José Watanabe

1946-2007, Perú

EI MITO QUE YA NO

Los esquiladores imponen su fuerza sobre las ovejas,
las maniatan
y con una tijera les quitan su candorosa metáfora
                                              de nube.
Y las ovejas súbitamente magras y desgarbadas
              se arraciman
avergonzadas
muy avergonzadas
y ahora el pescuezo deja ver el triste tragar.

Mas aquí el tiempo torna. El mito dice
que el tiempo taladra una espiral en la piedra
               y allí duerme
                  y despertará
y vendrá
               y el vellón de la oveja se habrá renovado
                                            y la metáfora.

Pienso en lo que a mí me rodea:
nada tiene regeneraciones estacionales.
Para entrar en el mito del eterno retorno primero hay que morir.
No tengo mitos inmediatos.
                                       Era ella y ya no:
el tiempo bajó de su fino rostro a sus finos pies
                                        y le empellejó todas sus
                                        metáforas.

Fragmento de La Adoración del Cordero Místico (1432) de Hubert y Jan van Eyck

Tłum. Ada Trzeciakowska

MIT, KTÓRY JUŻ NIE

Strzygacze siłą narzucają owcom swoją wolę,
wiążą je
i nożyczkami odbierają im naiwną metaforę
                                           chmury.
A owce nagle chude i pozbawione wdzięku
               zbijają się w kiście
zawstydzone
bardzo zawstydzone
a ich szyja pozwala dostrzec smutne przełykanie.

Ale tu czas zawraca. Mit mówi, że
że czas wierci spiralę w kamieniu
            tam śpi
              i obudzi się
i nadejdzie
            a runo owiec zostanie odnowione
                                           i metafora również.

Myślę o tym, co mnie otacza:
nic istnieje sezonowe odradzanie.
Aby wniknąć w mit wiecznego powrotu, trzeba najpierw umrzeć.
Nie istnieją bliskie mi mity.
                                           Ona nim była i już więcej nie:
czas opadł z jej drobnej twarzy do jej drobnych stóp
                                           i powlekł skórą wszystkie jej
                                           metafory. 


José Watanabe

1946-2007, Perú

Cielo de hospital

santa
vaciada
BLANCA VARELA

 Mi útero de humo
sale por la chimenea y se disuelve como nimbo
en este cielo que nunca tiene violencias.
Una violencia de cielo me hubiera consolado más.
 
Una enfermera cruza el jardín, ninguna
flor anuncia mi dolor. El dolor solo está
en los confines de la carne que aún me resta.
 
Mi útero
debió irse como un globo festivo
lleno de novios y nonatos. Él me convertía
en un animal muy bello
cuando urdía otro cuerpo.
Debió irse entonces
como un odre de dioses, ebrio y feliz, no víscera
de triste mamífero
en la bandeja de cirugía, no huevo
de la amargura.
 
La muerte se me acunó como hijo
y ahora también es humo de crematorio.
La cólera
o el ansia de belleza que impulsa a los árboles
a restituir la rama podada, está conmigo. Todo será
restablecido.
Voy a formar
una matriz nueva, un cuenco hondo como dos manos juntas,
no para frito, no importa si huera
 
pero ahí

Tłum. Ada Trzeciakowska

Szpitalne niebo

święta
spustoszona

BLANCA VARELA

Moja macica z dymu
ulatuje kominem i rozpływa się jak deszczowa chmura
na tym niebie zawsze pozbawionym aktów przemocy.
Przemoc nieba pocieszyłaby mnie bardziej.

Pielęgniarka przechodzi przez ogród, żaden
kwiat nie zapowiada mojego bólu. Ból istnieje tylko
w tych zakątkach ciała, które jeszcze mi pozostały.

Moja macica
musiała odlecieć jak radosny balon
pełen ukochanych i nienarodzonych. To ona czyniła ze mnie
piękne zwierzę
będąc osnową dla innego ciała.
Musiała odejść zatem
jak bukłak bogów, pijany i szczęśliwy, a nie trzewia
smutnego ssaka
na chirurgicznej tacy, nie jajeczko
zgorzknienia.

Śmierć ukołysała mi się jak dziecko
a teraz jest też dymem z krematorium.
Gniew
czy pragnienie piękna, które popycha drzewa
do odtworzenia odciętej gałęzi, jest ze mną. Wszystko
zostanie odtworzone.
Uformuję
nową macierz, misę głęboką jak dwie złączone dłonie,
nie na chleb, nie ważne, że pustą

byle tam