déjate caer, déjate doler, mi vida, déjate enlazar de fuego, de silencio ingenuo, de piedras verdes en la casa de la noche,  déjate caer y doler, mi vida.

36
en la jaula del tiempo
la dormida mira sus ojos solos

el viento le trae
la tenue respuesta de las hojas

                                                                                                       A Alain Glass

37
más allá de cualquier zona prohibida
hay un espejo para nuestra triste transparencia

38
Este canto arrepentido, vigía detrás de mis poemas:

este canto me desmiente, me amordaza

Fotografías de Francesca Woodman (1958-1981, EE.UU.)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Drzewo Diany, 30-38

30
w baśniowej zimie
żałobna pieśń skrzydeł w deszczu
w pamięci wody palce mgły

31
To jak zamknąć oczy i obiecać, że ich więcej nie rozewrzemy. Dopóki na zewnątrz żywią się zegarami i kwiatami narodzonymi z podstępu. Ale z zamkniętymi oczyma i cierpieniem naprawdę zbyt wielkim naciskamy lustra aż zapomniane słowa zabrzmią magicznie.

32
Strefa plag tam gdzie śpiąca zjada

powoli
swoje serce z połowy nocy.

33
któregoś
razu

któregoś razu być może
odejdę nie zostając

odejdę jak ktoś kto odchodzi

                                                                             dla Ester Singer

34
mała wędrowniczka
umierała tłumacząc się ze śmierci

mądre nostalgiczne zwierzęta
odwiedzały jej gorące ciało

35
Życie, życie moje, pozwól sobie upaść, pozwól sobie na ból, życie moje, pozwól sobie spleść się z ogniem, z naiwną ciszą, z zielonymi kamieniami w domostwie nocy, pozwól sobie upaść i boleć, życie moje.

36
w klatce czasu
uśpiona patrzy w swoje samotne oczy

wiatr przynosi jej
wątłą odpowiedź liści

                                                                               dla Alaina Glassa

37
Ponad każdą zakazaną strefą
istnieje lustro dla naszej smutnej przezroczystości

38
Ta pieśń pełna żalu i pokuty, czuwa nad moimi wierszami:

ta pieśń odkłamuje mnie, zatyka mi usta kneblem

Alejandra Pizarnik

1936-1972, Argentina

Árbol de Diana, 21-29

21
he nacido tanto
y doblemente sufrido
en la memoria de aquí y de allá

22
en la noche

un espejo para la pequeña muerta

un espejo de cenizas

23
una mirada desde la alcantarilla
puede ser una visión del mundo

la rebelión consiste en mirar una rosa
hasta pulverizarse los ojos

24
(un dibujo de Wols)

estos hilos aprisionan a las sombras
y las obligan a rendir cuentas del silencio
estos hilos unen la mirada al sollozo

25
(exposición Goya)

un agujero en la noche
súbitamente invadido por un ángel

26
(un dibujo de Klee)

cuando el palacio de la noche
encienda su hermosura

pulsaremos
los
espejos
hasta que nuestros rostros canten como ídolos

27
un golpe del alba en las flores
me abandona ebria de nada y de luz lila
ebria de inmovilidad y de certeza

28
te alejas de los nombres
que hilan el silencio de las cosas

29
Aquí vivimos con una mano en la garganta. Que nada es posible ya lo sabían los que inventaban lluvias y tejían palabras con el tormento de la ausencia. Por eso en sus plegarias había un sonido de manos enamoradas de la niebla.

                                                                                   
                                      A André Pieyre de Mandiargues

Maya Deren (Eleanora Derenkowsky, 1917-1961) directora, coreógrafa, bailarina, actriz y poeta americana de origen ucraniano

Tłum. Ada Trzeciakowska

Drzewo Diany, 21-29

21
rodziłam się tyle
i podwójnie cierpiałam
w pamięci stąd i stamtąd

22
nocą

lustro dla małej umarłej

lustro z popiołów

23
spojrzenie sponad studzienki ściekowej
może być wizją świata

bunt polega na wpatrywaniu się w różę
aż zetrą się w proch oczy

24
(rysunek Wolsa)

te nici zniewoliły cienie
i zmuszają je do tłumaczenia się z ciszy
te nici łączą spojrzenie ze szlochem

25
(wystawa Goi)

otwór w nocy
do którego nagle wdarł się anioł

26
(rysunek Klee)

kiedy pałac nocy
rozpali swe piękno

naciśniemy
lustra
aż nasze oblicza zaśpiewają jak bożyszcza

27
uderzenie świtu w kwiaty
opuszcza mnie upojoną nicością i liliowym światłem
upojoną bezwładnością i pewnością

28
oddalasz się od imion
które przędą ciszę rzeczy

29
Tutaj żyjemy z ręką na gardle. Że nic nie jest możliwe wiedzieli to już ci, którzy wymyślili deszcze i utkali słowa z udręki nieobecności. Dlatego w ich modlitwach dźwięczały rozkochane dłonie mgły.                                                      


                                                                    Dla André Pieyre de Mandiargues

Amelia Biagioni

1916-2000, Argentina

Acorde

Oh infierno
te agradezco
la causa perdida
la tiniebla entre los dientes
las manos de humo
y esa espalda acosándome.
Te agradezco
el crepúsculo de piedra que no cesa.
Te agradezco
que existas cuando respiro.
Porque eres el recinto
donde encuentro,
retenidos por el ojo y el fuego
los nombres y las formas
de la dicha.

Oh cielo
te he buscado sin tregua sin miedo,
te he perseguido sin piedad,
universo tras universo
hasta en la piedra virgen,
en el feliz cuchillo
y en el cuervo azul
y al fin te hallé
aquí, en el pecho del vacío.
Eres la palabra asombrosa
la que sólo yo escucho
y nada más me deja oír,
la que suena y suena, y suena
y no fue ni será pronunciada.

Trad. Ada Trzeciakowska

Zgoda (Akord)

Och piekło
dziękuję ci
za przegraną sprawę
za mrok między zębami
za dłonie z dymu
i za te nękające mnie plecy.
Dziękuję ci
za nieustający zmierzch z kamienia
Dziękuję ci,
że jesteś gdy oddycham.
Bo strefą jesteś
gdzie mogę odnaleźć
zatrzymane przez oko i ogień
nazwy i formy
szczęścia.

Och niebo
szukałam cię bez wytchnienia bez lęku,
poszukiwałam bez litości,
wszechświat po wszechświecie
nawet w dziewiczym kamieniu,
w szczęśliwym nożu
i w błękitnym kruku
aż końcu odnalazłam cię
tutaj w sercu pustki
Jesteś słowem co oszałamia
a które słyszę tylko ja
i co nic więcej nie pozwala mi usłyszeć
tym, które brzmi i brzmi i brzmi
a nie było i nie będzie wymówione.

Amelia Biagioni

1916-2000, Argentina

La llovizna

Yo, con la vaga frente en la balada
y el talón en el musgo de los siglos,
yo, que inventé el otoño lentamente
y gris y lentamente soy su vino,
yo, que ya agonizaba cuando el hombre
me amó para nombrarme “la llovizna”,
yo, que cruzando su durar lo nublo
de eternidad y de melancolía,
yo, que debo medir la soledad
entera, y desandar todo el recuerdo
y más, y gris y lentamente el día
señalado asperjar el fin del tiempo,
yo, a veces, mientras limo tristes mármoles
y herrumbro amantes, pienso que en la tierra
no existo, que tan sólo voy cayendo,
así, de la nostalgia de un poema.

Trad. Ada Trzeciakowska

Mżawka

Ja z czołem zabłąkanym w balladzie
i piętą w mchu wieków,
Ja, która wymyśliłam jesień nieśpiesznie
i na szaro i nieśpiesznie jej winem jestem,
ja, która dogorywałam już kiedy człowiek
pokochał mnie i nazwał mżawką,
ja, która przecinając jego trwanie chmurzę go
wiecznością i melancholią,
ja, która muszę być miarą zupełnej
samotności, i przemierzyć ponownie wspomnienie
i wiele więcej, i na szaro i nieśpiesznie dzień
wskazując na opadanie rosy kresu czasu,
a, czasem, gdy szlifuję smutne marmury
i pokrywam rdzą kochanków, myślę, że na ziemi
nie istnieję, że padam zaledwie,
tak, ot z nostalgii jakiegoś wiersza.

Fotografías de José Vicente Morcillo Morcillo (Munera)

Alejandra Pizarnik

1936-1972, Argentina

Árbol de Diana, 17-20

17
Días en que una palabra lejana se apodera de mí. Voy por esos días sonámbula y transparente. La hermosa autómata se canta, se encanta, se cuenta casos y cosas: nido de hilos rígidos donde me danzo y me lloro en mis numerosos funerales. (Ella es su espejo incendiado, su espera en hogueras frías, su elemento místico, su fornicación de nombres creciendo solos en la noche pálida.)

18
como un poema enterado
del silencio de las cosas
hablas para no verme

19
cuando vea los ojos
que tengo en los míos tatuados

20
dice que no sabe del miedo de la muerte del amor
dice que tiene miedo de la muerte del amor
dice que el amor es muerte es miedo
dice que la muerte es miedo es amor
dice que no sabe

  a Laure Bataillon

Tłum. Ada Trzeciakowska

Drzewo Diany, 17-20

17
Dni, kiedy słowo odległe przejmuje władze nade mną. Idę wśród tych dni lunatyczna i przezroczysta. Piękny automat siebie samą śpiewa, siebie zachwyca sobie samej opowiada o przypadkach i rzeczach: sztywne niciane gniazdo, gdzie tańczę i opłakuję się na moich licznych pogrzebach. (Ona jest jej rozpalonym lustrem, jej oczekiwaniem w zimnych ogniskach, jej mistycznym pierwiastkiem, imion jej samorosłych rozwiązłością w bladej nocy.)

18
jak wiersz świadomy
ciszy rzeczy
mówisz, żeby mnie nie widzieć

19
Kiedy ujrzę oczy,
wytatuowane w moich

20
mówi, że nie zna strachu przed śmiercią z miłości
mówi, że nie czuje strachu przed śmiercią z miłości
mówi, że miłość jest śmiercią jest strachem
mówi, że śmierć jest strachem jest miłością
mówi, że nie potrafi

                                                                        dla Laury Bataillon

Fotografía de Carl Bengtsson

Alejandra Pizarnik

1936-1972, Argentina

Árbol de Diana, 9-16

9
Estos huesos brillando en la noche,
estas palabras como piedras preciosas
en la garganta viva de un pájaro petrificado,
este verde muy amado,
este lila caliente,
este corazón sólo misterioso.

10
un viento débil
lleno de rostros doblados
que recorto en forma de objetos que amar

11
ahora

en esta hora inocente
yo y la que fui nos sentamos
en el umbral de mi mirada

12
no más las dulces metamorfosis de una niña de seda
sonámbula ahora en la cornisa de niebla

su despertar de mano respirando
de flor que se abre al viento

13
explicar con palabras de este mundo
que partió de mí un barco llevándome

14
El poema que no digo,
el que no merezco.
Miedo de ser dos
camino del espejo:
alguien en mí dormido
me come y me bebe.

15
Extraño desacostumbrarme
de la hora en que nací.
Extraño no ejercer más
oficio de recién llegada.

16
has construido tu casa
has emplumado tus pájaros
has golpeado al viento
con tus propios huesos

has terminado sola
lo que nadie comenzó

Tłum. Ada Trzeciakowska

Drzewo Diany, 9-16

9
Te kości lśniące nocą,
te słowa jak kamienie szlachetne
w żywym gardle skamieniałego ptaka,
te zieleń ukochana,
ten gorący fiolet,
to serce tylko zagadkowe.

10
słaby wiatr
pełen złożonych twarzy,
które wycinam w kształcie przedmiotów do kochania

11
teraz

           w tej niewinnej godzinie
ja i ta, którą byłam siadamy
na progu mojego spojrzenia

12
nigdy więcej słodkim metamorfozom jedwabistej dziewczyny
lunatykującej teraz na gzymsie nocy

jej przebudzenie niczym oddychającej dłoni
kwiatu, który otwiera się na wiatr

13
wyjaśnić słowami z tego świata,
że wypłynęła ze mnie łódź a na niej ja

14
Wiersz, którego nie wypowiem,
na który nie zasługuję.
Strach przed byciem dwiema
droga lustra:
ktoś we mnie uśpiony
zżera mnie i wypija.

15
Brakuje mi odzwyczajenia się
od godziny narodzin.
Brakuje mi niewykonywania więcej
zawodu nowoprzybyłej.

16
wzniosłeś twój dom
ubrałeś w pióra ptaki
uderzyłeś wiatr
własnymi kośćmi

skończyłaś sama
to, czego nikt nie zaczął

Maya Deren, directora de cine y coreógrafa vanguardista, en la fotografía de Alexander Hackenschmied (1943)

Juan Gelman

1930-2014, Argentina

Carta

te escribo en una hojita de papel
caída del cuaderno del hijo
con una baca un burro
sumas restas

esta carta que enviaré jamás
tiene delicias y tristezas
y cuando la leías
te ponías muy dulce

porque yo no escribía nada
pero cantaban los pájaros
azules de la izquierda

volaban a tu sombra y callaban
con los ojos abiertos
como memorias en la noche

Trad. Ada Trzeciakowska

List

piszę do ciebie na karteczce papieru
która wypadła z zeszytu syna
wraz z kruwką osiołkiem
dodawaniem i odejmowaniem

list ten którego nigdy nie wyślę
zawiera zachwyty i smutki
i kiedy go czytałaś
przepełniała cię słodycz

bo nie napisałem nic
ale śpiewały niebieskie
ptaki po lewej

przylatywały do twojego cienia i milczały
z otwartymi oczami
jak wspomnienia nocą

Fotografías de Bernard Plossu