José Ángel Valente

1929-2000, España

Imágenes tardías

A las niñas les crecen largas piernas, delicadas orejas, incandes­centes vellos, moluscos sumergidos, muslos húmedos, cabelleras doradas por el viento de otoño, insondables ojeras, párpados y pétalos, cinturas inasibles, precipitados límites del cuerpo hacia la lenta noche del amor, su infinita mirada.

Fotogramas de Moonrise Kingdom

Tłum. Ada Trzeciakowska

Późne obrazy

Dziewczętom wyrastają smukłe nogi, delikatne uszy, rozżarzony puszek, sekretnie skryte perłopławy, wilgotne uda, warkocze złocone jesiennym wiatrem, niezgłębione kręgi pod oczami, powieki i płatki, nieuchwytne talie, krawędzie ciała osuwające się ku powolnej nocy miłości, jej nieskończonemu spojrzeniu.

José Ángel Valente

1929-2000, España

Octubre

Hay una leve luz caída
entre las hojas de la tarde.
No podemos hollarla.
                                              Dame
tu mano y cruza
de puntillas conmigo
para nunca pisarla,
para no arder tan tenue
en sus dormidas brasas
y consumirte lenta
en el perfil del aire.

Foto propia

Tłum. Ada Trzeciakowska

Październik

Pada nikłe światło
między liśćmi popołudnia.
Nie wolno nam go zdeptać.
                                            Podaj mi
rękę i przejdź
ze mną na palcach tak,
aby nigdy nie nastąpić na nie,
aby nie spłonąć tak wątło
w jego uśpionym żarze
i spalić się powoli
w profilu powietrza.

José Ángel Valente

1929-2000, España

Latitud

No quiero más que estar sobre tu cuerpo
como lagarto al sol los días de tristeza.
 
Se disuelve en el aire el llanto roto,
al pie de las estatuas
recupera la hiedra
y tu mano me busca
por la piel de tu vientre
donde duermo extendido.
 
El pensamiento melancólico
se tiende, cuerpo, a tus orillas,
bajo el temblor del párpado, el delgado
fluir de las arterias,
la duración nocturna del latido,
la luminosa latitud del vientre,
a tu costado, cuerpo, a tus orillas,
como animal que vuelve a sus orígenes.

Henri Rousseau El sueño (1910)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Szerokość

Chcę tylko ułożyć się na twoim ciele
jak jaszczurka na słońcu w dni smutku.

Rozpływa się w powietrzu przerwany szloch,
stopy posagów
odzyskuje bluszcz
a twoja dłoń szuka mnie
na skórze na brzuchu twoim
gdzie śpię wyciągnięty.

Melancholijne myśli
rozciągają się, ciało, nad twoim brzegiem,
pod drżeniem powieki, szczupły
strumień arterii,
nocne trwanie serca bicia,
świetlista szerokość brzucha,
u twojego boku, ciało, nad twoim brzegiem,
jak zwierzę, które powraca do swych źródeł.