Miquel Barceló

1957 – , España

Cuadernos de África

Gao, mayo 1988

Queridas imágenes del mundo: alejaos de mí hasta casi desaparecer, hasta convertiros en granos, semillas que pueda llevar en la humedad de mi boca, reconociéndolas por su sabor debajo de mi lengua, hasta que os escupa como piedras, igual que un zorro vomita plumas de pájaro. (…)
Queridas imágenes del mundo. Alejaos de mí hasta convertiros en pequeños puntos, granos que pueda dejar germinar bajo la lengua y escupir al suelo…
Y ahora caigo en la poesía… Debería avergonzarme. Es el calor, sin duda. Por lo menos los dibujos están bien encerrados en el baúl.

***

¿Qué condiciones ha de reunir un artista en Occidente? Justamente las inversas a las que necesita un político: dinamismo, valor, pragmatismo, patriotismo, sentido del Estado, tolerancia; al artista más bien le hace falta inteligencia, imprudencia, obsesión, apatridismo, desconfianza hacia el Estado, intolerancia.
La inteligencia no es exactamente una virtud política. El pueblo desconfía de la inteligencia; no les sirve sino a los secretarios generales (…)

Malí, 18.XII.94

Schiller tenía un cajón de su escritorio lleno de manzanas podridas. Yo tengo pescados del río, secos, ahumados, cabezas de mono, de cordero, de buitre, etcétera, mitad secos, mitad podridos. Es reconfortante.

Mali, 19.XII.94

No tengo ninguna de las supuestas virtudes germánicas ni calvinistas. Soy sucio y ruidoso; o no tengo pudor alguno, o tengo enfados salvajes… Nunca he trabajado y no lo haré jamás. Si por un instante percibiera lo que hago como un trabajo, lo dejaría para siempre. Tengo todos los vicios de los viejos monjes. Un santo que sucumbe a todas sus tentaciones.

Dzienniki z Afryki

Gao, maj 1988

Kochane obrazy świata: oddalcie się ode mnie aż znikniecie prawie, aż zmienicie się w ziarna, nasiona, które trzymać mógłbym w wilgoci ust, rozpoznając je po smaku pod językiem, aż wyplułbym je tak jak się wypluwa kamyki, tak jak lis zwraca ptasie pióra.
Kochane obrazy świata. Oddalcie się ode mnie, aż zmienicie się w niewielkie punkty, ziarna, które mógłbym trzymać pod językiem aż zakiełkują i wtedy wypluć na ziemię…
A teraz wpadam w sidła poezji… Powinienem się wstydzić. To przez ten upał, bez wątpienia. Dobrze, że przynajmniej rysunki są bezpiecznie zamknięte w skrzyni.

***

Jakie warunki powinien spełniać artysta w zachodnim świecie? Dokładnie odwrotne do tych, których potrzebuje polityk: dynamizm, odwaga, pragmatyzm, patriotyzm, poczucie przynależności do państwa, tolerancja; artyście z kolei potrzeba inteligencji, nieostrożności, obsesji, bycia ponad ojczyzną, nieufności w stosunku do Państwa, nietolerancji.
Inteligencja w zasadzie nie jest cnotą polityczną. Masa nie ufa inteligencji; potrzebna jest tylko sekretarzom partii (…)

***

Mali, 18.XII.94

Schiller miał w biurku szufladę pełną zgniłych jabłek. Ja mam rzeczne ryby, wysuszone, uwędzone, głowy małp, baranów, sępów, etc., na wpół wyschnięte, na wpół przegniłe. To pocieszające.

Mali, 19.XII.94

Nie posiadam żadnej z domniemanych cnót germańskich ani kalwińskich. Jestem brudasem do tego hałaśliwym; lub też nie mam wstydu, albo dziko się gniewam… W życiu nie pracowałem i nigdy nie będę. Gdybym choć przez chwilę postrzegał to co robię jako pracę, zostawiłbym to na zawsze. Mam wszystkie nałogi starych mnichów. Święty, który ulega wszystkim pokusom.