Paul Celan

1920-1970, Rumanía/Alemania

Trad. Griselda Mársico

7 Ingeborg Bachmann a Paul Celan

Viena, 24 de junio de 1949.

Querido:
Porque ni lo pensé, hoy, el día anterior –el año pasado también fue así–, llegó tu postal, en vuelo directo a mi corazón, sí, es así, te quiero, en aquel entonces jamás lo dije. He vuelto a sentir la amapola, profunda, muy profundamente, tu magia ha sido tan maravillosa, jamás podré olvidarlo.
A veces lo único que quisiera es irme y llegar a París, sentir que tocas mis manos, que me tocas entera con flores, y después otra vez no saber de dónde vienes y adónde vas. Para mí eres de la India, o de un país aun más lejano, oscuro, marrón; para mí eres desierto y mar y todo lo que es misterio. Sigo sin saber nada de ti y por eso muchas veces tengo miedo por ti, no puedo imaginarme que tú debas hacer lo que los otros hacemos aquí, yo debería tener un castillo para nosotros y traerte conmigo, para que puedas ser allí mi señor encantado, tendremos muchas alfombras allí y música, e inventaremos el amor.
 He estado pensando mucho. “Corona” es tu poema más bello, es la anticipación perfecta de un instante donde todo se vuelve mármol y es para siempre. Pero para mí aquí no será “tiempo”. Tengo hambre de algo que no me darán, todo es chato y flojo, está cansado y gastado antes del uso.
Para mediados de agosto quiero estar en París, un par de días solamente. No me preguntes por qué, para qué, pero quiero que estés para mí, una noche o dos, tres… Llévame al Sena, vamos a mirar y mirar bien adentro hasta que nos hayamos vuelto pececitos y nos reconozcamos.
Ingeborg

9 Paul Celan a Ingeborg Bachmann,

31, Rue des Ecoles París,
20 de agosto de 1949

Mi querida Ingeborg:
Así que vienes recién dentro de dos meses… ¿por qué? No lo dices, tampoco dices por cuánto tiempo, no dices si recibirás la beca. Mientras tanto, propones, podemos “intercambiar cartas”. ¿Sabes, Ingeborg, por qué te escribí tan poco durante este último año? No sólo porque París me empujó a un silencio terrible del que no podía salir, sino también porque no sabía qué piensas sobre aquellas pocas semanas en Viena. ¿Qué podía inferir de tus primeras líneas, Ingeborg, garrapateadas al vuelo?
Tal vez me equivoco, tal vez lo que sucede es que nos esquivamos justo allí donde tanto quisiéramos encontrarnos, tal vez la culpa sea de los dos. Sólo que a veces me digo que mi silencio tal vez es más entendible que el tuyo, porque la oscuridad que me lo impone es más vieja.
Las grandes decisiones uno siempre tiene que tomarlas solo, lo sabes. Cuando llegó aquella carta en la que me preguntabas si debías elegir París o Estados Unidos, me hubiera gustado decirte lo mucho que me alegraría que vinieras. ¿Puedes entender, Ingeborg, por qué no lo hice? Me dije que si realmente te importara algo (es decir, más que algo) vivir en la ciudad en la que también vivo yo, no me hubieras pedido consejo, al contrario.
Ha pasado un largo año, un año en el que seguramente te ha ocurrido más de una cosa. Pero no me dices cuán lejos han quedado nuestros propios mayo y junio detrás de este año…
¿Cuán lejos o cuán cerca estás, Ingeborg? Dímelo, para que yo sepa si cierras los ojos si ahora te beso.
Paul

de Tiempo del corazón. Correspondencia. Ingeborg Bachmann Paul Celan. (FCE, 2012)

Fotograma de Los soñados (docuficción) recreación de la correspondencia entre Ingeborg y Paul Celan, película de Ruth Beckermann (2016)

Tłum. Małgorzata Łukasiewicz

7 Ingeborg Bachmann do Paula Celana,

Wiedeń, 24 czerwca 1949

Miły Mój,
nawet o tym nie myślałam i dlatego dziś, w przeddzień – w zeszłym roku było przecież tak samo – przyfrunęła Twoja kartka i trafiła mnie w samo serce, tak właśnie jest, kocham Cię, nigdy tego wtedy nie powiedziałam. Znowu czułam mak, głęboko, bardzo głęboko, Twoje czary tak cudow­nie działały, nie potrafię tego nigdy zapomnieć.
Czasem chciałabym po prostu ruszyć w drogę i dotrzeć do Paryża, po­czuć, jak dotykasz moich rąk, jak całej mnie dotykasz kwiatami, i znów nie wiedzieć, skąd przychodzisz i dokąd idziesz. Dla mnie jesteś z Indii albo z jakiegoś jeszcze dalszego, mrocznego, brunatnego kraju, dla mnie jesteś pustynią i morzem, i wszystkim, co jest tajemnicą. Wciąż jeszcze nic o Tobie nie wiem i dlatego często boję się o siebie, nie umiem sobie wyobrazić, że miałbyś robić coś, co my, inni, tu robimy, powinnam mieć dla nas zamek i sprowadzić Cię do siebie, żebyś był w tym zamku moim zaczarowanym władcą, będziemy tam mieć mnóstwo dywanów i muzykę, i odkryjemy miłość.
Często się zastanawiałam, Corona to Twój najpiękniejszy wiersz, naj­doskonalsze przeczucie chwili, kiedy wszystko staje się marmurem i jest na zawsze. Ale dla mnie tu nie nastał „czas”. Łaknę czegoś, czego nie do­stanę, wszystko jest płaskie i mdłe, martwe i zużyte, nim jeszcze zostało użyte.
W połowie sierpnia będę w Paryżu, tylko na parę dni. Nie pytaj mnie dlaczego, po co, ale bądź dla mnie, przez jeden wieczór, albo dwa, trzy..
Zaprowadź mnie nad Sekwanę, będziemy się wpatrywać w wodę, tak dłu­go, aż staniemy się małymi rybkami i znowu się rozpoznamy.
Ingeborg

9 Paul Celan do Ingeborg Bachrnann

31, Rue des Ecoles Paryż,
20 sierpnia 1949

Droga moja Ingeborg,
przyjedziesz więc dopiero za dwa miesiące – dlaczego? Nie mówisz, nie mówisz też, na jak długo, nie mówisz, czy dostałaś stypendium. Tymcza­sem możemy przecież, jak proponujesz, „wymieniać listy” Czy Ty wiesz, dlaczego przez ten ostatni rok tak rzadko pisałem? Nie tylko dlatego, że Paryż wtrącił mnie w straszliwe milczenie, z którego nie mogę się wydobyć, ale także dlatego, że nie wiedziałem, co myślisz o tych krótkich tygodniach w Wiedniu. Co mogłem wywnioskować z Twoich pierw­szych, pobieżnie skreślonych linijek, Ingeborg?
Może się łudzę, może jest tak, że rozmijamy się akurat wtedy, kiedy tak bardzo chcielibyśmy się spotkać, może wina leży po obu stronach. Tylko czasem powiadam sobie, że moje milczenie jest może bardziej zro­zumiale niż Twoje, bo mrok, który mi je narzuca, jest starszy.
Wiesz: wielkie decyzje trzeba zawsze podejmować samemu. Gdy przy­szedł tamten list, w którym pytałaś, czy masz wybrać Paryż, czy Stany Zjednoczone, miałem chęć Ci powiedzieć, jak bardzo bym się cieszył, gdybyś przyjechała. Czy potrafisz zrozumieć, Ingeborg, dlaczego tego nie zrobiłem? Powiedziałem sobie, że gdyby naprawdę zależało Ci trochę (to jest więcej niż trochę) na tym, żeby mieszkać w mieście, w którym i ja mieszkam, nie pytałabyś mnie o radę, przeciwnie.
Minął długi rok, rok, w którym z pewnością niejedno Ci się zdarzy­ło. Ale nie mówisz mi, jak daleko w tyle za tym rokiem leży nasz własny maj i czerwiec.
Jak daleko i jak blisko jesteś, Ingeborg? Powiedz mi, żebym wiedział, czy zamykasz oczy, kiedy Cię teraz całuję.
Paul

Z Czas serca. Ingeborg Bachmann, Paul Celan. Listy (A5, 2010)

Paul Celan

1920-1970, Rumanía/Alemania

Trad. José Luis Reina Palazón

En el arrebol de la tarde

En el arrebol de la tarde duermen los nombres:
a uno
despierta tu noche
y lo lleva, tanteando con blancos bastones
hacia la pared sur del corazón,
bajo los pinos:
uno, de estatura humana,
camina a la ciudad de los alfareros
donde la lluvia entra como amiga
de una hora marina.
En el azul,
pronuncia una palabra
que da sombra de árbol fuerte,
y sus sílabas se añaden
al nombre de tu amor.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Późną czerwienią

Późną czerwienią śpią imiona:
jedno,
budzi twoja noc
i prowadzi je macając białą laską
ku południowej ścianie serca,
pod sosnami:
jedno, ludzkich rozmiarów,
idzie w stronę miasta garncarzy,
gdzie deszcz przychodzi jako przyjaciel
morskiej godziny.
Na niebiesko
wypowiada cieniodajne słowo-drzewo
i do imienia twojej miłości
dodaje swoje sylaby.

Fotograma de Alterned States de Ken Russell

Transl. Pierre Joris

In late-red

In late-red the names sleep:
one,
your night wakes
and leads, with white staffs groping
along the heart’s south wall,
under the pine trees:
one, of human size,
walks toward the potter’s town,
where rain comes to visit as friend
of a seahour.
In the blue
it speaks a shadow-promising treeword,
and your love’s name
adds its own syllables.

Im Spätrot

Im Spätrot schlafen die Namen:
einen
weckt deine Nacht
und führt ihn, mit weißen Stäben entlang-
tastend am Südwall des Herzens,
unter die Pinien:
eine, von menschlichem Wuchs,
schreitet zur Töpferstadt hin,
wo der Regen einkehrt als Freund
einer Meeresstunde.
Im Blau
spricht sie ein schattenverheißendes Baumwort,
und deiner Liebe Namen
zählt seine Silben hinzu.

Paul Celan

1920-1970, Rumanía/Alemania

Trad. José Luis Reina Palazón

***Cuenta las almendras

Cuenta las almendras,
cuenta lo que era amargo y te mantuvo en vela,
cuéntame con ellas:

Yo busqué tu ojo cuando lo abriste y nadie te miraba,
hilé aquel hilo secreto
por el que el rocío que pensaste
resbaló hasta los cántaros
que protege un proverbio que de nadie encontró el corazón.

Sólo allí entraste enteramente en ese nombre que es el tuyo,
avanzaste con pie firme hasta ti,
libres batieron los mazos en la cabeza de campana de tu silencio,
llegó a tu encuentro lo bien oído,también lo muerto ciñó con su brazo,
y los tres os fuisteis a través de la tarde.

Hazme amargo.
Cuéntame con las almendras.

Trad. Jesús Munárriz

***Cuenta las almendras

Cuenta las almendras,
cuenta lo que era amargo y te mantuvo en vela,
inclúyeme en la cuenta:

Busqué tu ojo cuando lo abriste y nadie te vio,
hilé aquel hilo secreto
por el que el rocío que pensaste
resbaló hasta los cántaros
que una sentencia, que en nadie encontró corazón, preserva.

Sólo allí entraste del todo en el nombre que es tuyo,
avanzaste con pie seguro hacia ti,
batieron los martillos libremente en la melena de la campana
de tu silencio,
se reunió contigo lo escuchado,
echó también lo muerto el brazo sobre ti,
y los tres avanzasteis por la noche.

Hazme amargo.
Cuéntame entre las almendras.

Tłum. Tymoteusz Karpowicz 

***Policz migdały

Policz migdały,
policz, co było gorzkie i ciebie wzmacniało,
dolicz mnie do nich.

Szukałem twego oka, gdy je otwarłaś i nikt nie spoglądał na ciebie,
przędłem tajemną nić,
po której twoja wymyślona rosa
uciekła do dzbanów
strzeżonych sentencją, która nie dotarła do żadnego serca.

Tam dopiero wkroczyłaś całkowicie w imię, które do ciebie należy,
weszłaś nogą w siebie,
kołysały się młoty w więźbie dzwonów twego milczenia.
To, co podsłuchałaś, dotarło do ciebie,
a umarłe objęło także i ciebie ramieniem –
poszliście samotrzeć poprzez wieczór.

Uczyń mnie gorzkim,
zalicz mnie do migdałów.

Carteles de Wiktor Sadowski

Zähle die Mandeln

Zähle die Mandeln,
zähle, was bitter war und dich wachhielt,
zähl mich dazu:

Ich suchte dein Aug, als du’s aufschlugst und niemand dich ansah,
ich spann jenen heimlichen Faden,
an dem der Tau, den du dachtest,
hinunterglitt zu den Krügen,
die ein Spruch, der zu niemandes Herz fand, behütet.

Dort erst tratest du ganz in den Namen, der dein ist,
schrittest du sicheren Fußes zu dir,
schwangen die Hämmer frei im Glockenstuhl deines Schweigens,
stieß das Erlauschte zu dir,
legte das Tote den Arm auch um dich,
und ihr ginget selbdritt durch den Abend.

Mache mich bitter.
Zähle mich zu den Mandeln.

Paul Celan

1920-1970, Rumanía/Alemania

Trad. José Luis Reina Palazón

Alces la piedra que alces

Alces la piedra que alces –
tú despojas
a los que necesitan la protección de las piedras:
desnudos,
renuevan de inmediato la trama.

Tales el árbol que tales –
armas
el lecho sobre el que
las almas de nuevo se acumulan,
como si no temblara
también este
eón.

Digas la palabra que digas –
das gracias
a la perdición.

Trad. José Ángel Valente

Cualquier piedra que levantes

Cualquier piedra que levantes-
desnudas
a los que piden la salvaguardia de las piedras:
desnudos
renuevan el entramado desde hoy.

Cualquier árbol que abatas-
armas
el lecho en donde
las almas nuevamente se acumulan,
como si no temblase
a su vez este
eón.

Cualquier palabra que pronuncies-
das las gracias
a la corrupción.

Collage propio con la foto de Victorino García (Salamanca), concha de Vicente Cervera y pendientes de Ciskox

Tłum. Ryszard Krynicki

Którykolwiek podnosisz kamień

Którykolwiek podnosisz kamień –
obnażasz
tych, którzy potrzebują ochrony kamieni:
nadzy
splatają się znów.

Którekolwiek ścinasz drzewo –
wznosisz
łoże, na którym
znowu tłoczą się dusze,
jak gdyby nie drżał
również ten
eon.

Którekolwiek wymawiasz słowo –
dziękujesz
unicestwieniu.

Foto propia (Villanueva de las Peras)

Welchen der Stein du hebst

Welchen der Stein du hebst –
du entblösst,
die des Schutzes der Steine bedürfen:
nackt,
erneuern sie nun die Verflechtung.

Welchen der Bäume du fällst –
du zimmerst
die Bettstatt, darauf
die Seelen sich abermals stauen,
als schüterte nicht
auch dieser
Äon.

Welches der Worte du sprichst –
du dankst
dem Verderben.

Paul Celan

1920-1970, Rumanía/Alemania

Corona

Trad. José Luis Reina Palazón

En mi mano come el otoño su hoja: somos amigos.
Descascaramos el tiempo de las nueces y le enseñamos a andar:
El tiempo retorna a la cáscara.

En el espejo es domingo,
en el soñar se duerme,
la boca dice verdad.

Mi ojo desciende al sexo de la amada:
nos miramos,
nos decimos lo oscuro,
nos amamos uno al otro como amapola y memoria,
dormimos como vino en las conchas,
como la mar en el rayo de sangre de la luna.

Estamos abrazados en la ventana, nos miran desde la calle:
¡Ya es tiempo de que se sepa!
Ya es tiempo de que la piedra se avenga a florecer,
que a la inquietud le palpite un corazón.
Ya es tiempo de que sea tiempo.

Ya es tiempo.

Trad. José Ángel Valente

En mi mano el otoño come su hoja: somos amigos.
Extraemos el tiempo de las nueces y le enseñamos a caminar:
regresa el tiempo a la nuez.

En el espejo es domingo,
en el sueño se duerme,
la boca dice la verdad.

Mi ojo asciende al sexo de la amada:
nos miramos,
nos decimos palabras oscuras,
nos amamos como se aman amapola y memoria,
nos dormimos como el vino en los cuencos,
como el mar en el rayo sangriento de la luna.

Nos mantenemos abrazados en la ventana, nos ven desde la calle:
tiempo es de que se sepa,
tiempo es de que la piedra pueda florecer,
de que en la inquietud palpite un corazón.
Tiempo es de que sea tiempo.

Es tiempo.

Monica Vitti en El desierto rojo de M. Antonioni (1964)

Tłum. Ryszard Krynicki

Corona

Jesień zjada mi z ręki swój liść: jesteśmy przyjaciółmi.
Wyłupujemy czas z orzechów i uczymy go chodzić:
czas wraca do skorupy.

W lustrze jest niedziela,
we śnie się śpi, usta mówią prawdziwie.

Moje oko zstępuje do płci ukochanej:
spoglądamy na siebie,
mówimy sobie to, co ciemne,
kochamy się jak mak i pamięć,
śpimy jak wino w muszlach,
jak morze w krwawiącym promieniu księżyca.

Stoimy objęci w oknie, przyglądają się nam z ulicy:
już czas, żeby się dowiedzieli!
Już czas, żeby kamień raczył zakwitnąć,
żeby w sercu zabił niepokój.
Już czas, żeby nadszedł czas.

Już czas

Corona

Aus der Hand frißt der Herbst mir sein Blatt: wir sind Freunde.
Wir schälen die Zeit aus den Nüssen und lehren sie gehn:
die Zeit kehrt zurück in die Schale.

Im Spiegel ist Sonntag,
im Traum wird geschlafen,
der Mund redet wahr.

Mein Aug steigt hinab zum Geschlecht der Geliebten:
wir sehen uns an,
wir sagen uns Dunkles,
wir lieben einander wie Mohn und Gedächtnis,
wir schlafen wie Wein in den Muscheln,
wie das Meer im Blutstrahl des Mondes.

Wir stehen umschlungen im Fenster, sie sehen uns zu von der 
                                                                Straße:
es ist Zeit, daß man weiß!
Es ist Zeit, daß der Stein sich zu blühen bequemt,
daß der Unrast ein Herz schlägt.
Es ist Zeit, daß es Zeit wird.

Es ist Zeit.

Paul Celan

1920-1970, Rumanía/Alemania

Trad. José Luis Reina Palazón

De ambos

De ambos los cuerpos descicatrizados,
de ambos la hoja de muerte sobre el desnudo,
de ambos los irreales rostros.
A tierra halados por
la más blanca raíz
del más blanco
árbol.

Mi montaje con textos de A. Pizarnik, J. Clarionol, Sylvia Plath.

Tłum. Jacek Buras

Obojga

odbliźnione ciała,
obojga klepsydry na nagości,
obojga odrzeczywistnione oblicza.

Wyciągnięte na ląd przez
najbielszy korzeń
najbielszego
drzewa