Mary Szybist

1970 – , Estados Unidos

Trad. Katherine M. Hedeen y Víctor Rodríguez Núñez

Los trovadores etc.

Solo por esta tarde, no nos burlemos de ellos.
Ni de sus reverencias, ni de sus ligas en cruz
ni de los renovados pimenteros de sus jardines
que prometen, prometen.

Por lo menos tenían ideas sobre el amor.

Todo el día hemos manejado entre maizales, ante vacas
que sacan la cabeza de los aparatos metálicos para comer.
Hemos seguido la carretera West 84, y ¿qué más?
Nos pasan volando rociadores de irrigación, enormes bobinas
de madera en los campos, ovejas que descansan, cables
telefónicos, arbustos en flor que amarillean.

Frente a nosotros, encima de nosotros, crecen las nubes, en capas,
el reverso violeta de las nubes.
Toda idea que tengo es nostalgia. Mira hacia arriba:
está el cielo que las palomas de paso oscurecían y llenaban
–que oscurecían durante días, eclipsando el sol, eclipsando
todo sonido con el trueno de sus alas.
Después de un rato, debía haber parecido que no seguían
ningún instinto ni patrón solo
a ellas mismas.

Cuando paraban, observó Audubon, rompían las ramas
de árboles recios con el peso de sus números.

Y cuando nos detengamos nosotros seguiremos ¿qué?
¿Nuestro corazón?

Los puritanos pensaban que se nos daba la capacidad de amar
solo como un milagro,
pero los trovadores sabían arder hasta consumirse,
volverse santuarios de su propio anhelo.
Lo espectacular nunca les quedó atrás.

Piensa en esos días de pájaros de pecho rojo y ala azul encima de ti.
Piensa en mí en el jardín, canturreando bajito
a mí misma en un vestido azul, un azul más oscuro que el cielo
encima de nosotros, un azul lo suficiente oscuro para tempestades
pero sin nubes.

¿En qué punto se va algo por completo?
Lo que queda de la luz del sol huye
aunque crece

–Solo por esta tarde, ¿me pondrás frente a ti
hasta que esté lo suficiente lejos que puedas
creer en mí?

Y entonces intenta, intenta acercarte
–mi maravilloso y menos de.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Trubadurzy itd.

Tylko przez ten jeden wieczór, nie śmiejmy się z nich.
Z ich ukłonów ani podwiązek
ani odwiecznych drzew pieprzowych w ich ogrodach,
które obiecują i obiecują.

Oni przynajmniej mieli pojęcie o miłości.

Cały dzień jechaliśmy przy polach kukurydzy, przy krowach
przystawiających głowy do metalowych przyrządów by jeść
Jechaliśmy drogą West 84 i co więcej?
Przeleciały zraszacze obok nas, olbrzymie drewniane szpule
na polach, przycupnięte owce, kable telefoniczne,
zażółcone kwitnące krzewy.

Przed nami, nad nami, puchną chmury, warstwami,
fioletowe podbrzusza chmur.
Przychodzi mi do głowy tylko nostalgia. Spójrz w górę:
zobaczysz pociemniałe i nabrzmiałe od przelatujących gołębi niebo-
pociemniałe na wiele dni, zaćmiewające słońce, zaćmiewające inne dźwięki
grzmotem skrzydeł.
Po chwili, wygląda na to, że nie podążały za
żadnym instynktem ani kursem tylko
wsłuchiwały się w siebie.

Kiedy się zatrzymały, Audubon zauważył,
że pod ciężarem ich liczby załamały się gałęzie rosłych drzew.

I kiedy się zatrzymamy będziemy istnieć dalej -co?
Nasze serca?

Purytanie myśleli, że dana jest nam umiejętność kochania
wyłącznie za pomocą cudu,
ale trubadurzy wiedzieli, jak w niej płonąć,
jak stać się świątynią dla własnego pragnienia.
Spektakularność nigdy nie została na bocznym torze.

Pomyśl o dniach o ptakach o czerwonych piersiach i błękitnych skrzydłach nad tobą.
Pomyśl o mnie w ogrodzie, cicho
Nucącej sobie, w niebieskiej sukience
której błękit ciemniejszy jest niż niebo nad nami, wystarczająco ciemny dla burz,
lecz bezchmurny.

W którym punkcie coś zupełnie odchodzi?
Resztki słonecznego światła znikają
Nawet gdy ono rośnie-

Tylko przez ten jeden wieczór, postawisz mnie przed sobą.
Aż oddalę się wystarczająco byś
Mógł we mnie uwierzyć?

Wtedy spróbuj, spróbuj podejść bliżej
Mój cudowny i mniejszy niż.

The Troubadours Etc.

Just for this evening, let’s not mock them.
Not their curtsies or cross-garters
or ever-recurring pepper trees in their gardens
promising, promising.

At least they had ideas about love.

All day we’ve driven past cornfields, past cows poking their heads
through metal contraptions to eat.
We’ve followed West 84, and what else?
Irrigation sprinklers fly past us, huge wooden spools in the fields,
lounging sheep, telephone wires,
yellowing flowering shrubs.

Before us, above us, the clouds swell, layers of them,
the violet underneath of clouds.
Every idea I have is nostalgia. Look up:
there is the sky that passenger pigeons darkened and filled—
darkened for days, eclipsing sun, eclipsing all other sound
with the thunder of their wings.
After a while, it must have seemed that they followed
not instinct or pattern but only
one another.

When they stopped, Audubon observed,
they broke the limbs of stout trees by the weight of the numbers.

And when we stop we’ll follow—what?
Our hearts?

The Puritans thought that we are granted the ability to love
only through miracle,
but the troubadours knew how to burn themselves through,
how to make themselves shrines to their own longing.
The spectacular was never behind them.

Think of days of those scarlet-breasted, blue-winged birds above you.
Think of me in the garden, humming
quietly to myself in my blue dress,
a blue darker than the sky above us, a blue dark enough for storms,
though cloudless.

At what point is something gone completely?
The last of the sunlight is disappearing
even as it swells—

Just for this evening, won’t you put me before you
until I’m far enough away you can
believe in me?

Then try, try to come closer—
my wonderful and less than.

Mary Szybist

1970 – , Estados Unidos

Trad. Francisco Larios

Anunciación como mariposa azul de Fender sobre un lupino de Kincaid

Las mariposas azules de Fender podrían desaparecer
pronto…el lupino de Kincaid, una especie amenazada de
extinción, es la única planta que les sirve de refugio…

— CNN

Pero si yo fuera esta cosa,
mi mente mil veces más pequeña que mis alas,

si mi aleteo de azul fluorescente
al fin cayera

por la suave
garganta aguamarina de las flores,

si perdiera mi hambre
por todo lo demás—

haría lo mismo que ella. Me ataría
al tacto de la flor.

¿Y qué si los bordes lechosos de mis alas
no aturdieran más
al cielo? Si pudiera

cegarme ante este instante, ante la lenta
trampa de su olor,

¿qué importaría si no fuese más
que aleteo de página
en un texto al que alguien llega

para examinarme
en el color errado?

Fotos propias (Miranda do Douro)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zwiastowanie błękitnego motyla Fender na łubinie Kincaida

Błękitne motyle Fendera wkrótce mogą wyginąć…
…. Łubin Kincaida, jedyna roślina, która służy im za
schronienie jest zagrożona wymarciem…

-CNN

Ale gdybym była tym czymś,
a mój rozum tysiąckrotnie mniejszy niż moje skrzydła,

gdyby mój fluorescencyjny błękitny trzepot
osunął się ostatecznie

w gładką
akwamarynę kwiatowych gardeł

gdyby przepadł mój głód
wszystkiego innego-

zrobiłabym to samo co on. Przywiązałabym się
do dotyku kwiatu.

A gdyby mleczne krawędzie moich skrzydeł
więcej nie oszałamiały

nieba? Gdybym mogła
oślepnąć na tę chwilę, na powolne

sidła jego zapachu,
co by to zmieniło gdybym stała się

zaledwie trzepotem strony
w tekście, który obraca ktoś

by badać mnie
w nieodpowiednim kolorze

Annunciation as Fender’s Blue Butterfly with Kincaid’s Lupine

Fender’s blue butterflies may soon be extinct …
 … Kincaid’s lupine, a threatened plant species in the
Pacific Northwest, is the only available host plant. …
— CNN

But if I were this thing,
my mind a thousand times smaller than my wings,

if my fluorescent blue flutter
finally stumbled

into the soft
aqua throats of the blossoms,

if I lost my hunger
for anything else —

I’d do the same. I’d fasten myself
to the touch of the flower.

So what if the milky rims of my wings
no longer stupefied

the sky? If I could
blind myself to this moment, to the slow

snare of its scent,
what would it matter if I became

just the flutter of page
in a text someone turns

to examine me
in the wrong color?

Crea tu sitio web con WordPress.com
Primeros pasos
A %d blogueros les gusta esto: