Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Ana Terán Corenjo

Resurrección

Deja la torre en tu ciudad arder. Deja los pasos
hacia el edificio en sombra junto al lago arder
aunque esté hecho de piedra. Deja la casa
del león arder para que el rugir y el fuego
resuenen juntos. Permite que la vieja, pobre,
casa de madera donde viví se levante en llamas, aunque
hayas regresado y te hayas sentado en los escalones que subían
hasta donde solíamos existir. Déjalo arder todo,
no para destruirlos, sino para darles la vida,
que ahora mi vida les da. Para hacerlos relumbrar
como lo hacen en mí, brillante y ardiente, brillante y ardiendo.

Fotograma del “Sacrificio” de Andréi Tarkovsky

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zmartwychwstanie

Niech zapłonie wieża w twoim mieście. Niech spłoną kroki
wiodące do zacienionej chaty nad jeziorem,
nawet jeśli jest z kamienia. Niech gniazdo
lwa płonie i splotą się ryk i ogień. Niech stara, uboga,
drewniana chata, gdzie mieszkałam stanie w płomieniach, choćbyś
wrócił i usiadł na stopniach prowadzących
tam, gdzie zazwyczaj istnieliśmy. Niech wszystko spłonie,
nie by zniszczeć, lecz by przyjąć życie,
którym obdarza je moje życie. Uczynić z nich źródło światła, flarę
którą były dla mnie, jasną i gorącą, jasną i płonącą.

The Resurrection

Let the tower in your city burn. Let the steps
to the shadowed building by the lake burn
even though it is made of stone. Let the lion
house burn so that the roaring and burning
will be heard together. Let the old, poor,
wooden house where I lived go up in flames, even though
you returned and sat on the steps that led
up to where we used to exist. Let it all burn,
not to destroy them, but to give them the life
my life gives to them now. To make them flare
as they do in me, bright and hot, bright and burning.



Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Ada Trzeciakowska

Verano en un pueblo

Cuando los hombres me dejan
me dejan en un lugar hermoso.
Siempre es el final del verano.
Cuando pienso en ellos ahora,
pienso en el lugar.
Y en ser feliz sola después.
Esta vez es en Clinton, Nueva York.
Nado en la piscina pública
a las seis, cuando los demás
se ha ido a casa.
El cielo es gris, el aire es caliente.
De vuelta camino por el césped recién cortado
amando el olor y las casas
tan completamente que mi corazón se queda vacío.

Fotografías de Nadev Kander

Tłum. Ada Trzeciakowska

Lato w małym mieście

Kiedy mężczyźni mnie opuszczają,
zostawiają mnie w pięknym miejscu.
Zawsze jest to późne lato.
Kiedy teraz o nich myślę,
myślę o tym miejscu.
I o tym, że potem jestem szczęśliwa sama.
Tym razem jest to Clinton, Nowy Jork.
Pływam w publicznym basenie
o szóstej, kiedy inni ludzie
poszli do domu.
Niebo jest szare, powietrze gorące.
Idę z powrotem przez skoszony trawnik
kochając zapach i domy
tak całkowicie, że moje serce staje się puste.

Summer in a Small Town

When the men leave me,
they leave me in a beautiful place.
It is always late summer.
When I think of them now,
I think of the place.
And being happy alone afterwards.
This time it’s Clinton, New York.
I swim in the public pool
at six when the other people
have gone home.
The sky is gray, the air is hot.
I walk back across the mown lawn
loving the smell and the houses
so completely it leaves my heart empty.



Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Ada Trzeciakowska

Música de noche

Desde lo alto de la montaña donde está su hogar
ve los paisajes deslizarse. Primero hay que bajar
y luego subir hacia el monasterio. Seguir descendiendo
hasta el círculo de criba de viento y una granja
donde una chica con su madre tiende la ropa.
A lo lejos hay un pequeño puerto donde
la orilla toca el agua. Ella, entumecida,
ve con claridad el sufrimiento en este mundo.
Piensa en los bandidos y los soldados quienes
regresan a los lugares que han destruido.
Quienes plantan árboles, construyen muros
y tocan música en la plaza del pueblo cada noche,
convencidos de que las madres de los niños que mataron
y las mujeres que violaron saldrán al final
de las casas blancas en sus vestidos negros
para sentarse con sus hijos y los ancianos.
Escucharán la música con ojos indescifrables.

Fotogramas de Cold Mountain de Anthony Minghella (2003)

Tłum. Czesław Miłosz

Muzyka nocą

Dom jej na górze, stamtąd ogarnia
te krajobrazy. Idzie się w dół
i potem w górę do klasztoru. Niżej, w bok,
klepisko dla młocki, wiejski dom, dziewczyna
z matką rozwieszające bieliznę.
Jest też malutki port, tam gdzie brzeg
dotyka wody. Czuje odrętwienie,
bo widzi jasno nieszczęście w tym świecie.
Myśli o bandytach i żołnierzach, jak wracają
do miejsc, które niedawno zniszczyli,
jak sadzą drzewa, budują mury, grają
na placu wioski każdego wieczora,
pewni, że matki chłopców, których zamordowali,
i kobiety, które zgwałcili, wyjdą wreszcie
z białych domów w swoich czarnych strojach
i zasiądą — one, ich dzieci i starcy –
żeby słuchać muzyki i patrzeć nieczytelnymi oczami.

Night Music

She sits on the mountain that is her home
and the landscapes slide away. One goes down
and then up to the monastery. One drops away
to a winnowing ring and a farmhouse where a girl
and her mother are hanging the laundry.
There’s a tiny port in the distance where
the shore reaches the water. She is numb
and clear because of the grieving in that world.
She thinks of the bandits and soldiers who
return to the places they have destroyed.
Who plant trees and build walls and play music
in the village square evening after evening,
believing the mothers of the boys they killed
and the women they raped will eventually come
out of the white houses in their black dresses
to sit with their children and the old.
Will listen to the music with unreadable eyes.


Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Carmen García del Potro

Es el surgir lo que me gusta

Mientras luche por flotar sobre el suelo
y fracase, hay razón para esta poesía.
En el respaldo de piedra del Trono Ludovisi, Venus
surge del agua. Levanta el rostro y los brazos
y las dos mujeres que saben del mundo
la ayudan a elevarse, cubriendo
al mismo tiempo su desnudez con un paño.
Es ese surgir lo que me gusta, de cualquier elemento
a otro más alto. Ella, del agua a la tierra;
yo, de la tierra al aire, como si tuviera alma.
Ayudada por oraciones y no por mujeres
(asciendo con todo mi encanto sexual), mirad mi cuerpo
bañado en la luz y el aire. Miradme subir como una llama,
como el sol, la luna, las estrellas, los pájaros, el viento. En la luz.
En la oscuridad. Pero nunca lo consigo. Me arrodillo
en este abril gris para ver si la flor del azafrán tiene olor.
Tengo que vivir con el sufrimiento y el deseo
de lo que se eleva y cae. El terrible chirrido ciego
de los engranajes contra nuestros cuerpos y nuestras vidas.

Fotografías de Sharon Tate por Walter Chappel. Trono Ludovisi (460 a. C., Roma)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Wznoszenie zachwyca mnie

Dopóki walczyć będę, by unosić się nad ziemią
i ponosić porażki, ta poezja ma rację bytu.
W kamiennym oparciu Tronu Ludovisi, Wenus
wyłania się z wody. Uniesiona głowa i ramiona,
dwie kobiety znające dobrze reguły tego świata
pomagają jej wstać, zakrywając
jednocześnie jej nagość kawałkiem płótna.
Jak tak dalej pójdzie, ona, bogini piękna
i miłości, dosięgnie ziemi, na której stoję ja. Ona, z wody na ziemię;
ja, z ziemi w powietrze, jakbym miała duszę.
Wznoszenie się zachwyca mnie, nieważne skąd, byleby
sięgać wzwyż. Tak jak wznoszę się ja,
znalazłszy wsparcie w modlitwie a nie u kobiet,
w pełni zmysłowej okazałości, tylko spójrzcie na moje ciało
skąpane w świetle i powietrzu. Spójrzcie, pnę się w górę niczym płomień,
niczym słońce, księżyc, gwiazdy, ptaki, wiatr. W świetle.
W ciemności. Choć nigdy mi się nie to udaje. Opadam na kolana
w tym szarym kwietniu, sprawdzam czy rozchylony krokus pachnie
Muszę żyć w cierpieniu i pragnieniu
tego co wznosi się i upada. Straszliwy, ślepy zgrzyt
kół zębatych przeciw naszym ciałom i naszym życiom.

It Is the Rising That I Love

As long as I struggle to float above the ground
and fail, there is reason for this poetry.
On the stone back of the Ludovici throne, Venus
is rising from the water. Her face and arms
are raised, and two women trained in the ways
of the world help her rise, covering her
nakedness with a cloth at the same time.
If this continues, she, goddess of beauty
and love will have accomplished the earth
where I stand. She from water to land,
me from earth to air as if I had a soul.
It is the rising I love, in no matter what
element, to the one above. As I ascend, helped
by prayers and not by women, I say in all my
sexual glamor, see my body bathed in light and air.
See me rise like a flame, like the sun, moon,
stars, birds, wind. In light. In dark.
But I never achieve it. I get down on my knees
this grey April to see if open crocuses have a smell.
I must live in the suffering and desire of what
rises and falls. The terrible blind grinding
of gears against our bodies and lives.”


Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Carmen García del Potro

Canción silenciosa

Ocurrió cuando estábamos junto a los árboles.
Por la noche cuando nadie
estaba en los campos cercanos.
La quietud era como un muro.
El silencio, como la única cosa conocida.
Lo que nadie quiere.
Lo que todos abandonan.
Vivo en este silencio. Rodea
cada cosa, cada nombre.
Siento exactamente la misma felicidad
que sentí antes, antes. Le diré
que vivir aquí es posible.
Que la pobreza hace real la abundancia.
Hace que la luna se detenga, como yo lo he visto.
No hay exilio aquí, en esta hora,
en este paisaje. Si el rayo arruina los campos,
si hace fuego perfecto en los árboles,
si matan al hombre honrado
sin permitirle antes una oración,
aun así, es verdad que las piedras
hacen el agua y un gozo que podemos oír.
Todavía podemos entrar en el río y bañarnos.

Fotografías de Nicolas Dhervillers

Tłum. Ada Trzeciakowska

Cicha pieśń

To stało się, gdy staliśmy przy drzewach.
Nocą, gdy nie było
nikogo na pobliskich polach.
Spokój był jak mur.
Cisza, jak jedyna rzecz znana.
Ta, której nikt nie chce.
Ta, wiecznie porzucana.
Żyję w tej ciszy. Otacza
każda rzecz, każdą nazwę.
Odczuwam tę samą szczęśliwość,
którą czułam dawniej, dawnej. Powiem ci,
że da się tu żyć.
Że bieda czyni obfitość prawdziwą.
Wstrzymuje księżyc, jak widziałam.
To nie miejsce wygnania, o tej godzinie,
wśród tych widoków. Jeśli piorun zniszczy pola,
jeśli doskonały ogień trawi drzewa,
jeśli zabijają uczciwego człowieka
wzbraniając mu modlitwy,
nawet wtedy, prawdą jest, że kamienie
dają wodę i radość, którą możemy dosłyszeć.
Ciągle możemy wejść do rzeki, zanurzyć się.

Linda Gregg

1942-2019, EE.UU.

Trad. Bernardo Gómez (con algún cambio mío)

Adulta

A la tierra donde crecí feliz regresé 
cambiada. Ya no siento el opresivo peso de la pasión.
Me pregunto qué ocupará el lugar del deseo.
Yo podría ser el fantasma de mi propia vida que retorna
a los lugares donde mejor vivió. Que camina aquí y allá
asintiendo cuando veo algo que antes me importaba profundamente.
Ahora, desde mi casa escucho el ulular de los búhos
y me pregunto si lentamente encarnaré de nuevo.

Foto propia

Tłum. Czesław Miłosz

Dorosła

Wróciłam w okolice, gdzie byłam szczęśliwa,
Już odmieniona. Nie udręcza mnie już namiętność.
Ciekawe, co przyjdzie na miejsce pożądania.
Mógłby to być duch mego własnego życia
Odwiedzający miejsca, gdzie było mu najlepiej,
Chodzący to tu i tam, witający skinieniem
Wszystko, co było mu najbardziej bliskie.
Teraz jestem w moim domu, słucham, jak krzyczą sowy
I myślę, czy powoli znów się ucieleśnię.

Adult

I’ve come back to the country where I was happy 
changed. Passion puts no terrible strain on me now. 
I wonder what will take the place of desire. 
I could be the ghost of my own life returning 
to the places I lived best. Walking here and there, 
nodding when I see something I cared for deeply. 
Now I’m in my house listening to the owls calling 
and wondering if slowly I will take on flesh again.