Ewa Jarocka

1980 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Mi amante me dio en el ojo con un trozo de cristal

y vi a un perro /en el balcón. olía el mundo /y sintió lo mismo que los que se hicieron una herida, /cuya realidad cobró el color /de la provocación. /¿sintió? /hm. /ando por el corral como el perro por el balcón /en vez de oler la tierra y el aire, miro el cristal /en el ojo, /miro una fábrica de cristal entera! /es como un arco iris, /rabioso de tanta de belleza. /pero el perro jamás lo podrá oler, /ni siquiera lo podrá ver, /porque no sabe que existe. /¿y si lo ve entero con sus raíces?  /y lo adivina todo. /si cava un agujero profundo. /si llega con sus patas a un núcleo /de la tierra, /a la verdad /y al dolor de la verdad /nadie jamás le volverá a echar en cara que no está vivo /por lo tanto qué es lo que puede saber/ del amor.

Fotogramas de Adiós al lenguaje de Jean-Luc Godard (superposición del rostro de Anna Karina por vaguevisage.com) y el ojo de dios (nebulosa de la Hélice)

Dostałam od kochanka w oko kawałkiem szkła

i zobaczyłam psa /na balkonie. wąchał świat /i czuł to, co skaleczeni, /których rzeczywistość nabrała barw /prowokacji. /czuł? /hm. /chodzę po podwórku jak pies po balkonie, /zamiast wąchać ziemię i powietrze, patrzę na szkło /w oku. /gapię się na całą hutę szkła! /jest jak tęcza, /wściekła od piękna. /pies nigdy jej nie powącha, /nawet nie zobaczy, /bo nie wie, /że jest. /a może dojrzy ją razem z korzeniami? /wszystko odgadnie. /będzie w niej kopał dół głęboki. /dotrze łapami do jakiegoś jądra /ziemi, /do prawdy /i bólu prawdy /i już nikt nigdy nie zarzuci mu, że nie żyje, /więc co może wiedzieć /o miłości.

Ewa Jarocka

1980 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Sauces llorones

llora a pesar de ser hombre.
si te da vergüenza, finge ser lluvia.
ella también fluye del cielo
y todos la miran,
se ríen porque moja. entonces desaparece
dentro de la tierra y da nueva vida.
como un topo.

llora como si tuvieras el pecho lleno
de agua, como si lo sacudiera
el viento. Si quieres, puedo fingir contigo.
dejaremos preñada la tierra y dará a luz
los árboles. Y habrá tanta hierba
que los árboles no tendrán donde crecer.
soñarás con ellos, con los sauces
enanos, los sauces llorones.

contarás en sueños
no tallos sueltos de la hierba,
sino hectáreas de la hierba que brotó de las lágrimas.
te faltarán motivos para ser hombre,
serás humano.
y yo seré humana.
y todos
que miraban,
se reían, serán
topos.

Wierzby płaczące

płacz, choć jesteś mężczyzną.
jeśli się wstydzisz, udawaj deszcz.
on też sobie spływa z nieba
i wszyscy patrzą się na niego,
śmieją się, że moczy. wtedy znika
w ziemi i daje nowe życie.
jest jak kret.

płacz, jakbyś miał pierś pełną
wody, jakby twoją piersią szarpał
wiatr. jeśli chcesz, poudaję z tobą.
zapłodnimy ziemię, wyrosną z niej
drzewa. a trawy będzie tyle,
że drzewa nie będą miały gdzie rosnąć.
będą ci się śniły po nocach karłowate
wierzby, wierzby płaczące.

policzysz w snach
nie pojedyncze źdźbła trawy,
ale hektary trawy wyrosłej z łez.
nie będziesz miał powodów
do bycia mężczyzną,
będziesz człowiekiem.
i ja będę człowiekiem.
i wszyscy ludzie,
którzy patrzyli,
śmiali się, będą
kretami.

El llanto de Tilda Swinton en War Requiem (1989) de Derek Jarman

Ewa Jarocka

1980 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Ilógicamente como pájaros

soñé que estábamos tumbados en el jardín.
se oía un extraño silencio.
las sábanas no se pegaron a tu cuerpo,
estaban revueltas,
como si se burlasen de mí.
rompí aquel silencio y pregunté:
¿son los chillidos de los pájaros lo que necesitas?
unos búhos de allí para despertar.

a lo lejos, como un eco, el mar murmuró mis palabras.
no aparecieron las aves, pero era un instante ideal,
como si me hubiera quedado dormida para siempre
y nunca más iba a despertar para tumbarme a tu lado,
para ayudarte a comprender el mundo.
prolongación de mi amor.

Fotogramas de La Jetée de Chris Marker

Nielogicznie jak ptaki

śniło mi się, że leżeliśmy plackiem w ogrodzie.
było dziwnie cicho.
pościel nie kleiła się do twojego ciała,
była skotłowana,
jakby kpiła ze mnie.
przerwałam bezgłos i zapytałam:
może to tobie pisków ptaków trzeba?
sów stamtąd do przebudzenia.

w oddali, jak echo, morze zaszumiało moimi słowami.
nie pojawiły się jednak skrzydłacze, ale było idealnie,
jakbym zasnęła na zawsze,
już nigdy nie miała przebudzić się do wspólnego polegiwania,
by pomagać ci rozumieć świat.
przedłużenie mojej miłości