Blanca Varela

1926-2009, Perú

es fría la luz

es fría la luz de la memoria
lo apenas entrevisto brilla con insistencia
gira buscando el casco de botella
o el charco de lluvia

tras cualquier puerta que se abre
está la luna
tan grande y plana
tan fuera de lugar
como si de un cuadro se tratara
óleo sobre el papel
endurecido por el tiempo

así cayeron en la mente
formas y colores
casualidades
azar que anuda sombras
vuelcos en la negra marmita
donde a borbotones
se cuecen gozo y espanto

crece el yeso de un cielo
mil veces lastimado
mil veces blanqueado
se borra el mundo y se vuelve a escribir
hasta el último aliento

sólo esto
eternidad aparente
mísera astilla de luz en la entraña
del animal
que apenas estuvo



Fotos propias

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zimne jest światło

zimne jest światło pamięci
to, co ledwo dostrzegalne, lśni z uporem 
kręci się w poszukiwaniu szkła butelki
albo kałuży deszczu

za każdymi otwierającymi się drzwiami
jest księżyc
taki duży i płaski
tak nie na miejscu
jakby był olejnym
obrazem na papierze
utwardzonym przez czas

tak powpadały do umysłu
formy i kolory
przypadki
ślepy traf, który wiąże cienie
fikołek w czarnym kotle
gdzie bulgocząc
wrą błogość i groza

rośnie tynk nieba
tysiąc razy uszkodzonego
tysiąc razy pobielonego
świat wymazuje się i pisze na nowo
aż do ostatniego tchnienia

tylko to
pozorna wieczność
żałosna drzazga światła w brzuchu
zwierzęcia
które ledwie było

Gustavo Adolfo Becerra

1947 – , Chile

El poema forma parte de la bellísima e inclasificable obra “El irse de Papusza” (cortesía del autor) del cineasta y poeta chileno, en la que se yuxtaponen los planos de la película, las voces de sus directores, la memoria de Papusza y una profunda reflexión sobre el tiempo, el espacio, la memoria y el lenguaje.

Los mundos muertos

655. Traen mundos muertos en sus barrigas,
656. de todas maneras, se acomodan los zapatos
657. para continuar la marcha. En las antípodas
658. los niños que van a la escuela encuentran
659. vivo el sonido de palabras dichas entre enamorados.
660. Para sonreír a la vida Papusza habla con ese sonido
661. y lo traduce a escondidas en el carromato.
662. Cuando mira hacia atrás descubre llena de niebla
663. la ruta que la lleva a este final. Y si miran hacia
664. adelante la misma niebla se traga los árboles
665. que estaban a punto de amanecer. En romaní
666. ayer y mañana se dicen de la misma manera,
667. taishia. Otro orden tiene el tiempo para quienes
668. descubren su morfología y escarban los vericuetos
669. donde los ladrones esconden los relojes.

Cartel y fotogramas de Papusza (2013) de Joanna Kos y Krzysztof Krauze

Tłum. Ada Trzeciakowska

Martwe światy

655. Niosą w brzuchach martwe światy,
656. mimo to ciągle wciągają buty,
657. byleby wędrować dalej. Na drugim końcu
658. dzieci chodzące do szkoły odnajdują żywym
659. brzmienie słów wypowiadanych przez zakochanych.
660. Papusza aby uśmiechać się do życia mówi tymi dźwiękami
661. i przekłada je ukradkiem w cygańskim wozie.
662. Spojrzawszy za siebie, odkrywa, że drogę
663. wiodącą do celu pokrywa mgła. A gdy spojrzeć
664. przed siebie, ta sama mgła pochłania drzewa,
665. które prawie już świtały. Język romski
666. wczoraj i jutro określa jednym słowem,
667. taishia. Innym ładem rządzi się czas dla tych, którzy
668. odkrywają jego morfologię drążąc bezdroża
669. na których złodzieje poukrywali zegary.

Eugenio Montejo

1938-2008, Venezuela

lo nuestro

Mira setiembre: nada se ha perdido
con fiarnos de las hojas.
La juventud vino y se fue, los árboles no se movieron.
El hermano al morir te quemó en llanto
pero el sol continúa.
La casa fue derrumbada, no su recuerdo.
Mira setiembre con su pala al hombro
cómo arrastra hojas secas.

La vida vale más que la vida, sólo eso cuenta.
Nadie nos preguntó para nacer,
¿qué sabían nuestros padres?¿los suyos que supieron?
Ningún dolor les ahorró sombra y sin embargo
se mezclaron al tiempo terrestre.
Los árboles saben menos que nosotros
y aún no se vuelven.
La tierra va más sola ahora sin dioses
pero nunca blasfema.
Mira setiembre cómo te abre el bosque
y sobrepasa tu deseo.
Abre tus manos, llénalas con estas lentas hojas,
no dejes que una sola se te pierda.

Fotos propias. Aranjuez.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Wrzesień

Spójrz na wrzesień: nic nie stracono
zaufawszy liściom.
Młodość nastała i odeszła, a drzewa nie drgnęły.
Umierając brat oparzył cię płaczem
ale słońce nadal świeci.
Dom zburzono, ale nie pamięć o nim.
Spójrz na wrzesień jak z szuflą na ramieniu.
powłóczy suchymi liśćmi.

Życie jest warte więcej niż życie, tylko to jest ważne.
Nikt nas nie pytał o narodziny.
cóż wiedzieli nasi rodzice? ich rodzice? co wiedzieli?
Żaden ból nie oszczędził im cienia, a jednak
zmieszały się z ziemskim czasem.
Drzewa wiedzą mniej niż my
lecz jeszcze nie wracają.
Ziemia kroczy coraz bardziej samotna bez bogów
lecz nigdy nie złorzeczy.
Spójrz na wrzesień, jak otwiera las przed tobą
i wyprzedza twoje życzenie.
Otwórz ramiona, wypełnij je tymi powolnymi liśćmi,
nie dopuść, by choć jeden się utracił.

Óscar Hahn

1938 – , Chile

CANCIÓN DE AGOSTO

Amor mío

muchas cosas
pudieron haber pasado en agosto
pero no pasarán

muchas luciérnagas
pudieron haber brillado en los ojos
pero no brillarán

y el mes de agosto será enterrado
sin pompa ni circunstancia
sin flores ni cortejos

como tantos días
que nunca llegaron a ser árboles

como tantos árboles
que nunca llegaron a ser pájaros

como tantos pájaros
que nunca llegaron a volar

Fotografías de Helen Levitt (1913-2009)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Sierpniowa piosenka

Kochanie moje

mnóstwo rzeczy
mogło się zdarzyć w sierpniu
ale się nie zdarzy.

tyle świetlików
mogło błyszczeć w twoich oczach
ale nie zabłyśnie

a sierpień zostanie pochowany
bez pompy i zbędnych ceregieli
bez kwiatów i procesji

jak tyle dni
które nigdy nie stały się drzewami

jak tyle drzew
które nigdy nie stały się ptakami

jak tyle ptaków
które nigdy nie wzbiły się w powietrze

Sylvia Figueroa

Gracias a Eugenio Ballou y el círculo de estudiantes de lengua polaca en Puerto Rico

1970 – , Puerto Rico

el tiempo

La flor no miente
al deshojarse
de vez en cuando
el río desborda, fluye
como todo
y no lo recuerdas

de En este lugar se respira (2020)

Czas

Kwiat nie kłamie
gubiąc płatki
od czasu do czasu
rzeka wylewa, płynie
jak wszystko
i nie pamiętasz

Eugenio Montejo

1938-2008, Venezuela

lo nuestro

Tuyo es el tiempo cuando tu cuerpo pasa
   con el temblor del mundo,
   el tiempo, no tu cuerpo.
Tu cuerpo estaba aquí, tendido al sol, soñando,
   se despertó contigo una mañana
   cuando quiso la tierra.

Tuyo es el tacto de las manos, no las manos;
la luz llenándote los ojos, no los ojos;
acaso un árbol, un pájaro que mires,
   lo demás es ajeno.
Cuanto la tierra presta aquí se queda,
   es de la tierra.

Sólo trajimos el tiempo de estar vivos
entre el relámpago y el viento;
el tiempo en que tu cuerpo gira con el mundo,
el hoy, el grito delante del milagro;
la llama que arde con la vela, no la vela,
la nada de donde todo se suspende,
   —eso es lo nuestro.

lo mío

Tłum. Ada Trzeciakowska

TO, CO NASZE

To czas, kiedy twoje ciało przemija
   przy drżeniu świata,
   czas, nie ciało.
Twoje ciało było tutaj, leżało na słońcu, śniło,
   obudziło się z tobą kiedyś rano
   gdy ziemia go zapragnęła.

Twój jest dotyk rąk, lecz nie ręce;
światło wypełniające twoje oczy, lecz nie oczy;
może drzewo, ptak, na które patrzysz,
   wszystko inne jest obce.
To, co ziemia użycza tutaj, tutaj zostanie,
   do ziemi należy.

Wnieśliśmy tylko czas, w którym żyjemy
pośród błyskawic na wietrze;
czas, w którym twoje ciało obraca się wraz ze światem,
dzień dzisiejszy, płacz wobec cudu;
płomień, który płonie wraz ze świecą, lecz nie świecę,
nicość, w której wszystko jest zawieszone,  
   – oto, co nasze.

Eugenio Montejo

1938-2008, Venezuela

LA CAsa

En la mujer, en lo profundo de su cuerpo
   se construye la casa,
   entre murmullos y silencios.
Hay que acarrear sombras de piedras,
   leves andamios.
   imitar a las aves.

Especialmente cuando duerme
   y en el sueño sonríe
   —nivelar hacia el fondo,
    no despertarla;
seguir el declive de sus formas,
los movimientos de sus manos.

Sobre las dunas que cubren su sueño
    en convulso paisaje,
    hay que elevar altas paredes,
fundar contra la lluvia, contra el viento,
    años y años.

Un ademán a veces fija un muro,
de algún susurro nace una ventana,
desmontamos errantes a la puerta
    y atamos el caballo.

Al fondo de su cuerpo la casa nos espera
y la mesa servida con las palabras limpias
para vivir, tal vez para morir,
   ya no sabemos,
porque al entrar nunca se sale.

Escena de El espejo de Andréi Tarkovsky

Tłum. Ada Trzeciakowska

Dom

W kobiecie, w głębi jej ciała
   buduje się dom
   wśród szmerów i ciszy.
Trzeba przytaszczyć cienie kamieni,
    lekkie rusztowania.
    naśladować ptaki.

Zwłaszcza, gdy śpi
    i we śnie się uśmiecha
    -wyrównać do głębi,
    nie zbudzić jej;
śledzić pochyłość jej kształtów,
ruchy jej rąk.

Na wydmach pokrywających jej sen
    w konwulsyjnym krajobrazie,
    trzeba wznieść wysokie ściany,
wesprzeć by chroniły przed deszczem, przed wiatrem,
    przez lata.

Jeden gest czasem jest spoiną dla muru,
z jakiegoś szeptu rodzi się okno,
zsiadamy z siodeł zbłąkani przy drzwiach,
  wiążemy konia.

W głębi jej ciała czeka na nas dom
a na stole podano czyste słowa
do życia, a może do śmierci,
   już nie wiemy,
bo gdy wejdziemy, nie chcemy go opuszczać.

Cristina Peri Rossi

1941, Uruguay/España

DIALÉCTICA DE LOS VIAJES

Para recordar
tuve que partir.
Para que la memoria rebosara
como un cántaro lleno
―el cántaro de una diosa inaccesible―
tuve que partir.
Para pensar en ti
tuve que partir.
El mar se abrió como un telón
como el útero materno
como la placenta hinchada
lentas esferas nocturnas brillaban en el cielo
como signos de una escritura antigua
perdida entre papiros
y la memoria empezó a destilar
la memoria escanció su licor
su droga melancólica
su fuego
sus conchas nacaradas
su espanto
su temblor.
Para recordar
tuve que partir
y soñar con el regreso
―como Ulises―
sin regresar jamás.
Ítaca existe
a condición de no recuperarla.

Trad. Ada Trzeciakowska

DIALEKTYKA PODRÓŻY

Aby pamiętać
musiałam odejść.
Aby pamięć się przepełniła
jak pełny dzban,
– dzban niedostępnej bogini –
musiałam odejść.
Aby myśleć o tobie
musiałam odejść.
Morze otworzyło się jak kurtyna
jak matczyne łono
jak spuchnięte łożysko
powolne nocne kule jarzyły się na niebie
jak znaki starożytnego pisma
zagubionego pomiędzy papirusami
a pamięć zaczęła się destylować
pamięć rozlała swój trunek
swój melancholijny narkotyk
swój ogień
swoje perłowe muszle
swój strach
swoje drżenie.
Aby pamiętać
musiałam odejść.
i marzyć o powrocie,
jak Ulysses,
nie powróciwszy nigdy.
Itaka istnieje
pod warunkiem, że jej nie odzyskamy.

Fotogramas de Largo viaje hacia la noche de Bi Gan

Rolando Revagliatti

En colaboración con el poeta. Página del autor

1945 – , Argentina

EXCLUSIONISTA

No hay paisaje

En verdad, sólo pinta
su propia exclusión del paisaje

el pintor.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Eksklusjonista

Nie ma pejzażu

W rzeczywistości, malarz maluje
jedynie własne wykluczenie

z krajobrazu.

1. René Margritte 2. Guillermo Pérez Villalta 3. Arkhip Kuindzhi

Otras perspectivas:

Rainer María Rilke. El poeta, observador en tierra extraña, articuló la idea de la naturaleza como divinidad oscura y elusiva: “Dios es la oscuridad de la que provengo”. Sólo a través de la mirada del artista, de su lienzo intermediador, el hombre se puede acercar a esta entidad inmensa. (…) La concepción del paisaje rilkeana, expresada en Worpswede, nace del profundo impacto que el espacio y las creencias populares rusas le causaron en el primer y segundo viaje a Rusia, en 1899 y 1900. Según el poeta austríaco, el paisaje es parte de un todo que no se puede mostrar, porque el ser humano no está de frente a la naturaleza como se creía, sino dentro de ella; vaga en su interior como un animal, como un niño; comienza a comprenderla o a verla, paradójicamente, cuando no la comprende más, cuando se descubre excluido. “Se encuentra inconsolablemente solo entre los árboles y arroyos que fluyen entre ellos (…) Sólo en compañía de un cadáver estaríamos menos abandonados que en medio de los árboles”. Rilke concluye que el arte antiguo no conocía el paisaje, mientras que el cristianismo usaba el paisaje como espejo del hombre. (…)
Desde una óptica no semiótica sino estética y filosófica, la idea de la frontera de Lotman encuentra equivalencias con la Filosofía del límite de Eugenio Trías. Podríamos decir que el espacio pertenece al ámbito de lo hermético, es decir, de lo indecible y lo invisible, pero que puede hacerse visible en el cerco del aparecer que llamaríamos paisaje. El paisaje adquiere así una dimensión liminar entre el espacio y nosotros, como un lienzo de imágenes que intermedia con lo no decible o visible. El espacio se hace presente en el paisaje con toda la densidad ambigua e incierta que lo hace difícil de aprehender. Aun y todo, el espacio sigue activo como reserva de lo hermético, más allá de la representación o la presencia paisajística. El espacio, en ese sentido, siempre está en fuga, pero el cine lo ocupa temporalmente, concreta así un lugar abstracto, lo materializa fugazmente durante unos planos, cultiva el territorio mientras es ocupado por la cámara, coloniza el límite de la imagen destinado a desaparecer. El paisaje cinematográfico, por tanto, habita un lugar mientras lo filma: es verdadero arte de la frontera, verdadero arte del habitar, colonizador, siempre en riesgo de quedar anegado por lo bárbaro.

De Estética de la naturaleza en el cine ruso y soviético. El tercer paisaje. Tesis doctoral de Carlos Muguiro Altuna

Maricela Guerrero

1977 – , México

A Centrax Runner por haber sugerido el poema y aportar las imágenes

Superficies en contacto

Cuando dos superficies entran en contacto y una de ellas se pone en movimiento existe una fuerza que se opone, dicha fuerza recibe el nombre de fricción y es la causa de que se produzca calor cuando se frota una superficie contra otra.

Desperté sobre una plancha,
millones de mariposas blancas aleteando alrededor de mi cuello:
como una nube de arroz sobre un novio en negro y una novia en blanco
en las escalinatas de una catedral.

Afuera el ruido blanco de un televisor sin señal: estática.
Desperté sobre una plancha, estática,
como una ecuación con dos incógnitas.

Lo que no conozco, lo que no intuyo es cómo atajar este problema.
 
¿Tú crees que el mobiliario de los parques sobreviva a los planes sexenales y a las promesas de campaña?
¿Tú crees que la vida tal y como la conocemos siga un plan cósmico?

Hubo una vez un parque con una resbaladilla gigante: una mole de concreto porcelanizada, lisa y brillante.

Dice el ingeniero que habrá que plantearse un problema.
Plantearse un problema es una forma de entrar en movimiento.
Los ingenieros se plantean problemas y sonríen. Hay problemas con soluciones y problemas sin soluciones:
problemas redondos y alegres que rebosan: se deslizan en las conversaciones de los que menos tienen, se esparcen
esporádicos, ¿cuántas formas posibles de fecundación habrá en el plan cósmico?

Un problema puede ser el desgaste de los materiales:
otro problema puede ser, cuánto dura una ficción al ponerse en contacto con una realidad posible e imposible al mismo tiempo:
como cuando tu mano izquierda no sabe lo que hace tu mano derecha y al revés: el revés es una hermosa y blanca ficción.
¿Puede la vida sobrevivir en una luna donde llueve metano y otros gases?

Como en los chistes puede que haya ficciones blancas y ficciones coloridas o coloradas.
Más vale una vez colorada que cien descoloridas, eso mi abuela decía y parecía una ley de la física, una verdad científica probada por ingenieros y mentes brillantes.
Otro problema podría plantearse así: dígame usted, señor, señora, señorita ¿cuánto calor produce la fricción entre dos superficies conocidas o desconocidas?
Si el movimiento produce fricción y la fricción calor, ¿Por qué estoy tan fría?
Pensó y pensó mientras mariposas blancas aleteaban alrededor de su cuello.
Otro y otro y otro y la anémona se quedó pensando en los miles y millones de problemas que podría plantearse
y cada problema era una mariposa blanca aleteando alrededor del cuello de una ballena blanca y hambrienta varada en una plancha de disección.

Las bacterias que pueden sobrevivir en charcos de ácido a veces son las que menos tienen.
La vida en una luna de Saturno es como rara como los organismos que respiran nitrógeno e hidrocarburos y excretan metano.
El plan sexenal impulsará traer hidrocarburos de charcos lejanísimos y bacterias para los que menos tienen.
La vida como la conocemos es una fricción infinita de fuerzas que se caen bien y de fuerzas que se repelen:
de fuerzas que danzan y de fuerzas que se paralizan sobre planchas de disección infinitas.

Gráficas de Centrax Runner, collage propio a partir de un fotograma de Mediterráneo de Jean-Daniel Pollet

Z podziękowaniami dla Centrax Runnera:

Tłum. Ada Trzeciakowska

Stykające się płaszczyzny

Kiedy dwie płaszczyzny stykają się ze sobą a jedna z nich zaczyna się poruszać, działa na nie przeciwna siła, którą nazywamy tarciem i która jest przyczyną powstawania ciepła, kiedy jedna z płaszczyzn ociera się o drugą.

Obudziłam się na stalowym blacie,
miliony białych motyli trzepotały wokół mojej szyi:
jak chmura ryżu nad panem młodym w czerni i panną młodą w bieli
na schodach katedry.

Na zewnątrz biały szum telewizora bez sygnału: statyka.
Obudziłam się stalowym blacie, statyczna,
jak równanie z dwiema niewiadomymi.

To, czego nie wiem, czego nie przeczuwam, to jak rozwiązać ten problem.

Jak myślicie, czy wyposażenie placów zabaw parku przetrwa sześcioletnie plany i wyborcze obietnice?
Czy uważasz, że życie, takim jakie je znamy, jest zgodne z kosmicznym planem?

Był sobie kiedyś park z gigantyczną zjeżdżalnią: masa porcelanowego betonu, gładka i lśniąca.
 
Inżynier mówi, że trzeba będzie sformułować problem.
Formułowanie problemu jest sposobem na wprowadzenie go w ruch.
Inżynierowie formułują problemy i uśmiechają się. Istnieją problemy z rozwiązaniami i problemy bez rozwiązań:
okrągłe i radosne problemy, które wylewają się: wślizgują się w rozmowy tych, którzy mają najmniej, rozpierzchają się
sporadycznie, ile możliwych form zapłodnienia zawiera się w kosmicznym planie?

Jednym z problemów może być zużycie materiałów:
innym problemem może być to, jak długo trwa fikcja w zetknięciu z rzeczywistością możliwą i niemożliwą zarazem:
jak wtedy, gdy lewa ręka nie wie, co robi prawa i na odwrót: a na odwrocie piękna biała fikcja.
Czy życie może przetrwać na księżycu, na którym pada metan i inne gazy?
 
Podobnie jak w przypadku humoru być może istnieją fikcje białe i podkolorowane lub czarne.
Lepsza raz podkolorowana niż sto bezbarwnych, tak mawiała moja babcia i wydawało mi się to prawem fizyki, naukową prawdą potwierdzoną przez inżynierów i genialne umysły.
Kolejny problem można by sformułować tak: niech mi pan powie, proszę pana, proszę pani, ile ciepła wytwarza tarcie między dwiema znanymi lub nieznanymi ciałami?
Jeśli ruch wytwarza tarcie, a tarcie wytwarza ciepło, to dlaczego jest mi tak zimno?
Rozmyślała bez przerwy, podczas gdy białe motyle trzepotały wokół jej szyi.
Jeszcze jeden i kolejny i ukwiał rozmyślał o tysiącach i milionach problemów, które może sobie stworzyć.
a każdy problem był białym motylem trzepoczącym się na szyi głodnego białego wieloryba, który utknął na stalowym blacie sekcyjnym.

Bakterie, które mogą przetrwać w morzach kwasu, czasami są tymi, które mają najmniej.
Życie na księżycu Saturna jest tak rzadkie, jak organizmy oddychające azotem i węglowodorami oraz wydalające metan.
Sześcioletni plan będzie dążył do dostarczenia węglowodorów z odległych mórz i bakterii dla tych, którzy mają najmniej.
Życie, takie jakim je znamy, to nieskończone ścieranie się sił, które się lubią i sił, które się odpychają:
sił, które tańczą i sił, które leżą sparaliżowane na nieskończonych stalowych blatach sekcyjnych stołów.