Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

PENSAMIENTOS DE DON COGITO SOBRE LA SANGRE

1

Don Cogito
leyendo un libro
sobre los horizontes de la ciencia
la historia del progreso intelectual
desde las tinieblas del fideísmo
hasta la luz de la sabiduría
se topó con un episodio
que ensombreció
su horizonte privado
con un nubarrón

una buena postilla
a la crasa historia
de los fatídicos errores de la humanidad

durante muchísimo tiempo
se mantuvo la convicción
de que el hombre porta consigo
una considerable reserva de sangre

un barrilete abombado
de veinte y pico litros
– una nadería

a partir de aquí es fácil entender
las desbordantes descripciones de batallas
los campos rojos como coral
las impetuosas corrientes de crúor
el cielo que repite
abyectas hecatombes

y asimismo un universal
tratamiento médico
al enfermo
se le abría una arteria
y alegremente se dejaba caer
el valioso fluido
sobre una palangana de estaño

no todos lo aguantaban
Descartes agonizante susurró
Messieurs épargnez

2

ahora sabemos con exactitud
que por el cuerpo de cada persona

ya condenado o verdugo
circulan apenas
unos cuatro o cinco litros
de aquello que fuera llamado
alma del cuerpo

unas pocas botellas de borgoña
un jarrón
solo un cuarto
de la capacidad de un cubo

poco

a Don Cogito
le sorprende en su ingenuidad
que este descubrimiento
no provocara una revolución
en el ámbito de las costumbres

cuando menos debería haber fomentado
un ahorro juicioso

ya no se puede como antes
malgastarla y derrocharla

en los campos de batallas
en las plazas de las ejecuciones

en verdad que hay muy poca
menos que agua petróleo
que reservas energéticas

sin embargo sucedió algo bien distinto
se extrajeron unas consecuencias ignominiosas

en vez de moderación
derroche

tan ajustada medición
reforzó a los nihilistas
y dio mayores bríos a los tiranos
ahora saben con precisión
que el hombre es frágil
y fácilmente se puede desangrar

cuatro cinco litros
es una cantidad insignificante

así pues el triunfo de la ciencia
no comportó nutrición espiritual alguna
ni principio de comportamiento
ni norma moral

constituye muy pequeño consuelo
piensa Don Cogito
que los esfuerzos de los investigadores
no puedan cambiar el curso de los acontecimientos

tienen prácticamente el mismo peso
que el suspiro de un poeta

y la sangre
sigue corriendo

supera el horizonte del cuerpo
las fronteras de la fantasía

– quizá esté por venir un diluvio

Transl. John Carpenter and Bogdana Carpenter

Mr. Cogito Thinks About Blood

1

Reading a book
on the horizons of science
the history of the progress of thought
from the murk of faith
to the light of knowledge
Mr. Cogito came upon an episode
that has darkened
his private horizon
with a cloud

a tiny contribution
to the obese history
of fatal human errors

for a long time
the conviction persisted
man carries in himself
a sizable reservoir of blood

a squat barrel
twenty-odd liters –
a trifle

from this we can understand
the effusive descriptions of battles
fields red as coral

gushing torrents of gore
a sky that repeats
infamous hecatombs

and also the universal
method of cure

the artery
of a sick man was opened
and the precious liquid
let lightheartedly out
into a tin basin

not everyone lived through it
Descartes whispered in agony
messieurs épargnez –

2

now we know exactly
that in the body of each man
the condemned and the executioner
scarcely flows
four to five liters
of what used to be called
the body’s soul

a few bottles of burgundy
a pitcher
one-fourth
of the capacity of a pail

very little

Mr. Cogito
is naively astonished
this discovery
did not create a revolution
in the domain of customs

at least it should incline
people to reasonable thrift

we may not
wastefully squander as before
on battlefields
on places of execution

really there isn’t much of it
less than water oil
our resources of energy

but it happened otherwise
shameful conclusions were drawn

instead of restraint
wastefulness

the precise measurement
strengthened nihilists
gave a greater impetus to tyrants
now they know exactly
that man is fragile
and it is easy to drain him of blood

four to five liters
an amount without significance

therefore the triumph of science
did not bring for thought
a principle of behavior
a moral norm

it is small consolation
thinks Mr. Cogito
that the exertions of scientists
have not changed the course of affairs

they hardly weigh as much
as the sigh of a poet

and the blood
continues to flow

goes beyond the horizons of the body
the limits of fantasy

— probably there will be a deluge

Pan Cogito myśli o krwi

1

Pan Cogito
czytając książkę
o horyzontach nauki
dzieje postępu myśli
od mroków fideizmu
do światła wiedzy
natknął się na epizod
który zaćmił
prywatny horyzont Pana Cogito
chmurą

drobny przyczynek
do opasłej historii
fatalnych ludzkich omyłek

bardzo długo
utrzymywało się przekonanie
że człowiek nosi w sobie
spory rezerwuar krwi

pękatą beczułkę
dwadzieścia parę litrów
– bagatela

stąd można zrozumieć
wylewne opisy bitew

pola czerwone jak koral
wartkie strumienie posoki
niebo które powtarza
nikczemne hekatomby

a także powszechną
metodę leczenia

chorym
otwierano tętnice
i lekkomyślnie spuszczano
drogocenny płyn
do cynowej misy

nie wszyscy wytrzymywali
Kartezjusz szeptał w agonii
Messieurs épargnez

2

teraz wiemy dokładnie
że w ciele każdego człowieka
skazańca i kata
płynie zaledwie
cztery pięć litrów
tego co nazywano duszą ciała

kilka flaszek burgunda
dzbanek
jedna czwarta
pojemności wiadra

mało

Pan Cogito
dziwi się naiwnie
dlaczego to odkrycie
nie wywołało przewrotu
w dziedzinie obyczajów

powinno przynajmniej skłonić
do rozsądnej oszczędności

nie wolno jak dawniej
rozrzutnie szafować
na polach wojen
na placach kaźni

naprawdę jest tego niewiele
mniej niż wody nafty
zasobów energetycznych

stało się jednak inaczej
wyciągnięto wnioski haniebne

zamiast powściągliwości
rozrzutność

ścisły pomiar
umocnił nihilistów
dał większy rozmach tyranom
wiedzą teraz dokładnie
że człowiek jest kruchy
i łatwo go wykrwawić

cztery pięć litrów
wielkość bez znaczenia

tak więc tryumf nauki
nie przyniósł obroku duchowego
zasady postępowania
moralnej normy

to mała pociecha
myśli Pan Cogito
że wysiłki badaczy
nie zmieniają biegu rzeczy

ważą zaledwie tyle
co westchnienie poety

a krew
płynie dalej

przekracza horyzont ciała
granice fantazji

– będzie chyba potop

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xavier Ballester

Don Cogito y el pensamiento puro

Don Cogito se esfuerza 
en lograr el pensamiento puro 
al menos antes de dormirse

mas ya su mismo esforzarse 
contiene el germen del fracaso

así cuando alcanza
el estado en el que el pensamiento es como agua
inmensa y pura agua
frente a un litoral indiferente

de pronto el agua se encrespa 
y una ola llega arrastrando 
botes de hojalata 
tablones
una guedeja de cabellos de no se sabe quién

a decir verdad Don Cogito
tiene parte de culpa
no supo separar
su ojo interior
del buzón de la casa
en su nariz seguía el olor a mar
los grillos le hacían cosquillas en la oreja
y sentía bajo su costilla los dedos de una ausente

era corriente como los demás 
pensamientos amueblados 
la piel de la mano sobre el brazo de la silla 
una arruga de ternura 
en su moflete

y algún día 
algún día por venir
cuando se enfríe 
alcanzará el estado satori

y estará como aconsejan los maestros
vacío y
pasmoso.


Pan Cogito a myśl czysta

Stara sie Pan Cogito
osiągnąć myśl czystą
przynajmniej przed zaśnięciem
lecz samo już staranie
nosi zarodek klęski

więc kiedy dochodzi
do stanu że myśl jest jak woda
wielka i czysta woda
przy obojętnym brzegu

marszczy się nagle woda
i fala przynosi 
blaszane puszki
drewno
kępkę czyichś włosów

prawdę rzekłszy Pan Cogito
nie jest całkiem bez winy 
nie mógł oderwać
wewnętrznego oka
od skrzynki na listy
w nozdrzach miał zapach morza
świerszcze łaskotały ucho
i czuł pod żebrem palce nieobecnej

był pospolity jak inni
umeblowane myśli
skóra ręki na poręczy krzesła
bruzda czułości
na policzku

kiedyś
kiedyś później
kiedy ostygnie
osiągnie stan satori

i będzie jak polecają mistrzowie 
pusty i
zdumiewający

Pan Cogito a myśl czysta

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Cuerda

Los pájaros dejan
sus sombras en el nido

deja pues tú la lámpara
el instrumento y el libro

vayamos hasta la colina
donde el aire crece

una estrella ausente
mi dedo te señalará

profundas bajo el césped
hay tiernas radículas

manantiales de nubes
que límpidos brotan

el viento pondrá su boca
 para que podamos cantar

mas frunciendo el cejo
no diremos ni una palabra

las nubes lucen aureolas
iguales a las de los santos

nosotros tenemos guijarros
negros en vez de ojos

la cicatriz que dejó la partida
un recuerdo bueno la sana

quizá los resplandores acaben bajando
por nuestras espaldas inclinadas

en verdad en verdad os digo
grande es el abismo
entre nosotros
y la luz

Struna

Ptaki zostawiają
w gnieździe swoje cienie

zostaw tedy lampę
instrument i książkę

chodźmy do pagórka
gdzie rośnie powietrze

gwiazdę nieobecną
pokażę ci palcem

głęboko pod darnią
są tkliwe korzonki

źródełka obłoków
które biją czysto

wiatr przyłoży usta
abyśmy śpiewali

my zmarszczymy czoła
nie powiemy słowa

chmury aureole mają
tak jak święci

my mamy kamyki
czarne zamiast oczu

bliznę po odejściu
dobra pamięć leczy

może zejdą blaski
po schylonych plecach

zaprawdę zaprawdę powiadam wam
wielka jest przepaść
między nami
a światłem

Fotografías propias

Transl. Alissa Valles

Chord

Birds leave behind
shadows in a nest

so leave your lamp
instrument and book

let us go to a hill
where air grows

I will point out
the absent star

tender rootlets
buried by turf

springs of cloud
rising unsullied

a wind lends its mouth
so that we might sing

we’ll knit our brows
we won’t say a word

clouds have haloes
just like the saints

we have black pebbles
where eyes should be

a good memory cures
the scar a loss leaves

radiance may descend
down our bent backs

verily verily I say unto you
great is the abyss
between us
and the light

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Mira

Un firmamento tan frío como la piedra donde sus alas aguzan
ángeles altivos y muy sobrenaturales
marchando por travesados de resplandor y peñas de sombra
se van abismando despacio en un cielo imaginario
pero momentos después salen todavía más pálidos
por la otra parte del cielo por la otra parte de los ojos
No digas que no es cierto que no hay ángeles
hundida en la charca de tu cuerpo indolente
tú que todo lo ves según el color de tus ojos
y te alzas saciada del mundo – en la frontera de tus pestañas

Fotografías de Duane Michels (1932 – , EE.UU.)

Zobacz

Błękit zimny jak kamień o który ostrzą skrzydła
aniołowie wyniośli i bardzo nieziemscy
idąc po szczeblach blasku i po głazach cienia
zapadają się z wolna w urojone niebo
lecz po chwili wychodzą jeszcze bardziej bladzi
po tamtej stronie nieba po tamtej stronie oczu
Nie mów że to nieprawda że nie ma aniołów
pogrążona w sadzawce leniwego ciała
ty która widzisz wszystko w kolorze swych oczu
i stajesz syta świata – na granicy rzęs

Transl. Alissa Valles

Look

The blue winter sky like a stone on which angels
sublime and quite unearthly sharpen their wings
moving on rungs of radiance on crags of shadow
they gradually sink into the imaginary heavens
but in another moment they emerge even paler
on the other side of the sky the eye’s other side
Don’t say that it’s not true there aren’t any angels
you immersed in the pool of your indolent body
you who see everything through your eye’s color
and stand sated with world – at your lashes’ edge

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Georg Heym: una aventura casi metafísica

1
Si es verdad
que la imagen precede al pensamiento
cabe pensar
que las ideas de Heym
surgieron mientras patinaba sobre el hielo

-facilidad para deslizarse
sobre una superficie helada

>estaba aquí y estaba allí
giraba en torno a un centro móvil
sin ser un planeta
ni una campana
ni un agricultor apegado a su arado

-relatividad del movimiento
especular penetración de sistemas

la orilla izquierda más cercana
(los rojos tejados de Gatow)
huía hacia atrás
como un mantel del que se tira con violencia
la derecha en cambio
permaneció (aparentemente) en su lugar

-derrumbe del determinismo
maravilloso coexistir de posibilidades

-mi grandeza –
decíase Heym a sí mismo
(ahora patinaba hacia atrás
con su pierna izquierda levantada)
se basa en haber descubierto
que en el mundo contemporáneo
no existe el resultado
la tiranía de las consecuencias
la dictadura de las relaciones causales

sino que todos los pensamientos
acciones
objetos
fenómenos
se presentan uno al lado del otro
como las huellas de patines
sobre una blanca superficie

una afirmación onerosa
para la física teórica
una afirmación inquietante
para la teoría poética

2

los que estaban en la orilla derecha
no se dieron cuenta de la desaparición de Heym

el alumno de bachillerato que lo estaba adelantando
lo vio todo en el orden inverso:

el blanco jersey
el pantalón abrochado bajo la rodilla
con dos botones de hueso
las medias anaranjadas en sus pantorrillas
y los patines causantes de la desgracia

dos policías
apartaron el tropel de mirones
parados junto al agujero en el hielo

(parecía más bien la entrada a un sótano
o la fría boca de una máscara)

humedecieron la punta de sus lápices
antes de intentar hacer el informe del incidente
de reintroducir el orden
conforme a la anticuada
lógica aristotélica
con esa obtusa indiferencia
tan propia de la autoridad
hacia nuestro descubridor
y su pensamiento
que ya entonces
erraban perplejos
bajo el hielo

Georg Heym – przygoda prawie metafizyczna

1
Jeśli jest prawdą
że obraz wyprzedza myśl
można mniemać
że idee Heyma
powstały w czasie ślizgawki

-łatwość poruszania się
po lodowej powierzchni

był tu i tam
krążył wokół ruchomego centrum
nie był planetą
ani dzwonem
ani rolnikiem przywiązanym do pługa

-względność ruchu
lustrzane przenikanie układów

lewy bliżej brzeg
(czerwone dachy Gatow)
uciekał do tyłu
jak gwałtownie szarpany obrus
prawy natomiast
stał (pozornie) w miejscu

-obalenie determinizmu
cudowna koegzystencja możliwości

-moja wielkość-
mówił do siebie Heym
(sunął teraz do tylu
z uniesioną lewą nogą)
polega na odkryciu
że w świecie współczesnym
nie ma wynikania
tyrani następstw
dyktatury związków przyczynowych

wszystkie myśli
działania
przedmioty
zjawiska
leżą obok siebie
jak ślady łyżew
na białej powierzchni

stwierdzenie ważkie
dla fizyki teoretycznej
stwierdzenie groźne
dla teorii poezji

2

ci którzy stali na prawym brzegu
nie zauważyli zniknięcia Heyma

gimnazjalista który go mijał
widział wszystko w odwróconym porządku:

biały sweter
spodnie zapięte pod kolanem
na dwa kościane guziki
łydki w pomarańczowych pończochach
łyżwy przyczynę nieszczęścia

dwaj policjanci
rozgarnęli tłum gapiów
stojących nad otworem w lodzie

(wyglądał jak wejście do lochu
jak zimne usta maski)

śliniąc ołówki
próbowali zanotować zdarzenie
wprowadzić porządek
zgodnie z przestarzałą
logiką Arystotelesa
z właściwą władzy
tępą obojętnością
dla odkrywcy
i jego myśli
które teraz
błąkały się bezradnie
pod lodem

Cuadro de Leonora Carrington animado.

Transl. Alissa Valles

Georg Heym-an almost metaphysical adventure

1
If it is true
that image precedes thought
one might imagine
that Heym’s ideas
arose while he was skating

—the ease of moving
across an icy surface

he went here and there
circling a mobile center
he wasn’t a planet
or a bell
or a farmer bound to a plow

—the relativity of motion
mirrored systems merging

the nearer left bank
(the red roofs of Gatow)
lurched backward
like a yanked tablecloth
the right bank however
(apparently) stood still

—the toppling of determinism
a wondrous coexistence of possibilities

—my greatness—
Heym said to himself
(pushing out with
his raised left leg)
lies in the discovery

that the modern world
knows no direct results
no tyranny of consequences
no dictatorship of causation

all thoughts
actions
objects
phenomena
lie beside each other
like a skater’s tracks
on a white surface

an important claim
for theoretical physics
an ominous claim
for a theory of poetry

2
(…)
licking their pencils
they tried to record the event
to introduce order
according to the obsolete
logic of Aristotle (…)

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Corazón chiquito

la bala que disparé
durante la gran guerra
dio la vuelta al globo terráqueo
e hizo blanco en mi espalda

en el momento menos oportuno
cuando estaba ya seguro
de haberlo olvidado todo
las culpas de él y las mías

ciertamente como los demás
deseaba borrar de mi memoria
los rostros del odio

la historia constituía un consuelo
mi lucha había sido contra la violencia
y el Libro afirmaba
que él era Caín

tantos años con paciencia
tantos años en vano
estuve lavando con el agua de la compasión
hollín sangre y ofensas
para que la belleza noble
la hermosura de la existencia
y puede que incluso la bondad
encontraran un hogar en mí
y en verdad como los demás
anhelaba regresar
a la bahía de la infancia
al país de la inocencia

la bala que disparé
con un arma de pequeño calibre
contra toda ley gravitatoria
dio la vuelta al globo terráqueo
e hizo blanco en mi espalda
como si quisiera decirme
-nada a nadie
le será perdonado

así que ahora estoy sentado solo
sobre el tronco de un árbol cortado
justo en el centro mismo
de la batalla olvidada

y cual araña gris voy urdiendo
amargas meditaciones

sobre una memoria demasiado grande
sobre un demasiado pequeño corazón

Małe serce

pocisk który wystrzeliłem
w czasie wielkiej wojny
obiegł kule ziemską
i trafił mnie w plecy

w momencie najmniej stosownym
gdy byłem już pewny
że zapomniałem wszystko
jego – moje winy

przecież tak jak inni
chciałem wymazać
twarze nienawiści

historia pocieszała
że walczyłem z przemocą
a Księga mówiła
-to on był Kainem

tyle lat cierpliwie
tyle lat daremnie
zmywałem wodą litości
sadzę krew obrazy
żeby szlachetne piękno
uroda istnienia
a może nawet dobro
miały we mnie dom
przecież tak jak wszyscy
pragnąłem powrócić
do zatoki dzieciństwa
do kraju niewinności

pocisk który wystrzeliłem
z broni małokalibrowej
wbrew prawom grawitacji
obiegł kulę ziemską
i trafił mnie w plecy
jakby chciał powiedzieć –
że nic nikomu
nie będzie darowane.

więc siedzę teraz samotny
na pniu ściętego drzewa
dokładnie w samym środku
zapomnianej bitwy

i snuję siwy pająk
gorzkie rozważania

o zbyt wielkiej pamięci
o zbyt małym sercu.

Transl. Czeslaw Milosz and Peter Dale Scott

A small heart

the bullet I fired
during the great war
went around the globe
and hit me in the back

at the least suitable moment
when I was already sure
I had forgotten it all —-
his transgressions and mine

after all I like anyone else
wanted to erase the memory
of countenances of hatred

history consoled me
— I was battling violence
but the Book told me
— I was battling Cain

so many patient years
so many years in vain
I washed soot blood
hurt in mercy’s stream
so that noble beauty
the glory of existence
perhaps even the good
might have have a home in me

after all I like anyone else
had a longing to return
to the bay of childhood
the country of innocence

the bullet I fired
from a low-caliber gun
despite laws of gravity
went around the globe
and hit me in the back
as if it wished to tell me
— nobody gets anything
for free

so now I sit in solitude
on a sawed-off tree trunk
in the exact center point
of the forgotten battle
grey spider I spin
bitter meditations

on memory too large
and a heart too small

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Breviario II

Señor,


dótame de talento para componer frases largas, cuya línea sea la línea de una respiración, extendida como los puentes, como el arco iris, como el alfa y omega del océano

Señor, obséquiame con la fuerza y maña de quienes construyen frases largas que se despliegan como un roble, espaciosas como un valle grande para que quepan en ellas mundos, esqueletos de mundos, mundos de ensueño

y también para que las oraciones principales predominen seguras sobre las subordinadas, para que controlen su curso complejo pero expresivo como un basso continuo, para que permanezcan inconmovibles por encima del movimiento de los elementos, para que los atraigan como atrae los elementos la fuerza de las invisibles leyes de la gravitación

por frases largas rezo pues, por frases que modele el esfuerzo, tan extensas que en cada una de ellas pueda encontrarse el reflejo especular de una catedral, de un gran oratorio, de un tríptico

y también por animales poderosos y pequeños, estaciones de trenes, un corazón henchido de dolor, pétreos precipicios y el surco del destino en la palma de la mano

Fotos propias.

Brewiarz II

Panie,


obdarz mnie zdolnością układania zdań długich, których linia jak zwykle od oddechu do oddechu wydaje się linią rozpiętą jak wiszące mosty, jak tęcza, alfa i omega oceanu

Panie, obdarz mnie siłą i zręcznością tych, którzy budują zdania długie, rozłożyste jak dąb, pojemne jak wielka dolina, aby mieściły się w nich światy, cienie światów, światy z marzenia

a także aby zdanie główne panowało pewnie nad podrzędnymi, kontrolowało ich bieg zawiły, ale wyrazisty, jak basso continuo trwało niewzruszenie nad ruchem elementów, aby przyciągało je, jak jądro przyciąga elektrony siłą niewidoczny praw grawitacji

o zdanie długie tedy modlę się, zdanie lepione w mozole, rozległe tak, by w każdym z nich znalazło się lustrzane odbicie katedry, wielkie oratorium, tryptyk

a także zwierzęta potężne i małe, dworce kolejowe, serce przepełnione żalem, przepaście skalne i bruzdę losów w dłoni

Transl. Alissa Valles

Breviary II

Lord,


grant me the ability to compose a long sentence, whose line, customarily from breath to breath, is a line spanned like a suspension bridge like a rainbow the alpha and omega of the ocean

Lord, grant me the strength and agility of those who build sentences long and expansive as a spreading oak tree, like a great valley; may they contain worlds, shadows of worlds, and worlds of dreams

may the main clause rule confidently over dependent clauses, control their course, a circuitous but expressive basso continuo, endure unmoved above the elements in motion, draw them to itself like nucleus draws electrons by unseen laws of gravitation

I pray then for a long sentence, sculptured by the sweat of my brow, extending so far that in each there might be reflected the mirror image of a cathedral, a great oratorio, a triptych,

and also animals mighty and minuscule, train stations, the heart brimming with sorrow, rocky cliffs, and the furrow of the fate in the hand

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Sugiero leer este poema junto con Lava de Adam Zagajewski y Camino no elegido de Robert Frost.

Trad. Xaverio Ballester

Senda

No era la senda de la verdad sino una senda sin más
con una roja raíz atravesada y con su pinocha en los márgenes
y el bosque estaba lleno de arándanos y espíritus inciertos

no era la senda de la verdad pues de repente
perdía su unidad y a partir de ahí ya en vida
nuestras metas eran poco claras

A la derecha había una fuente

si se elegía la fuente se caminaba por los peldaños del crepúsculo
y hasta una oscuridad cada vez más profunda conducía a ciegas el tacto
hasta la madre de los elementos que celebró Tales
para al final confluir con el húmedo corazón de las cosas
con el oscuro grano de la causa

A la izquierda había una colina

ofrecía paz y una panorámica general
el límite del bosque su oscura masa
sin hojas troncos o fresas en particular
sin el reconfortante saber que el bosque es uno entre muchos

¿De verdad es imposible poseer a un tiempo
la fuente y la colina la idea y las hojas
y derramar multiplicidad sin hornos satánicos
alquimias oscuras y abstracciones demasiado claras?

Jardín secreto de una editorial pequeña en Kyūshū, Japón. Foto propia.

Ścieżka

Nie była to ścieżka prawdy lecz po prostu ścieżka
z rudym korzeniem w poprzek igliwiem po boku
a las był pełen jagód i duchów niepewnych

nie była to ścieżka prawdy bowiem nagle
traciła swą jedność i odtąd już w życiu
cele nasze niejasne

Na prawo było źrodło

jeśli wybrać źrodło szło się po stopniach mroku
w coraz głębszą ciemność wiódł na oślep dotyk
do matki elementów którą uczcił Tales
by w końcu pojednać się z wilgotnym sercem rzeczy
z ciemnym ziarnem przyczyny

Na lewo było wzgórze

dawało ono spokój i pogląd ogólny
granicę lasu jego ciemną masę
bez poszczególnych liści pnia poziomki
kojącej wiedzy że las jest jednym z wielu lasów

Czy naprawdę nie można mieć zarazem 
źrodła i wzgórza idei i liścia 
i przelać wielość bez szatańskich pieców 
ciemnej alchemii zbyt jasnej abstrakcji

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

El treno de Fortinbrás

Ahora que nos hemos quedado solos podemos hablar príncipe de hombre a hombre
aunque yaces tendido sobre la escalera y ves tanto como una hormiga muerta
es decir un negro sol de rayos quebrados
Nunca pude pensar en tus manos sin una sonrisa
y ahora que yacen sobre la piedra como nidos derribados
están tan inermes como antes Este es verdaderamente el final
Las manos yacen aparte La espada yace aparte Aparte la cabeza
y tus pies de caballero en blandas pantuflas

Tendrás un funeral militar aunque no fuiste soldado
es el único ritual con el que estoy algo familiarizado
No habrá cirios ni cantos sino mechas y estruendo
el crespón negro arrastrado por el empedrado yelmos herradas botas caballos de artillería
redobles redobles lo sé nada del otro mundo
serán mis maniobras antes de tomar el poder
es preciso agarrar la ciudad por el pescuezo y sacudirla un poco

Antes o después tenías que morir Hamlet no estabas hecho para la vida
creías en ideas de cristal y no en la arcilla humana
vivías con continuos espasmos como en un sueño cazabas quimeras
vorazmente masticabas el aire y al punto vomitabas
no sabías ninguna cosa humana ni siquiera respirar sabías

Ahora estás en paz Hamlet hiciste lo que te correspondía
y estás en paz El resto no es silencio sino que me pertenece
elegiste la parte más fácil la estocada efectista
mas qué es una muerte heroica frente al eterno velar
con el frío orbe en la mano en el sitial alto
con vistas al hormiguero y a la esfera del reloj

Adiós príncipe me espera un proyecto de alcantarillado
y el decreto concerniente a prostitutas y mendigos
debo también idear un mejor sistema de prisiones
ya que como con razón observaste Dinamarca es una prisión
Me vuelvo hacia mis asuntos Hoy en la noche nacerá
la estrella Hamlet Ya nunca nos encontraremos
lo que tras de mí quedará ya no será materia de tragedia alguna

Ni darnos la bienvenida ni el adiós vivimos en archipiélagos
y estas aguas estas palabras qué pueden qué pueden príncipe

Ilustración de Raúl Arias

Tren Fortynbrasa

Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna z mężczyzną
chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka
to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach
Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu
i teraz kiedy leżą na kamieniu jak strącone gniazda
są tak samo bezbronne jak przedtem To jest właśnie koniec
Ręce leżą osobno Szpada leży osobno Osobno głowa
I nogi rycerza w miękkich pantoflach

Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem
jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam
Nie będzie gromnic i śpiewu będą lonty i huk
kir wleczony po bruku hełmy podkute buty konie artyleryjskie
werbel werbel wiem nic pięknego
to będą moje manewry przed objęciem władzy
trzeba wziąć miasto za gardło i wstrząsnąć nim trochę

Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia
wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką
żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery
łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś
nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś

Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało
i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie
wybrałeś część łatwiejszą efektywny sztych
lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania
z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle
z widokiem na mrowisko i tarczę zegara
Żegnaj książę czeka na mnie projekt kanalizacji
i dekret w sprawie prostytutek i żebraków
muszę także obmyślić lepszy system więzień
gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem
Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
Gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii

Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę

Transl. Czeslaw Milosz and Peter Dale Scott

Elegy of Fortinbras

Now that we’re alone we can talk prince man to man
though you lie on the stairs and see no more than a dead ant
nothing but black sun with broken rays
I could never think of your hands without smiling
and now that they lie on the stone like fallen nests
they are as defenceless as before The end is exactly this
The hands lie apart The sword lies apart The head apart
and the knight’s feet in soft slippers

You will have a soldier’s funeral without having been a soldier
the only ritual I am acquainted with a little
There will be no candles no singing only cannon-fuses and bursts
crepe dragged on the pavement helmets boots artillery horses drums
drums I know nothing exquisite
those will be my manoeuvres before I start to rule
one has to take the city by the neck and shake it a bit

Anyhow you had to perish Hamlet you were not for life
you believed in crystal notions not in human clay
always twitching as if asleep you hunted chimeras
wolfishly you crunched the air only to vomit
you knew no human thing you did not know even how to breathe

Now you have peace Hamlet you accomplished what you had to
and you have peace The rest is not silence but belongs to me
you chose the easier part an elegant thrust
but what is heroic death compared with eternal watching
with a cold apple in one’s hand on a narrow chair
with a view of the ant-hill and the clock’s dial

Adieu prince I have tasks a sewer project
and a decree on prostitutes and beggars
I must also elaborate a better system of prisons
since as you justly said Denmark is a prison
I go to my affairs This night is born
a star named Hamlet We shall never meet
what I shall leave will not be worth a tragedy

It is not for us to greet each other or bid farewell we live on archipelagos
and that water these words what can they do what can they do prince

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Qué piensa don Cogito del infierno

El más bajo círculo del infierno. Contra la opinión generalizada no lo habitan ni déspotas, ni matricidas, ni quienes van rondando tras los cuerpos ajenos. Es un asilo de artistas, lleno de espejos, instrumentos y retratos. A primera vista la más confortable sección del infierno, sin alquitrán, fuego o torturas físicas. 
Todo el año se celebran aquí concursos, festivales y conciertos. No hay temporada baja, la temporada alta es continua y casi completa. Cada trimestre surgen nuevas tendencias y, según parece, nada está en disposición de detener el triunfal avance de la vanguardia.
Belcebú ama el arte. Jáctase de que sus coros, sus poetas y sus pinto­res ya casi sobrepujan a los celestiales. Quien tiene el mejor arte, tiene el mejor gobierno, está claro. Pronto podrán medirse en el Festival de los Dos Mundos. Y entonces ya veremos qué queda del Dante, Fra Angélico o Bach. 
Belcebú apoya el arte. Asegura a sus artistas paz, buena pitanza y riguroso aislamiento de la vida infernal.

Fantástico y premiadísimo documental de Isaki Lcuesta sobre la vida y la obra de Miquel Barceló en Mali.

Co myśli Pan Cogito o piekle

Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go ani despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych. Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej komfortowy dział infernalny, bez smoły, ognia i tortur fizycznych.
Cały rok odbywają się tutaj konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować triumfalnego pochodu awangardy. 
Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma lepszy rząd – to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego, Fra Angelico i Bacha.
Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.

Fotograma de Cuaderno de barro de Isaki Lacuesta, película sobre la vida de Miquel Barceló en Mali (2012)